fbpx

Zimne stopy. Co może być przyczyną?

Zimne stopy. Co może być przyczyną?

Nie tylko zimą, na mrozie, kiedy stoimy w kolejce do wyciągu narciarskiego. Marzną także wiosną i latem. Zimne stopy, zimne dłonie, lodowaty czubek nosa. Co jest powodem? Jak sobie z tym radzić? Mówi dr Joanna Pietroń, specjalista medycyny rodzinnej z Centrum Medycznego Damiana.

Wydaje się, że to nic takiego. Marzną stopy? Zawsze można założyć skarpetki. Zimno ci w ręce? Są przecież rękawiczki. To prawda, ale ta drobna na pozór dolegliwość bywa naprawdę uciążliwa. Siedzimy przy komputerze, powinniśmy myśleć o pracy, o tym, co musimy szybko zrobić, a ręce skostniałe. Przygotowujemy sobie gorącą herbatę nawet nie po to, żeby ją wypić, ale żeby ogrzać dłonie o ciepły kubek. Nie kładziemy się spać bez grubych skarpet. Trudno. Można z tym żyć. Ale po pierwsze: wcale nie musimy. Po drugie: sprawdźmy, jaka jest przyczyna, bo marznięcie stóp i dłoni może, choć nie musi, być świadectwem poważniejszych chorób.

Lodowate stopy – taka uroda

Czasem to po prostu wina genetyki. Są rodziny, w których prababci, babci i mamie marzły ręce – dopatrujemy się więc rodzinnej predyspozycji do niedomagań układu krążenia. Na marznące stopy częściej skarżą się osoby wysokie, szczupłe, z niskim ciśnieniem krwi. Taka uroda – słyszą. Albo: to tylko „defekt kosmetyczny”.

– Stopy, dłonie i nos to najbardziej dystalnie położone części ciała, mają małą ilość tkanki podskórnej, a dużo naczyń krwionośnych – mówi dr Joanna Pietroń. – Kiedy pojawiają się czynniki takie jak choćby stresory, następuje obkurczenie naczyń, krążenie jest słabsze i zaczynamy odczuwać chłód. Osoby tęższe, z wyższym ciśnieniem, rzadziej mają takie kłopoty.

Może się zdarzyć, że marznie tylko jedna kończyna. Na ogół przyczyną jest to, że długo siedzimy w jednej pozycji, nie wstajemy, nie rozciągamy się, dochodzi do ucisku nerwu i odczuwamy ziębnięcie. Kiedy długo pracujemy przy biurku, nie zakładajmy nogi na nogę i starajmy się – powiedzmy co pół godziny – wykonywać ćwiczenia stóp.

Czasem przyczyną odczuwania zimna w stopach i dłoniach są emocje, nerwy, stres – wtedy pojawia się blednięcie i uczucie marznięcia. Dlaczego tak się dzieje? W stresie dochodzi do wyrzutu adrenaliny, czego konsekwencją jest scentralizowanie krążenia wokół serca i mózgu, czyli narządów kluczowych dla przeżycia. W efekcie przepływ krwi przez naczynia krwionośne zaopatrujące kończyny się wyraźnie zmniejsza.

Przyczyna zimnych nóg – wykluczyć chorobę

Nie dziwi nas specjalnie, że na ustawiczne zimno skarży się człowiek starszy, z miażdżycą czy niewydolnością serca – jego naczynia krwionośne w są pozwężane w wyniku choroby. Jeśli jednak osoba generalnie zdrowa ma kłopot z odczuwaniem zimna w stopach i dłoniach, powinna pójść do lekarza i sprawdzić, czy nie ma innych przyczyn.

A tych może być sporo. Niedokrwistość, niedoczynność tarczycy to sytuacje kliniczne, w których dotkliwiej będziemy odczuwać chłód. Naczynia krwionośne są zdrowe, ale nie mamy odpowiedniej ilości nośnika do przenoszenia tlenu.

Czasem powodem problemu jest przyjmowanie leków, które obkurczają naczynia krwionośne – najczęściej są to preparaty z grupy betablokerów, stosowane głównie u chorych na nadciśnienie tętnicze czy chorobę niedokrwienną serca. Inne preparaty odpowiedzialne za nieprzyjemne odczucia to tabletki antykoncepcyjne, cyklosporyna, interferon.

Kolejny czynnik – bardzo szkodliwy na wielu płaszczyznach dla funkcjonowania organizmu – to palenie papierosów. Zawarta w nich nikotyna obkurcza naczynia krwionośne

Zdarza się tak, że do oziębienia czy zblednięcia rąk i nóg mogą dołączyć się zaburzenia czucia, pieczenie skóry albo ranki na nogach – możemy mieć wtedy do czynienia z nierozpoznaną cukrzycą. – Pacjent skarży się, że go pieką nogi, że drętwieją, że czuje zimno – i po rozmowie okazuje się, że od lat nie miał oznaczanego poziomu cukru – tłumaczy dr Pietroń. – Czasem, niestety, cukrzycę rozpoznaje się dopiero wraz z jej powikłaniami. Choroba zdążyła się rozwinąć, trwać wiele lat ‚po cichu” i dokonać w organizmie spustoszeń. Na tym etapie możemy co najwyżej starać się, żeby ten proces nie postępował, poprawiać komfort życia – ale to, co najgorsze, już się stało. Włókna nerwowe są zniszczone i nie da się tego cofnąć.

Nie tylko zresztą cukrzycę możemy w ten sposób odkryć. Pacjent zwraca uwagę na jeden objaw, na nim koncentruje swoją uwagę i z nim zgłasza się do lekarza – nie kojarzy, że są i inne, jak np. zmiana masy ciała czy brak energii. Dopiero kiedy lekarz zaczyna zadawać pytania, dochodzi się do sedna problemu i przy okazji marznących stóp wychodzi na jaw np. niedoczynność tarczycy. Lub anemia.

Pracownik chłodni i pianistka

Bywa też tak: najpierw skóra na dłoniach, stopach czy nosie blednie – to skurcz drobnych tętnic i tętniczek. Potem następuje niedokrwienie. Dalej – faza zasinienia plus zdrętwienie i ból. Wreszcie zaczerwienienie, obrzęk, pieczenie, gorąco. To objaw Raynauda – zaburzenie mikrokrążenia. W 80 procentach przypadków nie ma on żadnej wyraźnej przyczyny, w 20 procentach jednak może towarzyszyć różnym chorobom. Mówi dr Pietroń: – Konieczne jest sprawdzenie, czy objaw Raynauda jest pierwotny, czy wtórny. Jeśli to drugie – może oznaczać, że mamy do czynienia z chorobami autoimmunologicznymi (toczeń układowy, twardzina układowa), reumatologicznymi, hematologicznymi, tarczycy, kręgosłupa szyjnego, naczyń, zatruciem substancjami chemicznymi.

Objaw Raynauda może występować u osób, które latami pracowały na zimnie, w chłodniach, zakładach przetwórstwa spożywczego, może też pojawić się po lekach. Często tego typu dolegliwości mają osoby narażone na częste, powtarzające się wibracje i wynikające z nich urazy i zaburzenia mikrokrążenia – może to dotyczyć zarówno operatora młota pneumatycznego, jak i pianistki. Także trwające dłuższy czas chodzenie o kulach potrafi wywołać ucisk na nerw.

– Osoby cierpiące na objaw Raynauda otwierają lodówkę… w rękawiczkach. To może uzmysłowić, jakim problemem jest dla nich wrażliwość na zimno. Dyskomfortem jest też przejście z ciepłego do chłodniejszego, np. klimatyzowanego pomieszczenia. Ci ludzie cały czas się pilnują, aby nie eksponować się zimno. Stąd w codziennym życiu na porządku dziennym są u nich rękawiczki, ogrzewacze itp. Raczej nie spotkamy ich zimą na nartach, szukają miejsc z ciepłym klimatem – mówi dr Joanna Pietroń.

Ruch, dieta, nawodnienie

No tak, ale co, kiedy żadna choroba nam nie dolega, a dłonie i stopy marzną? Nie jesteśmy na straconej pozycji. Kilka rzeczy może sytuację znacznie poprawić. – Pierwsza to regularny (kluczowe słowo) wysiłek fizyczny. Nie musi być specjalnie forsowny, byle był systematyczny. Chodzi o pobudzanie krążenia – mówi dr Pietroń. – Niestety, z mojego doświadczenia wynika, że namówienie pacjent do regularnego ruchu to jedna z trudniejszych spraw. Większość osób chciałaby zamiast gimnastyki czy spaceru wziąć tabletkę. Co prawda jeśli już zaczną ćwiczyć, na ogół przy aktywności fizycznej zostają, ale początek nie jest łatwy.

Dalej – odpowiednia dieta. Są pewne grupy pokarmów, które organizm rozgrzewają, są i takie, które wychładzają. Przyprawy takie jak imbir, cynamon czy kurkuma należą do grupy pierwszej. Śmieciowe, wysokoprzetworzone jedzenie też obciąża niekorzystnie nasze organizmy.

I wreszcie – trzeba pamiętać o piciu. Dr Pietroń: – Co najmniej dwa litry płynów dziennie! Nie musi to być gorąca herbata, wystarczy woda, nawet chłodna. Nawodnienie organizmu warunkuje właściwą termoregulację.

Osoby nadreaktywne, takie, które reagują wielkim stresem przy drobnych nawet sprawach – i wtedy marzną, bledną, pokrywają się zimnym potem – powinny pomyśleć o treningu redukcji stresu. Czy poprzez medytację, czy poprzez sport. Bo tego typu reakcja stresowa jest dla organizmu zbyt kosztowna.

Jeśli komuś marzną stopy, na ogół wkłada na noc skarpetki. – I w porządku – mówi dr Joanna Pietroń – zwłaszcza że przecież lepiej śpi się w chłodnym pomieszczeniu. Tylko dbajmy o to, żeby ściągacze zbytnio nie uciskały. Uważajmy na ciasno założone bransoletki czy paski od zegarków. To wszystko czynniki zaburzające krążenie.

Trybem życia możemy naprawdę sobie pomóc. Jeśli nawet problemu się całkiem nie pozbędziemy, na pewno jesteśmy w stanie znacznie go zredukować.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>