fbpx

Cząsteczkowa wojna światów

 

Zaczęła się rewolucja w leczeniu nowotworów. Dzieje się na poziomie cząsteczek, z których składają się komórki naszego ciała i za pomocą których komunikują się z organizmem. Nowoczesne terapie celowane niszczą nowotwór, oszczędzając zdrowe tkanki. Wszystko wskazuje na to, że mogą stać się przyszłością onkologii.

 

Rośnie nadzieja na to, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat lekarze uzyskają przewagę w walce z chorobami nowotworowymi. Coraz więcej wiemy o prawdziwej naturze atakujących nas nowotworów. Mimo to są ciągle jednym z podstawowych problemów zdrowotnych na świecie. Według prognoz Światowej Organizacji Zdrowia w 2020 roku przybędzie 15 milionów nowych zachorowań na nowotwory złośliwe. Polska Unia Onkologii zakłada, że liczba chorych Polaków będzie rosła o blisko 10 proc. rocznie. Już dzisiaj nowotwory są główną przyczyną przedwczesnej śmierci w naszym kraju. Każdego roku zapada na nie ponad 130 tysięcy osób, ponad 85 tysięcy umiera.

Intensywne poszukiwania nowych terapii onkologicznych od lat obejmują wiele dziedzin nauki. Dzięki tym badaniom wiadomo już, jak wygląda zapis życia: rozszyfrowano ludzki genom i poznano fizyczną budowę genów. Proces odczytywania kodów zawartych w ludzkim genomie przebiega obecnie z dużą szybkością. Analizuje się już nie tylko funkcje genów, ale także rolę białek przez nie produkowanych.

– Dzięki wiedzy zebranej w ciągu ostatnich 30 lat udało się nam opracować koncepcję hamowania wzrostu nowotworu. Ponieważ znane są już mechanizmy, które rządzą funkcjami komórki nowotworowej, wiadomo, w jaki sposób można wyłączać je za pomocą małych cząsteczek – mówi prof. Cezary Szczylik z Kliniki Onkologii Centralnego Szpitala Klinicznego Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie, jeden z twórców Studium Medycyny Molekularnej, międzynarodowej instytucji kształcącej młodych lekarzy i biologów.

Licencja na zabijanie

Jedną z przyczyn wzrostu zachorowań na nowotwory jest skażenie środowiska. Codziennie oddziałuje na nas około 50 tysięcy ak-tywnych cząstek, które mogą uszkadzać geny kierujące procesami życiowymi każdej komórki (np. dym papierosowy zawiera ponad 40 rakotwórczych substancji). Reagując ze składnikami komórkowego DNA, wywołują w nim groźne zmiany przekształcające zdrową komórkę w nowotworową. Czym różni się ona od zdrowej? Decydującą zmianą jest uzyskanie przez taką komórkę autentycznej nie-śmiertelności. Każda zdrowa komórka żyje określoną ilość czasu (w zależności od rodzaju tkanki), po czym umiera, by ustąpić miejsca nowej, która przejmuje jej funkcje. Ta samobójcza śmierć komórki jest zaprogramowana przez określoną grupę jej genów strażników. Wydają one rozkaz wytworzenia białek, które powodują, że komórka „zjada się” od środka i ginie. Strażnicy genomu doprowadzają do śmierci komórki także wtedy, gdy wadliwie zaczyna ona pełnić swoje zadania.

Natomiast w komórce nowotworowej działanie strażników genomu zostaje zablokowane, co powoduje, że jeżeli ma ona za-pewnioną dostawę substancji odżywczych, zaczyna się namnażać w sposób niekontrolowany, tworząc kolonie swoich klonów – nieśmiertelnych komórek. Wyłączeniu ulega także kolejna grupa genów strażników, takich, które dotąd hamowały namnażanie. W ich miejsce kontrolę przejmują protoonkogeny (w postaci nieczynnej znajdują się one w DNA każdej zdrowej komórki, a ich aktywacja doprowadza do zmiany nowotworowej) i zaczynają czuwać nad procesem nowotworzenia.

Obcy w naszym ciele

Co się dzieje, kiedy zdrowa komórka nabywa cech nowotworowych? W normalnych warunkach funkcjonowanie komórek regu-lowane jest przez różne cząsteczki białkowe. Konkretna cząsteczka, np. czynnik wzrostu, wpłynie tylko na tę komórkę, która ma na swojej błonie pasujące do niej ciałko receptorowe – na zasadzie klucza i zamka. Połączenie się ich uruchamia kaskadę przemian prowadzącą m.in. do podziałów komórki. Problem pojawia się wtedy, gdy wydzielanie czynników wzrostu jest nadmierne albo ciałko receptorowe reaguje na nie nietypowo. A tak właśnie dzieje się w przypadku komórek nowotworowych.

Nowotwór ma tyle sposobów na przetrwanie w organizmie i opanowanie go, że nazywa się go „obcym” w naszym ciele. Nie-którzy naukowcy, jak np. prof. Robert von Borstel, genetyk z kanadyjskiego University of Alberta, porównują chorobę nowotwo-rową do ewolucji gatunków. Tyle że zachodzącej wewnątrz ludzkiego ciała. Nowotwór potrafi nawet doprowadzić do całkowitej dezorientacji układu odpornościowego, który nie rozpoznaje w nim wroga i w związku z tym nie niszczy jego patologicznych komórek.

Gdy guz osiągnie wielkość jednego–dwóch milimetrów, rozpoczyna się bardzo ważny etap jego rozwoju – etap angiogenezy, czyli utworzenia własnej sieci naczy krwionośnych na bazie już istniejących w organizmie. W tym celu nowotwór zaczyna wydzielać kolejne czynniki wzrostu. Ich obecność sprawia, że od strony najbliżej położonych naczyń krwionośnych zaczynają rosnąć ku niemu nowe odgałęzienia. Podążają one do guza, wrastają w niego i poprzez krew przenoszą substancje odżywcze i tlen. Od tego momentu zaczyna się już niczym niepohamowany proces nowotworowy.

Terapie nakierowane na cel

Odkrycie zasad angiogenezy i „współpracy” receptorów komórek nowotworowych z czynnikami wzrostu całkowicie zrewolucjoni-zowało leczenie chorób onkologicznych. Dotychczasowy standard, czyli chirurgię, naświetlanie i chemioterapię, coraz częściej uzupełnia się czy wręcz zastępuje tzw. terapiami celowanymi. Nazywa się je tak dlatego, że są wymierzone jedynie w procesy biochemiczne dominujące w komórkach nowotworowych, a więc oszczędzają zdrowe komórki.

Szczególnie dobrze przebadano wpływ terapii celowanych na raka nerki, gdzie większość uznanych, aktywnych leków onkolo-gicznych w ogóle nie działała. Nowe leki niszczą nowotwór za pomocą specyficznych przeciwciał bądź blokując zmienione choro-bowo ważne enzymy kinazy, bądź wstrzymując tworzenie nowych naczyń krwionośnych zaopatrujących guzy w pożywienie i tlen. Ponieważ jednym z kluczowych momentów rozwoju nowotworu jest zdobycie własnej sieci naczyń krwionośnych, terapie likwidujące ten proces powodują zamieranie guza, bo jego komórki przestają być odżywiane.

Obecnie testowanych jest kilkadziesiąt preparatów należących do terapii celowanych, a niektóre z nich zostały już zarejestrowane i są w użyciu. Należą do nich przeciwciała monoklonalne (rituksymab, cetuxymab, traztuzumab), które wiążą ze sobą czyn-nik wzrostu produkowany przez nowotwór albo blokują sam receptor na jego błonie komórkowej. W efekcie cząsteczka białka nie może przyłączyć się do receptora i rozwój nowotworu zostaje powstrzymany.

Kolejną grupą leków są inhibitory kinaz (sunitinib, sorafenib). Działają one tuż pod powierzchnią błony komórkowej, tam gdzie biegnie sygnał od receptora połączonego z czynnikiem wzrostu. Inhibitory kinaz odcinają ten sygnał, dezorganizując w ten sposób życie komórce nowotworowej. W tej chwili trwają zaawansowane badania nad zastosowaniem sorafenibu w leczeniu nowotworu wątroby. Być może będzie to pierwsza skuteczna terapia tej choroby.

Zamrożenie choroby

– Choć zaawansowanej choroby nowotworowej nie da się całkowicie wyleczyć, to jednak można spowodować, że przejdzie ona w stan hibernacji pozwalający żyć człowiekowi jeszcze wiele lat. To ogromne osiągnięcie – mówi prof. Szczylik. Pacjent odzyskuje na powrót poczucie zdrowia, bo powstrzymany w rozwoju guz nie rozsiewa komórek nowotworowych i nie wydziela już szkodliwych dla organizmu substancji. Oczywiście terapie celowane mają pewne działania uboczne, głównie ogólne zmęczenie fizyczne i psychiczne. Jednak nie stwarzają one śmiertelnego zagrożenia dla chorego tak jak leki starej generacji, które w poważnym stopniu uszkadzają szpik kostny, wątrobę, serce. Nowe medykamenty działają tylko w obrębie komórek nowotworowych, oszczędzają inne tkanki. Obecnie są testowane przy wielu nowotworach, wiadomo również, że pomagają przy chłoniakach, w raku wątroby, płuc, jelita grubego, piersi.
Niestety ograniczone środki finansowe, jakimi dysponują kliniki i oddziały onkologiczne, praktycznie nie pozwalają na za-pewnienie nowoczesnych terapii prawie nikomu. Dostęp do terapii celowanych mają tylko ci pacjenci, którzy objęci zostają bada-niami klinicznymi. To około 10 procent wszystkich chorych na nowotwór.

Znany aktor Krzysztof Kolberger (od lat walczy z rakiem, a teraz dzięki jednemu z nowoczesnych leków – sorafenibowi – wygrywa z nawrotem choroby) zainicjował wraz z Jackiem Gugulskim (działa na rzecz praw pacjentów) powstanie Stowarzysze-nia Chorych na Raka Nerki. Mają nadzieję, że w końcu uda im się przekonać decydentów do refundowania nowoczesnych leków, tak jak to się dzieje w innych krajach Unii Europejskiej.

Stowarzyszenie Chorych na Raka Nerki, e-mail: jacek@spbs.pl, tel. 0-504 153 136

Kalendarz badań profilaktycznych

Na początku swojego rozwoju nowotwór znajduje się w tzw. okresie utajenia, który może trwać wiele lat.
Wykryty w tym czasie jest całkowicie uleczalny za pomocą chirurgii operacyjnej. Na podstawie bada można
wykryć wiele nowotworów w bardzo wczesnym stadium zaawansowania:

  • Cytologia – kobiety w wieku 25–59 lat co 3 lata
  • Mammografia – kobiety w wieku 45–69 lat co 2 lata
  • USG piersi – kobiety młodsze i stosujące antykoncepcję hormonalną – raz na 2 lata
  • Kolonoskopia – wszystkie osoby w wieku 50–65 lat z obciążającym wywiadem rodzinnym
  • Morfologia krwi, OB, rozszerzone badania biochemiczne, badanie ogólne moczu – niezależnie od wieku raz na 2 lata
  • Zdjęcia rentgenowskie klatki piersiowej – niezależnie od wieku raz na 2 lata
  • USG jamy brzusznej – niezależnie od wieku raz na 2 lata
  • Marker PSA u mężczyzn po 50. r. życia – co rok–dwa lata
  • Test na krew utajoną w kale po 50. r. życia – co rok–dwa lata