fbpx

Melody Gardot „My One And Only Thrill”

Melody Gardot "My One And Only Thrill"
Materiały prasowe

Koncert tej artystki w radiowej Trójce (26 września 2009 roku) dał pełne pojęcie o jej niebywałych możliwościach wokalnych. Na debiutanckim albumie śpiewa z liryczną lekkością, dostosowując głos do swoich autorskich piosenek, nigdy odwrotnie.

„Baby I’m a Fool” czy „If the Stars Were Mine” mają urodę najlepszych amerykańskich standardów. Ale ta młoda dziewczyna o dojrzałym głosie czuje też bluesa i całą przepastną Deltę („Who Will Comfort Me”). Jej emisja i artykulacja to marzenie – nadludzka czystość głosu Melody to poniekąd konsekwencja koszmarnych uszkodzeń neurologicznych, jakich doznała w wypadku. Jest sensacją amerykańskiej sceny jazzowej. Gra na fortepianie i na gitarze, śpiewa po angielsku i po francusku („Les Etoiles”), ma polskie korzenie i zasługuje na najwyższą uwagę. Ta płyta to więcej niż zapowiedź wspaniałej kariery. To jej imponujący początek.

VERVE