fbpx

O mały włos

fotochannels.com

 

Depilacja bywała i bywa do dzisiaj sposobem na zamanifestowanie przynależności religijnej lub etnicznej. W XXI wieku w Europie jest jednak przede wszystkim wymogiem estetycznym.

 

W wiekowych tradycjach depilowania ciała antropolodzy widzą chęć odżegnania się od tego, co w człowieku zwierzęce i pierwotne. Niektórzy badacze w zabiegach usuwania włosów z ciała upatrują też chęci powrotu do młodości i dzieciństwa – przypominają, jak blisko pojęcia te są związane z koncepcją nieskazitelnego piękna.

W cywilizacji zachodniej depilacja postrzegana jest jako zabieg typowo kobiecy. W niektórych religiach – np. w islamie – usunięcie włosów z ciała (także męskiego) stanowi część rytuału oczyszczającego ciało i duszę. Ogolone głowy, brody i brwi buddyjskich mnichów to oznaka rezygnacji z doczesnego życia. Podobną wymowę miały niegdyś tonsury franciszkanów czy dominikanów. Bywa też tak, że po skórze wydepilowanej (lub nie) można poznać czyjąś przynależność do grupy etnicznej. Dzieje się tak na przykład w Ameryce Południowej. Ponieważ tradycję depilacji skóry od wieków kultywują Indianki, niektóre kobiety w Peru i Meksyku nie wykonują tego zabiegu – po to, by podkreślić, że Indiankami nie są. Mieszkanki Europy
takich dylematów raczej nie miewają – w sytuacji gdy gładka skóra uznawana jest za obowiązujący higieniczny i estetyczny standard, jedyną trudność nastręcza co najwyżej wybór najwłaściwszej
metody depilacji.

Idealnie gładko

W Mezopotamii 2000 lat p.n.e depilowali się królowie i królowe. A mniej więcej w V w. p.n.e robiono to już prawie powszechnie w rejonie basenu Morza Śródziemnego. W starożytnej Grecji golarze zajmowali się także depilacją, a usługi świadczyli zarówno możnym, jak i ich niewolnikom. Rzymianie w termach nie tylko zażywali kąpieli, ale również pozbywali się owłosienia na nogach – w dobrym tonie było bowiem pokazywanie idealnie gładkiej skóry na wystających spod togi łydkach. W termach pracowali wykwalifikowani niewolnicy zwani aliptes, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza „tych, którzy usuwają włosy spod pach”.

Epoka gładkich ciał skończyła się jednak na kilka stuleci wraz z upadkiem zachodniego cesarstwa – wczesnośredniowieczni chrześcijanie uznali bowiem usuwanie owłosienia za podejrzane moralnie. W czasie krucjat wyprawiający się do Jerozolimy rycerze przywieźli do Europy przepisy na mikstury ułatwiające pozbycie się owłosienia. Dzięki temu depilacja pastą cukrową rozpowszechniła się na wielu europejskich dworach. Na większą zmianę nawyków pielęgnacyjnych trzeba było jednak czekać aż do początku XX wieku, kiedy zaczęła się moda na coraz bardziej skąpe stroje. Bodajże pierwszy raz w historii publicznie nawoływano do depilacji w kampanii reklamowej opublikowanej w 1915 roku w piśmie „Harper’s Bazaar”.

To, co dzisiaj wydaje nam się oczywiste, wtedy było rewolucją – użyty został drastyczny termin „pacha”, szokujący był również pomysł, że skóra pod pachami powinna być równie gładka jak na twarzy. Potem poszło już szybko: kiedy po rękawach sukienek skróciły się spódnice i zapanowała moda na przejrzyste rajstopy, konieczna stała się depilacja nóg. Do depilacji byli również zmuszeni mężczyźni. Zwłaszcza ci, którzy chcieli grać w filmach produkowanych w Hollywood. Od 1930 roku obowiązywał tam bowiem tzw. Kodeks Haysa wyszczególniający, co można pokazać w amerykańskimkinie. Owłosione męskie ciała znalazły się na czarnej liście jako epatujące zwierzęcą seksualnością. Na castingach do filmu o Tarzanie pretendenci do głównej roli mieli więc gładko wygolone torsy. Kodeks ustalający normy przyzwoitości na dużym ekranie stosowano aż do połowy lat 60. XX wieku.

Karmel i arszenik

Pierwszy depilator chemiczny najprawdopodobniej wymyślili Turcy – była to mieszanka niegaszonego wapna, siarczku arsenu i skrobi. W Babilonie włoski usuwano za pomocą pęsety z brązu lub pasty sporządzonej z wosku, wody, cukru i soku z cytryny. W nieco zmienionym składzie receptura ta stosowana jest do dzisiaj w orientalnej depilacji cukrowej. W Rzymie pocierano skórę pumeksem lub wypalano włoski za pomocą płonących łupin orzecha. Do depilacji nadawała się też lepka pasta o nazwie dropax zrobiona ze smoły i sosnowej żywicy. Bardziej fantazyjne przepisy uwzględniały dodatki, takie jak krew nietoperza,
sproszkowana żmija lub ośli łój. Najbardziej niebezpieczna dla zdrowia była jednak mikstura o nazwie psilotherum – maść na bazie arszeniku i niegaszonego wapna. Te dwa składniki stosowano do depilacji aż do XIX wieku.

Produkty do usuwania włosów oferowano też przez wiele lat w garbarniach – były to te same mieszanki,
których używano do oczyszczania zwierzęcych skór z sierści. Dzisiaj metod depilacji jest tak wiele, że nie
sposób nie znaleźć czegoś dla siebie wśród golarek, depilatorów i wszelkiego rodzaju chemicznych past. Do dyspozycji mamy również środki pozwalające stopniowo zmniejszać częstotliwość depilacji.

Włoski dla zaawansowanych

Skuteczność i trwałość dzisiejszych metod depilacji rośnie wraz ze stopniem ich skomplikowania, bolesnością, koniecznością zastosowania wyrafinowanej aparatury i, jak łatwo się domyślić, ceną. Nic więc dziwnego, że niedrogie i łatwe golenie ma najwięcej zwolenniczek, a najmniej – trwała depilacja za pomocą urządzeń emitujących światło laserowe. Producenci kosmetyków i akcesoriów kosmetycznych prześcigają się w spełnianiu oczekiwań coraz bardziej wymagających konsumentek. A efekt? Pachnące golarki w kształcie dopasowanym do kobiecego ciała, pasta cukrowa w tubce, depilatory z systemem
chłodzenia, chemiczna depilacja do wrażliwej skóry… W salonach kosmetycznych depilacja jest usługą standardową. Pojawiła się też sieć salonów Time for Wax zajmujących się ekspresową depilacją woskiem. Jak na razie najskuteczniejszą metodą depilacji jest zabieg wykorzystujący lasery lub źródła światła pulsacyjnego IPL. – Zarówno lasery, jak i IPL emitują wiązkę intensywnego światła, ale lasery mają większą moc – tłumaczy specjalista chirurgii plastycznej, dr n. med. Jarosław Stańczyk z kliniki chirurgii plastycznej Linea Corporis w Warszawie. – Z kolei stosowanie urządzeń IPL dużo rzadziej wywołuje niepożądane efekty związane z urazem termicznym. Zabiegi są więc mniej bolesne, mniejsze jest też ryzyko oparzenia skóry. Zarówno zabiegi laserowe, jak i IPL trzeba kilkakrotnie powtarzać, bo usuwają trwale tylko te włoski, które znajdują się w fazie wzrostu (mniej więcej jedna trzecia). – Usunięcie 85 proc. owłosienia uważane jest za bardzo dobry efekt końcowy – mówi Małgorzata Grabowska, pielęgniarka z dziesięcioletnim doświadczeniem w depilacji laserowej z warszawskiego Centrum Laseroterapii „Elite”.

– Efekt jest tym lepszy, im większy kontrast między barwą włosków a odcieniem otaczającej je skóry. Zabiegi są też skuteczniejsze, jeśli depilowana okolica znajduje się daleko od twarzy.

– Jedną z zalet depilacji laserowej jest to, że zabieg ten może być wykonany niemal u każdego, niezależnie od wieku, płci czy stanu zdrowia – mówi dr Jarosław Stańczyk. Przeciwwskazaniem są jedynie ciężkie choroby, takie jak cukrzyca insulinozależna czy padaczka. Nie powinny też się takiej depilacji poddawać kobiety w ciąży oraz osoby przyjmujące leki światłouczulające.

– Po kuracji retinoidami lub tetracyklinami powinniśmy wstrzymać się z laserową depilacją przez trzy do sześciu miesięcy – tłumaczy Małgorzata Grabowska. – Trzeba też pamiętać, że miesiąc przed i po zabiegu
nie wolno się opalać. Większość zabiegów usuwania zbędnego owłosienia jest nieprzyjemna. Nic więc nie wskazuje na to, by miało się zmienić nasze podejście do depilacji. Jak bowiem wynika z badań przeprowadzonych pod koniec zimy przez markę Gillette, 85 proc. Polek chce mieć idealnie wydepilowane ciało, ale nie lubi całego procesu, który ten efekt gwarantuje.

Sprawdź depilatory laserowe

Korzystałam z książek: Jean-Claude Bologne „Histoire de la pudeur”, Hachette Littératures 2004, oraz „Histoire des moeurs” pod red. Jeana Poiriera, Gallimard 2002.

?>