Pierwsza krew

 

Miesiączka nie musi być problemem, bolesną dolegliwością. Może być świętem. W Indiach na cześć dziewcząt, które miesiączkowały po raz pierwszy, organizuje się specjalne uroczystości. Wspólnie ze swoimi matkami, babciami czytają historie różnych kobiet, śpiewają, spożywają posiłek. Młode dziewczyny powinny poczuć, że zaczął się nowy etap w ich życiu – mówi ginekolożka dr Preeti Agrawal.

 

– Jeden z tomów dzieła Marcela Prousta nosi tytuł „W cieniu zakwitających dziewcząt”. Dziś raczej można powiedzieć, że to na zakwitające dziewczęta pada cień: zostawione samym sobie przez zapracowanych rodziców często bywają osamotnione w trudnym okresie dojrzewania…
– Dziś dziewczęta dojrzewają znacznie szybciej. Dzieje się tak za sprawą dwóch czynników. Pierwszy z nich nazwałabym emocjonalnym: powszechny dostęp do Internetu i innych mediów powoduje, że dziewczynki są świadkami życia dorosłych. To zabiera im w pewnym sensie dzieciństwo. Drugi czynnik to ksenohormony, czyli sztuczne hormony, których pełno w mięsie czy spalinach. Przyspieszają one okres pokwitania – pierwsza miesiączka może pojawić się nawet w wieku 9 lat i nie jest to niczym nadzwyczajnym.

– Dziewięciolatka wciąż wydaje się małą dziewczynką.
– Właśnie. Dojrzewa, zaczyna miesiączkować, w jej organizmie zachodzą ogromne zmiany, a wszyscy traktują ją jak małe dziecko. Jako matki musimy być tu bardzo ostrożne i czujne. Szczególnie jeśli naszemu własnemu dojrzewaniu towarzyszyły trudne uczucia. Wiele kobiet mówiło mi, że z okazji pierwszej miesiączki dostawały od matki czy babki siarczysty policzek – taki zwyczaj… Przez podobne zachowania dorosłych wprowadzających nas w świat wytworzyłyśmy sobie naznaczone wstydem przekonania na temat cielesności i seksualności. Niestety, miesiączka traktowana jest wciąż jak temat tabu.

– Trudno zmieniać zbiorową świadomość…
– Ciągle powtarzam, że świadomość jest kluczem do wszystkich zmian, a zmieniając siebie, zmieniamy świat. Jak dowiedziałam się o pierwszej miesiączce? Jakie mam przekonania na jej temat? Czy wstydzę się rozmawiać o swojej menstruacji? Dopiero kiedy uświadomię sobie, jaki mam bagaż doświadczeń, mogę zacząć rozmawiać z córką. I tylko wtedy rozmowa sprawi, że moja córka będzie wolna od poczucia winy i wstydu, i jeśli zostanie w przyszłości matką, swojej córce przekaże wiedzę o miesiączkowaniu bez fałszywych i krzywdzących obciążeń.

– Jak więc można uświadomić swoje dziecko? Proszę o pozytywny przykład.
– Opowiem, jak to wygląda w moim kraju, w Indiach. Pochodzę z Radżastanu i tam mamy taki zwyczaj: każdej wiosny zbierają się te dziewczyny, które w ciągu ostatniego roku miesiączkowały po raz pierwszy. Na ich cześć organizowana jest uroczystość, na poły świecka, na poły religijna, w której oprócz dziewcząt biorą udział dojrzałe kobiety, także te najstarsze. Pierwszego dnia wszystkie pięknie się ubierają, a dom, w którym rzecz się dzieje, zostaje ustrojony kwiatami. Najważniejszą częścią spotkania jest wspólne czytanie historii różnych kobiet, mówiących o różnych aspektach kobiecości, wspólne śpiewanie i wspólny posiłek. Potem dziewczyny przez cały tydzień spotykają się w tym domu na godzinę, czytają i śpiewają. A ostatniego, siódmego dnia, uroczysta ceremonia z pierwszego dnia zostaje powtórzona. Młode dziewczyny mają dość czasu, żeby poczuć, że zaczął się nowy etap w ich życiu.

– Wspaniały przykład.
– Myślę, że można coś podobnego zorganizować u siebie. Z okazji pierwszej miesiączki córki zaprosić zaprzyjaźnione kobiety i przyjaciółki córki i przy kawie powspominać, jak to było z moją pierwszą miesiączką.

– Podejście, jakie pani proponuje, bardzo różni się od tego, jakie znamy: że miesiączka to problem, czas trudny i nieproduktywny.
– Wmawia się nam, że menstruacja to kilka dni w miesiącu, kiedy cierpimy straszne bóle. Że syndrom napięcia przedmiesiączkowe-go (PMS) to typowa dolegliwość każdej kobiety. Prawda jest jednak taka, że nie każda z nas cierpi na PMS i nie każdej menstruacji musi towarzyszyć ból. Fakt – najwięcej energii mamy w okresie od miesiączki do jajeczkowania nazywanym fazą folikularną. Od jajeczkowania do miesiączki, w fazie lutealnej, nasza energia spada, ale zyskujemy wtedy większy dostęp do swoich twórczych mocy, do intuicji. Spodziewając się napięcia przedmiesiączkowego i nie doceniając tego, do czego zyskujemy dostęp, same przyczyniamy się do po-wstania nieprzyjemnych dolegliwości.

– Uważa pani, że cykl miesięczny to najbardziej czuły barometr w ciele każdej kobiety. Używa pani nawet sformułowania „mądrość miesiączki”.
– Tak, jest to jednak barometr lekceważony i niedoceniany. Wszelkie zmiany w diecie, wahania nastrojów, stresy, nawet zmiany pór roku czy stref czasowych wpływają na zmiany w cyklu. To świadczy o tym, jak bardzo bliski jest nasz związek z naturą, jak zsynchroni-zowane z otoczeniem są nasze ciała. Proszę zobaczyć, jak silny jest związek między zmianą faz księżyca a cyklem miesięcznym. Wpływowi księżyca ulegają również oceany. Jesteśmy częścią wszechświata, a nasze ciała raz w miesiącu nam o tym przypominają. Nie umiemy się tym jednak cieszyć, nie doceniamy źródła siły, jakim jest dla nas miesiączka. Powinnyśmy być dumne z tego, że jesteśmy kobietami. Co ciekawe, zauważyłam, że najbardziej z powodu okołomiesiączkowych dolegliwości cierpią te z nas, które nie czują się szczęśliwe, będąc kobietami. Swoim pacjentkom zalecam prowadzenie dziennika, w którym będą zapisywały obserwacje poszczególnych cykli. Badają wtedy swoje samopoczucie psychiczne i fizyczne, a potem – po kilku miesiącach – uważnie się tym zapiskom przyglądają. Nagroda z prowadzenia takich obserwacji jest wielka. Dowiadujemy się, jak doskonale pracują nasze ciała i jak bardzo jesteśmy związane z naszą miesiączką. Czyli z naturą, ze światem. Kiedy pracowałam jako ginekolog w Indiach, wiejskie kobiety żyjące w zgodzie z naturą w większości miesiączkowały zawsze w okolicach nowiu.

– Jak to wytłumaczyć?
– Kiedy jest ciemno i brak księżycowego światła, organizm oczyszcza się i pojawia się miesiączka. Podczas pełni kobiety są płodne. Proszę tego nie tłumaczyć dosłownie i nie sądzić, że jeśli nie jesteśmy tak połączone z fazami księżyca, coś z nami nie tak. Na zaburzenia tego cyklu ma wpływ choćby sztuczne światło, stres i sposób odżywiania. Czyli cywilizacja.

– Wiele, zwłaszcza młodych, kobiet cierpi na zaburzenia miesiączkowania. Dlaczego?
– Zaburzenia mogą mieć wiele przyczyn: niewłaściwa dieta ze zbyt małą ilością tłuszczu, a zbyt dużą ilością cukru, stresy w rodzinie, w szkole, zaburzenia hormonalne związane z niewłaściwą pracą przysadki mózgowej. Te ostatnie zdarzają się jednak naprawdę rzadko. Zamiast wsłuchać się z uwagą w ciało i poszukać przyczyn zaburzeń miesiączkowania w życiu emocjonalnym czy też na poziomie innym niż tylko fizyczny, biegniemy do lekarza, który przepisuje hormony. Miesiączki stają się regularne, tyle że prawdziwa przyczyna problemu nie zostaje usunięta.

– Żeby uniknąć bólów menstruacyjnych, też sięgamy po najprostsze rozwiązania – bierzemy leki przeciwbólowe. Można pomóc sobie inaczej?
– Mamy całą gamę niefarmakologicznych rozwiązań. Najważniejsza oczywiście jest zmiana diety. Najbardziej skuteczne jest wyeliminowanie z jadłospisu cukru pod każdą postacią. Doskonałe efekty przynosi także przyjmowanie kwasów tłuszczowych omega-3 (zawartych np. w tranie) i omega-6 (np. wyciągi z wiesiołka czy ogórecznika). Doraźnie pomagają ciepłe okłady na brzuch i leki homeopatyczne. Po-mocne są również akupunktura i joga.

– Co z pigułkami antykoncepcyjnymi dla młodych dziewcząt?
– Opowiem o pewnym przypadku. Dziewczyna cierpiąca na zaburzenia miesiączkowania zaczęła przyjmować hormony w wieku 17 lat. Cykl oczywiście się uregulował, tyle tylko że kiedy kilka lat później chciała zajść w ciążę i odstawiła pigułki, okazało się, że nie jajeczkuje. Jej organizm nie miał dość czasu, żeby nauczyć się wszystkich procesów związanych z produkcją komórek jajowych – do przysadki mózgowej nie docierały sygnały potrzebne do tworzenia naturalnego cyklu miesięcznego. Podejrzewam, że wiele problemów współczesnych kobiet związanych z zajściem w ciążę bierze się właśnie ze zbyt wczesnego przyjmowania pigułek antykoncepcyjnych. Po prostu wyręczają organizm w pracy. A wracając do historii pacjentki, o której mówiłam – po długiej rozmowie przyznała, że jej zaburzenia miesiączkowania zaczęły się wtedy, kiedy rozpadało się małżeństwo jej rodziców. Organizm zareagował bardzo silnym stresem na poważne zmiany w jej życiu, co odbiło się na cyklu. Dojrzewające dziewczęta są bardzo wrażliwe i delikatne. Potrzebują od nas ukojenia, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa i bezwzględnego wsparcia.

– A jaki wpływ na miesiączkę ma właściwa dieta? O cukrze już rozmawiałyśmy, co z tłuszczami?
– Proszę zobaczyć, jak często nasze córki się odchudzają, pragnąc wyglądać jak gwiazdy filmowe czy modelki. Nie potrafią zaakceptować faktu, że w okresie dojrzewania w sposób naturalny odkłada się tkanka tłuszczowa, a ich ciała nabierają kobiecych, pełnych kształtów. Ze swojego jadłospisu eliminują przede wszystkim tłuszcze. A to wielki błąd. W tłuszczach znajduje się cholesterol niezbędny do dystrybucji hormonów. Kiedy ich zabraknie, cykl miesiączkowy natychmiast się zaburza.
W moim kraju młode kobiety składają przysięgę, że raz w tygodniu będą pościły w jakiejś intencji, na przykład żeby w przyszłości mieć dobrego męża albo skończyć wymarzone studia. Całodniowy post raz w tygodniu pomaga im utrzymać dobrą figurę i zdrowie, ale jego celem nie jest zachowanie dobrej sylwetki – poszczącej przyświeca inny cel. Ta dieta ma wymiar duchowy. Jest radosna, a nie pełna poświęceń.

– A kiedy jest czas na pierwszą wizytę u ginekologa?
– Z medycznego punktu widzenia wizyta u ginekologa zalecana jest w przypadku problemów ze zdrowiem albo kiedy dziewczyna zamierza rozpocząć życie seksualne. Dobór odpowiedniego sposobu antykoncepcji jest ogromnie ważny. Powinien być poprzedzony szczegółowym badaniem, analizą jej stanu zdrowia aż od chwili narodzin i analizą chorób występujących w rodzinie. Jeśli jednak córka jest zdrowa i nie planuje seksualnej inicjacji, z wizytą można się wstrzymać do 18. roku życia. Przypomnijmy sobie swoją pierwszą wizytę u ginekologa. Co czułyśmy, rozkładając szeroko nogi przed obcym człowiekiem? Przedwczesne doświadczenia tego typu mogą negatywnie rzutować na późniejsze życie, także seksualne, i lepiej oszczędzić ich naszym córkom.

– Jakie środki antykoncepcyjne zaleca pani młodym pacjentkom, skoro pigułki nie są najlepszym rozwiązaniem?
– Nie jestem przeciwniczką pigułek i zalecam je, ale dopiero po uprzednim dokładnym zbadaniu pacjentki. Proszę też kobiety, żeby potem bardzo dokładnie obserwowały reakcje swojego ciała. Bóle głowy, brzucha, depresja czy spadek libido mogą mieć swoje źródło w przyjmowanych hormonach. A jeśli pacjentka z różnych przyczyn nie może przyjmować pigułek lub jest za młoda na ich stosowanie, zalecam prezerwatywy i naturalne metody zapobiegania ciąży. Antykoncepcja to skomplikowana sprawa. Nie można przepisywać wszystkim jednakowych tabletek czy zalecać takich samych metod.

Preeti Agrawal – doktor nauk medycznych, specjalista II stopnia z ginekologii i położnictwa. Obszarem jej zainteresowania jest medycyna holistyczna i psychosomatyczna. Prowadzi praktykę lekarską, wygłasza wykłady, prowadzi warsztaty. Jest autorką bestsellerowych książek: „Kobieta i natura”, „Odkrywam macierzyństwo”, „Menopauza: mity i rzeczywistość”.