fbpx

Schronisko dl@ słów

123RF.com

Internet, najwspanialsze dziecko cywilizacji, słynie z cudotworów językowych. Gdy jest ci smutno w zimowy ciemny dzień, włącz sobie i poczytaj, poprawa nastroju gwarantowana!

„Tatusiu, a Ania mi odblizyła cereśnie!” – skarżyła się pięcioletnia Julka, gdy jej siostrzyczka przysunęła ku sobie talerz z owocami. Mały Nenek mówił: „pilidolek”, „kebeś”, „kłeszko”, „odzio”, „kewnolica” (pomidorek, chlebek, krzesło, łóżko, kierownica). Zachwycamy się językiem dzieci, a pismo „Kobieta i Życie” przez dziesiątki lat prowadziło rubrykę „Satyra w krótkich majteczkach”, gdzie umieszczano najśmieszniejsze dziecięce wypowiedzi nadesłane przez czytelników. Popularnością cieszył się też „Humor zeszytów”, czyli niezamierzone uczniowskie błędy wydobyte z wypracowań szkolnych, na przykład: „Ksiądz Robak miał wyrzuty po mordzie”…

Oprócz dzieci w wynalazkach słownych celują poeci. Najsłynniejsi polscy autorzy to oczywiście Leśmian i Tuwim. Dusiołek, półbabek, błyszczydła, słoneczne bełgoty to znane „leśmianizmy”. Tuwimowe żarty są nieco innego rodzaju, ja lubię najbardziej jego luźne „tłumaczenia” z serii „Tylko dla łacinników”. Na przykład: homo sapiens – astmatyk; persona grata – stare pudło; corpus delicti – rozkoszne ciało.
 
Internet, najwspanialsze dziecko cywilizacji, słynie z cudotworów językowych. Włącz sobie i poczytaj, poprawa nastroju gwarantowana!

Autostrada, kantoflarz i lolalizacja

Wyciągam rękę i klikam… Trafiam na stronę o nazwie Schroniskodlapsów. Nie! Przepraszam, miałam napisać: Schroniskodlasłów. Jedna drobna przestawka czyni wielką różnicę. I właśnie tym się bawią użytkownicy odwiedzający ten internetowy zakątek – wymyślaniem albo wyłapywaniem pomyłek i neologizmów w sieci. Okazuje się, że przestawienie litery, przypadkowo wciśnięty klawisz albo i zwykłe niedouczenie w zakresie ortografii mogą obrócić się w inteligentnej głowie w dobry dowcip. Po kolei, najpierw kilka na literę „a”. Kto to jest autostypowicz? – przygodny żałobnik. A antysejsmita? To ten, co zwalcza… trzęsienia ziemi. Tajemnicze zwierzę adapterodaktyl? To archaiczny odtwarzacz muzyczny. Amfyteatr? Dla osób uzależnionych. A analfabet? To alfabet dla tych, co mają poprawność językową wiadomo gdzie… Inne słówka z obszarów damsko-męskich i rodzinnych: autozdrada (wiadomo), kombineżon (bigamista), kantoflarz (mąż tylko pozornie uległy), laktop (komputerek dla niemowląt), wesralka (pieluszka), alimentarz (poradnik dla rozwodników), lubilatka (kobieta akceptująca swój wiek), seksunda (czas, w którym następuje miłość od pierwszego wejrzenia), lolalizacja (wskaźnik występowania atrakcyjnych wczasowiczek na wakacjach), słodziejaszek (słodzi i całuje, a potem skradnie ci serce!). Na prześmieszne sytuacje słowotwórcze trafić można, przeglądając na Allegro ogłoszenia z opisem towarów do sprzedania. „Rondelko z cerkoniami” to nic przy „najsekswoniejszej bieliźnie” czy „lapsus lazuli”. Ten ostatni wynalazek posłużył jako nazwa skrzyneczki lapsusów w portalu Schroniskodlaslow.pl.

Małpa, robak, kociastopa

Sekretariatmałpazwierciadlokropkapeel – dyktuję znajomej przez telefon adres mejlowy do ulubionej swej redakcji. I wszystko jasne! Czyżby? A cóż to za małpa, skąd się wzięła i dlaczego akurat ona? Nikt nie pyta? Znak @, śmieszna a-literka owinięta własnym ogonkiem, pochodzi z zamierzchłych czasów przedinternetowych. Pojawiła się po raz pierwszy, jak dowiedziono, na fakturze księgowej i była skrótem graficznym formułki związanej z ceną oferowanego towaru, co odczytywano jako: at the rate off (po kursie, w cenie, na przykład: 100@2$, czyli 100, np. paczek herbaty, w cenie 2 dol. każda).

Z czasem skrócono wyrażenie do samego at i właśnie jako „znak at” przeprowadziła się @ do wirtualnego świata. Internauci nie przepadają za oficjalnymi nazwami i od początku istnienia poczty mejlowej trwa festiwal pomysłów na nazywanie śmiesznymi imionami naszej małej internetowej maskotki. Rozmaite są nazwy @ w różnych częściach świata. Próba podyktowania adresu z użyciem polskiej „małpy” zawiodłaby nawet, gdybyśmy użyli angielskiego tłumaczenia monkey. No, chyba że podajemy swój adres Chorwatowi. Anglik nie wie, co to monkey, i zrobiłby wielkie oczy. Natomiast Niemcy często nazywają @ kapucynką (Klammeraffe, małpa czepiająca się ogonem), ale lubią też określenie: „świński ogon”. To właśnie ten zakręcony ogonek a-literki tak pobudza wyobraźnię i kojarzy się internautom z różnymi zwierzętami. Bo „małpa” czy „małpi ogon” (RPA, Holandia), albo i świński, nie wyczerpują tematu. Rosjanie na przykład mawiają „sobaczka”, Szwedzi i Finowie wolą koty i używają nazwy „kocia stopa” lub „koci ogon”. A dla uproszczenia w języku potocznym mówią tylko „miau, miau” i każdy wie, że to małpa, to znaczy, przepraszam, znak @…

Małpa, kot, pies i świnia to niejedyne zoologiczne inspiracje. W niektórych krajach pojawiają się często określenia związane z innymi stworzeniami, np. ucho słonia, kaczątko (Grecja), żółw (Indonezja), robak (Węgry) i ślimak (ten oczywiście we Francji, ale i na przykład we Włoszech). Więcej informacji o zwierzęcych inkarnacjach znaku @ znajdziecie, klikając w Google’u: Paweł Rutkowski „Małpa w Internecie”, bo to jego tekst tak mnie zaciekawił.

Bla ,bla, bla

Na jednym z młodzieżowych forów pewien okropnie znudzony (długą zimą?) internetowy wodzirej wymyślił najgłupszą słowotwórczą zabawę świata. Zaproponował mianowicie forumowiczom, cytuję: „Smyrasz nosem po klawiaturze i patrzysz, co ci wyszło na ekranie”. I co wyszło? Na przykład: „opiuywetai”. Ktoś inny napisał nosem: „pshfm”, a jakiś uprzejmy koleś kombinuje, że to może być nowe radio, PSH FM, jak RMF FM. Bla, bla, bla… Dzieciaki, lećcie na podwórko, a jeśli akurat jest zamieć śnieżna, to sobie zróbcie test na inteligencję.