fbpx

Seksowne walory płatnicze

Seksowne walory płatnicze
fotochannels.com

Prawdziwie udany seks nie polega na otoczeniu się symbolami finansowego sukcesu, choć wszyscy znamy te skojarzenia – weekend we dwoje w hotelowym apartamencie z kąpielą w płatkach róż, szampan i truskawki… Dlaczego mimo to pieniądze bywają dla nas afrodyzjakiem – tłumaczy psychoterapeutka Olga Haller.

– Handel seksem, jak też powiązania między seksem a władzą i zamożnością istniały od zarania ludzkości. To banał powtarzać, że prostytucja to najstarszy zawód świata, ale nie przypadkiem nikt nie protestuje.
– Prostytucja to dyżurne skojarzenie, kiedy mówimy o seksie i o pieniądzach. Ale związek między seksem a pieniędzmi zachodzi przecież w naszym codziennym życiu. Pieniądze dają władzę albo złudzenie władzy, kiedy potrzebujemy dodać sobie znaczenia. Kiedy mam poczucie braku – urody, rozumu, powodzenia czy ważności – dodają mocy i dowartościowują. Jeśli jest pan władca, to musi być też poddany. Jeśli ktoś dominuje, to ktoś musi się podporządkować. To stwarza pole do nadużyć. Największych tam, gdzie są namiętności. Dlatego nie wierzę, że ktoś, kobieta czy mężczyzna, świadomie, suwerennie wybrał uprawianie prostytucji, ani nie wierzę w możliwość jej traktowania jak każdej innej pracy. W seksie za pieniądze zawsze ma miejsce wykorzystanie, nawet gdy dzieje się to za zgodą obu stron.

– Typowy facet powie: one same tego chcą, a my, biedni, wchodzimy w to, gdyż tak się męczymy ze swoim popędem, że musimy, i już!
– Tak, tak, oni muszą!… A one – kobiety upadłe, nierządnice, kurwy, rozpustnice – po prostu takie są. Podobne myślenie było i jest nadal powszechne, choć dzisiaj częściej w ukryciu – cały negatywny ładunek umieszcza się po stronie kobiety. A tak na marginesie, mężczyzna za kasę to tylko żigolak. Rozpustnik to raczej ten, co chodzi do burdelu, a nie w nim pracuje, a upadły – może jak zgra się do cna w kasynie…

– Czemu to kobiety częściej myślą o sobie jako o towarze? A może mężczyźni po prostu nie dostają takich propozycji, czy raczej nie ma tradycji, żeby im je składać.
– Powszechność kobiecej prostytucji wynika z tradycji patriarchatu, w której kobietom przypadła rola poddanego męskiej władzy. Ten porządek powoli się zmienia, co staje się widoczne i w tej dziedzinie. Mężczyźni też oferują swoje seksualne usługi, bo są kobiety, które tego chcą i mają na to środki. Kiedyś mężczyźni chodzili do prostytutek rozładowywać napięcia i frustracje i dzięki temu, tak uważano, trwały ich małżeństwa, w których różnie się działo. Teraz kobiety coraz częściej relaksują się z chłopakiem z agencji, dzięki czemu mogą oddać się w pełni karierze zawodowej, nie tracąc energii na związki. To oczywiście znak zmian, ale nie o to przecież chodzi w tych społecznych przemianach! Prawdziwa równość płci musi się wiązać z wzajemnym poszanowaniem, a w relacji prostytutka – klient na ogół nie ma na to miejsca.

– Coś ja nadal nie wierzę w powszechność męskich usług dla kobiet, ale niech tak się stanie! Czemu jednak nadal w fantazjach seksualnych kobiet one same często występują w roli prostytutek? Tylko nie bij mnie – czyżby to było pierwotne i głębinowe? A może fantazje też są częścią tradycji, tej, która trwa na jawie?
– Nie, nie, żadne pierwotne skłonności kobiet do rozwiązłości i nierządu. Fantazje służą do pokonania przeszkód w dążeniu do erotycznego spełnienia. Pomagają ominąć przyjęte zakazy i wewnętrzne konflikty w drodze do seksualnej przyjemności. To stereotyp, ale działa – powiedz, co musi zrobić kobieta, aby udawać prostytutkę? Ostry makijaż, wysokie obcasy, kuse obcisłe ciuchy i ten koci krok, kołysanie bioder, wzrok spod rzęs, bezwstydne propozycje… W różnych zabawach w teatr i na balach przebierańców to łatwa rola. Każda z nas wie, co robić!

– Czasami mam wrażenie, że każda piętnastolatka zagrałaby tę rolę…
– Bo ten stereotyp jest tak silny. A dzięki fantazji możemy pokonać zakaz „porządna kobieta tak się nie zachowuje!”. I wyzwolić falę podniecenia dzięki przekraczaniu granic. O to samo chodzi w zabawach erotycznych. Jeśli parę kochanków ekscytuje temat „seks za pieniądze”, to mogą uczynić z niego dobrą, rozgrzewającą zabawę w sypialni. Warunek – jak w każdej zabawie – bez presji, przymusu, na jasnych zasadach.

 

– Podobno popularny staje się nowoczesny „sponsoring”, tzw. galerianki, młode dziewczyny, które dają seks w zamian za zakupy. Wielka nowość to sprzedawanie cnoty w Internecie. Czy nie dlatego, że już wszystko jest na sprzedaż? Bo czy nie sprzedają swego wizerunku w reklamach już prawie wszyscy, jeśli nie wszyscy?
– Te młode dziewczyny są ofiarami pomieszania wartości, utraty poszanowania ciała, intymności, no i braku miłości, opieki. Czerwone Kapturki w ciemnym lesie, bez mamy, babci i leśniczego, na pożarcie wilkom. A na dodatek same się tym paszczom wystawiają i zdaje im się, że dla przyjemności. Programy typu reality show przekonują, że najintymniejsze przeżycie może być towarem, więc czemu nie seks? A Internet to też przejaw naszego życia. Nie ma się co oszukiwać – to nie forum niewinnych fantazji i dowcipów. To coraz bardziej powszechne źródło informacji, środek poszukiwania wszystkiego i nawiązywania kontaktów w każdej sprawie. Jest tam mnóstwo ogłoszeń o usługach seksualnych, młodzi szukają „sponsorów” i „sponsorek”, niektórzy wyjaśniają, że umożliwi im to studiowanie albo rozwijanie zainteresowań. Dziewczyny oferują swoją cnotę, zachwalając urodę i cechy charakteru… Można by przyjąć, że duża część tych ogłoszeń to wygłupy lub eksperymenty małolatów, że biznes erotyczny to zawsze obecny margines, a zjawisko „sponsoringu” jest stare jak świat. A jednak niepokoi to internetowe sprowadzenie seksu do towaru, przedmiotu handlu. I niepokoi nawet nie przez możliwość realnego zagrożenia – oszustwa, wykorzystania itp. Większym zagrożeniem wydaje mi się sam fakt upowszechnienia handlowego podejścia do ludzkiego ciała, do seksualności, do seksu. Zagraża to przede wszystkim młodym – gorączkowo poszukującym, podatnym na wpływy, gotowym do eksperymentów, często bez oparcia w dorosłych.

– Ale są też zmiany na lepsze. Ogromna zmiana, jaka wpłynęła na sferę erotyki, to demokratyzacja w zarabianiu pieniędzy. Kobiety poszły do pracy i mają pieniądze, dzięki czemu nie muszą już tak ulegać seksualnie mężczyznom, którzy do tej pory kupowali małżeństwa i seks… Jego majątek, jej posag; ile nad tym debatowano, przez tysiąclecia.
– Tak. Ta zmiana jest rewolucyjna! Kobieta, która nie jest finansowo zależna od mężczyzny, która swobodnie wybiera partnera, może powiedzieć „tak” lub „nie”, jeśli zechce, może wreszcie dać się poprowadzić swojej seksualności – ciału i pożądaniu, bez lęku o konsekwencje materialne dla swojego bytu. Zależność finansowa w relacjach między kobietą a mężczyzną, opartych na tradycyjnym podziale ról, nie przynosi nic dobrego w relacji intymnej – raczej tworzy więzienie dla obojga, brakuje przestrzeni na dojrzewanie związku i miłości.

– Ale pieniądz potrafi być też miłym afrodyzjakiem. Kto z nas niezależnie od płci nie był pod wrażeniem dobrej restauracji? A samochód, piękny apartament? To wszystko może być grą wstępną. Zdarzyła ci się taka sytuacja w życiu, że pieniądze wpłynęły na erotykę?
– Jako młoda dziewczyna dałam się kilka razy poderwać i zaprosić do eleganckiej restauracji, tak, status materialny mężczyzny – ten zewnętrzny blichtr – miał znaczenie! Czułam się zauważona, wyróżniona. Taka zabawa, powiew wielkiego świata, kto za nim nie tęskni… Nie groził mi romans, za bardzo się bałam, gotowa do odlotu w każdej chwili. Był to taki zastrzyk dowartościowujący. Bogaty adorator dodaje dziewczynie splendoru, szczególnie jeśli dziewczyna ma braki w poczuciu własnej wartości.

– Czyli pieniądze są afrodyzjakiem, a z drugiej strony, kiedy za nimi gonimy, często mordujemy erotykę. Zewsząd słychać skargi – nie ma seksu, tak jesteśmy zmęczeni i zagonieni, że idziemy od razu spać. Jakby seks był marnowaniem czasu, który jest pieniądzem.
– Łatwo się pogubić, ale czy nie na tym polega życie – na szukaniu równowagi, odnajdywaniu wartości, dokonywaniu wyborów, doświadczaniu ich konsekwencji? I ciągle od nowa. Niecierpliwi próbujemy znaleźć jakąś formułę na szczęśliwe życie i np. łudzimy się, że pieniądze zapewnią nam to, czego potrzebujemy. A tymczasem prawdziwie udany seks nie polega na otoczeniu się symbolami finansowego sukcesu, choć wszyscy znamy te skojarzenia – weekend we dwoje w hotelowym apartamencie z kąpielą w płatkach róż, szampan i truskawki albo dom z basenem i kabriolet… Życie byłoby proste, gdyby zdobycie tych kilku przedmiotów gwarantowało szczęście w miłości i seksie. Nie jest też prawdą, że te akcesoria zawsze są przeszkodą. Jednak im więcej energii wkładamy w zdobywanie pieniędzy, tym częściej oddalamy się od tego, co naprawdę ważne – od potrzeb serca, od prawdziwego kontaktu z ciałem, budowania relacji z partnerem.

– Powiedzmy na koniec może raz jeszcze o jasnej stronie pieniądza. Jeśli daje władzę, to ludzie zaczynają dzisiaj dzielić ją po równo między obie strony, też w związkach. To chyba dobra rewolucja – również w seksie?
– Ta rewolucja to dla obu płci nauka równouprawnienia w praktyce, czyli docenienia siebie nawzajem, szacunku i brania odpowiedzialności. Kiedy kobieta i mężczyzna są sobie prawdziwie równi, to wyzwala obie strony, uwalnia ze schematu: pan – poddany. Prawdziwa ulga! Koniec gier, trzymania się w szachu, walki o władzę, a także lęku o przegraną. A pieniądze mogą działać „po jasnej stronie mocy” – dla zdrowia, komfortu i przyjemności.