1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zwierciadło poleca
  4. >
  5. Szkoła to nie podstawa programowa, zobaczmy w niej wreszcie człowieka

Szkoła to nie podstawa programowa, zobaczmy w niej wreszcie człowieka

W dzisiejszej edukacji uwaga skupiona jest wokół realizacji materiału, przestrzeni na mówienie o emocjach i rozwój kompetencji miękkich właściwie nie ma. (Fot. iStock)
Dzisiejsza szkoła tak bardzo skoncentrowana jest na wiedzy, że gubimy w niej to, co jest istotą edukacji, czyli całościowy rozwój młodych ludzi, wspieranie ich w dorastaniu, by wyrośli na mądrych, empatycznych, potrafiących współpracować ludzi. Rozmowa z Martą Puciłowską, wiceprezeską Fundacji Szkoła z Klasą.

Jaką rolę pełni dziś szkoła w życiu młodych ludzi. Czym dla nich jest? Myślę, że szkoła zawsze była dla młodych ludzi przede wszystkim miejscem życia. Tam się zawiązują przyjaźnie, rodzą się miłości, młodzi ludzie spędzają przecież w szkole większość dnia. Z przygotowanego właśnie przez Fundację Szkołą z Klasą raportu, który pokazuje stan zdrowia psychicznego polskich uczniów oczami nauczycieli wynika, że szkoła często jest również miejscem generującym stres, a jej głównym celem jest egzekwowania przeładowanej podstawy programowej. W dzisiejszej edukacji uwaga skupiona jest wokół realizacji materiału, przestrzeni na mówienie o emocjach i rozwój kompetencji miękkich właściwie nie ma.

Co jest źródłem największych problemów w szkole? Nauczyciele i nauczycielki są bardzo obciążeni realizacją drobiazgowej podstawy programowej, często przygniata ich biurokracja. Ich rola sprowadzana jest do bycia strażnikami realizacji programu, uczniowie mają tę podstawę zrealizować i odpowiednio zaliczyć. Nauczyciel musi sprawdzić, czy uczniowie przyjęli dawkę wiedzy, nawet jeśli za chwilę zapomną, czego się nauczyli, i ocenić w skali od 1 do 6. Sam model pruskiej szkoły jest już zupełnie nieprzystający do dzisiejszych potrzeb i jest reliktem przeszłości. Pandemia pokazała to szczególnie boleśnie. Próby przeniesienia lekcji 1 do 1 z klasy przed ekran musiały zakończyć się niepowodzeniem. Uczenie się online wymaga innego podejścia, skorzystania z innych narzędzi metod, często pracy asynchronicznej, czyli takiej, w której uczeń realizuje zadania, wtedy kiedy ma dostęp do komputera, ma ku temu warunki. Może przecież w innym czasie oglądać prezentacje, filmiki, słuchać materiałów audio.

W badaniu dotyczącym kondycji psychicznej uczniów o zdanie zapytaliście wyłączanie nauczycieli. Tak, bo to nauczyciele i nauczycielki pracują na co dzień z dziećmi, i są w stanie dużo zaobserwować. Najbardziej dojmujący wniosek jaki płynie z tego raportu dotyczy osamotnienia dzieci.  Rodzice poświęcają swoim dzieciom za mało czasu, a to wpływa na ich samopoczucie. Niestety, w pytaniach otwartych nauczyciele przyznali, że tak bardzo pochłania ich robota papierkowa związana z biurokracją, jak również wypełnianie podstawy programowej, że nie starcza im czasu na swobodne rozmowy z dziećmi - tak po po prostu, by stwarzać dobrą atmosferę i bezpieczną przestrzeń do rozwoju.

„Mam wrażenie, że z roku na rok kondycja psychiczna uczniów się pogarsza. Niepokoją mnie depresje, próby samobójcze i zachowania autodestrukcyjne wśród młodych ludzi. Trudno uwierzyć, że mają tak niskie poczucie własnej wartości.” - czytamy w raporcie. Nasze badanie pokazało, że szkoła w istniejącym modelu na pewno nie sprzyja komfortowi psychicznemu uczniów i uczennic. 76% ankietowanych wskazało, że jedną z najważniejszych przyczyn problemów młodych jest niskie poczucie własnej wartości, a w szkole niewiele jest czasu na to, aby je świadomie budować. Nauczyciele z długim stażem podkreślają, że widzą jak ogólny stan psychiczny młodych pogarsza się, jako najpoważniejsze problemy wskazują coraz częstsze depresje, uzależnienie od telefonu, zachowania agresywne.

Czy wiadomo co obniża poczucie własnej wartości polskich uczniów? Myślę, że to złożone zagadnienie, planujemy właśnie webinaryjne spotkanie z ekspertem wokół poczucia własnej wartości, żeby przyjrzeć się, co dokładnie się za tym pojęciem kryje i jak poczucie własnej wartości mądrze w szkole budować. Wiem na pewno, że koncentrowanie się na sprawdzianach i testach, ocenianie wyrażone w skali od 1 do 6, postrzeganie uczniów wyłącznie przez pryzmat wyników, na pewno nie buduje niczego dobrego. Zaangażowanie, wysiłek, przekroczenie własnych ograniczeń, dobra praca zespołowa - jest wiele czynników, które warto docenić, a które kształtują nas jako ludzi i są nam potrzebne do funkcjonowania w społeczeństwie, w domu, w grupie rówieśniczej, w pracy. Wydaje się, że zapominamy czasem, że uczniowie i uczennice są przede wszystkim ludźmi i że mają swoje zdanie i swoje problemy, które nie są mniej ważne niż nasze i zasługują na szacunek. Uważam też, że polska szkoła kształci indywidualistów, a zaniedbuje działania zespołowe, które uczyłoby współpracy i dialogu, pokazywałoby różne perspektywy, budowałoby otwartość.

16 godzin tygodniowo - tyle średnio pracuje psycholog w szkołach ankietowanych nauczycieli i nauczycielek… Czy w związku z tym szkoła REALNIE ma szanse pomóc uczniowi, który takiej pomocy potrzebuje? W naszym badaniu niemal wszyscy nauczyciele deklarują, że w ich szkole pracuje pedagog, jednak w 1 na 4 przypadki jest tam zatrudniony poniżej pełnego etatu, a wiemy też, że często ma rozbudowane zadania. Psycholog pracuje w szkole wyraźnie rzadziej: jedynie w 6 na 10 placówek. 44% nauczycieli, którzy deklarują obecność psychologa, zaznacza jednocześnie, że jest zatrudniony na mniej niż etat. Dostęp do specjalisty jest trudniejszy w mniejszych szkołach – zatrudnienie pedagoga w placówce deklaruje 84% nauczycielek i nauczycieli pracujących w takich szkołach, natomiast obecność psychologa jedynie 39%. W polskiej szkole uczy się średnio około 280 uczniów. Specjalistów bardzo brakuje. A pomoc profesjonalistów powinna polegać na działaniu szybkim i na miejscu.

Z raportu wynika też,  że w szkole dzieci nie czują się bezpiecznie, straciły zaufanie do nauczycieli, źle odnajdują się w relacjach rówieśniczych. Co więcej – szkoła i panujące w niej reguły, natężenie emocji i stresów, są wielokrotnie bezpośrednią przyczyną, bądź powodem nasilenia problemów psychicznych uczniów. No właśnie, a szkoła powinna być bezpiecznym miejscem, do którego każdy młody człowiek może przyjść ze swoim problemem. Zwłaszcza jeśli dom nie jest oazą. Szkoła musi być miejscem, gdzie mówi się o emocjach, uczy się współpracy, dialogu, postawy społecznej  i dba się o zdrowie psychiczne! Wiem, dziś to utopijna myś. Ale jeśli zmienimy cel szkoły - żeby nie było to miejsce, które nie służy wyłącznie zdobywaniu wiedzy - i skupimy się na ludziach i ich całościowym rozwoju, to szkołą ma szansę stać się bezpieczną przestrzenią.

Pandemia to wyjątkowo trudny czas dla wszystkich - nauka przez Teamsy, brak prawdziwego kontaktu z rówieśnikami, nauczycielami.  W domu wszyscy „siedzą sobie na głowie”, napięcie i stres unosi się w powietrzu. Ta sytuacja zaogniła sprawę…. Tak, zaogniła problem i obnażyła wiele słabości, które są w polskiej szkole i były też przed pandemią. W naszych rozmowach z nauczycielami i nauczycielkami widać, że w tych klasach, w których relacje offline były dobre, ugruntowane i oparte na zaufaniu, łatwiej było pracować i się ze sobą komunikować, było mniej problemów. Tak naprawdę wszystko sprowadza się do prawdziwego, szczerego kontaktu człowiek-człowiek. W pandemii uczniowie mają rzeczywiście wiele wyzwań, mają mniej kontaktów z rówieśnikami, ich sytuacja w domu jest różna. I nie mówię tu wyłącznie o przemocy fizycznej i psychicznej, ale o tak prozaicznych rzeczach jak cisza i spokój, własne miejsce do pracy i odpoczynku, dostęp do sprzętu, na którym można pracować.

Czy może Pani wymienić przykład jakieś pozytywnych aktywności w szkołach, które mogłyby zainspirować inne placówki do działania, które dają nadzieje na zmianę?  Takie działania prowadzi wiele organizacji. Zajęcia przeciwdziałające stygmatyzacji osób w kryzysach psychicznych prowadzi na przykład fundacja eFkropka. Są bardzo wartościowe, bo prowadzone przez osoby, które same mają doświadczenie kryzysu. Polecam też działania łódzkiej Fundacji Innopolis która zajmuje się, między innymi, interwencją kryzysową. Jej dyrektorem jest Tomasz Bilicki – terapeuta, nauczyciel w szkole na łódzkich Bałutach, który od 2014 roku specjalizuje się we wspieraniu nastolatków, był ekspertem biorącym udział w przygotowanie naszego raportu. Raport pokazuje, że dzieci i młodzież, najczęściej w pierwszej kolejności udają się z problemem do swoich koleżanek lub kolegów. Żeby odpowiednio zareagować młodzi ludzie powinni wiedzieć jak się zachować, co powiedzieć, czego nie mówić. Dlatego ważne jest uczenie młodych ludzi co robić, w sytuacji kryzysu, a część młodych mogłaby sprawdzić się jako rówieśniczy interwenci, chociaż to rola nie dla wszystkich.

Jak wypadli rodzice w Państwa badaniu? Nie najlepiej. 76% ankietowanych upatruje w braku zainteresowania ze strony rodziców najpoważniejszą przyczynę problemów młodych. Nauczyciele mówią też, że rodzice często nie chcą współpracować, kiedy uczeń ma problemy psychiczne bo interpretują to jako swoja porażkę rodzicielską. Tak to widzą nauczyciele i nauczycielki, opowieść rodziców wyglądałaby pewnie zupełnie inaczej, jedno jest pewne: chodzi o dobro dzieci, a “cicha wojna” między nauczycielami i rodzicami temu nie sprzyja.

Nauczyciele to grupa zawodowa, która w ostatnich latach ma wyjątkowo ciężko - ignorowana przez władzę, narażona na chaotyczne reformy, w pandemii dźwigająca skutki  wieloletnich zaniedbań i niedoinwestowania szkół itp. A przecież pedagog to zawód, któremu należy się wyjątkowy szacunek i opieka - tylko silni nauczyciele mogą być wsparciem dla swoich uczniów. Czy istnieje systemowe rozwiązanie, dbające o ich zdrowie psychiczne? Nauczyciel to bardzo trudy i odpowiedzialny zawód, który wymaga empatycznego kontaktu z wieloma osobami. To profesja nierozłączna z przeżywaniem kryzysów – zarówno tych własnych, jak i uczniów, a czasem też całych rodzin, rodziców czy opiekunów, którzy czują się bezradni w obliczu kryzysu dziecka. Nauczyciel jest często pierwszą osobą, która może zareagować, zwłaszcza jeśli dom nie jest dla dziecka oparciem. Ale musi mieć zasoby. Dlatego coraz częściej wśród ekspertów-psychologów, podczas dyskusji na temat zdrowia psychicznego pedagogów, pojawiają się głosy, że nauczyciele jako grupa zawodowa potrzebuje superwizji,  czyli opieki psychologa, który byłby dla nich terapeutycznym wsparciem na co dzień.

Na koniec proszę opowiedzieć o szkole Pani marzeń? Mieliśmy ostatnio okazję jako Fundacja Szkoła z Klasą wziąć udział w projekcie #OdNasZależy “Polska 2060”. Nakreśliliśmy w ramach projektu naszą wizję tego, jak wyobrażamy sobie idealną szkołę w 2060 roku. Ten cytat oddaje to, co naprawdę mi się marzy: Szkoła w 2060 roku jest wspólnotą, opartą na autentycznych relacjach, jest miejscem, w którym wszyscy, nauczyciele i nauczycielki, uczniowie i uczennice, czują się dobrze. Jest przeciwieństwem obecnego modelu, opartego na promowaniu indywidualizmu i rywalizacji, panuje tam atmosfera sprzyjająca wspólnej nauce i działaniu współpracy.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze