Aleksandra Pogassi-Kudlička: „Dom to ludzie”. Z wizytą u artystki

Aleksandra Pogassi-Kudlička na tle konsoli Antoine’a de Mestiera. Z prawej:Salon. Zdjęcie nad kominkiem Dorota Buczkowska i Przemek Dzienis, rzeźba szklana Sklo. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec)
Aleksandra Pogassi-Kudlička na tle konsoli Antoine’a de Mestiera. Z prawej:Salon. Zdjęcie nad kominkiem Dorota Buczkowska i Przemek Dzienis, rzeźba szklana Sklo. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec)

Aleksandra Pogassi-Kudlička życie związała ze sztuką. Najpierw była tancerką w Teatrze Wielkim w Warszawie, potem projektowała biżuterię, teraz przyszedł czas na design. Razem z mężem, scenografem Borisem Kudličką, i dwiema córkami mieszka w starym domu na warszawskim Żoliborzu. W domu pełnym sztuki.

Aleksandra mówi, że ten dom ją wybrał. I że wybrał ją Żoliborz. Choć kiedyś nie wyobrażała sobie życia poza Mokotowem. „Mam przyjaciółkę, agentkę nieruchomości. Któregoś dnia zadzwoniła: »Przyjeżdżaj, ale natychmiast, mam dla was dom«. »Nie mogę – mówi Aleksandra – jestem na próbie«. »No to nie wiem, powiedz, że sobie nogę złamałaś!«”.

Przyjechała, ściągnęła męża. Dom spodobał im się od razu, choć nie było tak, że weszli i wiedzieli – ten albo żaden. Raczej dostrzegli możliwości, rozumieli, że może być piękny, ale chcieli na spokojnie pomyśleć. Tylko że dużo czasu nie mieli. Przyjaciółka zadzwoniła: „Decyzja musi być w ciągu godziny, jak trafi do agencji, sprzeda się natychmiast”. Powiedzieli więc: „tak”.

Biblioteka na schodach prowadzących do sypialni i garderób, obraz Michała Zaborowskiego, instalacja szklana ojca Borisa, Jana Kudlički. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec
Biblioteka na schodach prowadzących do sypialni i garderób, obraz Michała Zaborowskiego, instalacja szklana ojca Borisa, Jana Kudlički. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec

 

Rzeźba kupiona na targu staroci na Kole. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec)

Dom powstał przed wojną. Pan Edward, właściciel – dom zbudowali jego rodzice – nie był do końca pewny, czy chce go sprzedać. Na widok Aleksandry zawołał: „Jaka pani jest podobna do mojej córki”. Nie wiedziała, czy to dobrze, czy źle. Okazało się, że dobrze. Mieszkają tu już 14 lat.
„Obiecałam sobie, że jak wszystko będzie gotowe, zaproszę pana Edwarda. Usiądziemy w ogrodzie pod czereśnią, pogadamy, on opowie mi o historii domu i związanych z nim ludziach”, mówi Aleksandra. Ale kiedy przyszedł czas na zaproszenie, okazało się, że jest spóźnione. Miesiąc wcześniej pan Edward zmarł.

Aleksandra, kiedy przestała tańczyć w balecie Teatru Wielkiego, zajęła się projektowaniem i robieniem biżuterii. Potem przyszedł czas na design i własną galerię. Teraz, kiedy galeria przeniosła się do żoliborskiego domu, a jej właścicielka nie traci czasu na dojazdy, mówi, że do biżuterii wróci.

Jadalnia z widokiem na ogród. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec)

Dom, który był szary i smutny, stał się jasny. Urządzają go razem z mężem, bo, jak mówi Aleksandra, na ogół podoba im się to samo. Z tyłu ogród ze starymi drzewami, w tym morelą, 70-letnią weteranką, która raz na trzy lata owocuje („wtedy mamy klęskę urodzaju, we wszystkich garnkach i miskach owoce, robimy dżemy, konfitury, chutneye”).
A w ogród wchodzi… kuchnia. To największa zmiana, jaką zrobili. Kuchnia została dobudowana do starej bryły. Wielkie okna wychodzą na ogród. Jasne szafki, długi stół. „Długi, ale i tak za mały”, śmieje się Aleksandra. „Lubię gotować, uwielbiam gości i rzeczywiście mam ich często, także tych niezapowiedzianych. I miejsc przy stole brakuje”.

Konsola Uhuru, lampa Seletti.(Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec)
Autorką rzeźby liska jest Magdalena Łapińska. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec)
Autorką rzeźby liska jest Magdalena Łapińska. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec)
Lustro Oskar Zięta, rzeźba przedstawiająca chińskiego boga przywieziona z podróży do Tajlandii. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec)

Aleksandra i Boris lubią przełamywać style, stare mieszać z nowym. Wnętrza nie są przeładowane przedmiotami – a tych mają dużo, choć tego nie widać. „Część obrazów jest w pracowni Borisa, część w piwnicy – i czeka. Wymieniamy je, zmieniamy dekoracje. Ale jest kilka przedmiotów, które są zawsze. Na przykład lustro. Wielkie. Kupiliśmy je, kiedy nie mieliśmy właściwie mieszkania. I już wiedzieliśmy, że jak będzie, to spore, bo lustro małe nie jest. I przeprowadza się z nami od wielu, wielu lat. Są też dwie barokowe rzeźby wiszące w sypialni, dostaliśmy je od naszego mentora, profesora Kreütza-Majewskiego”.
Obiecują sobie, że już koniec, więcej kupować nie będą. Ale zawsze, kiedy podróżują – a robią to często – nie są w stanie się oprzeć i coś nowego w domu się pojawia. „Piękne rzeczy nadają wnętrzu charakter. Ale przecież tak naprawdę dom to ludzie. Jesteśmy w stanie stworzyć dom wszędzie, gdzie będziemy razem”, mówi Aleksandra.

Na kanapie pani domu i Karmel – owczarek szetlandzki, ulubieniec rodziny. Obok stolik kawowy Rue Monsieur Paris, lampa Dechem, rzeźby vintage. (Zdjęcia: Jakub Pajewski, stylizacja: Basia Dereń-Marzec)