Geny – co dziedziczymy po dziadkach?

Genetyka święci triumfy. Pozwala nie tylko prześledzić historię naszego pochodzenia, ale też określić ryzyko zachorowań na niektóre choroby. O to co w kwestii zdrowia zależy od zapisu genetycznego, a co od nas samych, pytamy dr Annę Wójcicką.

Czym dokładnie jest genom?

To zestaw instrukcji, w których zapisane jest funkcjonowanie całego organizmu. Instrukcja ta składa się z przeszło trzech miliardów liter, a dzięki ich odpowiedniemu układowi wszystko w naszym organizmie jest zbudowane i działa tak jak powinno. W genomie znajdują się geny, czyli zapisy mówiące o tym, jaki będzie nasz kolor oczu czy wzrost oraz jak każda część organizmu ma działać.

Można by go porównać do wielkiej księgi z odpowiednimi rozdziałami opisującymi konkretne cechy?

Tak, i byłaby to bardzo długa księga. Albo zestaw sznurków czy nitek – bo geny w rzeczywistości wyglądają jak zapisane linijki. Obliczono, że gdybyśmy wyciągnęli genom jednej komórki, to miałby on trzy metry. Gdyby natomiast wyciągnąć genom z całego naszego organizmu, to byłby tak długi jak podróż do Słońca i z powrotem 70 razy. W genomie jest też zapisane nasze zdrowie i podatność na określone choroby. Jeżeli choćby jedna litera w tych instrukcjach jest zmieniona, możemy urodzić się chorzy albo ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia jakiejś choroby. Genom to niesamowita ilość informacji, których jeszcze do niedawna nie umieliśmy odczytać.

Można określić, ile w tym momencie wiemy na temat genów?

Człowiek ma 25 000 genów. Z konkretną chorobą umiemy obecnie powiązać około 5000 genów. Pozostałe 20 000 to geny jeszcze nierozpoznane. Wiemy, że są i mniej więcej w budowaniu czego biorą udział, ale nie zostały głębiej zbadane. Efekty ich uszkodzeń są jedną wielką niewiadomą. Ta książka cały czas jest rozczytywana. Im częstsza jest dana choroba, tym łatwiej znaleźć jej źródło w genach, bo jesteśmy w stanie przebadać więcej osób. Sporo wiemy o genetycznym podłożu chorób serca lub nowotworów, ale chorób autoimmunologicznych – jeszcze nie.

Czy to możliwe, żeby każda choroba miała podłoże genetyczne?

Jestem o tym przekonana. Oczywiście można powiedzieć, że trudno sklasyfikować choroby zakaźne jako te o podłożu genetycznym, ale zwróćmy uwagę na to, że niektórzy z nas są znacznie bardziej podatni na pewne zakażenia. Koronnym przykładem jest wirus HIV. Mniej więcej 15 proc. populacji ma zmianę genetyczną, która sprawia, że się nigdy nim nie zarazi. Nazywamy to wrodzoną odpornością na zakażenie wirusem HIV. Jest to na pewno kwestia ewolucyjna, ale kiedy się wykształciła – nie wiemy. Prawdopodobnie na obszarze, który był wyjątkowo narażony na zachorowanie, pojawiła się szczególna grupa osób, które wykształciły w sobie odporność na zakażenie i w konsekwencji część dzisiejszej populacji jest zupełnie odporna na wirus HIV.

A czy brak odporności też jest uwarunkowany genetycznie?

Zupełny brak odporności – jak najbardziej. To sytuacja, kiedy zawodzą wszystkie komórki odpornościowe organizmu. Natomiast jeśli mówimy o ogólnej słabszej odpowiedzi organizmu na infekcję – to takiej tendencji nie umiemy jeszcze wyczytać z genów. Mówimy więc, że nie jest to tendencja uwarunkowana genetycznie. Ale podejrzewam, że ona również jest w genach zapisana.

Uwarunkowania genetyczne, które mogą prowadzić do zachorowań, nazywamy mutacjami. Jak powstają i czym dokładnie są?

Jeśli jedna z przeszło trzech miliardów wspomnianych liter jest zmieniona, nazywamy to mutacją. Mutacja determinuje lub zwiększa ryzyko zachorowania na określone choroby. Może ją spowodować jakieś uszkodzenie ze środowiska, można odziedziczyć ją od któregoś z rodziców albo powstaje ona na etapie, kiedy jesteśmy jedną komórką. Uszkodzenia genów pojawiają się na każdym etapie naszego życia, ale mamy pewne systemy, które je natychmiast naprawiają. Mutacja jest więc efektem niedoskonałości w systemie naprawy.

Co najbardziej może uszkodzić geny?

Tak zwane czynniki środowiskowe. Silnie mutagennymi są promieniowanie ultrafioletowe czy dym papierosowy. Komórki poddane tym czynnikom uszkadzają się. Jeżeli w jednej komórce pojawi się uszkodzenie, które nie zostanie naprawione, może się ona nieprawidłowo dzielić i w wyniku takiego mechanizmu powstanie nowotwór. Ale to jest mutacja, której nie przekażemy naszym dzieciom. Dotyczy ona tylko tej jednej komórki, a potem powstających z niej innych.

Jednak nabyte uszkodzenie można przekazywać dalej?

Tak, ale musi być ono umiejscowione w komórkach płciowych, czyli w plemnikach lub komórce jajowej, albo w każdej komórce naszego organizmu. Dlatego mężczyznom w trakcie i niedługo po radioterapii i chemioterapii odradza się starania o dziecko, bo chemioterapia uszkadza szybko dzielące się komórki, a takimi komórkami są komórki plemników. Przekazując uszkodzony gen, można doprowadzić do tego, że urodzi się chore dziecko.

Co jeszcze zalicza się do czynników środowiskowych?

O promieniowaniu ultrafioletowym już wspomniałam, ale warto zaznaczyć, że jeśli wystawiamy się na słońce, o wiele zdrowsze będzie opalanie systematyczne z filtrami, niż szybkie i parzące. Jeśli chcemy uniknąć nowotworów skóry, bardzo ważne jest stosowanie się do tych zaleceń. Jest też coraz więcej doniesień mówiących o tym, że alkohol jest czynnikiem, który sprzyja powstawaniu nowotworów. W przypadku raka piersi picie alkoholu zwiększa ryzyko zachorowania mniej więcej dwukrotnie. Inne badania dowodzą, że czerwone wino w odpowiednich ilościach jest czynnikiem obniżającym ryzyko zgonów z powodu chorób krążenia, choć i one są aktualnie podważane. Myślę więc, że trzeba znaleźć złoty środek.

Kolejnym ważnym czynnikiem jest nieprawidłowe odżywianie. W szczególności takie, które prowadzi do otyłości. Otyłość jest ewidentnym czynnikiem zwiększającym ryzyko zachorowania na nowotwory. Podobnie jak brak aktywności fizycznej. Jej działanie przeciwnowotworowe jest złożone, ale głównym założeniem jest to, że pobudza organizm do działania, czym zwiększa odporność i siłę do walki ze wszystkim, co w organizmie nieprawidłowe. Brak aktywności fizycznej jest bezpośrednim czynnikiem ryzyka zachorowania na nowotwór jelita grubego. Perystaltyka jelit jest słabsza, resztki pokarmowe zalegają i wzrasta ryzyko, że dojdzie do jakiegoś uszkodzenia.

A czynniki psychologiczne?

To jest bardzo skomplikowany temat, dlatego że właściwie nie ma jednoznacznych dowodów naukowych na to, że stres zwiększa ryzyko pojawienia się nowotworów.

A przecież tyle mówi się o wpływie przewlekłego stresu na zdrowie.

Oczywiście podejrzewa się, że ma on wpływ, ale do jakiego stopnia zwiększa ryzyko zachorowania – tego nie wiemy. Moim zdaniem stres jest jak przewlekły stan obniżenia odporności organizmu. Istnieją teorie, które mówią o tym, że w naszym organizmie nieprawidłowe komórki, które są de facto komórkami nowotworowymi, pojawiają się cały czas, ale układ odpornościowy je rozpoznaje i natychmiast niszczy. Im słabszy organizm, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że te nieprawidłowe komórki zostaną w porę zniszczone. Przebadanie stresu i jego wpływu na powstawanie chorób nie będzie łatwe, ponieważ trudno odizolować go od braku aktywności fizycznej czy nawet palenia papierosów.

Jeżeli w jednej komórce pojawi się uszkodzenie, które nie zostanie naprawione, może się ona nieprawidłowo dzielić w wyniku takiego mechanizmu powstanie nowotwór. (Fot. iStock)
Jeżeli w jednej komórce pojawi się uszkodzenie, które nie zostanie naprawione, może się ona nieprawidłowo dzielić w wyniku takiego mechanizmu powstanie nowotwór. (Fot. iStock)

A jak bada się geny?

Jeżeli chcemy sprawdzić ryzyko wrodzonej choroby lub ją zdiagnozować, to do badania najczęściej wykorzystuje się około 4 ml krwi, ewentualnie śliny. Z niej w laboratorium wyciągamy geny i odczytujemy instrukcję całego organizmu. W przypadku trwającego nowotworu można też wykonać badania pod kątem personalizowania terapii z pobranego wycinka tkanki nowotworowej. Badamy wtedy, które geny uległy uszkodzeniu, i podpowiadamy, jak najlepiej w takiej sytuacji leczyć.

Komu się zaleca takie badania?

Bardzo szerokie badania (czyli badania wszystkich genów) nie są rekomendowane wszystkim. Najczęściej w laboratoriach diagnostycznych wykonuje się badania celowane. Czyli jeżeli przychodzi do nas osoba z rodzinnym obciążeniem nowotworami, to badamy ją pod kątem nowotworów i nie zaglądamy już do innych rozdziałów. Jeżeli człowiek chce znać swoje ryzyko zachorowania na choroby serca, zaglądamy również tam, ale nigdzie indziej. Badania kierunkuje się, żeby ograniczyć ilość pracy i koszty, ale też badania celowane są medycznie najbardziej uzasadnione. Jeśli boli cię kolano, robisz rezonans magnetyczny kolana, a nie tomografię komputerową całego ciała. Można powiedzieć, że badanie wszystkich genów to taka tomografia komputerowa, a ukierunkowane to diagnostyka konkretnego problemu.

Czy żeby się przebadać, potrzebne jest skierowanie od specjalisty czy można zrobić to na własną rękę?

To zależy. Część badań jest finansowana przez NFZ albo z różnych funduszy szpitalnych. Skierowanie potrzebne będzie od lekarza genetyka klinicznego i tutaj, niestety, pojawia się problem systemowy, bo zazwyczaj na wizytę u genetyka, a potem na wyniki czeka się bardzo długo. Większość badań genetycznych można jednak zlecić samemu ścieżką prywatną.

Kto powinien zainteresować się wykonaniem badań genetycznych? Kto jest w grupie ryzyka?

Niestety, chyba nie ma nikogo, kto nie byłby w grupie ryzyka jakiejś choroby. Ale jeżeli w naszej rodzinie było dużo zachorowań na nowotwory, warto zastanowić się, czy nie jesteśmy przypadkiem obciążeni. Pewne nowotwory, jeśli są zapisane w genach, chodzą parami. Jeżeli w rodzinie chorowano na raka piersi, jajnika, trzustki, czerniaka czy prostaty – to wtedy ukierunkowuje nas to na jedną grupę zachorowań, ponieważ wszystkie te nowotwory są powodowane zmianami właściwie tych samych genów. Z drugiej strony mamy grupę zachorowań na raka jelita grubego, macicy i jajnika – wtedy bada się, celując pod tę grupę nowotworów lub – jeśli ktoś sobie życzy – wszystkich.

Problemem może być to, że choroby to często temat tabu. Nie rozmawia się o nich w rodzinie.

Zgadza się, często nie wiemy, na co zmarli nasi dziadkowie. Wiemy, że na nowotwór, ale nie wiadomo, na jaki. Analiza rodzinna jest trudna, ale bardzo wskazana. Chorób absolutnie nie można się wstydzić. Myślę, że o nowotworach nie rozmawia się dlatego, że w Polsce dalej pokutuje przekonanie, że zarówno świadomość zwiększonego ryzyka zachorowania, jak sama choroba – to wyrok. Nic bardziej mylnego. Nowotwory są coraz częściej przekształcane w choroby przewlekłe, leczenie jest coraz bardziej skuteczne, a badając się – zwiększamy szanse na to, że choroba zostanie wcześnie wykryta i całkiem wyleczona.

A co jeśli wychodzimy z badania genetycznego ze zdiagnozowanym ryzykiem?

Ryzyko zachorowania określa się pewnymi widełkami procentowymi. Dla absolutnej większości nowotworów fakt, że mamy zwiększone ryzyko zachorowania, z którym się urodziliśmy, nie oznacza pewności zachorowania, a tylko tyle, że to ryzyko jest większe. W przypadku raka piersi z 10 proc. ryzyka, które ma każda kobieta, można mieć ryzyko zwiększone do ok. 80 proc. To znaczy, że jeżeli weźmiemy pod lupę te kobiety, które mogą zachorować na raka piersi, bo urodziły się z uszkodzeniem genu Angeliny Jolie, to na 100 kobiet z dokładnie tą samą zmianą genetyczną – 20 nigdy nie zachoruje.

Co daje nam właściwie wynik takiego badania genetycznego?

Mówi o tym, że powinniśmy się bardziej intensywnie badać, ale nie mówi, że na pewno zachorujemy. Jeżeli wynik badania pokaże zwiększone ryzyko, dostajemy konkretne wytyczne. W przypadku raka piersi standardową procedurą jest mammografia po 50. roku życia, ale kobiety z mutacjami genu BRCA1 i BRCA2 powinny już od 18. roku życia same badać piersi, a od 25. roku życia robić regularnie rezonans magnetyczny. Powinny też mieć włączoną diagnostykę w kierunku raka jajnika, trzustki i czerniaka.

Medycyna proponuje też zabiegi profilaktyczne, czyli usunięcie narządów obciążonych wysokim ryzykiem zaatakowania przez nowotwór. Takie zabiegi znacznie to ryzyko zmniejszają. Jeżeli nie zdecydujemy się na zabieg, to badajmy się regularnie, żeby wykryć ewentualny nowotwór, póki będzie maleńki i będzie go można bardzo łatwo usunąć. W przypadku zwiększonego ryzyka zachorowania na raka jelita grubego mamy zaleconą kolonoskopię od 25. roku życia, u kobiet bada się również jajniki i macicę. Badania genetyczne wskazują po prostu, jak dokładnie powinniśmy się badać.

Na podstawie rozmów z pacjentami, którzy poddawali się badaniom i dowiedzieli się o swoim obciążeniu, zauważyłam pewien schemat. Pierwszą reakcją jest zazwyczaj szok i przerażenie, ale zaraz potem przychodzi refleksja: „OK, wiem, że w rodzinie chorowano. I tak czułam/czułem, że siedzę na bombie zegarowej, ale teraz wiem, co mam robić. W końcu mam jasną instrukcję, jak się badać”. Często pacjenci, wiedząc, że w rodzinie występują nowotwory, coś próbowali robić, z kimś rozmawiać, ale nie bardzo ktoś mógł im wskazać kierunek, więc te działania były przeprowadzone na oślep. Większość właściwych dla nich badań nawet im nie przyszła do głowy. W programie BadamyGeny.pl, który prowadzimy od 2017 roku, nasi pacjenci dostają wytyczne, jakie konkretne badania powinni przeprowadzić, i w większości przypadków staramy się zapewnić im dostęp do takiego badania, z czego pierwsze finansujemy w ramach programu. Po znalezieniu obciążającej mutacji najważniejsze są odpowiednie programy opieki. Wynik badania genetycznego to wiedza. Od nas zależy, co z nią zrobimy. Możemy i powinniśmy ją przekuć w konkretne działania. Bardzo ważne jest pielęgnowanie w sobie takiego podejścia i gotowości do zaprowadzenia zmian w życiu. Myślę, że najgorzej dla człowieka jest żyć w kompletnej niewiedzy. Nie wiedzieć, czy ma mutacje, czy nie, czy powinien się badać, czy nie, a jeśli tak – to jak? Badania genetyczne dają nam profilaktykę absolutną, ponieważ wiemy o ryzyku wystąpienia choroby, zanim ona wystąpi, i zaczynamy zwracać uwagę na to, jak żyjemy. Zaczynamy brać odpowiedzialność za swoje życie, stajemy się uważniejsi.

A to na pewno przekłada się na jakość życia?

Myślę że mało kto będzie wtedy palił. I zacznie szukać sposobów na to, jak wzmocnić się psychicznie i fizycznie. Pojawia się świadomość budowania samego siebie. Nie jesteśmy tylko zbiorem organów i genów. Jesteśmy istotami, które myślą, czują. Żeby przejść przez jakąkolwiek chorobę, kluczowe jest pozytywne nastawienie, a to wymaga świadomego, holistycznego podejścia. Informacja, że mamy coś w genach, powinna być impulsem do tego, żeby przestać zaklinać rzeczywistość, a faktycznie zmienić swoje życie.

Nie jesteśmy tylko zbiorem organów i genów. Jesteśmy istotami, które myślą, czują. Kluczowe jest pozytywne nastawienie. Informacja, że mamy coś w genach, powinna być impulsem do tego, żeby zmienić swoje życie.