Mów do mnie miło. Na czym polega komunikacja miłości?

W bliskich relacjach najważniejsza jest umiejętność rozmowy. (Fot. iStock)

W bliskich relacjach nie sposób przecenić umiejętności dobrej rozmowy. Na czym polega komunikacja miłości i jak rozpoznać, że do naszego związku zakrada się agresja – wyjaśnia Patricia Evans, autorka kultowej książki „Toksyczne słowa”.

Co oznacza komunikacja w zdrowym, kochającym się związku?
Przede wszystkim żadna osoba w takim związku nie rości sobie prawa do definiowania, określania drugiej osoby. Nie mówi do niej: „ty mówisz, ty myślisz, ty powinnaś, ty chcesz, ty potrzebujesz, wiesz, nie wiesz, jesteś taka albo taka, nie kochasz mnie”. Nie pyta: „chcesz się kłócić?” Nie wmawia: „nic cię nie obchodzę”.

Łatwiej opisać zdrową relację, przeciwstawiając ją toksycznej?
Owszem, poza tym z takimi mam zazwyczaj do czynienia. Przez ostatnie 25 lat pracy miałam kontakt z kilkudziesięcioma tysiącami kobiet, które czuły się nierozumiane, mówiły, że nie wiedzą, jak mogą porozumieć się ze swoimi partnerami. W większości przypadków nie chodziło o to, że one coś robiły źle. Trafiły po prostu na trudnych partnerów. W toksycznym związku jedna osoba narzuca swój punkt widzenia, a druga próbuje się tłumaczyć, wyjaśniać, jak się czuje, co ją martwi. Próbuje rozmawiać. W jednej z moich książek zamieściłam listę 400 obraźliwych uwag, jakie w toksycznym związku wypowiadają partnerzy.

Jakie to uwagi?
Na przykład: „jesteś głupia”, „jesteś wariatką”, „nic nie wiesz”, „myślisz, że wiesz, o czym mówisz”, „chcesz się kłócić?”, „chcesz mnie zdenerwować?”. Dla mnie to wciąż szokujące, że zamiast zapytać drugą osobę o to, czy wszystko w porządku albo co ją martwi, rzuca się jej od razu: „chcesz się kłócić?”. Bez powodu! Tak jakby z góry ktoś wiedział, jak ta druga osoba się czuje, co myśli i czego chce. A przecież nie wie tego, dopóki wprost nie zapyta…

Skąd taka reakcja u partnerów na codzienne sytuacje? Dlaczego zamiast czułości pojawia się agresja?
To jest bardzo interesujące, bo jeśliby zapytać o to mężczyzn – a to oni w 97 procentach przejawiają takie zachowania w toksycznych związkach – odpowiedziliby, że zachowują się bardzo racjonalnie. Oni w ogóle nie widzą problemu po swojej stronie. Ich postawa to efekt wychowania. W naszej kulturze już kilkuletnim chłopcom, którzy się przewrócili na rowerze, mówi się, żeby nie mazali się jak dziewczyna, że pewnie wcale ich nie boli, tylko próbują na siebie zwrócić uwagę… Traktuje się ich jak żołnierzy. Zaburza się tym samym ich funkcje emocjonalne, ich intuicję i ich potrzeby. Połowa ich dopiero co kształtującej się psychiki przestaje prawidłowo działać. Tak produkuje się dysfunkcyjnych ludzi i kiedy taki człowiek dorasta i poznaje dziewczynę otwartą emocjonalnie, to czuje, jakby poznał osobę, która jest jego dopełnieniem. Razem stanowią idealną całość. I kiedy poczuje się przy niej bezpiecznie, zaczyna projektować na nią swoje myśli, uczucia i potrzeby. Dlatego wie lepiej, co ona czuje, czego chce i potrzebuje. Kiedy więc ona wraca z pracy i mówi, że jest zmęczona, w odpowiedzi usłyszy: „wcale nie jesteś!”.

Jak uleczyć tak związek?
Zwykle radzę klientom, by na początek zrobili listę słów, zwrotów, które od siebie słyszą. I żeby interweniowali, gdy słyszą coś obraźliwego.

W jaki sposób?
Na przykład w reakcji na obraźliwe słowa, które zaczynają się od: „ty chcesz…”, „ty myślisz…”, „tobie się wydaje…”, od razu mówmy: „nie jesteś mną, nie wiesz, czego chcę, jesteś oddzielną osobą, nie możesz mi mówić, co myślę i co mi się wydaje”. Pokażmy tej drugiej osobie listę słów, które ona wypowiada. I zakończmy tym, że nie chcemy ich więcej słyszeć.

Rozmawiamy tu o toksycznych związkach, o osobach obrażających regularnie swoje partnerki. A co jeśli takie sytuacje zdarzają się sporadycznie, wtedy gdy na przykład na obie strony spada nadmiar obowiązków, cierpienie, stres, brak uważności na siebie – z powodu warunków zewnętrznych? Czasem zdarza nam się powiedzieć coś niemiłego, okrutnego, nie zawsze jesteśmy uważni na innych. Jak to naprawić?
Z doświadczenia wiem, że zwykle w takich sytuacjach para szybko się orientuje – jeśli siebie słucha – że coś złego się właśnie wydarzyło. I wówczas reakcja jest natychmiastowa, padają słowa: „czy słyszysz, co powiedziałeś?”. A w odpowiedzi: „ojej, nie wiedziałem, że to tak zabrzmi, nie chciałem tego, przepraszam, masz rację”. Czasem można mieć ponury, trudny nastrój, ale on przecież mija.
Rozmawiałam pewnego razu z parą, która opowiadała mi o tym, że niekiedy komunikacja między nimi jest toksyczna i obraźliwa. Poprosiłam, by przejrzeli tę listę obraźliwych uwag z książki, o której mówiłam wcześniej, i zastanowili się, czy którąś z nich słyszeli od siebie nawzajem. Gdy spotkaliśmy się 10 dni później, powiedzieli, że nie przypominają sobie, by przez całe 15 lat trwania związku któreś z nich w ten sposób zwróciło się do drugiej osoby. W zdrowym związku takie wypowiedzi się nie zdarzają, te słowa brzmią jakby padły z ust szaleńca.

Czy to możliwe, że jedna ze stron naprawdę nie jest świadoma swoich słów, tego, że są one toksyczne?
Często się zdarza, że partner wypiera to, co powiedział. Mówi, że druga strona zmyśla, że on nigdy takich słów nie użył. Wówczas można spróbować porozmawiać z nim o jego zachowaniu przy świadkach, w gronie zaufanych osób. Partnerzy zwykle zachowują się toksycznie albo mówią sobie obraźliwe rzeczy na osobności. Porozmawiajmy o nich z nimi przy innych. W obecności świadków partner poczuje się zobowiązany do wysłuchania nas. I będzie zaskoczony tym, co usłyszy. Możemy też notować, co partner mówi, i odczytywać mu to przy innych, albo nagrywać nasze rozmowy i mu je odtwarzać. Być może dopiero w obliczu takiej konfrontacji uświadomi sobie te wszystkie nieracjonalne rzeczy, które mówi. Może dopiero wtedy naprawdę usłyszy słowa, których my wysłuchujemy na co dzień. Wówczas można porozmawiać z nim, dlaczego tak widzi pewne sprawy, dlaczego tak się czuje. Moim klientom proponuję, by nagrywali swoje rozmowy na kamerę. Toksyczni partnerzy wprost nie mogą uwierzyć w to, co widzą. To jest jak przebudzenie.

A takie słowa, jak „kocham cię”, „tęsknię”, „potrzebuję cię”. Czy one także mogą okazać się częścią manipulacji, być nadużyciem w związku?
Wszystko zależy od intencji i kontekstu. Jeśli czujesz, że tęsknisz, że kochasz i chcesz powiedzieć to partnerowi czy partnerce – zrób to! Ale słowa to jedno. Do tego dochodzą jeszcze czyny. Jeśli ktoś jednocześnie zapewnia o swoich uczuciach i rani tego, kogo rzekomo kocha, to nie jest miłość a manipulacja.

A co jest najważniejsze w komunikacji miłości?

Umiejętność słuchania drugiej osoby i uznania tego, co słyszysz, za prawdziwe. Ale także wspieranie słowem myśli, celów, opinii i pomysłów partnera, bycie troskliwym, no i oczywiście odnoszenie się do niego czy niej z szacunkiem. Wydaje się proste, ale w praktyce jest bardzo trudne.

W swojej książce pisze pani o roli empatii, o tym, jak istotne jest umieć się wczuć w sytuację drugiej osoby.
Empatia to jedna z emocji, która silnie łączy nas z innymi ludźmi, dzięki niej nie krzywdzimy innych. Bez empatii nie ma dobrej komunikacji. Jeśli mężczyzna jest emocjonalnie zamknięty na inne osoby, nie będzie w stanie zrozumieć, co czuje jego partnerka. Zdenerwuje go odkrycie, że ona ma własne opinie, potrzeby i emocje. Poczuje gniew, gdy zobaczy, że zachowuje się jak oddzielna od niego, niezależna jednostka. Wówczas najprostsze pytanie czy reakcja z jej strony mogą zostać odebrane jako atak. Ona pyta: „sprawdzałeś może, czy przyszła poczta?”, a on wybucha: „wszystkim się muszę zajmować, nawet twoją pocztą!”. No tak, gdyby partnerka była przedłużeniem jego umysłu, to wiedziałaby, czy zajrzał już do skrzynki (śmiech).

Jest jakiś magiczny trik, sposób, zwrot – by powstrzymać obraźliwy język toksycznego partnera?
Podstawą jest szybka reakcja. Jeśli z ust partnera zaczyna wylewać się potok opinii na nasz temat i założeń dotyczących tego, jakie jesteśmy i co nam się wydaje – od razu go przerwijmy. Moja mantra na takie sytuacje wygląda następująco: „Nie jesteś mną ani Bogiem, więc nie wiesz, jaka jestem i co czuję. Jeśli naprawdę chcesz się tego dowiedzieć, po prostu mnie o to życzliwie zapytaj”.

Czułe słówka

„Kocham cię”, „ślicznie wyglądasz”, „dziękuję, że przypomniałaś mi o imieninach mamy”, „stęskniłam się za tobą” – choć te słowa odnoszą się do różnych sytuacji, to wszystkie wyrażają uczucia wobec osoby, która jest ich adresatem. Problem w tym, że z czasem popadamy w rutynę i przestajemy odzywać się w taki sposób do partnera. Ze szkodą dla związku, bo czuła komunikacja to jeden z jego filarów. Docenieni partnerzy są bardziej zmotywowani do wzajemnej troski i czują większą satysfakcję z relacji. Serdeczność w stosunku do partnera zwyczajnie nam się opłaca, bo rodzi jej wzajemność. Wreszcie, wyrażanie wdzięczności pozwala uświadomić sobie, ile dobrych rzeczy przydarza się w naszym związku każdego dnia.

Z równą czułością warto odnosić się także do siebie samego. Nie czekajmy, aż inni nas skomplementują – sami mówmy sobie, że ładnie dziś wyglądamy, że dobrze się zachowaliśmy czy coraz lepiej nam idzie jazda samochodem… Pozytywny dialog z samym sobą ma wielką moc. Wyniki eksperymentów przeprowadzonych przez naukowców uniwersytetu w stanie Michigan oraz z Uniwersytetu Kalifornijskiego dowodzą ponadto, że w przypadku tzw. self-talk znaczenie ma nie tylko to, co mówimy, ale i w jaki sposób. Najlepiej mówić o sobie w trzeciej osobie (ona lub on). Raport z badań wskazuje nawet, że używanie takiej formy pozwala być bardziej obiektywnym w ocenie przeszłych wydarzeń oraz tego, co planujemy zrobić.

Uważność w rozmowie

W związku dwojga ludzi potrzebna jest jasna, czuła i bezpośrednia rozmowa, podkreślona odpowiednimi gestami. Podczas sporu często mówimy przyduszonym głosem, szybko wyrzucając słowa, krzyżujemy przy tym ramiona, a całe ciało przyjmuje pozycję obronną: chcemy przeforsować swój punkt widzenia. To naturalne – nikt nie potrafi w każdej sytuacji zachować spokoju i opanowania. Jednak w chwili gdy czujemy, że wręcz gotują się w nas emocje, warto całkiem świadomie spróbować mówić wolniej, przyjaźniej i nie tak twardo. Dostrzegajmy przy tym sygnały wysyłane przez nasze ciało oraz kondycję partnera. Oto 5 pytań, które pomogą uświadomić sobie, co i jak mówimy, i usłyszeć to uszami partnera:

  • Czy wiesz, jak w czasie kłótni brzmi twój głos?
  • Jak na ogół rozmawiasz ze swoim partnerem/partnerką?
  • Jakie reakcje wywołuje w partnerze/partnerce twój sposób mówienia?
  • Czy wykonujesz gesty lub miny, które ranią albo onieśmielają partnera/partnerkę?
  • Czy umiesz kontrolować swój głos?