Ruszyła wystawa „The Cleaner/Do czysta” Mariny Abramović w CSW w Toruniu

To był niesamowity weekend pod względem artystycznym w naszym kraju. Do Polski przyjechała żywa legenda, ikona performance’u, która w swoim życiu wielokrotnie udowodniła, że potrafi szokować i przekraczać granice. Ikona, legenda, wyjątkowa artystka, której namiastkę ponad 50-letniego dorobku artystycznego można było podziwiać w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu pojawiła się w Polsce, by otworzyć wystawę i spotkać się z fanami.

Przez lata Marina Abramovic, serbska artystka, uznawana była za dziwaczkę, osobę nie do końca zdrową psychicznie, której twórczość oparta była na pokazywaniu nagości, bólu, cierpieniu, krwi. Z biegiem lat jej prace zaczęły stopniowo przenikać do coraz bardziej uświadomionej i otwartej publiczności, zwłaszcza twórczość z Ulayem, niemieckim fotografem, z którym dzieliła życie prywatne i zawodowe przez ponad 12 lat przyniosła jej ogromną rozpoznawalność i uznanie. Ich wspólne dzieła wcale nie wzbudzały mniejszych kontrowersji – przed publicznością występowali z reguły nago, policzkowali się, wydzierali na siebie aż do utraty głosu, wpadali na siebie, stali zupełnie nadzy przy wejściu do muzeum, aby zmusić odwiedzających do „odwrócenia się do któregoś z nich” i wybrania którejś ze stron. Ich wspólna działalność zakończyła się wyjątkowo spektakularnie – każde z nich z dwóch odległych końców przemierzyło Mur Chiński, by spotykając się w środku drogi, podać sobie ręce i się rozstać.

Jej „solowa” działalność z czasem stała się nieco spokojniejsza, choć w jej pracach dalej na pierwszy plan przebijały się tematy związane z wojną w Jugosławii, cierpieniem związanym z ciężkim dzieciństwem, próbą akceptacji siebie i swoich słabości. Marina przez całą swoją 50-letnią twórczość obcowała z własnym ciałem wielokrotnie przekraczając granice bólu. Słynne już wystawienie swojego ciała dla publiczności, podczas którego ludzie mogli zrobić z nią, co tylko chcieli używając 72 przedmiotów, wycięcie na brzuchu żyletką pięcioramiennej gwiazdy, biczowanie nagiego ciała, czesanie włosów aż do ich wyrwania i zakrwawienia głowy, to tylko kropla w morzu jej twórczości.

Zwieńczeniem wieloletniej pracy, ogromnego poświęcenia, jakiemu oddawała się przez całe życie, pracy ze studentami, którym przekazywała swoją wiedzę i uczyła samodyscypliny był wyjątkowy performance, na którym zjawiło się… ponad 750 tysięcy ludzi. W 2010 r. w Museum of Modern Art w Nowym Jorku Abramovic każdego dnia, przez miesiąc siedziała 8 godzin nieruchomo na krześle patrząc w oczy każdemu, kto usiadł naprzeciwko niej. Występ „Artystka obecna” okrzyknięto fenomenem. To właśnie wtedy, pierwszy raz od 20 lat zobaczyła się z dawnym ukochanym, Ulayem, który bez jej wiedzy, przyszedł na performance i usiadł naprzeciw. Był to jedyny raz, gdy Abramovic „złamała” kodeks swoich wystąpień i złapała byłego ukochanego za ręce zalana łzami.

Teraz fotografie, nagrania, obrazy, rzeczy prywatne artystki, rekonstrukcje jej prac można obejrzeć w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu do 11 sierpnia. Jest to pierwsza w tej części Europy odsłona największej wystawy retrospektywnej artystki, na której otwarciu się pojawiła. W piątek, 8 marca odbył się wernisaż z udziałem Abramovic, po którym można było obejrzeć ogromną wystawę, w sobotę zaś odbyło się spotkanie Mariny z fanami, podczas którego kuratorzy wystawy zadawali pytania dotyczące jej twórczości, inspiracji i pobytu w Polsce.

 

Otrzymujesz tę wiadomość ponieważ Twój adres został zapisany w naszej bazie osób zainteresowanych informacjami z Wydawnictwa Zwierciadło. aby nie otrzymywać wiadomości z grupy mailingowej Zwierciadlo.pl, wypisz się z niej, odwiedzając ten link