fbpx

Wesprzyj z nami Centrum Zdrowia Dziecka

Wesprzyj z nami Centrum Zdrowia Dziecka
Centrum Zdrowia Dziecka to najnowocześniejsza i największa placówka pediatryczna w Polsce. Trafiają tu dzieci, dla których w innych ośrodkach nie było możliwości leczenia. (Fot. iStock)

Kupując styczniowe wydanie „Zwierciadła”, wspierasz zakup samochodu dla Centrum Zdrowia Dziecka. Na ten cel przeznaczamy złotówkę z każdego sprzedanego egzemplarza. O pracy szpitala i jego potrzebach rozmawiamy z dr. Markiem Migdałem, Dyrektorem Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie.

Szpitali dziecięcych jest w całej Polsce wiele, czym Instytut „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” różni się od każdego innego szpitala klinicznego, dlaczego to tak wyjątkowe i potrzebne miejsce?
Prowadzimy szereg programów medycznych, które wymagają posiadania bardzo dużego doświadczenia, takiego, które zdobywa się latami, lecząc tysiące dzieci. To nasza siła. Bardzo dobrym przykładem opisującym to, o czym mówię, jest nasza transplantologia. Jesteśmy tym ośrodkiem, który przeszczepia nerki i wątroby u wszystkich pacjentów pediatrycznych w Polsce. Gdyby pacjenci rozproszeni byli po całym kraju, poszczególni lekarze wykonywaliby takie zabiegi średnio raz w miesiącu. Nie można, po prostu nie da się zdobyć odpowiedniej wprawy, jeśli robi się to tylko raz na jakiś czas. Doświadczenie jest pochodną liczby pacjentów. Nasi lekarze je mają. Niedawno świętowaliśmy rocznicę pierwszego przeszczepienia wątroby. Miało to miejsce na początku lat 90. i był to w ogóle pierwszy taki zabieg w Polsce, wyprzedziliśmy chirurgów operujących osoby dorosłe. Przeszczepy nerek zaczęliśmy jeszcze wcześniej, w połowie lat 80. Dzięki temu dziś, jeśli chodzi o liczbę przeszczepionych nerek u dzieci, jesteśmy pierwszym ośrodkiem na świecie, natomiast w liczbie przeszczepionych wątrób u dzieci nasz instytut jest jednym z największych ośrodków w Europie!

Niedawno doszło też do spotkania waszego pierwszego pacjenta po przeszczepie z pacjentem tysięcznym!
Tak, i mogę z dumą powiedzieć, że nasi lekarze „przeskoczyli” swoich mistrzów. Przed wielu laty uczyliśmy się tej wysoko wyspecjalizowanej medycyny od przodujących ośrodków na świecie. Jeśli chodzi o nerki, to nasi koledzy, m.in. prof. Czesław Szymkiewicz, uczyli się tego w Los Angeles, w ośrodku, który był pionierem w przeszczepianiu nerek u dzieci. Niedawno rozmawiałem z prof. Piotrem Kalicińskim, który obecnie jest kierownikiem Kliniki Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów. Powiedział mi, że Centrum Zdrowia Dziecka ma dziś na swoim koncie więcej zoperowanych przez ponad 30 lat dzieci niż ośrodek w Los Angeles. Dzięki naszemu doświadczeniu także wyniki przeszczepów, bo to przecież najważniejsze, są na najwyższym światowym poziomie.

To, co jeszcze jest ogromną zaletą Centrum Zdrowia Dziecka, to praca interdyscyplinarna. Skupiamy tu lekarzy różnych specjalności, którzy uzupełniają się, dzielą wiedzą. Takim przykładem współpracy są interwencje przeznaczyniowe, leczenie nieprawidłowości w budowie naczyń mózgowych u noworodków. Wykonujemy to dzięki współpracy neurochirurgów i kardiologów interwencyjnych. I w tym przypadku jesteśmy jedynym ośrodkiem w Polsce, który wykonuje takie zabiegi.

Trasy naszych samochodów sanitarnych mają od 400 do 1200 km! Te pojazdy muszą być absolutnie niezawodne, zakup kolejnego jest niezbędny. (Fot. materiały prasowe)

ZAMÓW

E-WYDANIE

Centrum Zdrowia Dziecka udało się także stworzyć coś zupełnie nowego, jakby nową gałąź medycyny – ratujecie tych pacjentów, których nie można wyleczyć…
Tak, to prawda. Jest bardzo wiele chorób czy problemów klinicznych, których nie jesteśmy w stanie ostatecznie pokonać, ale wypracowaliśmy metody, by takim pacjentom umożliwić życie, a nawet rozwój, nie pozbywając się ich choroby, ale zaleczając ją, a konkretnie opanowując jej objawy. I aby to zaleczanie nie odbywało się w szpitalu. Chodzi o stosowanie zaawansowanych technologii medycznych w domu pacjenta.

W 2000 roku byliśmy pierwszą placówką w Polsce, która wprowadziła program leczenia przewlekłej niewydolności oddechowej wentylacją mechaniczną w warunkach domowych. To jest zupełnie nowy kierunek medycyny – tam, gdzie nie mamy lekarstwa, likwidujemy chociaż niekorzystne objawy choroby, pozwalamy funkcjonować, i – co bardzo ważne – funkcjonować w warunkach domowych. Wszyscy wiemy, że kiedy choruje dziecko, choruje cała rodzina. I do tego nierzadko musi być „rozbita”. Zwykle mama z dzieckiem jest w szpitalu, często kilkaset kilometrów od domu, a ojciec i rodzeństwo – daleko. To nie jest dobre. Dlatego staramy się, aby tych programów pozwalających pacjentowi przebywać w domu było jak najwięcej. Przykładem takiego działania jest program żywienia pozajelitowego. Pacjenci, którzy w wyniku choroby stracili całe jelita bądź znaczną ich część, muszą być odżywiani poprzez podawanie tzw. wlewów bezpośrednio do naczyń. Zakładamy takiemu dziecku coś, co nazywamy portem naczyniowym, i do niego podłącza się kroplówki. I jeśli rodzice nauczą się je podłączać, to idealnym rozwiązaniem jest wypisanie takiego małego pacjenta do domu i pozwolenie mu tym samym, aby był w zdecydowanie bardziej sprzyjającym mu środowisku niż szpital.

Poza tym, że rodzina dzięki temu może być razem, zmniejsza to także ryzyko zakażenia, w domu jest ono zdecydowanie mniejsze niż w szpitalu, gdzie ilość szkodliwych bakterii jest siłą rzeczy ogromna. Dlatego stworzyliśmy modelowe rozwiązanie, w którym nasza specjalna pracownia żywienia pozajelitowego przygotowuje porcje pożywienia – są to plastikowe worki z płynem zawierającym aminokwasy, glukozę i tłuszcze oraz witaminy i pierwiastki śladowe. Dzięki bardzo nowoczesnej technologii udało nam się doprowadzić do tego, że taki worek ma siedmiodniowy termin ważności.

Można go więc rozwozić pacjentom w całej Polsce.
Jednak nie da się tego robić normalnym samochodem. Muszą być to specjalne samochody sanitarne, w których zachowane są konieczne warunki – mianowicie temperatura między 2 a 8 stopni Celsjusza. Tylko wtedy jesteśmy w stanie bezpiecznie przewozić dzieciom pożywienie. Tu nie może być mowy o najmniejszym opóźnieniu, a trasy naszych pojazdów sanitarnych mają od 400 do 1200 km! Te samochody muszą być absolutnie niezawodne, spóźnienie może być tragiczne w skutkach. Dlatego tak wdzięczni jesteśmy „Zwierciadłu”, że zechciało nas wesprzeć. Zakupienie kolejnego pojazdu sanitarnego jest nam naprawdę bardzo potrzebne.

Zwierciadło 01/2020
?>