Zgodzić się na bezsilność

Fot. M2 FILMS

Co dzieje się z rodzicami, których dziecko jest alkoholikiem czy narkomanem? Chcą o to dziecko walczyć, do końca i za wszelką cenę. „To mój mały synek, muszę go wyleczyć, uratować”, mówią. Ale czasem powinni z walki zrezygnować. Dla dobra wszystkich. I chronić siebie. Chronić swoje terytorium, bo już tylko tu są władni coś zrobić.

Współuzależnienie to choroba. Bardzo ciężka choroba. Ale kiedy tym uzależnionym jest nasz partner czy partnerka, to – choć czasem tkwimy w takich związkach latami – zawsze gdzieś z tyłu głowy do przyjęcia jest rozwiązanie ostateczne – ucieczka. A co, gdy choruje dziecko? Kiedy to ono jest uzależnione? O ile możesz spróbować przekonać siebie, że nie masz wpływu na to, co dzieje się z drugim dorosłym człowiekiem, choć go kochasz i z całych sił chcesz go ratować, o tyle kiedy jest to twoje dziecko, swojego braku wpływu nie umiesz przyjąć. Przecież to człowiek, który został wychowany i ukształtowany przez ciebie. Przecież to człowiek, który mieszka pod twoim dachem. W końcu to człowiek, za którego odpowiadasz. Także przed prawem. Jak zaakceptować brak wpływu na kogoś, kto jeszcze wczoraj liczył się z twoimi uwagami, słuchał twoich rad? Czujesz, że dziecko jest bezbronne, czujesz, że na ciebie liczy, wierzysz, że cię posłucha… Tymczasem nie słucha. Robi sobie krzywdę. Nie możesz na to patrzeć, ale ucieczka też nie wchodzi w grę…

(…)

 

Więcej w lutowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 02/2019 dostępne jest także w wersji elektronicznej.