Zrób dobrą minę, czyli jak dbać o twarz z poszanowaniem naturalnych efektów upływu czasu

Zadbany wygląd kobiety to nie kwestia próżności, a raczej troski o swój ogólny dobrostan. Jeśli chcesz, by cera promieniała wewnętrznym blaskiem i była twoją najlepszą wizytówką, zapewnij jej to, co lubi najbardziej: dotyk, ćwiczenia i dużo akceptacji. Joginka Olga Szemley-Goudineau wyjaśnia, jak dbać o twarz z poszanowaniem naturalnych efektów upływu czasu.

To właśnie na twarz jako pierwszą zwracamy uwagę, gdy poznajemy kogoś nowego. Jej wygląd nieraz może powiedzieć nam nawet o tym, czego rozmówca nie chce zdradzić. Piegi ujawniają historię odbytych podróży (zwłaszcza tych w słoneczne kraje świata), a linie zmarszczek mówią o przeżywanych emocjach, o tym, czy ktoś częściej się złości, czy śmieje.

A jednak bardzo często traktujemy twarz instrumentalnie, nie poświęcając jej wystarczającej uwagi. Smarujemy kremem, naiwnie wierząc, że to wystarczy, bo zawarte w kosmetykach cząsteczki rodem z laboratorium NASA gwarantują wygląd nastolatki na wiele lat!

-Martwi mnie, że dzisiejsze czasy przyniosły brak akceptacji dla tego, co najnatrualniejsze: upływu czasu. Dojrzałe kobiety przechodzą w tzw. smugę cienia, czują się ze sobą źle. A przecież można pięknie wyglądać niezależnie od wieku! – komentuje joginka Olga Szemley-Goudineau, twórczyni metody Yogaattractive.

Do listy przewinień można dodać makijaż, który nakładamy na twarz w każdych okolicznościach, bo bez niego cera wydaje nam się nieatrakcyjna i nieciekawa. I wcale niekoniecznie zmywamy go wieczorem – a to już największe pielęgnacyjne zaniedbanie, skutkujące szarym kolorytem cery, zapchanymi porami i przedwczesnym starzeniem. A kiedy wybieramy się na zabieg do kosmetyczki, to zamiast dopieścić twarz stymulującym masażem, wybieramy bolesny i niekoniecznie wskazany zabieg oczyszczania. Brzmi znajomo? Poza tym w wirze codziennych napięć rzadko pamiętamy, by np. nie powtarzać niepotrzebnych, postarzających grymasów i na nudnym zebraniu w pracy nie opierać policzków na rękach, co na dłuższą metę prowadzi do rozciągania skóry.

Tymczasem twarz to nie maska, tylko integralna część nas samych. Dlatego warto myśleć o niej w sposób holistyczny: pielęgnując, masując, nie paląc, dbając o odpowiednią dietę i zdrowy sen. Oraz – i jest to jedna z lepszych metod pozbywania się codziennych napięć – wykonując regularnie ćwiczenia twarzy. Wszystko to stanowi najlepszą polisę na dobry wygląd przez wiele, wiele lat.

Metody połączone

Nie da się ukryć, że jeśli chcesz dobrze wyglądać niezależnie od numeru PESEL, kosmetyki nie wystarczą. Właśnie dlatego Olga Szemley-Goudineau stworzyła autorski program Yogattractive, który łączy jogę twarzy z technikami automasażu i stymulacji skóry za pomocą kuleczek z wypustkami, tzw. jeżyków. Z jej techniki w Polsce skorzystały już cztery tysiące kobiet, wyszkoliła także grono instruktorek. Skuteczność programu badała przez 12 lat, m.in. na Uniwersytecie Cambridge.

Metoda czerpie z wielu recept odmładzających, znanych kobietom z różnych zakątków globu od setek lat, które Olga Szemley-Goudineau odkrywała w czasie długich podróży po Indiach, Ameryce Południowej, Chinach i Japonii. Podstawą jest joga twarzy, jednak zmodyfikowana zgodnie z najnowszą wiedzą. Specjalny zestaw asan (w tym przypadku to najróżniejsze, często bardzo dziwne miny) wzmacnia mięśnie tworzące naturalne retuszowanie skóry. Im bardziej są wyćwiczone i mocniejsze, tym rysy twarzy młodsze. Aby nie dopuścić do rozciągania skóry twarzy, a tym samym do nieatrakcyjnych „chomiczków” czy worków pod oczami, co często zarzuca się tradycyjnej jodze twarzy, w ćwiczeniach Yogattractive specjalnie się ją przytrzymuje lub napina dłońmi.

Na czym to polega?

Odpowiednie ćwiczenia wzmacniają mięśnie i stanowią coś w rodzaju pompy limfatycznej, niwelującej zastoje limfy, a tym samym obrzęki. Dodatkowo pobudzają produkcję wapnia w kościach, co poprawia ich gęstość i zapobiega zapadaniu się rysów twarzy, które następuje z wiekiem. Regularna praktyka niweluje też napięcia mięśniowe, które mogą pojawiać się pod wpływem stresu w okolicach żuchwy lub pomiędzy brwiami, a nawet pozwala zapobiegać bruksizmowi, czyli nocnemu zgrzytaniu zębów. Ważne, żeby nie ograniczać się tylko do jednego wybranego ćwiczenia, a trenować wszystkie partie twarzy, bo każda z grup mięśniowych wzmaga działanie kolejnej.

Yogattractive obejmuje także automasaż, który ma zadbać o kondycję skóry. Pozwala stymulować nawet głębokie warstwy skóry właściwej i poprawić ukrwienie. Dzięki temu przedostaje się do niej więcej tlenu i substancji odżywczych, a sama skóra staje się promienna i gładka, zyskuje też piękniejszy koloryt. Na tym nie koniec. – Jak udowodniono, regularny masaż pobudza w skórze produkcję enzymu telomerazy, zwanego eliksirem młodości. Jest on niezbędny w procesach odnowy komórkowej, które spowalniają wraz z wiekiem.

Automasaż stymuluje też fibroblasty do produkcji zdrowych włókien kolagenu – w przeciwieństwie do popularnych obecnie inwazyjnych metod medycyny estetycznej, które choć stymulują produkcję kolagenu, to jednak gorszej jakości – tłumaczy autorka metody.

Proponuje wykorzystanie specjalnych „jeżyków” z tworzywa medycznego z wypustkami, ale zaznacza, że genialnym narzędziem do masażu są także nasze dłonie. Wyposażone w kłykcie, krostki, opuszki palców, pozwalają dowolnie uciskać, ugniatać, podszczypywać, klepać i głaskać skórę. Automasaż daje efekty odmładzające, ale jest tez po prostu bardzo przyjemny. A przecież im bardziej jesteśmy odprężone i lepiej się czujemy, tym bardziej promiennie wyglądamy.

-Dawno już udowodniono połączenie pomiędzy wyglądem a stanem emocjonalnym. Dbanie o siebie jest jednym z objawów zdrowia psychicznego. Z kolei to właśnie zaniedbywanie bywa pierwszym z symptomów depresji – wyjaśnia Olga Szemley-Goudineau. – Z moimi kursantkami staramy się też zmienić sposób myślenia o sobie. Zamiast zwracać uwagę na niedoskonałości, z zajęć na zajęcia odkrywają swoje piękno. I uczą się to doceniać. Zresztą nie tylko one. Ostatnio 50-letnia kursantka powiedziała o efekcie ćwiczeń: „Nawet mój mąż zauważył”. Tak mi się spodobało to hasło, że umieściłam je na firmowych koszulkach – dodaje ze śmiechem.

Ćwiczenia najlepiej praktykować raz dziennie przez 7-15 minut. Najpierw pod okiem instruktora, potem przed lustrem, zwracając uwagę, czy się nie marszczymy. Gdy technika wejdzie nam w krew, można ćwiczyć nawet w aucie albo podczas oglądania serialu. Rezultaty pojawiają się już po kilku miesiącach. I jeśli będziesz naprawdę konsekwentna, to spodziewaj się pytań o to, czy się zakochałaś albo czy właśnie wróciłaś z wakacji.