codzienność
-
zapętlamy się w naszych dniach, marzenia odkładamy na to kiedyś, które może nigdy nie nadejść ile siły potrzeba by to przerwać?
-
tylko pozazdrościć Ci tego szczęścia:) mi jest tak trudno uwierzyć w bezgraniczne dopasowanie czy jednak coś nie czyha za rogiem: ale to moje doświadczenia rzutują na wszystko ale ty nurzaj się w tym błogostanie
-
nigdy nie jest tak by dzień rozpoczynał i kończył się radością, ja takich dni nie mam, szczęście to takie małe nutki w mej głowie
-
zamknięte okna
Okno z widokiem na raj, okno umieszczone w podłodze, okno które krzyczy by głowę w nie wsadzić i na zewnątrz spojrzeć: okno, które mogę otworzyć i poczuć promień słońca na plecach – tyle tylko mogę od poniedziałku do soboty. I dobrze bo nadmiar czegokolwiek też może się znudzić a tak tęsknię za popołudniem w sobotni dzień gdy robota trochę podgoniona a lenistwo niedzielne przede mną. Mam już pomalowane cztery ogrodowe krzesła, starość na nich siadła i lifting plus botoks należało przeprowadzić, stół czeka na swój czas, zresztą nie jeden mebel jest w planach. Nie wiem kiedy to wykonam chyba jak urlop siądzie mi na ramionach a że żaden wieki wyjazd nie jest planowany bo kasę trzeba zbierać bo i dach do remontu, i nie jedna rzecz w tym domu, coś za coś. Mam taki piękny kredens kuchenny pokryty białą farbą olejną marzy mi się by obedrzeć go ze skóry i dobrać się do czystego drewna, dużo pracy ale po dziadkach wspomnienia gorące. Kilka foteli obtoczyła bym nowym suknem bo podstawy solidne i zaoszczędziło by się parę groszy choć nawet nie oto tu chodzi. Tyle pomysłów roi mi się w tej głowie i to i tamto nie nudziłabym się na rocznym urlopie. Zastanawiam się czy nie lepsza była by dla mnie praca indywidualna bo reżimu godzin i dni, zapewne tak i szczęśliwa byłabym przeogromnie ale czy stać mnie na takie ryzyko czy jestem tak odważna?
Z M. mam zakusy na robienie czegoś ponad stałą pracę bo z niej niestety trudno odłożyć cokolwiek a stara chałupa wymaga generalnego odnowienia, plan ryzykowny choć nie do końca, bardziej to trudne środowisko lokalne. O nic wielkiego tu nie chodzi od takie wykorzystanie słomy rolnika z którym nie ma co zrobić i przerobienie na brykiety. Koszt maszyny jest spory ale reszta jest do ogarnięcia. Jak by co to sami spalimy brykiety przez zimę i drzewa nie trzeba będzie wyrabiać w lesie. Czyli plan nie jest zły ja się nakręciłam tylko M. trzeba trochę popychać a to mi nie leży raczej oczekuję jego większego zaangażowania. Mężczyźni chodzą jednak innymi Ścieszkami albo raczej wygodna dla nich drogą czyli robią to co chcą i z nikim się nie liczą, byle by im było dobrze. Wyprane, ugotowane, posprzątane a on z pracy wraca i zadowolony, że zrobił wszystko co tylko mógł. Pan i władca: starczy bo jakieś gorzkie żale mi się włączyły.
-
Białe płótna jak prześcieradła na sznurku mojej kobiecości
Nosi mnie, krzesło zrobiło się za ciasne, nogi pragną ruchu, włosy wiatru a oczy przestrzeni, zrobiło się za ciasno w tych murach. Czuję drżenie powłoki, nie mogę znaleźć sobie miejsca, męczę się boję się tylko, ze jak wrócę do domu to cały ten nie wykorzystany potencjał legnie na łóżku i pstryknie w szklane okienko. Odechce mi się wszystkiego. Zamówiłam farby olejne, płótna, olej lniany: od 15 lat nie używałam swoich rąk by wymieszać oleje, tak dla siebie po prostu bez oceny i porównań. Marzą mi się duże płótna wypełnione postaciami kobiet bez twarzy, rozmazanych, rozpływających się w pustych przestrzeniach. Koloru nie czułam nigdy dobrze, bliższy był mi ołówek, czerń i biel węgla ale teraz to już nie na ocenę w dzienniku, teraz to już tylko ja i białe płótno. Tamarą Ł. nigdy nie będę ale ……..
znam smak tej energii kiedy człowieka nosi – kiedy znalezienie wygodnego miejsca staje się niemożliwością – dusza gna do efektu końcowego naszych inspiracji & cieszy oko tym co za chwilę stworzymy – a my, my my drepczemy z wolna rozwieszając płótna i mieszając farby
Spełniaj się piękny wpis,kobiecy,zmuszajacy do STOP-u.
Tamara już była, teraz czas na Ciebie
-
musi istnieć jakieś światło w tej ciemności!
-
a co ja będę robić w niedzielę?wiem – nie będę gotować ruszę nad jezioro z suchym prowiantem i kocykiem:)
-
czemu mnie tam nie ma?pozdrawiam
-
działa przez niedziałanie, to jest sztuka też bym tak chciała:)
-
Równowaga i ostrożność w życiu? trudne do zrealizowania
-
Takich siostrzanych sióstr się nie zapomina zostają w nas, nawet jak los nas rozdzieli
-
to jak zamieść śmieci pod dywan! nikt nie chce zajmować się tym co trudne bo to wymaga cierplowości i zaangażowania
-
-
Taki dzień trochę słońca trochę deszczu a król na zakończenie
Tak mi szkoda, że siedzę w tych murach , tak, tak szkoda mi tego słońca, które dzisiaj wyszło: ta temperatura, która ściąga czapki z głów. Pootwierałam wszystkie okna by ciepło wpływało do wnętrza sal. Jeszcze parę dni , dni parę a zasiądę na trawie i będę patrzyła na przepływające obłoki ale dzisiaj żal bo wydaję się , że to jest tak na chwilę, na momencik i promień zniknie.
Moje wielkie plamy na mojej powłoce zewnętrznej zniknęły pozostały mi chyba nadal w zwojach mózgowych bo chodzę trochę jakby podwójną ścieżką myślową gubię się w szczegółach, plan widzenia rozmywa się na chwilę ale jest dobrze, mogę odkryć szyję i ubrać cieliste rajstopy itp.itp. ale przyziemność! no ale prawdziwa.
Miało nie być tak , że życie to czekanie na kolejne dni, które przed mną, mam żyć tu i teraz, ( ciągle to sobie powtarzam ) mam skupiać się na pojedynczych czynnościach, nie wybiegać do tego co zaraz mam zrobić a ja ciągle robiąc jedną rzecz myślę o następnej i jestem rozdrażniona tym co zaraz bo lista się nie kończy. Jeszcze ta złośliwość przedmiotów, które nie spełniają funkcji im nadanych, psują się wtedy kiedy tego nie oczekujemy ( tak jak mój piekarnik wczoraj miał upiec mintaja a po godzinie okazało się , że on tylko tak sobie grzeje a nie piecze, szlag trafił jedną grzałkę i ryba skończyła na patelni: a miał być szybki obiad cholera )oj to nie tak jak myślisz kotku, życie to nie bajka a kto powiedział, że ma być łatwo. A może to moje hormony nie w szeregu są ustawione? Może mam czegoś za dużo a może czegoś za mało, jestem jednym wielkim wulkanem emocjonalnym, choć naprawdę się staram, nikogo nie krzywdzić, taka zła nie jestem ale ten nadmiar innych kontrolujących mnie osób denerwujący, chyba ze to moja głowa wytwarza ten nadmiar a inni nic ode mnie nie chcą???
Mam lekturę na wolne dni: Maurice Druon „ Królowie przeklęci’’ wpadnę w sidła powieści historycznej o dziejach panowania ostatnich Kapetyngów we Francji.
Nie jesteś osamotniona w tej wielowymiarowej codzienności, często aż nazbyt codziennej, ale to chyba marne pocieszenie
Spróbuj ukoić się tym, co lubisz, złapać dystans, wyciszyć emocje… Wiele cennych i zróżnicowanych myśli napisały mi zwierciadlane bloggerki jakoś w marcu, gdy też pisałam o braku cierpliwości. Skorzystałam i naprawdę działa, pewnie nie zawsze, ale jednak.
-
weryfikacja? strach się bać, ja mimo że wpadam na bloga nie często i nie zawsze zostawiam komentarze to lubię tych co znam od poczatku swoich wpisów, to jest więź trudna do opisania ale takowa istnieje:(
-
nie myślałaś by tak zebrać te wszystkie okruchy Twoich wrażeń i ubrać je w książkową całość?
-
nie pamietałam o tej scenie, piekno w 5 sekundach
-
a ja jeszcze tej wiosny rzadnej roślinki nie posadziłam to jak o deszcz tu prosić
-
morze działo kojąco………
-
ja chyba jeszcze nie znalazłam sposobu na siebie ale pisanina mi pomaga bo onia łatwiej niż o inna formę zresetowania
- Wczytaj więcej
Jaki wspaniały pomysł z tą renowacją. Zachowasz pamiątkę, będziesz miała ”nowe” i jeszcze jest to ekologiczne! I otwartych okien w planach brykietowych i nie tylko.