-
Oczywiście
Użytkownik cianciarska skomentował informację o aktywności: 2012-05-21 05:17:04 · Wyświetl
-
Usłyszeć śpiew ptaków pośród zieleni, co błyszczy – dziś
Nie wczoraj, nie jutro
A dziś jest znaczące i oczekiwane
Użytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-05-20 11:11:02 · Wyświetl
-
O matko, aż mi ślinka pociekła. Pięknie na zmysły działa ten artykuł
cianciarska skomentował wpis na blogu Kto kręci najlepsze lody w Polsce? 2012-05-15 18:15:02 · Wyświetl
-
cianciarska i
Ula są teraz przyjaciółmi 2012-05-12 17:51:03 · Wyświetl -
Bycie emocjonalnym nie jest łatwe, ale chyba faktycznie warto takim człowiekiem być.
Użytkownik cianciarska skomentował informację o aktywności: 2012-05-12 10:39:22 · Wyświetl
-
Ludzie nie rozróżniają pewnych pojęć, bo ich nie znają. Nie podejmują trudu, by dowiedzieć się, na czym polega różnica. Masz rację, bycie zadowolonym wymaga długiej drogi, która nie może być jakimś tam biernym aktem. Dlatego chyba warto podejmować takie tematy i prowadzić dyskusje. Może ludzie bardziej się zmobilizują do tego, zeby lepiej przeżywać, lepiej rozumieć siebie i świat.
Użytkownik cianciarska skomentował informację o aktywności: 2012-05-11 20:57:07 · Wyświetl
-
całe zamieszanie o tym myśleniu
Wiem – dawno nie pisałam.
Czasami tak bywa, że myśli kłębią się w głowie i nijak człowiek znaleźć motywacji nie może, by je przelać na papier. Treść musi mieć też jakąś strukturę, a to co miałam ostatnio w głowie przypominało raczej sproszkowane siemię lniane zalane wrzątkiem.
Wydarzyło się wiele, toteż wiele rzeczy sobie dokładnie przemyślałam. Właśnie jestem w trakcie tworzenia koncepcji rozwoju umysłu człowieka dojrzewającego i doświadczającego siebie. Są to moje subiektywne wywody odnośnie osobistych doświadczeń. Żadna zatem z tego nauka, ale może wiedza pożyteczna dla autorki i ludzi z nią się utożsamiających (być może po przeczytaniu ów tekstu). Wersja jest robocza, bo wciśnięta gdzieś pomiędzy wykłady z historii myśli psychologicznej, a zapiski z konwersatorium. Zaczęłam ją tworzyć dzisiaj – miałam czas posiedzieć na ławeczce przy fontannie przed walnym spotkaniem koła. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że przygotowuję was – drodzy blogowicze na gorący materiał i udowadniam, że powstawanie takiegoż powstaje zazwyczaj przez przypadek. (Przynajmniej w moim przypadku)
A tak na poważnie – wstęp napisałam w ramach usprawiedliwienia, bo wiem, że są tacy, co mnie czytają i wiem, że są tacy, którzy tutaj czasem zaglądają i nie widząc niczego, wracać będą mniej chętnie. W końcu w ogóle nie wrócą, toteż się zmobilizowałam i oto jestem!
Tematem, który chciałabym dziś podjąć jest doświadczanie siebie. To Fromm pięknie napisał, że człowiek, gdy doświadcza wyłącznie swoich bolączek, będzie ich doświadczał już do końca. Pamiętam, jak to byłam na siebie wściekła, gdy wyleciałam z tekstem odnośnie potrzeby przeżywania swoich lęków i problemów, a jednego nawet akapitu nie pozostawiłam dla wątku odnośnie konieczności spoglądania na świat z innej perspektywy. Fromm ma rację, gdy pisze, że człowiek, który wyłącznie skupia się na sobie, każdy swój trud dostrzega, każde swoje zmartwienie przeżywa i każde zdarzenie interpretuje w kontekście ów wewnętrznych przeżyć, szczęścia nie zazna. Ja, ja, ja. Pełno wśród nas narcyzów – drodzy blogowicze. Pełno wśród nas nieszczęśników, co się sami na ten los skazują.(Piszę też o sobie – nie miejcie złudzeń)
Oczywistym jest to, że uświadomienie sobie swoich przeżyć jest etapem niezwykle znaczącym dla znalezienia sensu bytowania. Jeżeli jednak jest to etap ostateczny w naszym samorozwoju, skazani jesteśmy na nieszczęście.
-Jeśli nie doświadczysz konieczności bycia niezależnym, nie doświadczysz braku możliwości obcowania z bliskimi, nie poznasz, jak bardzo ludzie są ci potrzebni do normalnego funkcjonowania i tym samym nie przekonasz się, czego, gdy bliskich nie ma, brakuje ci najbardziej – w tym zakresie nie dojrzejesz. ( Tu Fromm w swojej ”sztuce słuchania” opisywał przypadek kobiety, która nie umiała poradzić sobie z rozpadem związku, z którego rzekomo nie była zadowolona. Autor tłumaczy, że ów pacjentka nigdy nie była naprawdę sama. Zawsze przebywała z kimś bliskim, przez co nie dojrzałą do samotności, poczuła się w jej obliczu bezbronna i w końcu zachowywała się jak dziecko, które wszelkie zdarzenia interpretuje w kontekście własnej, narcystycznej osoby.
- Nie jest możliwym bycie człowiekiem odważnym bez wcześniejszego przeżycia prawdziwego lęku. Jak człowiek, który nie spotkał się z realnym (poprzez jego subiektywny odbiór) zagrożeniem, może twierdzić, że niczego się nie boi? Prawdziwą odwagą, moim zdaniem, jest podjęcie sytuacji blisko spokrewnionej z przeszłym doświadczeniem, które kosztowało nas wiele nerwów. Tylko to, co nas przerazi jest tym, wobec czego możemy stać się nieustraszeni. Przekładając na sytuacje życiowe, człowiek, któremu spalił się dom zupełnie inaczej reaguje na ogień, niż człowiek, który takiej traumy nie doświadczył.
-Nie zadbasz o cudze potrzeby, póki nie poznasz własnych. O tym zjawisku pisałam już wcześniej, więc przypomnę krótko, że jeżeli człowiek nie umie zadbać o samego siebie, bądź kosztem swoich przyjemności, sprawia przyjemność innym (o ile zdarza się to często), możliwe, że nie spotka się ani z odzewem wdzięczności ,(której z pewnością oczekuje), ani z trafnością zapewniania komuś ów wygód. Każdy powinien znać swoją wartość i w sposób niepatologiczny stosować pewne dawki egoizmu. To zaprocentuje brakiem chęci wypominania komuś uczynionych ”dóbr z potrzeby serca” oraz poczuciem o swojej podmiotowości. Taka jednostka, która wierzy w swoją wartość, z pewnością spotka się większym szacunkiem ze strony innych ludzi, a sama … stanie się mniej zawistna, a bardziej skupiona na tym, co może osiągnąć.
- Póki nie zrozumiesz swojego wnętrza, nie zainteresujesz się otoczeniem. To ostatnie zagadnienie, które chciałabym podjąć. Dotyczy ono zdania sobie sprawy ze swojego ”ja realnego”, zaakceptowania go oraz chęci dbania o nie i rozwijania jego predyspozycji. Dopiero wtedy, gdy widzimy sens swojego istnienia, umiemy usytuować się gdzieś w otoczeniu. Z kolei wówczas, gdy odnajdziemy w tym świecie miejsce, które staje się dla nas domem, zaczynamy się do niego przywiązywać. Zaczynamy dostrzegać jego walory i zdobywamy umiejętność zachwycania się zwyczajnością. W tym etapie samorozwoju, odcinamy się od potrzeby wyłącznego skupiania się na nas samych. Jednoczymy się z przyrodą, energią, innymi ludźmi, religią. Godzimy się z życiem, ponieważ widzimy w nim jakąś spójność. Dopiero wówczas, gdy jednostka osiągnie ten etap, może poczuć prawdziwe piękno, spokój i wartość istnienia – wartość samego bycia. Bez konieczności ciągłego nagradzania swojego (wynikającego z narcyzmu) niedowartościowania oraz niedojrzałości.
Erich Fromm otworzył mi oczy na wiele spraw, które niby wiedziałam. Wiele ludzi powtarza, że ”to takie oczywiste, mdłe i banalne”. Ciekawym jednak zjawiskiem jest nieumiejętność wcielania ów oczywistej teorii w swoje życie. Stąd też mój apel, by nie udawać przed samym sobą, że psychologia nie dostarcza nam żadnej potrzebnej wiedzy, a psychologowie to maszyny do okradania z pieniędzy. Nie włączajmy ciągle telewizji, a zamiast tego przeczytajmy jakiś wiersz. Nie roztkliwiajmy się nad tym, czego nam brakuje, lecz zauważmy to, co mamy. W końcu, nie wypominajmy komuś podarunku, który oddaliśmy z rzekomej potrzeby serca. Analizujmy nasze myśli, przekształcajmy nasze zachowania, bądźmy aktywni na słuchanie słów mądrych ludzi i przyznawajmy się do błędów. Nie skazujmy się na bezsens, ani na samotność. Nie skazujmy się na nieszczęście, bo mam wrażenie, że jest ono jakieś… zaraźliwe.
Użytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-05-11 19:19:44 · Wyświetl
Łatwo pomylić samoświadomość z egocentryzmem… Nieszczęście jest zaraźliwe i w dodatku wygodne. Najłatwiej być nieszczęśliwym, wystarczy tylko być. Bycie zadowolonym wymaga natomiast wiele pracy. Nad sobą.
Ludzie nie rozróżniają pewnych pojęć, bo ich nie znają. Nie podejmują trudu, by dowiedzieć się, na czym polega różnica. Masz rację, bycie zadowolonym wymaga długiej drogi, która nie może być jakimś tam biernym aktem. Dlatego chyba warto podejmować takie tematy i prowadzić dyskusje. Może ludzie bardziej się zmobilizują do tego, zeby lepiej przeżywać, lepiej rozumieć siebie i świat.
Bardzo madry wpis! Na pewno bede tu czesto zagladac!
Szczególnie podoba mi się jeden fragment wpisu mówiący o tym ,że odwagi uczy lęk.A ty Dominika widzę,że robisz postępy,studia bardzo dużo ci dają.I to jest fajne.Ja już z Fromma wyrosłam,zawładnął mną gdy miałam twoje lata.Teria tego,co trzeba i powinno się jest kokietliwa.Lepiej jednak koncentrować uwagę na tym,co dzieje się,staje a wtedy w konfrontacji z realiami upadaja ideały.I to jest sens życia.Dobieganie do mety,gdy ona wciąż się nam oddala.
Podpisuje sie pod Twoim apelem w ostatnim akapicie! Obiema rekami!
-
Uchwyciłaś dokładnie to, co miałam na myśli. Dziękuję
Użytkownik cianciarska skomentował informację o aktywności: 2012-04-23 20:35:56 · Wyświetl
-
Poniedziałek - o potrzebie współistnienia
Nagle, gdy brałam prysznic, dopadła mnie myśl o niedojrzałości, a właściwie braku dopełnienia moich wcześniej wspominanych koncepcji życia. Opisywałam zacięcie, jak to ważne jest, by przeżywać swoje wewnętrzne stany i aby dokonywać częstego wglądu w swoje głęboko ukryte ”ja”. Nie zaneguję tego, o czym wcześniej pisałam, przyznam jednak, że czynem zupełnie niestosownym było zakończenie tak ważnego tematu na samej koncepcji autoprzeżycia.
Nie wspomniałam o czasie tego przeżywania, nie wspomniałam o umiejętności zakończenia tego procesu. gdyby się tak człowiek uparł, mógłby cały dzień i noc, sny wyłączając, myśleć o tym, co ma w środku. Analiza dokonywana z jednego punktu widzenia nigdy nie jest analizą wystarczającą. Co więcej, głębsze przetwarzanie wciąż tych samych informacji, może prowadzić do ich przekształcenia. Nie chciałabym nawoływać was do nieustannego trwania w swoim osobistym bólu i cierpieniu. To by wam tylko zaszkodziło, doprowadziło do wewnętrznego upadku, katastrofy. Rzeczą nadzwyczaj ważną jest przyznawanie się do negatywnych odczuć, jednak nie może to być jedyna nabyta przez nas umiejętność.
Empatia – pojęcie każdemu znane, pojęcie przez każdego inaczej stosowane i w końcu pojęcie nam bliższe lub dalsze. Przewala się po różnego rodzaju księgach, stronach internetowych, ludzkich słowach i tak naprawdę dławi nas czasem swoją powszechnością. Uważajmy jednak, by nadzwyczaj się do ów pojęcia nie zrazić, ponieważ jego przesłanie jest dla nas bezcenne. Bez niego pewnie nie bylibyśmy ludźmi cywilizowanymi, nie bylibyśmy jednostkami społecznie przystosowanymi, nie bylibyśmy w końcu indywiduami zgodnie z samym sobą żyjącymi. Przyczyną ważności empatii jest właśnie ta sposobność, by poza wyłącznie swoimi odczuciami, można było współodczuwać z innymi. Gdybyśmy bowiem byli skupieni wyłącznie na sobie, nie przestalibyśmy szukać przyczyn naszej nieszczęśliwości, ponieważ szczęście polega na poznawaniu, odkrywaniu. Szczęście to coś więcej, niż wyłącznie świat naszych przeżyć, fizjologicznych odruchów, myśli. Widząc różnorodność świata, widzimy różnorodność problemów. Jeśli znajdziemy chwilę na wczucie się w sytuację drugiego człowieka, tę samą chwilę stracimy na odkrywanie w samych sobie nowych defektów. Po konfrontacji z cudzym byciem, odkrywamy swoje bycie w nowym świetle. Widzimy siebie w roli osób pomocnych, a nie tych potrzebujących pomocy. Widzimy ludzi, którzy potrzebują naszego towarzystwa, a nie widzimy siebie samotnych pośród setki innych osób. Nie zastanawiamy się w końcu, czy znajdzie się dla nas jakaś misja, wzbogacająca życie, tylko przeżywamy ów misję. W końcu kładąc się spać, nie myślimy o tym, że koło nas nikt nie śpi, lecz przypominamy sobie osobę, która towarzyszyła nam za dnia.
Nawiążę znów do potrzeby przeżywania swoich emocji, ale dodam, że nie działa ona wyłącznie na naszą korzyść, lecz i na korzyść innych. Musimy przeżywać swoje stany emocjonalne nie po to, by później przeżywać następne, lecz po to, by regenerować siły i uczyć się siebie samych. Tacy prawdziwi i zgodni ze swoimi przeżyciami jesteśmy niezbędni do pomagania w przeżywaniu innym osobom. Jesteśmy im potrzebni tak, jak oni są potrzebni nam, ponieważ nie po to się rodzimy, by żyć tylko dla siebie. To, co przeżywamy jest ważne, ponieważ mamy wówczas okazję o tym przeżyciu opowiedzieć innym, dokonując w ten sposób przemiany i nawiązując więź. Nawiązując więź, czujemy, że nasze życie ma jakiś sens i mamy więcej siły, by po raz kolejny pokonać demony, których źródłem najczęściej jesteśmy my sami.Użytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-04-23 18:48:55 · Wyświetl
w Twoich ogromnie przejmujących przemyśleniach natknełam sie na święte słowa, przeszyły mnie wręcz dreszcze po przeczytaniu ”Musimy przeżywać swoje stany emocjonalne nie po to, by później przeżywać następne, lecz po to, by regenerować siły i uczyć się siebie samych. Tacy prawdziwi i zgodni ze swoimi przeżyciami jesteśmy niezbędni do pomagania w przeżywaniu innym osobom.”
bez szczerej chęci współistnienia & współtworzenia bytu zatraca się poczucie więzi rodzinnej, przyjacielskiej, społecznej czy wreszcie kulturowej
Uchwyciłaś dokładnie to, co miałam na myśli. Dziękuję
-
Energię twórczą trzeba umieć przyjmować. Człowiek, który jest zajęty wyłącznie swoimi bolączkami, nie będzie do tego zdolny, dlatego, mimo Twej rady, będę dalej szukać sposobów na wyzbywanie się negatywnych odczuć, aniżeli ich przeczekaniu. To, że życie gdzieś mnie pcha, muszę też umieć zrozumieć i przyjąć w sposób odpowiedni. Z kolei do dojrzewania niezbędne jest przetwarzanie swoich emocji, zrozumienie ich i radzenie sobie z nimi. Taka jest moja opinia, aczkolwiek dziękuję za przytoczenie Twojej.
Użytkownik cianciarska skomentował informację o aktywności: 2012-04-18 06:48:05 · Wyświetl
-
dziś wtorek
Jak wielka jest wasza irytacja wówczas, gdy coś pójdzie nie po waszej myśli?
Wielka, burzliwa, budząca agresję – tak jest u mnie. Niczego się już nie wyprę, nie zapomnę nagle w jaki sposób reaguję, nie zacznę nagle zmieniać swojego ja, które jest już zakorzenione. Co więc robić, by jakoś sobie z tym niezdrowym odczuwaniem poradzić?
Na wykładach z psychologii słyszałam już wiele teorii, że agresja to patologia, że negatywne odczuwanie bardziej szkodzi, niż pomaga, że ból z niego wynikający rozkłada się w nas na długo i tak siedzi i tam gnije. Już swoje reakcje dopasowywałam do neurotycznych modeli osobowościowych, braku dojrzałości, braku empatii, narcyzmu, autokrytycyzmu, w końcu nawet do reakcji osób z uszkodzoną lewą półkulą mózgową.
To śmieszne, bo na bazie zdobytych informacji bez wahania mogłabym większość poznanych mi osób uznać za chore psychicznie.
Ale uwaga – sam dyskomfort psychiczny nie wystarcza do uznania nas za nienormalnych, więc głowy do góry! Możecie odczuwać dziwne stany wewnętrzne, co więcej, możecie też ich nie rozumieć, ale biada tym, co chcą w sobie ów reakcje tłumić, lub wyładowują swoją frustrację na otoczeniu. Tu już mogą pojawić się nagłe, nieadekwatne reakcje, które jak najbardziej mogą być uznane za patologiczne.
Jaki z tego wniosek? Każdy z nas ma tendencje do przejawiania niezdrowych tendencji, jednak nie każdy umie sobie z nimi radzić.
Nie w złości, frustracji, czy agresji tkwi problem, lecz w braku umiejętności ich ujarzmienia. Jak cię ktoś wkurzy, to mu to powiedz. Jak ci pikawa siada z nerwów, to napij się melisy, bo to jeszcze nie xanax na miłość Boską. A jak ci coś nie wypali i przez to cały dzień nie możesz się na niczym skupić, to idź na spacer, porysuj, wiersz napisz albo pośpiewaj. Wszystko, byleby nie tłumienie negatywnych emocji, czy wyzbycie się ich poprzez obrzucenie dziadostwem kogoś, kto akurat się na drodze pojawił.
Ja napisałam 3 wiersze wówczas, gdy coś nie poszło po mojej myśli. Naprzeklinałam się do monitorach, po czym popłakałam do poduszki. Cały dzień straciłam na wyrzucanie z siebie dziadostwa, które było mi absolutnie zbędne na egzaminie, który miałam dnia następnego. I może wstałam rano z napuchniętymi oczami, ale miałam zapisane trzy wiersze a łeb czysty i gotowy na nowe frustracje.
Polecam
Użytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-04-17 17:11:41 · Wyświetl
Sfrustrowana – ochłoń – w życiu każdego z nas dzieją się rzeczy mniej lub bardziej znamienne – niezdrowo jest myśleć, że nasz zawężony i ograniczony pomysł na radzenie sobie z rzeczywistością jest Jedynym Najlepszym Scenariuszem jaki może się nam przydarzyć. Życie jest czymś więcej – jest fanastyczna energią stwórczą – to nie życie sie nam przytrafia tylko My sie przytrafiamy życiu – ono pcha nas w niezrozumiałe pierwotnie konteksty po to, aby dać nam cenną lekcję, wystarczy wyciszyć sie i próbować dostrzec. Wiele by pisać – trzymam za kciuki za odnajdywanie siebie i za Twoje wzrastanie.
Energię twórczą trzeba umieć przyjmować. Człowiek, który jest zajęty wyłącznie swoimi bolączkami, nie będzie do tego zdolny, dlatego, mimo Twej rady, będę dalej szukać sposobów na wyzbywanie się negatywnych odczuć, aniżeli ich przeczekaniu. To, że życie gdzieś mnie pcha, muszę też umieć zrozumieć i przyjąć w sposób odpowiedni. Z kolei do dojrzewania niezbędne jest przetwarzanie swoich emocji, zrozumienie ich i radzenie sobie z nimi. Taka jest moja opinia, aczkolwiek dziękuję za przytoczenie Twojej.
-
Niepoważny apel Polki w sprawie poważnej po latach
Drżą owady pośród rosy
Widząc przyszłej Polski losy
Drżą ptaszęta i rośliny
Choć, co będzie, nie z ich winy
Się wydarzy
Naszą wolność dla sprzedaży
Przeznaczoną
Gruzy znikną, wiedza runie,
Jednak wcześniej wszystkie spłoną
Nasze myśli i nadzieje
bo któż wierzy, skoro cicho, za plecami
się nam dzieje
katastrofa?
I nie mówię tu o bombach – to nie o tym jest ta strofa
Mówię tylko o historii, która ginie
Mówię tylko o tej prawdzie, co przeminie
Mówię tylko o tym kłamstwie, które znacie
Mówię o tym, że ów kłamstwu wciąż ufacie
I nie o tym będzie wiersz, że wszystko spłonie
Tylko o tym, że zabraknie polskich dłoni
Braknie kiedyś polskich łez oraz szacunku,
Aby wstawić się dla Polski na meldunku
W końcu braknie nam odwagi i miłości
Aby zostać tu i walczyć w celu wsparcia tej polskości,
Co przemija
Jednak któż poecie wierzy,
Skoro dzieci nie zabija
Nikt na jawie
Tylko słowa im się bierze, by nie chciały o tej sprawie
Nigdy nicUżytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-04-15 17:36:24 · Wyświetl
-
wiersz smutny
Rozkołysz biodrami
i ucisz zbędne słowa
nim zacznę bez ciebie
znów zacznę od nowa
Połóż mnie cicho
połóż na trawie
zrób to bym śniła
gdy nie ma na jawie
twego ciała
Szeptać do ucha
trzeba, bym drżała
tu nikt nie słucha
że będę chciała
…
Zabroń wymawiać
słów pożegnania
zasłoń me usta
bym nie umiała
…
Żegnaj się ze mną tylko na chwilę
nawet gdy droga naliczać mile
będzie sprytnie
nawet, gdy dotyk nasz nieuchwytnie
zniknie
powiedz to słowo, które przeniknie
mnie do głębi
by pozostać
Użytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-04-08 20:36:27 · Wyświetl
-
Wielki Piątek
Czekacie na słońce? Ja dziś przesiąkłam wilgocią powietrza i czułam je w każdym pęcherzyku płucnym, co bardzo dobrze mi zrobiło. Za słońcem zatem nie tęskniłam, choć bywa tak, że człowiek naprawdę bardzo go potrzebuje. Wówczas, gdy wszystko inne zawodzi, chociaż to słońce może osłodzić trudne chwile, zatopić w promieniach smętne myśli i pobudzić do życia.
Mamy święta. Te naprawdę lubię. Chociaż z punktu religijnego są smutne, ja podczas ich trwania zawsze jestem promienna. Mamy tu do czynienia z przekazaniem jakiegoś wartościowego sygnału, który, by był dostrzeżony, musiał ukazać się w objęciach tragedii. Jezus umarł za nasze grzechy – powtarzamy chóralnie, a mało kto bierze z tego coś dla siebie. Może nie jestem odpowiednią osobą do prawienia morałów w zakresie wiary i religii katolickiej, jednak wierzę, że w każdym doświadczeniu, wersie czytanej książki, czy spojrzeniu drugiego człowieka, należy szukać przesłania. Należy się zastanowić, by wziąć z tego coś, co pozwoli nam na bycie bardziej i bycie dojrzalej. Może nie szeptałam przez kraty do ucha księdza, ale jestem świadoma swoich grzechów i konieczności noszenia ich ciężaru. Jestem świadoma obecności mojego osobistego krzyża i wierzę, że należy jego ciężar zmniejszać własnymi – dobrymi czynami,a nie szeptem, który tylko jawi się jako pokuta i daje nam poczucie bycia rozgrzeszonym bez wysiłku. Nie krytykuję spowiadających się, lecz krytykuję niekonsekwentnych spowiadających się. Jeśli mam wybierać, co jest lepsze: spowiedź, czy naprawa własnych błędów, wybieram to drugie. Jeśli jednak ktoś decyduje się na obie opcje, składam ku niemu duchowe pokłony.
Wszystko, co robimy, powinno wychodzić z jakiejś wewnętrznej potrzeby i motywacji. Nie lubię robić czegokolwiek z poczucia obowiązku, czy zwyczaju. Niech każdy sam dorasta do wiary – takiej, jaka jest dla niego dobra, która pozwala mu dojrzewać i stawać się coraz lepszym, ale i samodzielnym w tych postępach. Jedni potrzebują zasad opisanych w punktach, a innym wystarcza przestrzeń do doświadczania i wyciągania wniosków. Niech każdy się uczy, widząc sens tego postępu. Niech każdy świadomie rozwija swoje mentalne i duchowe możliwości. Nie róbmy niczego bez sensu, byle jak, czy dla kogoś innego, niż my sami. Myślę, że taka strategia życia ułatwi zrozumienie samej specyfiki wiary – jej treści oraz funkcjonalności. Treść bowiem ma wartość, a wartość należy rozumieć, by zgodnie z nią postępować. Nie na pamięć, nie w rytm muzyki, a jedynie w rytm naszego indywidualnego rozwoju.
Użytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-04-06 20:11:39 · Wyświetl
-
sprytna dziewuszka
Użytkownik cianciarska skomentował informację o aktywności: 2012-04-05 07:03:04 · Wyświetl
-
Bo żyć trzeba mieć z kim
Są tak chwile niebywałe
Chwile, w których wszystko zmienia
Dotyk jeden, jedno słowo – przyrzeczenie współistnieniaJest poczucie prawdziwości,
Której treść się już nie zmienia
Wówczas trwale w sercu gości
Siła wsparcia zapewnieniaSą uczucia wpływające
W wszystkie pustek twych przestrzenie
Ich działanie wzmacniające
Daje wówczas ukojenie
Twym rozterkomBo gdy w sercu cię zaboli
Mocno tak, że szkoda życia
Nie odegra ważnej roli
Próba zgonu od przepicia
Nie jest wtedy niczym ważnym
Twa chroniona autonomia
Gdyż, jeżeli coś się stanie,
Warto by choć ktoś cię wspomniał –
- jaki byłeśUżytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-04-02 15:44:30 · Wyświetl
-
Szarości i mgły kochanie
Szarość z mgłą prowadza się za rękę
gdy przychodzi – osobno – każdy jeden – węszy
Nikomu nie znani kochankowie
kłamią,
lecz kto im powie, że zdradliwi są oboje?
Że szukają szczęścia nadal, chociaż mają wszak już swoje
obyczajeOwa szarość jest szarością, która w tłumie dzielnie znika
mgła zaś swoją przelotnością pośród innych mgieł przenika
niewidocznieTym sposobem dwoje z pary
mogą wiecznie oszukiwać
nie zaznają bowiem kary
skoro każdy umie znikać,
gdy napsociTak przy oknie dniem przesmętnym lubię patrzeć na tą parę
jednak, mimo braku wiedzy o ich zdradzie
mamy miarę dnia smętnego,
co choć nie przywoła burzy,
to przynosi wiele złego
i zasmucaTu pojawia się pytanie, czy to barwy kłamstw ów pary,
czy to tylko smutna prawda,
że się tamci nie dobrali,
że aż szaroUżytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-03-27 06:46:33 · Wyświetl
-
Nierozumna - w ucieczce od pewnego
Ile jeszcze uniesień potrzeba
I poczucia niepewności
By odnaleźć sens i szczęście
W stanie pełnej stabilności?Jak często szukać pułapek
I często drżeć z cierpienia
By rozum przejął władzę
Przepędził gdzieś zwątpienia,
Co wracają?Jak długo będę młoda
I żądna nowych bóli
Jak często będę cierpieć
Nim w końcu któraś z kuli
Mnie zabije?Jak wiele dotknąć twarzy,
Obcując z erotyzmem,
By w końcu ktoś mądrzejszy
Obarczył egoizmem
Moje myśli?Jak w końcu wiele pytań
Zostało do zadania
I jak wiele pomyłek
Mnie dzieli od działania
Właściwego?Pytam siebie – pytam Ego
Pytam cicho
Bo gdy wyjdą myśli dalej
To powiedzą do mnie : licho
Niech cię chłonieZatem płonąć w środku będę
Lecz w zewnętrznej wciąż osłonie
Przed osądem
Płynąć wolno, płynąć z prądem
Przeciwności
Jak kazali nam od dziecka
Wedle prawa moralnościUżytkownik cianciarska zaktualizował swój stan: 2012-03-23 20:33:34 · Wyświetl
-
Miał pomóc w badaniu zwłok Gosiewskiego i Kurtyki ale nasze władze odmówiły mu udziału
Użytkownik cianciarska skomentował informację o aktywności: 2012-03-23 15:55:16 · Wyświetl
-
Nie można pozwalać na takie wydarzenia. Za każdym razem należy się burzyć, by uświadamiać reszcie, jak totalnym zezwierzęceniem jest nieumiejętność pohamowania swoich seksualnych popędów. Ty, Anno, powinnaś być tą gwiazdką na niebie i siłą dla kobiet o podobnych doświadczeniach, bo to nie Wy powinnyście się wstydzić. Brawo!
Użytkownik cianciarska skomentował informację o aktywności: 2012-03-23 15:29:09 · Wyświetl
- Wczytaj więcej
Przyjmuję to na dziś – mogę?
Oczywiście