Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna
-
czwartek
Północ blisko, nie miałem wolnej chwili do tej pory… Kolegium w redakcji .Spotkanie z dorosłym synkiem , który ma dorosłe problemy. Kupuję kilka książek , głodny jestem czytania…W przedszkolu Antosia, spektakl dzieci dla rodziców… Antoś dzielnie śpiewa z innymi, czasami słyszę jego głos , ale potem nagle umyka mu uwaga, po minie widzę, że czuje sztuczność sytuacji , ma dosyć i daje nogę ze sceny …i biegnie do nas …///
Ewa na jogę , Franio śpi, a ja z Antosiem na karku próbuję skończyć felieton dla Wprost.. co karkołomne… ///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-24 21:59:08 · Wyświetl
-
Środa
Stomatolog, Galeria Mokotów, tenis. Duszno, parno na korcie. Obaj czujemy się jak powiązani sznurkiem. Pod koniec seta lunął deszcz. Co za ulga! ////
W naszym ogrodzie ..pozwoliłem małemu ślimakowi by po mnie chodził. Bardzo odważny i dziarski jak na ślimaka. Zamknąłem oczy i skupiłem się na jego wędrówce .. i stałem się jego drogą. Ślimakoterpia. Został mi potem srebrny, lepki dowód jego wędrówki…///
Ewa do kina. Franio już śpi, a ja baraszkuję z Antosiem i z dwoma felietonami co kołaczą mi w głowie.. panika, że nie zdążę. Franio się budzi, ale bieda! Antos bierze go za rękę i chodzi z nim po pokoju, czule przemawiając – ich sylwetki w ciemności w pełnym w zarysie , jak Krzyś z Kubusiem Puchatkiem…Antoś mówi: „nie mam Franiu niestety piersi, bo nie jestem dziewczyna ..”.Franio w końcu zasypia na moich brzuchu z butelką zamiast piersi, Antoś obok też już śpi pod moja wolną dłonią… Najpierw zabrali mi całą energie, a teraz ją oddają …///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-23 17:55:55 · Wyświetl
Ślimaki nie słyszą, kierują się głównie zmysłem dotyku i powonienia… podobno niektóre żyją nawet do 15 lat
A w moim ogrodku laza takie slimaczory bez muszli…Uciekli z domu?
Nie uciekli, to są bezdomne sieroty od urodzenia
Wiesz Ula, Jakos zal wymordowac to towarzystwo, lecz chyba bede musial…Jako przedstawiciel rasy wiekszej wzrostem, mam przewage, a nie pozwole, by jakies bezdomne cudaki zezarly moje pomidory, i ogorki – na gotowe to kazdy chetnie wpada…Niech sobie sami posadza, kloszardy jedne, jeszcze brakuje, by mi zaki bezdomny slimak stal rano pod dzwiami z kubkiem na drobne…
Skuteczne jest usypanie ścieżki z popiołu drzewnego, takiej granicy nie przekroczą, i nie będziesz musiał mordować. ja po deszczu zbieram ile się da do pudełka i wynoszę daleko
Hmm Lubię sobie kukać tu codziennie i trochę właśnie energii dostawać
-
Wtorek
Myślę teraz, co ja właściwie dzisiaj robiłem w ciągu dni, co czytałem? Za bardzo nie wiem. Na pewno odwiozłem Antosia do przedszkola, szkoda że mi ze mi nie płaca . To ja płace za przedszkole i to dużo… Antoś był bardzo smutny nie biegł jak zwykle do okna, buzia schowana w lapkach. Patrzył pewnie przez palce, ale udawał , że mnie nie widzi. Podszedł do niego Mateo, pół Włoch … pól Anglik , miły i ładny chłopczyk (brat ślicznej Nadi) ..pokazywał mnie placem, coś mówił.. Antoś nadal nic . Na co Mateo patrząc wymownie na mnie rozłożył ręce i zrobił minę , jakby mówił - o co mu chodzi do diabła..///
Z Jolą montowanie przez kilka godzin stelażu na huśtawkę i zjeżdżalnię … a praca nie skończona. Potem na benefis Stana Borysa do Pałacu Kultury …Stan zapraszał nas osobiście , ale Ewa nie dała rady… Sala Kongresowa coraz bardziej mnie wzrusza…Te stiuki, posadzki, jońskie kapitele… Tuż po przerwie nie wytrzymałem celebry, nagród , pochwał i dałem nogę. Nie wolno się pieścić na scenie ../// ///
Rośnie centrum Warszawy w wieżowcach i to jest jednak coś! A Pałac Kultury sinieje z zazdrości , może to tylko fiolet oświetlenia? Widać już trybuny strefy kibica . Sporo ludzi biega , wielu na rowerach..jedzie dziewczyna ..” a wiatr suknię jej pożera”, to z wiersza mego ojca.. Pisał też o „jabłkach kolan” , dzisiaj można o bochenkach ud, takie czasy ///
Brakuje bodaj dwóch osób na moje ” warsztaty pisania „, bodaj w niedzielę ..zaraz sprawdzę w notesie… tak, najbliższa niedziela, 27 maja …///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-22 21:25:49 · Wyświetl
-
Poniedziałek
Tenis w upale, niestety kosiarki zgrzytają zębami. Zgrzyt kosiarek, to jeden z koszmarów naszej cywilizacji. Łukasz, nadwrażliwy artysta nagle przerywa grę na punkty, woła – nie mogę w takich warunkach!//
Ania Janko odsyła mi serdecznie naszą rozmowę prawie bez zmian…Teraz będą ja skracać w redakcji. Wszystko coraz krótsze, tylko życie coraz dłuższe…///
Znajoma,. która czyta pilnie mego bloga, ale nigdy go nie komentuje publicznie , pisze w liście, – cytuje, gdyż chciałbym tu odpowiedzieć: /// „” „Różnica płci jednak istnieje. Twoja Ewa ma rację. Grzgorz też mnie denerwuje powtarzalnością swoich błędów. Krążki po filiżance z herbatą w kuchni. Jakby miał dziurawe ręce. Jak można rozlać i nie sprzątnąć od razu. Potem się nie da domyć. Powódź w łazience. Tyle lat i nie nauczył sie golić. Rozstawianie brudnych naczyń po całej kuchni, jakby nie było zlewu, albo zmywarki. Tragedia. I nie o to chodzi, że to zrobił, a o to, że to robi ciągle, że nie przewiduje. To są tylko drobiazgi, ale przecież …na nich życie się opiera….///
Tak, ale jeśli drobne sprawy rosną, budzą takie emocje, skupiają z całą mocą naszą uwagę, stają się zarzewiem konfliktów, znak, że to tylko wierzchołki gór lodowych. A istota problemu gdzie indziej. Głupstwa nam zupełnie nie przeszkadzają, jeśli kogoś lubimy, akceptujemy…To trochę jak w przypadku uprzedzeń rasowych, jeśli je mamy, zwracamy czujna uwagę na wady nie lubianej grupy i zawsze je znajdziemy. Ludzie zbudowani są z wad i z zalet. Zakochany widzi tylko zalety, nienawistnik lub pokaleczony jedynie wady. Nieżyczliwy instytucji małżeństwa powie – małżeństwo to instytucja przeznaczona do kaleczenia się wzajemnego dwojga ludzi, potem do hodowli blizn. Bywa, że w związku możemy porozumiewać się już tylko bliznami, ze skutkiem żałosnym …///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-21 15:15:43 · Wyświetl
Powódź w łazience, rozrzucone skarpetki, niezakręcone tubki- odkąd zaczęłam to traktować jak próby dorosłości u pięciolatka- czyli z rozbawieniem- mam najlepsze małżeństwo pod słońcem. Ale tak, trzeba do tego dużo lubienia i akceptacji.
Lubienie, akceptacja, chec pojscia na kompromis – to w malzenstwie bardzo wazne! Partnerzy, malzonkowie powinni zaakceptowac fakt, ze sie od siebie roznia, ze kazde z nich posiada zarowno zalety, jak i wady. Lepiej podejsc do czegos z humorem niz ciaglym upominaniem, narzekaniem powoli niszczyc dobra atmosfere w zwiazku. Czyjas swarliwosc, ”czepliwosc” w codziennych drobiazgach moze – faktycznie – byc tylko przykrywka dla duzo wiekszego problemu.
każdy ma taki związek na jaki zasłużył, jeśli kogoś wkurzają duperele to znaczy że jest egocentrykiem niewidzącym swoich błędów.. bo zawsze jest coś w nas co wkurza tę drugą osobę – ważne by się na tym nie koncentrować, cieszyć się tym co łączy nie dzieli.. odkręcona tubka pasty, krople wody w łazience to drobiazgi, liczy się tolerancja i zrozumienie, pozdrawiam Panie Tomaszu!
Gdybym z zona sie o pierdoly nie klocil – dawno bylbym po rozwodzie…Nic nie zabija zwiazku, jak nuda…Zeby zycie mialo smaczek…To, ze niewiasta ( zwlaszcza w fazie PMS ) czepia sie o wszystko, to mobilizuje – nie do tego, zeby deske w kibelku spuscic, lecz do myslenia – jak tu madrze wybrnac, czyms w pamieci napredce znalezionym sie odgryzc, ewentualnie na syna zwalic…Ale mozgownica w ten sposob trenuje, nie spoczywa jak u Ryska z Klanu…
Tak, Panie Tomaszu, zakochani ludzie widza tylko zalety, natomiast ci, ktorzy kochaja dojrzale, akceptuja swego partnera z jego wszystkimi cechami. Dopoki ludziom na sobie nawzajem zalezy, staraja sie urozmaicac wspolne zycie, sprawiac sobie przyjemnosci, duzo i szczerze ze soba rozmawiac – o wszystkim, takze o problemach – nie raniac sie wzajemnie. Gdy milosc sie wypala, pozostaja inne ”rozrywki” – ”hodowla blizn” – trafnie to Pan ujal.
tak, zakochani nie zwracają uwagi na pierdoły, chwilowo ich nie widzą, ale podświadomie odkładają ich rozwiązanie na potem … i ”potem” przychodzi (wcześniej czy potem;)) Szczegóły, z których składa się codzienność wypływają na wierzch, bo muszą, życie codzienne to wór szczegółów. Czy staną się tematem do obgadania i ustalenia czy problemem, to pewnie zależy od zasobów dobrej woli, akceptacji wzajemnej i zdolności do kompromisów, która przeważnie większa u jednej ze stron
Jeśli taka strona się znajdzie, jest ok
Swoją drogą, bycie kochanym i liczenie na zrozumienie, nie może usprawiedliwiać bałaganiarstwa czy niedbalstwa
)Niełatwo jest nie czepiać się o drobiazgi, ale jak ulga, gdy udaje się nieraz samego siebie uwolnić od czepliwości…
-
Krzysztof, nasz korespondent z Toronto, kontynuacja tematu mecz i plemienność
Uderzyło mnie, że zauważyłeś plemienność i na niej się skupiłeś.. . Może to efekt życia w dalej bardzo homogenicznej Polsce. Dla mnie to już coś najzupełniej normalnego, zwykłego. Dla Jana Tomaszewskiego już nie, bycie w PIS szybko wyzwala i ujawnia w człowieku swoistą strukturę plemienną. Przez wiele lat byłem zwolennikiem Menchesteru United i lubiłem oglądac ich grę. Teraz kibicuję Barcelonie.Co zaważa na naszym wyborze. W moim przypadku duch sportu i piękno gry. Bo każda gra zawiera w sobie swoiste piękno, jesli jest w takim stylu wykonywana. Oczywiście są znaczące indywidualności. Takim był dla mnie Ronaldo w Manchesterze, a obecnie Messi w Barce. W naszych rozważaniach o braku ”prawdziwych” Anglików w drużynie Chelsea, pisałeś : Trudno o plemienność , gdy w zespole piłkarskim Londynu z trudem można się doszukać angielskiego piłkarza… odbija się zapominanie, że zarówno w przypadku Wlk. Brytanii jak i Francji mamy rozszerzone obywatelstwo na byłe kolonie, co jest niby formą swoistej rekompensaty za czasy kolonializmu. A więc czy angielski piłkarz istnieje ze względu na kolor skóry czy nie????? Najbardziej zadziwionymi tym faktem są niestety nadal Polacy, włącznie z mymi niektórymi kolegami – stad i stamtąd. ”Co to za drużyna francuska…- mówią z przekąsem – jak tam sami czarni”. Kanada wypełniła do końca mój, od dzieciństwa utrwalony, obraz kosmopolityzmu świata jako rzeczywistości oczywistej. Sopot w latach 50-tych, z autochtonami: Niemcami i Kaszubami, przyjezdnymi z Wilna i Grodna, lokalnymi Żydami, paru Ukraińcami, spora liczba Warszawiaków którzy po zrujnowaniu stolicy i tylu nieszczęściach z nią związanych podczas wojny, woleli uciec w nowe miejsce, by zaznać ukojenia; i resztkami stacjonującej nadal sowieckiej armii, stał się ukształtowaniem mego poglądu na życie i ludzi. A do tego swoiście koegzystujące podziały polityczne i społeczne: arystokrata pierwszej wody, Czetwertynski a obok prymitywny wozak rozwożący węgiel po domach, AK-owiec a obok członek PZPR-u, kanalia od gen. Świerczewskiego a obok ideowy przedwojenny komunista, były żołnierz WiN-u a obok kombatant z wojny domowej w Hiszpanii i, jak sie później okazało, bohater francuskiego Ruchu Oporu. Przeto pławiąc się tutaj w różnorodności trzymam spokojnie w sobie polski patriotyzm, który tak jak miłość, niejedno ma imię i sposób realizacji. Z mego słownika bezwzględnie zostały dawno wykreślone, już za PRL-u, takie słowa jak: szowinizm, nacjonalizm, ksenofobia i właśnie plemienność. Reasumując – byłem szczęśliwy, że mecz mnie nie zawiódł w swej dramaturgii, zaciętej grze i sportowej atmosferze, na czym zaważyło bardzo dobre sędziowanie portugalskich arbitrów. A teraz smaczek…Mecz oglądałem, wspólnie z przyjacielem, w polskim barze. W powietrzu krążyły wódeczki, z racji urodzin jednego z gości, pomieszane z objawami dezaprobaty lub zachwytu z reguły zaczynającymi się na litery ”K” lub ”P”. Już w połowie pierwszej połowy wiedziałem, że mam do czynienia z fachowcami. Ich komentarze, zachęty – ”szoruj lewą”, ”gdzie ten piździel się pcha”, ”podaj na prawo, baranie”, itp, itd jasno pokazywały, że się znają na piłce. Ale najzabawniejsze było nastroszenie się na nutę komu tu kibicować. Otóż spora część była za Bayernem. Nawet wyrywały się okrzyki ”Deutchland, Deutchland!”. Spotkało się to z gwałtownym sprzeciwem osobnika w oprychówie, który z wyrzutem powiedział: ”Co wy k…., Niemcom kibicujecie. Zwariowaliście. No rozumiem jeszcze, że moglibyście kibicować Dortmundowi ale tu…”. A na końcu miał swóje dwie minuty triumfu. Nie dlatego, że kibicował Chelsea, ale dlatego, że ”niemce” przegrały. Przy jednym ze stolików siedzieli ludzie o ciemnym kolorze skóry – ktoś z Afryki, ktoś z pld. Azji i jeden Kubańczyk. Dla nich istniał tylko Drogba i oni mieli największą satysfakcję. Dobrze, że nie rozumieli polskiego , bo ze strony zwolenników Bayernu padały czasem komentarze typu ” czarnuch jeden”, ”gdzie ta małpa sie pcha”. Oczywiście emocje wzrastały w miare ilości spożywanych wódek. A jednak postęp jest widoczny i wyraźny. Nikt nikogo tak naprawdę nie obraził, nie było pyskówki i bijatyki, nikt sie nie schlał na amen, odmieńcy w polskim barze byli tolerowani bez problemu. I tym optymistycznym akcentem…..
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-20 23:06:49 · Wyświetl
-
Niedziela
Ewa z Antosiem w filharmonii, a ja a Franiem. Trochę w ogrodzie, gdzie wygląda jak skrzat leśny, a teraz próbuję coś napisać , gdy on z wielka mocą odrywa mi dłoń od klawiatury. Czas mu ulec i na spacer w las…zostawiam niedokończone i głodne teksty…///
Z Franiem do Lidla, nie tak bardzo pobliskiego, brak zdarzeń niezwykłych, tylko jakaś pani mi się kłania, że mnie czyta, mamy wspólnego znajomego, mieszka blisko nas. Lekarka. Nie zapytałem jakiej specjalności? Co za brak przezorności. Wita się z Franiem jak ze starym znajomym…tyle piszę o tych swoich małych,…. O Franiu na razie jeszcze mało. W drodze dp domu, Franio zasypia… Zostawiam go w ogrodzie, upał. Ewa i Antoś wracają z koncertu. Ewa w nastroju mało muzycznym, no może Wagner, ale nie Szopen , żal do mnie że on nie śpi przykryty , to pół biedy – nie przewinięty!! , jest kupa. Jak miałem.przewinąć, kiedy zasnął, a wcześnie w drodze.? Kolejny złowrogi znak, że nie można mi ufać. ///
Kładę się na łóżku, odpycham wiosłem od brzegu i odpływam w sen…////
Wracam tu chyba przez pomyłkę… Od razu wypływają jak martwe ryby, inne inne moje winy: Franio spał w pozycji półsiedzącej w wózku. Bardzo źle . Zaginął słoik z chrzanem do halibuta .. znalazł się w lodówce , moja wina. Po moim zmywaniu naczyń wszystko zachlapane….. I skąd bym bym wiedział, że jest we mnie ocean spokoju i pokoju.///
Nieszczęsny halibut przechrzaniony, ale pyszny i jedzony w ogrodzie, lubię jak jest bardzo ostro! Antos zionie jak smok wawelski, Franiowi też się trafiło, heros, zgasił wodą pożar, odbiło mu się aż para poszła, przetarł usta łapskiem i dalej… Przychodzą dwie sąsiadki , Julia i Ola. Śliczna Ola o chabrowych oczach, siedem lat, przynosi specjalne kredki i mnie maluje. .. mówi potem – jak wyjdziesz tak na ulicę to zrobisz furorę! Rzeczywiście wyglądam jak kilku klownów w jednej kupie . ///
Szukamy potem czterolistnej koniczyny. Jak znajdziemy, to spełni każde nasze życzenie. Ola poprosi o prawdziwego kona. Antoś chce tylko nową płytę z filmem. ( nałogowiec) Julia, cztery lata, pragnie zjeżdżalni w domu. ( w ogrodzie jej nie wystarcza) … Z wiekiem marzenia nam rosną monstrualnie.///
Zapominam, że jestem umalowany i w łazience lustro mnie zaskakuje.. Idę do Antosia na dobranoc , mówię, że tego nie da się zmyć. Jak ja cię jutro odwiozę do przedszkola? Nie ma mowy. Antoś to rozumie, na moim miejscu też by nie wyszedł z domu. Pociesza mnie: odwiezie mnie mama, a ja pożyczę ci mój mały telewizorek (odtwarzacz), będziesz mógł sobie przez cały dzień w domu coś oglądać. ///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-20 09:20:39 · Wyświetl
….uwielbiam filharmonie………nie bylam wieki temu,ale to tak jak by wejsc w zupelnie inny swiat,zamykasz oczy a kolejne nuty plyna magia marzen….
Cóż za ciekawe połączenie sakrum i profanum: na początku kupa a potem przenośnia dotycząca sennych rejsów. Gładkie przejście z prozy życia do poezji.
…kilku klownów w jednej kupie …Genialne!!!
Zawsze lubie poczytać, co u pana, ale ten wpis wyjątkowo mi się podoba
samo życie.
-
Noc
Istotą jest plemienność, a właściwie stadność. Trudno o plemienność , gdy w zespole piłkarskim Londynu z trudem można się doszukać angielskiego piłkarza… Potrzeba utożsamieni się …z klubem, z miastem, z regionem z krajem, ma nadal pierwotną siłę. Idealizacja stada musi prowadzić do deprecjonowania obcych, skupiania się na ich wadach, mitologizowania własnych przewag.///
Mecz na początku pozotawiał mnie obojętnym..bylem poza oboma stadami. Nagle zacząłem kibicować londyńczykom i wtedy stadność mną zawładnęła . ///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-19 22:43:28 · Wyświetl
Cyt. ”Trudno o plemienność , gdy w zespole piłkarskim Londynu z trudem można się doszukać angielskiego piłkarza…” –
,
,
Czy to dlatego w Afryce futbol jest tak popularny ?
Wszyscy moi znajomi Afrykanczycy kibicuja Chelsea albo Arsenal-owi, gdzie gra wielu piklarzy pochodzenia afrykanskiego wlasnie. Twierdza, ze ci pilkarze graja tak naprawde dla krajow, z ktorych pochodza i dlatego czarnoskorzy kibice sa dumni z osiagniec ’swoich’ klubow.
-
Korespondencja z Kanady, Krzysztof donosi: :
Zaskoczenie, gdy wczoraj wdałem się w krótką rozmowę z moją uczennicą z Bulgarii, na temat świetnej przyprawy z jarzyn zwanej Lutenica i gdy oznajmiłem, że jest w stylu macedońskim, dziewcze stężało i zajadle wyrzuciło z siebie ”oni zawsze coś ukradną”. I się zaczęło. Macedończycy wykradają tożsamość Bułgarom, a przecież są Bułgarami, Bułgarzy to nie żaden lud pochodzenia tureckiego czy tatarskiego ale Słowianie (tak więc szczep Bułgarów poszedł już w odstawkę), itd, itp.
Najbardziej mnie zastanowila zajadła złość w wypowiedziach 16- to letniej dziewczyny, od której trudno wymagać zarówno wiedzy, jak i ukształtowanych poglądów plus poczucia smaku umiarkowania i zdrowego rozsądku.
Miejmy nadzieję, ze Kanada ją w przyszłości ułoży i wyłagodzi, choć patrząc na relacje pomiędzy Grekami a Macedończykami tutaj, śmiem czasami wątpić. Gdy parę lat temu delegacje obu nacji chciały złożyć wieńce, tego samego dnia i o tej samej godzinie, pod skromnym popiersiem Aleksadra Wielkiego, zaczęła sie zadyma i naparzanie owymi wieńcami po czupurnych łbach. Postronni obywatele mieli niezły ubaw.
Zdumiewa mnie ta nacjonalna, plemienna zaciekłość tykająca czasów zamierzchłych z którymi mamy styczność poprzez genowe echo jedynie i historyczne książki. Raz pełne ciekawych interpretacji a drugi raz pełne nadętych bzdur – w zależnosci od poziomu historyka. Jakaż siła drzemie w owych genach i mózgach zasilonych książkami!
Ale czynnikiem najważniejszym i rzutującym często na całe życie człowieka jest atmosfera sporów, dyskusji i ocen świata wyniesiona z rodzinnego domu. Bo skąd np. u mych dwunastoletnich uczniów z polskiej szkoły słowo ”Żydki” z jednoczesnym rechotaniem. Gdy wspominam Pakistan z racji przedgórza Himalajów, padają słowa”Paki” i ”brudasy” z takimż samym rechotaniem. Czasem z grymasu ich ust i ekspresji twarzy wyłania się nagle gębusia ich, wszystkowiedzącego i jedyniesłusznego w poglądach, rodzica.
Skąd się bierze owa ekstatyczna zaciekłość w udowadnianu historii dawno przebrzmiałych i często nie mających już wiele wspólnego z dzisiejszym życiem i byciem, szczególnie gdy się jest osiedlonym poza swoim krajem?
Czy to jest aż tak ważne, kto pierwszy przybył na dane terytorium i w związku z tym ma większe prawa do bycia na tym terytorium, zważywszy nieustanną ruchliwość migracyjną ludzkości i nieustanne historyczne zmiany? A co z nich wynika – złego czy dobrego – dowiadujemy się zazwyczaj po wiekach….Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-19 16:56:30 · Wyświetl
A z wioski, pod Hrubieszowem, skad pochodzi moja tesciowa, donosza, iz najgorsi sa swiadkowie Jehowy, i Zydzi…Tylko na moje pytanie, czy widzieli kiedys jakiegos Zyda, odppwiedzia byla ( teko akcentu nie potrafie napisac ) – a ty co, do swiadkowjehowy zapisalsie?…
Najgorsze jest, że ta ”plemienna zaciekłość”, ta dziwnie ukierunkowana wola krzyczenia z tłumem, nie bierze się z doświadczenia, wykształcenia lub własnego przemyślenia, ale jedynie podłączania się do tłumu. Dopóki krzyczą dwunastolatkowie to nikogo to nie dotyka, ale daje właśnie obraz tego, co krzyczą rodzice w domu i jak pozwalają dalej krzyczeć swoim dzieciom – łańcuszek. Sądzę, że ta zaciekłość bierze się z kompletnej nieznajomości historii. Wyraz tej zaciekłości chyba nigdy nie miał nic wspólnego z żadną rzeczywistością.
-
Sobota pracująca
Moje od rana pisanie: Antoś wola : Franek zburzył mi babkę z pisku. Ewa..ze skargą : Antoś wysypał dwie torby piasku na Frania… i tak od rana do nocy. Na chwilę odchodzę od komputera, błąd…. gdzie Antoś???.. podejrzanie cicho .. patrzę , a on już majstruje przy moim komputerze, na tekście wystukał mi cały alfabet, prawie bez błędów , mówi :” włączyłem ci muzykę poważną …” Rzeczywiście , chyba Mozart …No i tak…Teraz siedzi przy stole obok, pisze swoje pierwsze słowa, z trudem ale skutecznie, pomaga sobie wysuwają języczek , po czym wycina napisy nożyczkami, podniecony - co napisane zdaje mu stworzone. Jak mam ocalić swoje pisanie?///
Ewa na jogę , Franio budzi się, płacze, godzinę z nim w męce obopólnej…Ewa wraca. Ja wykończony uciekam w sen. A kiedyś nie wiedziałem, że sen może być ucieczką… ///
Oni.. czyli burza moje pioruny i tornado, jadą na święto Saskiej Kępy, jeśli wyjdą z domu i załadują się do wozu, co niepewne… jaka to ulga będzie!… Względność wszystkiego – co dla jednych jest radosnym, gwarem, dla muzyka, który komponuje żywą udręką. Ciocia co nas nawiedza, uważa za groźny chwast wiele roślin a też akacje, które uwielbiam. Ziemia zaś uważa ludzi za złowrogie chwasty i ma swoją globalną, świętą rację… Dom zastyga w spokoju…czyli pojechali ///
Od razu pisze mi się felieton do Zwierciadła, byle mu nie przeszkadzać…///
M. , kiedy do niej dzwonię - czy tylko dlatego, że rzadko – zawsze reaguje tak samo – „Jezus Maria, czy coś stało..!!! ” Nie, to też ujawnia charakter i sposób myślenia o świecie. ////
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-19 10:17:37 · Wyświetl
A w Germanii wolna sobota, tylko, ze : zawieść dzieci do polskiej szkoły, kupić karkówkę na grilla, marynatę zrobic,zalatac dętkę w rowerze, skosić trawnik, przygotować pulpety i sosik, i sałatkę, gdyż towarzystwo ze szkoły głodne wróci, i jeszcze dwie godziny mam na to…gaz do dechy…
Dlatego ja nie wyobrażam sobie potrzebującej skupienia pracy w domu. Dom to mój azyl. Toczy się w nim życie. I to też jest piękne
Tętniący życiem dom to świetna inspiracja, ale, jak widać – też spore utrudnienie. Jak ocalić pisanie: wziąć komputer i schować się w piwnicy, może Pana nie znajdą zbyt szybko
Dziś muzealna noc!
No, a ja mam ten sam problem, co Pan Tomasz – z praca w domu (czesc pracy, z koniecznosci, musze wykonac w domu, na komputerze) i z dobierajacym sie do moich komputerowych „sluzbowych” notatek – synkiem. Trudna sprawa… Pozdrawiam i zycze Wam wszystkim udanego weekendu!
U mnie co prawda wieczny harmider jest, ale na szczęście ani psy, ani koty, a tym bardziej kury (jeszcze) do komputera mi się nie dobierają
A mojemu przyjacielowi z podstawówki – obecnie Londyn -kocur po klawiaturze przebiegł, i chłopina natchniony zlepkiem liter opowiadanie, czy esej bardziej napisał…Skończył, pogonił po karmę dla futrzaka w podzięce, lecz zapomniał na dysku zapisać…
Ale chociaż kot-artysta dobrze się najadł
A pisaliście/pracowaliście/graliście na komputerze z jamnikiem na ręku?
oj, a kot za karę oderwał mi jeden z klawiszy!
-
Piątek
Jak minął ten dzień? Sam nie wiem . Wiem tylko, że dzisiaj nie napisałem jeszcze zdania, które usprawiedliwiło by moje istnienie. ///
Czemu zupełnie przeoczyłem wysłanie felietonu do Wprost? ///
Rano Edyta z córką, która bardzo choruje…po drodze do Centrum Zdrowia Dziecka. Nić smutku ciągnie się za mną, gdy wychodzę z domu…///
Lekarka laryngolog płucze mi uszy.. jaka radość takich „strasznych zabiegów”. -”Do zobaczenia za rok „- mówi . Optymistka – myślę…///
Na Krakowskim spotkanie z Grażyną, jest na chwilę w Polsce . Jak łatwo zapominamy o tym, co inni dla nas zrobili. To były niezwykłe dwa tygodnie w Holandii, już byłem z Ewą, podróż samochodem -, czy to mogło być 10 lat temu? Dziesiątki muzeów, miast zastygłych na obrazach rożnych Van i Ver. Łatwość z jaką Grażyna mówi szczerze i głęboko o sobie, porusza nawet mnie, który ma łatwość szczerej rozmowy. ///
Przed kawiarnią siedzi Marek Nowakowski, z kijem który połknął , udajemy, że się nie znamy. Dobre. ////
Nasz znajomy elektryk instaluje w domu brakujące reflektorki , obrazy zaczynają żyć po zmroku …///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-18 18:15:29 · Wyświetl
A mój dzień był zupełnie inny niż cały tydzień.
Nareszcie odczuwam szansę na przegonienie bólów nieba i na słoneczne oszołomienie. Już nie marcowe, majowe. Ale zawszeć. Dziś jakoś wszystko inaczej postrzegałem, nawet silniki niektórych aut brzmiały nieco ciekawiej, muzyczniej, dopalone jakąś cudną i swojską membraną. Wydawnictwo Solaris dodatkowo spowodowało iż dzisiaj miałem niezwykle solarny dzień.
Dzisiaj czuję swe istnienie, cieszę się życiem i patrzę w słońce – bo ono ”jutro” wybuchnie!
Weny.
-
Czwartek
Rano tenis w hali, gdyż na dworze mokro…Obaj senni, więc bez zdenerwowania ale wiele piłek psujemy. Po prysznicu z Łukaszem, o szaleństwach współczesnej sztuki i , że nie możemy dać się zwariować. Od niego dowiaduję sie , że zmarł młodszy syn Jerzego Skolimowskiego, znanego reżysera, Łukasz kiedyś mi go przedstawił własnie na kortach Warszawianki… …Znałem matkę, kiedyś zonę Skolimowskiego, Joasię Szczerbic…jej wrażliwość była zawsze chorobliwa. ///
Myślę , to nasze narzekanie na sztukę współczesną . . . jak zawsze , jak od tysiącleci starzy, czy starsi narzekają na nowe, więc pewnie nie mamy racji. ///
Do Muzeum Narodowego na wielkie otwarcie po wielkim remoncie …///
I porażka … w pobliżu Muzeum zgęstka policji, będzie prezydent i cholera wie kto jeszcze, w ogóle niemożliwie jest gęsto … Krążę jak głupi szukając parkingu… już się zdaje–mam –ale to tylko krzątają się wykładacze burdelowych ogłoszeń. W końcu jakiś alkoholik w ostatnim stanie choroby , wskazuje wolne miejsce. Zerkam na zegarek – już po uroczystości. Więc na powrót o domu, gdzie usypianie dzieci Ewa na jogę…, płacze , kwilenia wycia, Franio chce piersi … Myślę – żaden ze mnie artysta, prawdziwy artysta w nigdy życiu nie dał by się tak wrobić . ///
Lucjanie młody , nie widzę na ścianie cienia kostuchy, tylko inne cienie.. . jakby kobiecych krągłości. ///
A o tych co odchodzą, z którymi było się blisko , trzeba mówić. To nas też różni od zwierząt. Pamięć i świadomość przemijania , bytu i nie bytu … ///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-17 15:55:19 · Wyświetl
Chyba tak już jest z wrażliwością, że może być i przyjacielska, i wroga… Ciekawa jestem, co się pozmieniało w Muzeum po remoncie.
Drogi Tomaszu – czy, gdy budzisz sie nad ranem, widzisz cien kostuchy na suficie? Co dzien, to smierc. Moze wspomnisz, tych, którzy przeżyli ? Pamięć jest ważna, lecz myśmy to przeżyli…Oni maja juz wszystko w dupie, My, musimy walczyc dalej…
A mnie sie, Panie Tomaszu, podobaja te wspomnienia o Pana zmarlych Przyjaciolach i Znajomych. Sa pieknym wyrazem szacunku dla tych Osob. Im wiecej ludzi sie poznaje, tym wiecej pozniej takich pozegnan – taka to, niestety, kolej rzeczy…
PS: Pamiec i swiadomosc przemijania – one juz tym zmarlym nie pomoga, one sa potrzebne nam, zyjacym.
-
Środa
Wczoraj późnym wieczorem przez mokre miasto na Pragę. Swobodnie się czułem przed kamerą. Potem na Żoliborz do Agnieszki …stypa nie stypa, ona jak zawsze krząta się po kuchni, gdzie parują gary z japońskimi specjałami. Mądrość stypy, zajedzenie , zagadanie a nawet rozśmieszenie śmierci… Ludziom zmieniają się twarze, ale głos zwykle zostaje, więc nie raz po nitce głosie dochodzę do kłębka. Kodżi Kamodżi , Japończyk, malarz, mieszkający w Polsce..rozmawiamy….Mark U…kiedyś z Johem i z Markiem jeździliśmy dużo razem na nartach. Agatka Bogacka, córka Ewa Żuławskiej siostry Agnieszki..wybitna malarka młodej generacji…Ma głos całej rodziny Żuławskich…Wędrówka głosu przez pokolenia… Lubię Agatę , skupiona w sobie, trochę smutna … Wracam do domu dobrze po północy… ///
Nie można uciec od śmierci, mój przyjaciel, a nasz korespondent z Kanady , Krzyś, donosi o śmierci Fuentesa. Przed laty zrobiłem z nim wywiad, prowadziłem z pisarzem duże publiczne spotkanie w Krakowie na Uniw. Jagiellońskim, spora cześć dnia , z nim i z jego żoną … Ogromnie ich polubiłem …Tym bardziej boli to odejście… ///
Świat ocieka wodą, a ja słowami…I też mi niewygodnie, jak kiedy jest się mokrym..///
Po spotkaniach z ludźmi, zmienionymi przez czas… Zwykle stajemy się karykaturą siebie, wiele nam się wyostrza, to i owo zaokrągla, sporo obwisa…. To jest karykatura, która nie budzi jednak wesołości …. Dzięki codziennym rozmowom z lustrem – psychoterapeutą, najmniej uderzają nas zmiany w nas samych… ///
Z nowej książki Ani Janko. Jak to mi bliskie, jak ważne!”"”" : „życie jest po to, by je opowiadać. Jeśli chcesz własne dzieje unieważnić, milcz o sobie. W głębi milczenia wyhodujesz ślepą rybę, bezbarwną, bezpłodną. Oto czym jest życie ludzi skrytych – białą rybą”"”"”" !
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-16 09:35:13 · Wyświetl
-
Wtorek na pewno
Budzę się i leżę za długo w bałaganie swoich myśli, najpierw są ciemne, potem jaśnieją. Obok leżą pisma, książki kartki, notatki. A nawet kilka wierszy które napisałem ostatnio… Poezja wróciła, ale nie jest pewna, czy chce ze mną zostać. Teraz ja muszę się o to postarać. ///
Antoś też budzi się pełen ciemnych myśli. Że śpiący, że nie chce do przedszkola, a w przedszkolu lekcji muzyki i tańca… Życie też go przerasta w pozycji śpiąco- leżącej. Lekarstwem jest wstać. Uśmiechnąć się do świata lub mu pogrozić. ///
Oprawiam wywiad z Anią Janko, tyle tam fajnych rzeczy, jaka szkoda skracać. Czuję się jak chirurg , który dokonuje amputacji by dać życie. ///
Deszcz, korki, spóźniam się na pogrzeb, jak można robić pogrzeb o 15 …Są jeszcze przy bramie, dwie kompanie honorowe, górnicza i wojskowa, Joho byłby wniebowzięty..Widzę Mirka Chojeckiego, pamiętam jak poznałem go z Johem, obdarzył Nową świetnymi kalkami z Japoni. Staś Wyganowski, ma już ponad 90 lat, architekt, pierwszy prezydent wolnej Warszawy, znamy się od moich początków. Koniecznie wpaść do niego, czas goni …Tylu znajomych zmienionych poznania i nie do poznania. Tyle okruszków wspomnień. Rodzina Agnieszki i Joha…ich dzieci, które nosiłem na rękach noszą swoje małe dzieci, już nie wiem które czyje.. Kiedy strzela kompania honorowa maluchy okropnie płaczą. Wszystkie mają skośne oczy. Przemawia Zbyszek Bujak i Tadzio Jedynak, bohaterzy” Solidarności” a potem, podziemia….Potem mi żal, że nie poszedłem do mikrofonu, by powiedzieć, ze atmosfera zbyt pogrzebowa i rzucić kilka anegdot . Joho wyprodukował ich sobą bez liku… ///
To gadanie o bylem czym na pogrzebach, co tak świetnie opisała w wierszu Szymborska…J próbuje ze mną robić jakieś interesy, reklamuje swoją firmę , B który współpracuje z Krysią Jandą, że ona zachwycona wsią, którą ode mnie kupiła.. Nie jadę na stypę na Bemowo do knajpy znajomego, wpadnę późnym wieczorem do domu Agnieszki , wcześniej Superstacja..może uda mi się słowo o Johu… ///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-15 07:06:27 · Wyświetl
-
Wtorek czyli poniedziałek, dzięki Lucjanowi...
Rano tenis, mama, redakcja, do Bogusi po chmiel do posadzenia w ogródku, po ciocię, dom, zgiełk i rwetes, czekam na ciszę po burzy…Tak prawie minął dzień. Tak mija życie… między przecinkami. ///
Można by to teraz rozwijać i rozwijać, jak kłębek wełny. Tenis po raz pierwszy w tym roku na wolnym powietrzu. Czuję się tętno ziemi , ale wszystko przeszkadza…słońce, wiatr, hałasy , ptaki przy serwisie … Życie przeszkadza, hala jak trumienka ///
Lucjan jest nieznośny, myli tydzień ze sprzętem , który naprawia. Zawsze mylą mi się dni tygodnia . A te zlata…stąd dwójka małych dzieci. Ale wiem na pewno, że jutro pogrzeb i wiem, że bliskiego mi człowieka..Dzwonił Adaś Sandauer, że straszna wiadomość , że dowiedział się dopiero dzisiaj… okropnie zażenowany, że taki spóźniony. On jak i ja, w końcu pół-brat Agnieszki …Wychowywaliśmy się na jednym podwórku i Monika, która teraz w Tasmanii… ///
Antoś upiera się, że nie chce chodzić na tańce i uczyć się grać na pianinie…A co będzie w szkole? On chce wszystko od razu. Czary mary… Franio za to uwielbia się uczyć, wytrwale, wszystko powtarza po sto razy, trenuje jak sportowiec. Już sam chodzi po schodach, awantura, kiedy chce się mu podać rękę… - Ja sam- to jego filozofia. ///
Zyskał dzień, ale stracił pewność siebie … Kiepski interes… ///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-14 18:18:25 · Wyświetl
-
Krospondencja Krzysia z Toronto
Wczoraj na mym ulubionym jadle – chłodnik z ziemniakami posypanymi skwarkami i swieżym koperkiem (mogę jeść to niemal codziennie), w polskiej restauracji ”Polonez” na Roncesvalles. Przy stoliku, obok. trzech mężczyzn, Polaków, najpewniej z Warszawy, stolica stale przewijała w rozmowie. Jeden w moim wieku, dwaj pozostali trochę młodsi. A więc roczniki powojenne. Gdy podchodziłem do stolika zlustrowali mnie z niechętnym zdziwieniem . Typowe – brak pogodnego oblicza. Jakby spłoszeni mą pogodną twarzą i że nie jestem spięty . Znam owe spojrzenie z Polski…… Rozmawiają – o roku 1939, o manifestacjach patriotycznych w roku 1937, o wybudowaniu kopca pamięci gdzieś pod Warszawą by cos uczcić, nie dać zapomnieć. Nie dosłyszałem co. O tym, że kiedyś na błoniach potrafiło być sto tysięcy ludzi a teraz….A jak to ładnie wygląda. taki pokaz jedności i siły narodu. Sto tysięcy równa się naród. W niektórych okolicznościach nawet pięć lub dwa tysiące, to już naród. Klęski przeplatają się z cierpieniem, mówią o zagrożeniach, podstępach, spiskach, o tym, że niedlugo przyjdzie PiS i zrobi porzadek, wyczyści i wszystko wyjaśni. Język napięcia, nieustannej konfrontacji, język wojny. Nie ma język pokoju, miłosierdzia, porozumienia. Ziemniaki zaczęły mi stawać w gardle. Przez pół godziny nie padło ani jedno pozytywne słowo. Ani skrawka radości. Przez pół godziny nikt się nie roześmiał. Niczego w sensie pozytywnym – że zmora minęła, że generalnie jest całkiem nieźle w porównaniu do kryzysu w wielu innych krajach Europy. Zgorzkniali, wszystko wiedzący, upierdliwi malkontenci. Marudy „patriotyczne”, z pionową kreską zatroskania na czółku. Przegrani za młodu, wkurwieni na starość. Pomyślałem: zatruwają strasznie środowisko – najpierw swoje rodziny, potem otoczenie najbliższe w pracy, potem na tych manifestacjach, gdy – tymi ręcami – sypią kopce, drą szaty, rozdrapują rany, oddają hołdy, niuchają spiski i….I życie im przecieka przez palce, rozmienia się w pył trwania, w proch sypiący się z zadów w wieku dojrzałym. Cali z bólu i okropnych przeżyć. NIESWOICH. Polscy zawodowi konformiści z hodowli homo sovieticus i narodowych plastrów pamięci. A ponieważ cała elita narodu zginęła w Smoleńsku oni są teraz awangardą. W nich tylko nadzieja na lepsze jutro. Na szczęście potem jest pojutrze……////
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-13 16:23:08 · Wyświetl
…..kiedy bylam mala dziewczynka razem z czworka rodzenstwa w niedzielne popoludnia stawalismy na stoleczku i recytowalismy mamie wiersze.Nie wiadomo dlaczego ja wybralam wiersze K.Baczynkiego i gdy zaczelam je czytac mamie poplynela lza.. ,zrobilo sie tak jakos powanie….zeby bylo malo,druga siostra mlodsza odemnie stanela na bacznosc i rownie powaznie zaspiewala”….jaka piekna jest Warszawa”….to byla historia nie tylko Polski ale i nasza.Do dzis wspominam te popoludnia szkoda tylko ze juz nie z mama….dolaczam jeden z moich ulubionych wierszy….
ŚPIEW DO SNU
Ciało mojego ciała i światło mojej myśli,
chciałbym, by ci się ogień pełen szelestu przyśnił,
z którego żółte kwiaty wyplusną, brzózek szelest
jak sieć, abyś poczuła przy ich lekkości śmielej
swój lot jak płomyk drżący, bolesny a pragnący,
by popłynęło w tobie ja szumny strumień słońce.
Ciało mojego ciała i blasku moich pragnień,
niech ci się we śnie gałąź niebieskiej chmury nagnie
i niech ci da jak owoc jaskółkę w piersi małe,
której by w sercu trzepot nauczył, jak kochałem
i jak ja ciebie ciosam w tej bryle nieobrotnej,
w swojego ciała drewnie, w myśli swojej samotnej.
Ciało mojego ciała i trwogi mej nadziejo,
niech ci się we śnie wody przez oczy tocząc – chwieją
i niechże ci podadzą rybę jak dłoń, co klaszcze,
byś znała to milczenie, co mnie okrywa płaszczem,
i niechaj iskry ognia, co w łusce się zapalą,
mój blask dopełnią w tobie i smutek mój wyżalą.
Nie dałem ci jabłoni ziemskiej, co sytość niesie,
wyrosłem ja na chmurach jak dzika jabłoń w lesie.
Ale mam źródło w sercu srebrne jak żywy pieniądz,
unieś się we śnie, spojrzyj w lustro jego nad ziemią.
Nie szukaj mnie w słabości, źródła mego nie mijaj,
nie umiera w nim ciało, dusza wieczność w nim żyje.
-
Niedziela
Dzisiaj jestem na Targach książki., Pałac Kultury , na stoisku Grupy Zwierciadło (nr C304) : GODZINA 12.00…Kusi mnie i przeraża ilość ludzi i książek. Będę podpisywał rozmowy nasze z Wojtkiem i sny…///
Książki ciągle nowe, coraz ich więcej , coraz są ładniejsze , a my coraz starsi i brzydsi.///
Biorę ze sobą Antosia, jak na niego całkiem był grzeczny. Siedział obok mnie przy stoliku i pisał coraz dłuższe słowa, nawet na osiem liter, bardzo dumny z siebie…A komuś za pozwoleniem napisał kulfonami swoje imię do książki, którą podpisywałem. W windzie spotkamy Andrzeja Stasika, a ja, jak to nie poznaję, go, ale on się wita…Mówi : przepraszam, że ci wypiłem całą whisky…Tak, który to był rok..chyba 95, przyprowadził go do mnie mnie na Rakowicką Rafał Grupiński, który wtedy nie wiedział, że będzie politykiem, Andrzej już zapowiadał się na świetnego pisarza. Prz drzwiach windy czeka na Andrzeja żona Monika ..Jej wydawnictwo Czarne- znakomite ! Jezus Maria, ona mój wyrzut sumienia.. widzę, że trochę jej przykro na mój widok.. Nie dosyć miałem refleksu by poprosić o pokutę…Łazimy potem trochę w tłumie , ale ani ja ani Antoś nie mamy do tego głowy. Sporo znajomych ..Stefan Bratkowski , uparcie młodzieńczy podpisuje książki, bardzo go lubię , tak serdecznie. Iwonka króluje na stoisku „Czarnej Owieczki „. Antoś zdumiony:” nie wiedziałem, że ona ma sklepik…?” ///
Już w domu. wyrywanie skrawków czasu na pisanie. Nic nie pomoże . I tak wiem, że nie zdążę. ///
Uczę Antosia jeździć na rowerze, dużo biegania, dobry trening przed jutrzejszym tenisem /// ”
„” Muzyka jest szklanym domemn na zboczu
gdzie lecą kamienie, toczą się kamienie.
I przetaczają się kamienie
lecz każda szyba pozostaje cała.”"”
…… Z wiersza Transtromera ”Alegro” . Genialna definicja muzyki…////
Sceny z Pałacu Mówię do Stasiuka: „świetnie wyglądasz , On na to : schudłem 10 kg…”"” Powinienem mu zazdrościć książek , a ja tych 10 kilo…. Z Antosiem do toalety w podziemiach. Ja przy pisuarze, a on w progu. Nagle słyszę potężne chrapanie z kabiny, jakby niedźwiedź… Patrzę na Antosia , oczy mu się zapaliły, zwietrzył przygodę . Wszystko wokół się trzęsie do chrapania. Co za wokalna skala ! … Facet co miał właśnie zamiar siusiać , obok mnie, więc tuż przy kabinie , choć już rozpoczął,. to uciekł zatrwożony gdzieś dalej…Pojawia się dwóch rosłych strażników. Poczęli walić…Otwieraj… od razu wiedzą, że „pan” to nie może tak chrapać, więc to jakiś nie pan…pewnie bezdomny. Bylem , podobnie jak Antoś, wielce ciekaw co będzie dalej, ale wstyd mi takiej malej ciekawości i nie mogłem narażać dziecka na sceny mrożące krew w żyłach. Trochę szkoda. ////
W Pałacu przy stoliku Szewach Weiss…w białym , długim szalu pełnym zakrętasów ..Jonatan go nie znosi.. dziwiłem się, a terasz zaczynam rozumieć.. W. zakochany w każdym swoim słowie… nawet kocha swe „żydłaczenie ” , wiec nic nie robi ty mówić „normalnie „. Może go krzywdzę..///
Zaniknął mi niemal mięśniak na udzie, mam go od ponad d40 lat. Wtedy bylem pewien, że na to umrę, że to rak. Podobnie na łokciu, ten ma rok. Takie zanikanie też niepokojące, może to początek mego zanikania na amen ..piszę to pół żartem, pół serio ..///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-13 07:41:21 · Wyświetl
Nie lubię targów, za dużo książek- za mało pieniędzy. A autorów też często wolę w ich papierowej wersji, magia ma wtedy większą moc
Nie lubisz targow – emigruj – polubisz – Tomasz idzie do wydawnictwa i wraca z walizami książkami po brzegi. ja muszę zamawiać, a koszt przesyłki niejednokrotnie przekroczył wartosc zakupionych książek…A na E-bayu same Harlequiny…
Oj, tak! Na emigracji polskie ksiazki maja wieksza wartosc – doslownie i w przenosni. Cos o tym wiem!
-
Korespodencje
Lucjan — Zapiski spod skóry Niemiec… /////////////////////////////////////////////////// Klinika…. Basen – dwie śliczne, młodziutkie, uśmiechnięte, nieskażone jeszcze znieczulica pielęgniarki robią wodne zabiegi – dziecko, dziesięciolatek chyba, widać, że po chemii, wychudzony, bezwłosy, krzyczy, jęczy …Pcham głowę do urządzenia, które naprawiam, po kilku sekundach włażę już cały miedzy silnik. a wentylator …( niedopuszczalne ! ) Przecież chłopaki nie płaczą… Na pewno nie przy kobietach…Gdybym wierzył w jakiegoś boga, podziękowałbym mu za zdrowe swych dzieci…Mam tu pracować do piątku, zniosę szpitalny pokoik, tutejsze jadło, ale nie ten zapach śmierci, wszechobecny, natarczywy swą wszechobecnością…to nie . Starzy ludzie chorują, umierają, to naturalna kolej rzeczy, ale nie widok chorych, umierających dzieci. Pamiętam i chyba już wolę… .. ulica, samochód pancerny, znerwicowana wieżyczka obraca na wszystkie strony lufy sprężonych karabinów maszynowych… ////
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-12 18:00:16 · Wyświetl
-
Sobota
Rano odwożę Joannę i dzieci na dworzec.. Nasz dom będzie teraz wydany na pastwę nas samych. Goście są pożyteczni. by łagodzić, tonować, trzymać w ryzach emocje . Mówię potem do Antosia , będzie mi ich brakować, a szczególnie Esterki. Antos : mi też.” Ale może odwiedziny ich we Wiedniu ///
Przed ambasadą Szwecji mówię do kamery dla Panoramy o Transtromerze. Lubię ten budynek przestronny, pełen światła, o wielkich oknach, a zarazem przytulny i przyjazny. Zbudowany tuż przed wojną, w dawnych ogrodach .. Jeździł ta uliczką nie do wiary tramwaj…a jego zgrzytów słuchał zasypiając mały Kamil Baczyński, mieszkał tuż obok … ///
Poznaję nowego ambasadora i jego żonę… Tomas cały czas na wózku. Opowiadam Monice jak w dniu noblowskim wziąłem do studia tomik wierszy Tomasa, jakbym wiedział…kiedy o 13 padło nazwisko Transtromer , położyłem go na stół…Monika mówi to Tomasowi, używając też ich własnego języka migowego….. Koncert fortepianowy … Chopen..jak świetnie tu brzmi, jak na miejscu … Czuję jak w rogu oka zbiera mi się łza i nagle zaczyna iść po policzku, śledzę jej wędrówkę i muzykę, jej fale. Widzę jak Tomas kołysze głową płynąc …Tylko tu porusza się swobodnie..pływa i fruwa jak ptak . ///
Kasia Tubylewicz , kieruje Instytutem Polskim w Sztokholmie, serdeczna z nią rozmowa…A w dzisiejszej Gazecie jej wywiad z Tomasem i Moniką, cud rozmowy z nim, który nie mówi …ale żona, Monika rozumie nawet jego milczenia.////
Leon Neuger, tłumacz wierszy Tomasa , znamy się tyle lat, mieszka w Sztokholmie, świetnie prowadził wczoraj spotkanie… Ron temu spotkał się ze śmiercią, powiedziała mu już jesteś mój, ale pożyj sobie jeszcze trochę… Więc żyje, ale jakby ściśnięty we własnej pięści …///
Z ambasadorem i jego żoną , rozmowa, robią oboje bardzo dobre wrażenie ..Jak to Szwedzi, nawet wyniesieni na stanowiska nie wynoszą się . Prawo Jante mówi im : „”nie myśl, że jesteś kimś… „” Wyjaśniam ma trudność przekładu poetyckiego, przekłada się nie tylko słowa , ale też co mieszka między nimi…. Rozumie co mam na myśli…Żona uczy się polskiego, ale on lepiej gdy znam rosyjski, ją:” dla nas ten język też trudny dla wielu za trudny. Brak znajomości polskiego, ma w Polsce pewne…zalety///
Doświadczam tego w samochodzie,: Macierewicz mówi w radio Maryja…Toksyczna paranoja….I całe piękno duchowe tego wieczoru szlag trafia .////
Wczoraj udało mi się się przez chwile pogadać szczerze z Joanną.. Jej dramat , to dramat współczesnej , nowoczesnej kobiety- jak pogodzić miłość do dzieci, z potrzebą zawodowego spełnienia…? Wiedeń tu nie wiele łatwiejszy niż Warszawa///
Z przerażeniem czytam, że Commodus, syn Marak Aureliusza był potworem , jak Kaligula i Neron. Do tej pory kilkakrotnie kolejni władcy Rzymu stosowali adopcję , nie ufając własnym dzieciom. I to się sprawdzało. Marek był też adoptowany przez Augusta… Antoniusz złamał tą regułę , wbrew własnym zasadom..wbrew całej swojej filozofii…Commodus zmarnował jego wszystkie wygrane kampanie , zniszczył wszystko co było mu drogie…Rzeź mord wróciły do Rzymu jako chleb powszedni…Ostrzeżenie dla nas wszystkich . Nikogo nie znamy tak słabo, jak własne dzieci. Miłość jest nie tylko ślepa , ale też głucha… ///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-12 17:48:38 · Wyświetl
Szkoda, ze radio Maryji jest słyszalne nawet gdziestam na Pacyfiku ( znajomy podróżnik potwierdził ), a pod Stuttgartem nie…Nie nudził bym się stojąc w korkach…
Mieć takiego ojca jak Marek A. i nieograniczoną władzę- to mogło przerosnąć każdego. Sława, władza, popularność- to zatrute jabłka, mało kto jest odporny na ich jad.
Moim zdaniem milosc do dziecka nie polega na spelnianiu wszystkich jego zachcianek. Rodzic, ktory kocha, powinien tez WYCHOWYWAC, a to oznacza podejscie z dystansem do wlasnej pociechy, dostrzeganie nie tylko zalet, ale tez jej wad, reagowanie na negatywne zachowania, tlumaczenie, takze karcenie. Dzieci cezarow, otoczone zbytkiem, czczone niczym bogowie, majace za opiekunow podlegla im sluzbe, nie rodzicow (zajetych ”wazniejszymi” sprawami), nie mialy zbyt wielkich szans na bycie w przyszlosci porzadnymi ludzmi. ”Antywychowanie” – w polaczeniu jeszcze ze zlymi genami – zmienialo niektore z tych dzieci w prawdziwe potwory.
-
Piątek
O włos, a przegapił bym śmierć Andrzeja Czeczota…Zdejmuję ze ściany jego niesamowity rysunek ..Bylem u niego na Bronksie, rok 85, w koszu na śmierci dostrzegam wyrzucony rysunek , mówię daj mi go. Mówi: a bierz…Mieszkał w szpetnym budynku z kilkoma innymi rysownikami z Polski, rozgoryczony Ameryką. Jego rysunki wydawały się miejscowym zbyt wyrafinowane. Nagle wybiega na korytarz, jakaś awantura z właścicielką domu, która oskarżała jego syna, że wydłubał dziurę w windzie … /// Krzyś z Kanady wspomina w liście do mnie:” „” Andrzej Czeczot. Ojciec chrzestny wspanialych Andrzejow z lat 70-tych: Mleczko, Krauze, czesciowo Dudzinskiego. Zainicjowalem cykl satyry rysunkowej i zorganizowalem wszystkim im wystawe rysunkow satyrycznych i innych ich prac w „Zaku” w latach 1976-77. Otwieral ja wlasnie ojciec chrzestny – Czeczot. Przekonal mnie do toego zarowno Krauze, jak i Mleczko……Czeczot wpadl jak na ognistej kuli. Rozpieral go smiech i energia. Bardzo towarzyski, natychmiast zaczely sie balangi. Rozmowa wartka, z cwiszenrufami, natychmiastowe humory sytuacyjne, towarzystwo wyborne, m.in. Jurek Janiszewski tworca znaku Solidarnosc i inni z mojej zakowskiej paki. Dwa soczyste, geste dni w tamtych zgnojonych juz czasach, gdy wszystko wokol zaczynalo sie sypac i tylko ironia i poczucie humoru ratowaly wielu z nas od zalamania sie, od depresji, od stoczenia sie lub od zamkniecia sie i zobojetnienia na wszystko…////
Rzut okiem na sejm polski .. to nam się polska szlachecka pięknie odrodziła … „Solidarność ” jako tkanka zwyrodniała, więc rakowa. „Jarosław Polskę zbaw” i Palikot szczepieni w „miłosnym” uścisku… ///
Franek ma fazę ciskania… Rano cisnął mój zegarek na kamienna podłogę i czas w nim stanął na zawsze …Sporo kosztował, ale nie lubiłem go… ///
Czwórka dzieci neutralizuje się częściowo, to więc prawie taka sama katastrofa, jak kiedy jest dwójka …///
Na spacerze w pobliskim Helenowie, konie , stado pięknych koni…Nagie kobiety i konie – ulubiony temat artystów z wielu epok, dopiero teraz w pełni rozumiem tą pasję. Moje późne dojrzewanie… Na placu zabaw Esterka daje nam popis swego geniuszu gimnastycznego ….Wisi wysoko za jedną nogę głową w dół, chodzi też wysoko po wąskiej poręczy, dziesiątki metrów potrafi przejść tylko na rękach. Uderza przy tym jej zapał, siła, odwaga i jakaś ostateczna determinacja . Podziwia samą siebie i chce być podziwiana. Wielka bieda co robić takim talentem..dzisiejszy sport wyczynowy staje się zwyrodniały. ///
W Teatrze na Woli… Tomas Transtromer na wózku , już nie kuśtyka z laską jak po wylewie, lata robią swoje . Jak wiadomo nie mówi , ledwie porusza lewą ręka. Wieczór prowadził Leon Neuger….Leon w dobrej formie …Jutro spotkanie w ambasadzie szwedzkiej. ///
W holu wita się ze mną serdecznie jakiś jegomość . łysy i okazały, odpowiadam serdecznością pełen pokory wobec swego braku pamięci do twarzy. Pytam kogoś, kto to?… dramaturg Ingmar Willqist…Ania Nasiłowska jak zawsze trochę, trochę, a bardzo onieśmielona.. Mówi , że pisze książkę Joshihu. Opowiadał jej że przeżył duchowy przełom, gdy siedział za mną i z Adasiem Sandauerem na drzewie.. Coś takiego, robiłem różne zdumiewające rzeczy z Johem, ale na drzewie.?..nigdy .. Poza tym, Adaś nie właził na drzewa…Siada obok nas Rysio Krynicki..zanurzony sobie tak głęboko, że ledwie mu wystaje pokaźny nos … Globisz czyta wierze, wiersz o widzu co zasnął na spektaklu.. Patrzę, a Rysio śpi, osuwa się jakby w sobie, ale to osunięcie go budzi.. …Już po spotkaniu pyta mnie : co ciebie słychać.?.. Jak odpowiadać na takie pytanie? Ryszarda nigdy bym tak nie spytał, wiem jak cierpi gdy musi mówić. Chwalę go szczerze za piękne posłowie do pośmiertnego tomu Wisławy..ożywia się jak lampka do której dolano oliwy.. Mówi, że to był chyba najtrudniejszy tekst w jego życiu. Ja na to ” trudność tworzy perłę, czasami .” ///
Udało mi się wpleść w felieton do „Wprost”: pana Stefana, fryzjera z Międzylesia, Joshiha, Marka Aureliusza, Lucjan, którego znacie z mego bloga i w końcu sejm polski. Z Cezarem tak się już spoufaliłem, że myślę o nim - Marek. ///
Lucjan zgodził się być korespondentem w tym blogu, z podziemnych z naziemnych Niemiec… Jutro pierwsza korespondencja ///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-10 22:18:00 · Wyświetl
To prawda, ze a5 wyda ”Wystarczy” z plyta CD?
”co słychać?” … zwykle zależy od tego, gdzie ucho przyłożyć
teraz maj, słychać ptaki w ogrodach … Cyklon B i pistolet Parabellum w garderobie gangstera, antysemita, Czeczot zakrzykneli…Cyklon be? nein, cyklon cacy,Jude be! Kto zgadnie o jakim rysunku mysle?
już nie kuśtyka z laską jak po wylewie….Pośrodku życia bywa że śmierć przychodzi:
bierze miarę z człowieka. O tej wizycie
zapomina się, życie trwa. Lecz garnitur
szyje się cichcem.Źródło: Czarne widokówki, II, tłum.L. Neuger
-
Czwartek
Nasz dom bogatszy o dwie dziewczynki, dziwnie , że nie pofrunie, tylko w miejscu trzepoce skrzydłami. Esterka jest śliczna, ma sześć lat, zielono fioletowe oczy, brązowe włosy spadają jej na ramion. Uwielbia się wspinać, więc się wspina bez cienia lęku na co tylko wspiąć się może, aż dech zapiera w piersi. Po czym świeci z góry reflektorami oczu, Mówi po polsku ze słodkim trudem ..właśnie stanęła w moich drzwiach –idziemy się na dworze..bawić?”" A ja muszę jechać na miasto . Jaka szkoda. /// .
Spotkanie w Galerii Mokotów w Krzysiem Koroną , seksuologiem… Wiele zdumiewających rzeczy słyszy w swoim gabinecie i jako biegły sądowy… Ileż to byłoby tematów dla pisarza…///
Hellen ma wielkie niebieskie oczy i cztery lata… Pod wieczór przybywają dwie dziewczynki od sąsiadów i staje się się raj dzieci i piekło dzieci… Robię fontannę ze zraszacza trawy… i szaleństwo trwa. ///
Jednak mnie razi, że te śliczne dziewczynki mówią po niemiecku, brutalny język… Byłyby jeszcze piękniejsze , gdyby mówiły po francusku. Czy Oświęcim byłby możliwy po francusku? ///
Oddech ulgi, gdy z magmy felietonu wyłania się coś, co już ma tułów …///
Antoś i Esterka w jednym łóżku, czytam im książkę. Sami wyglądają jak postacie z bajki.///
Dzieci już śpią, felieton mi się piecze w piecu, z Ewą i Joanną rozmowy szczere, kiedyś nie do pomyślenia …////
Lucjanie drogi: a czy Amerykanie mówią po amerykańsku, Australijczycy po australijsku…? To są odmiany angielskiego. Tak samo jest chyba z niemieckim??? ///
Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan: 2012-05-10 11:34:55 · Wyświetl
…….zycze milego wieczoru w ”raju i piekle”
Moze sie myle, ale dziewczynki mowia po austriacku – Austriacki od literackiego niemieckiego różni się na wiele sposobów – różnice można znaleźć na poziomie słownictwa, gramatyki, pisowni i wymowy (to ostatnie bajbardziej ”rzuca się w uszy Niemieckosc niemieckiego jest bardziej brutalna…
To jest owszem odmiana niemieckiego, lecz ta Niemieckosc niemieckiego z Niemiec jest bardziej brutalna…
- Wczytaj więcej
Panie Tomaszu! Pana twórczość trafia do mnie jako jedna z niewielu, obok Osieckiej. A każde zdanie, jak to kiedyś czułam się po książce cudownej Agnieszki O. ’Biała bluzka” pierze mi moje myśli z marzeniami i jawą. Jest Pan tak cudownie oddalony od biegu w dzisiejszych czasach i choćbym czytała o najbardziej zabieganym dniu w Pana życiu wydaje mi się on nad wyraz stoicki. Dzięki Panu mam łagodniejsze podejście do życia! Życzę wszystkiego co najlepsze!