Życie jak barwny gobelin
-
Wiem coraz mniej.
Jaka potrafię być z siebie dumna. Ze swojego wieku, czasu, który pozwolił mi na zdobywanie umiejętności, doświadczeń, wiedzy. Obserwuję świat, wyciągam wnioski, kataloguję je w głowie, by w odpowiednim momencie ujrzały światło dzienne, wykorzystać, przewidzieć, przygotować i spodziewać się. Czuję się taka kompetentna. Jakież ogromne jest moje zdziwienie, gdy spodziewane się nie przytrafia. Gdy ciąg wydarzeń, tak doskonale przewidziany, przez małą rzecz, pozornie bez znaczenia, odbija nagle kurs w zupełnie nieprzewidzianym kierunku. To jak stać na przystanku, widzieć najeżdżający autobus, który nagle skręca w inną ulicę. Zostaję pod wiatą zdziwiona ,z pytaniem, co teraz, co dalej. Coraz częściej duma moja ulatuje. Zastępują ją zdziwienie, pogodzenie, śmiech (czasem przez łzy, a czasem one same). Rozumiem, że nie przewidzę wszystkiego, nie przygotuję się na każdą ewentualność. Rośnie katalog w mojej głowie i uświadamia mi tylko, że wiem coraz mniej. I całe szczęście. Ulżyło mi.
-
Leniwie.
Spadł deszcz i zrobiło się chłodno. Tylko kwiecista jabłoń i świeżo skoszona trawa przypominają o słonecznych dniach. Stygnie też moja, obudzona pracą w ogrodzie energia. Późne śniadanie, kawa i co robić z tak pięknie rozpoczętym niepięknym dniem. Burza miesza się z wyładowaniem energetycznym dzieci, strop dudni od śmiechów i biegania, raz po raz słychać grzmot. Jest chłodno, przykryłam się kocem, ugaszczam się na kanapie. Powoli dojrzewa myśl o kolejnej kawie. Posiedzę sobie tak jakiś czas.
-
Krótko.
Niech sen się przyśni, niech przyjdzie, taki sam jak wczoraj. Stanę w nim bez strachu, łagodna, pokorą szczęśliwa. Nie zaprzeczę, nie odwrócę się na pięcie, z uśmiechem i wdzięcznością przyjmę cokolwiek dostanę, cała ja, całą sobą, siebie. Czyżbym śniła ?
-
Kobieta
Była od zawsze. Aksjomat mojego dzieciństwa. O życiu skromnym, prostym, pracowitym, taką ją pamiętam. Nieskończone źródło cierpliwości, krynica miłości. Zapach rosołu, pączków z mlekiem, zawsze jakiś pies jej towarzyszył i gromady kur. Stęsknione ramiona, w które mogłam się schować, miliony pocałunków, którymi byłam obsypywana, ciepła choć już szorstka dłoń na moich włosach. Dzieliła się ze mną, radziła, opowiadała, słuchałam, mówiłam, rozmawiałyśmy. Po długim życiu odeszła, nadal za wcześnie. Zostawiła wszystko, co zdążyła mi przekazać, resztę zabrała ze sobą. Była więc i ja jestem. Zostałam, by ona nadal mogła być.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-04-20 19:10:52 · Wyświetl
Słowa są nieporadne w takich chwilach, ale przytulam Cię mocno. Byłyście szczęściarami, skoro łączy Was takie relacje. Myślę,że ostatnie zdanie bardzo Ją ucieszyło, bo żyje w Twojej pamięci.
Podpisuję się pod słowami dhof. I zerkam na zdjęcie nad biurkiem.
To może nie na miejscu, ale zazdroszczę Ci d dobrych relacji z mamą,. Ja miałam dobrych dziadków, niestety odeszli już dawno. Trzymaj się!
To boli na początku, potem pojawia sie fala bezkresnej wdzięczności wypływająca z bezcennych wspomnień, a człowiek, który jeszcze nie tak dawno był fizycznością staje się nieśmiertelnym duchem aż do nieskończoności
Tyle tu mądrych słów wyżej, że ja Cię tylko przyjacielsko przytulę.
-
Ogień
Przemożna siła zamknięta w małym płomieniu, by dać ciepło w ostatnie przed wiosną chłodne wieczory. Trzaska ogień liżąc złożone w ofierze drewno. Ta siła hipnotyzuje i koi. Uśmiecham się do niej. Służy tam, gdzie mogłaby niszczyć i jestem jej wdzięczna za to. Magia gorącego złota opada jak koc na pokój a potem wykracza poza jego granice. Otula, przygarnia, usypia nas i cały dom.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-03-26 20:05:41 · Wyświetl
-
i ja chciałam podłubać w kwiatkach, ale potem postanowiłam się najpierw ponapawać.
Użytkownik Karolina P. skomentował informację o aktywności: 2012-03-22 19:08:10 · Wyświetl
-
Wiosna, ach to ty.
Wiosna z każdą kolejną rundą zdobywa przewagę w walce z zimą, przy milczącym dopingu nieśmiało zerkających nad ziemię kwiatów. Słońce z wolna ogrzewa ziemię. Za chwilę trawa wybuchnie zielenią. Z niecierpliwością przyglądam się drzewom, wyczekując pąków. Otworzyłam szeroko drzwi do domu. Choć wpadło przez nie chłodne powietrze, to za chłodem podążył radosny ptasi trel. Usiadłam na zewnątrz pod drzwiami i pozwoliłam słońcu ogrzać moje zziębnięte przez zimę ciało i przepędzić resztki zimowego zesztywnienia. Poddałam swoją twarz pieszczotom słońca. Opierzeni goście mojego ogrodu kontynuowali swój koncert, wlewając we mnie z każą nutą coraz więcej radości i spokoju. Na żadną inną porę nie czekam tak bardzo zniecierpliwiona i stęskniona jak na wiosnę. Wiosno – bądź.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-03-22 16:30:12 · Wyświetl
Uwielbiam wiosnę i najmniejsze jej objawy mnie cieszą.
I mnie! I mnie! Napracowałam się w ogrodzie, jak potępieniec jaki. Pęcherze na dłoniach, ból w karku, ale z jaką radością i dumą patrzę teraz na efekty.
Na temat ogrodu wiem wszystko.Działkowicz sie melduje ,dzisiaj piękna pogoda i ja w klepisku żuczków ,stworków.
i ja chciałam podłubać w kwiatkach, ale potem postanowiłam się najpierw ponapawać.
Nie sadzilam, ze kiedys to powiem, ale brakuje mi grzebania w ogrodku! (a to by sie mama zdziwila… )
-
Rytm poranka wystukują koła, wtóruje im silnik. Mijają mnie światła samochodów. Jadę, jak co dzień, automatyczna prawie w każdym ruchu powtarzanym od lat. Przed oczami ten sam co zawsze krajobraz. W uszach mam jeszcze dziecięcy gwar, smak kawy w ustach- paliwo na resztę dnia. Wystarczą nim wrócę.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-03-19 19:45:35 · Wyświetl
-
Jak ugryźć się w język.
W mówieniu ćwiczę się od dziecka a według wielu od początku nieźle mi szło. Mogłam mówić na temat , albo i nie. Powiedzieć co myślę i wtedy to było nawet zabawne i zawsze wysłuchane. Potem świat dorosłych wszystko zmienia. Nagle przyrównuje się dzieci do czegoś tam pływającego. Uczymy się ważyć słowa. Ileż to razy musiałam gryźć się w język. Jeszcze więcej było sytuacji, o których dziś myślę, że trzeba było to zrobić. Ze wstydem przyznaję, czasem wolałam siedzieć cicho tylko ze względu na oczekiwane konsekwencje własnej szczerości. W sytuacjach gdy racja moja zderzała się z racją rodzica, nauczyciela, przełożonego. Sęk w tym, że często to co myślimy, fakt jak szczerze o tym powiemy nie spotyka się z uznaniem, czy choćby zrozumieniem. Dziecko nazwane zostaje bezczelnym, pracownik niesubordynowanym. Następuje sytuacja, w której nie zgadzamy się z nakazem, poleceniem. Uczeni wcześniejszym doświadczeniem, jako pierwszego uczucia doznajemy buntu, ostatnia jest rezygnacja. Pomiędzy nimi jest miotanie między bezsilnością a postanowieniem ”wygarnę”. ”Mam prawo powiedzieć co myślę, jestem człowiekiem, należy mi się szacunek”. Wstępuje w nas odwaga jak w nowe odrodzenie. Potem coś podszeptuje pytanie: co mi to da? A jeśli będzie tylko gorzej? Szlaban, zabiorą komputer, nie dostanę podwyżki. Ja ostatecznie postanawiam podkulić ogon i siedzieć cicho. Mruknę zgodę, całkowicie wbrew sobie. Zrobię co każą. Lekcja o odwadze cywilnej dawno się zdezaktualizowała. Przyklejam sobie łatkę tchórza. By poczuć się trochę lepiej nazywam to pokorą. Frustrujące. Są także sytuacje, kiedy na prawdę warto milczeć. Złość jest najgorszym doradcą, choć najgłośniej krzyczy. Gdy wściekli na drugą osobę, wypowiadamy słowa bez zastanowienia, Czasem nie chodzi o rację ale to by zranić. Wspinamy się na wyżyny własnego intelektu by komuś dopiec. A zanim słowa wybrzmią do końca zaczynamy tego żałować. Ilu z nas od razu przeprosi, zacznie się kajać , a ilu w dumie, zaprze się tego co czuje, nie przyzna się, że sami zranili się własnymi słowami. A można było ugryźć się w język. Słowa płyną w obie strony, potrafią sprawić przyjemność mówiącemu i słuchającemu. Ale są także bronią obosieczną, według mnie, z ostrzejszą krawędzią po stronie siekającego.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-03-09 22:08:21 · Wyświetl
a może zamiast gryźć się w język, wpadać w werbalne potyczki, czy wygarniać cokolwiek warto przyjąć odmienną startegię – mianowicie, nigdy, przenigdy nie pozbawiać się swojego zdania (jakkolwiek odmienne i niewygodne byłoby) w konfrontacji z drugim człowiekiem, natomiast starać się spokojnie wysłuchać argumentów i swoją opinię ubrać w zrównoważone kontrargumenty – postawa tak nie tylko pokazuje, że akceptujemy, że ktoś posiada swoje zdanie czy plany, ale przede wszystkim szanujemy siebie – rozmowa z człowiekiem posiada swoją etykietę i savoir-vivre, powinno się zawsze o tym pamiętać kiedy otwieramy usta
Pewnego poranka, tak jak często się zdarzało, kalif Harun al.-Rashid,
zawołał znanego wróżbitę i opowiedział mu następujący sen;
” Śniło mi się, że zęby wypadały mi jeden po drugim
i nie było ich już zupełnie w moich ustach”.
” Och, proszę pana, to bardzo niedobry znak.
Wskazuje na to,
że wszyscy z pana rodziny umrą przed panem i zostanie pan sam!” – powiedział wróżbita.
Kalif rozwścieczył się do tego stopnia i nakazał wróżbicie,
aby się już nigdy więcej u niego nie pokazywał.
Opowiedział jednak swój sen innemu wróżbicie.
Ten jednak powiedział mu:
” Och, mój panie, to bardzo dobry sen.
Mówi on o tym, że będziesz miał bardzo długie życie i przeżyjesz całą swoją rodzinę,
będziesz też o wiele od nich zdrowszy!”.
Uradowany kalif odpowiedział mu:
” Cóż za piękny sen!” i za tak dobrą przepowiednię dał mu w nagrodę sto denarów.
Dopiero potem zawołał swojego wezyra,
nakazał mu odszukać pierwszego wróżbitę, i przeprosić go za to,
e został wypędzony z zamku.
A tak naprawdę, to pierwszy powiedział mu to samo co i drugi, tyle tylko, że w inny sposób.
Nawet najbardziej brutalną prawdę można powiedzieć w łagodny sposób.Bardzo dobrze rozumiem Twoje dylematy Karolino. Sama ich doświadczam. Jak mawia A. de Saint Exupery ,, słowa są źródłem nieporozumień”, a moc maja niezwykłą. Moc przypinania skrzydeł i ranienia, jak stal. Ale to ja jestem szefem słów, ktore wypowiadam i w tym sensie przesłanie bajki jest mi bardzo bliskie.
Słowa tak naprawdę są chwilą,która może trwać wiecznie.Mam wrażenie,że nie akceptujesz siebie do końca.Uwierz w swoje możliwości ducha dane nam od ”góry”,masz je nie mniejsze niż inni,ufaj sobie.To łatwo się pisze,wiem,ale powtarzaj sobie w myślach,że też,TEŻ jesteś coś warta i twoje zdanie jest WAŻNE.A jeśli dorosłaś do zrozumienia błędu,to powiedz to osobie zranionej i przeproś.Reszta należy do klasy tej drugiej osoby.Buziaki.
A ja się zgadzam ze Sturbucks, ale faktycznie trzeba dorosnąć do umiejętnego używania słów i przekazywania treści.
Bardzo to prawdziwe, Karolino. Też to czasem odczuwam. I widzę po mojej Córze, która dotychczas mówiła, co myślała, a gdy zetknęła się z grupą dzieci, zauważa, że czasem szczerość się nie opłaca, nawet powiedziana kulturalnie, z dobrego serca. Szczere, bezpośrednie, wyrażające swoje uczucia dzieci często uważane są za bezczelne. Szkoła tłamsi bezpośredniość.
-
Kochany mój Błękit
Jeszcze tylko kilka stopni więcej. Tyle potrzeba bym znów leżała w ogrodzie. Na pościeli z zieleni trawy, otoczona przez jej zapach. Nad głową króluje ogromny błękit, wszech obecny, piękny, nieskończony, zakłócany jedynie przez biel obłoków. Kocham wpatrywać się w kształty chmur , jak się zmieniają, nadpływają i znikają, oddając pole następnym. Cudowny spektakl nieba trwa na moich oczach. Patrzę i uczestniczę w nim. Słońce otula mnie ciepłem, wiatr całuje ciało, to kochankowie moi. Rozkoszne ich pieszczoty mnie usypiają, odpływam niesiona przez obłoki, a pod powiekami zostaje ukochany błękit. Jest tylko on i cały mój.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-03-04 20:37:14 · Wyświetl
-
Powroty
Dopadają mnie wspomnienia. Piosenka, film albo miejsce, albo wystający kawałek chodnika, sylwetka przechodnia, wiatr albo słońce, czasem zapach albo jeszcze coś bardziej ulotnego niż ułamek sekundy sprawia, że przed oczami staje obraz. Chwila, ludzie, cenne momenty, które odeszły w tej jednej chwili znowu są ze mną. Sprawiają, że odpływam w myślach gdzieś daleko. Potykam się o nie prawie co krok. Widzę je i odsuwam, uśmiecham się i zapominam. Ale co, jeśli jakiś ciąg wydarzeń, zapachów, otaczający świat, choć nie koniecznie związany w dziwny i logiczny sposób łączy się z tym jednym? Wraca myśl natrętna, choć staram się ją odgonić, powraca pod inna postacią? I jeśli myśl ta przynosi skurcz ciała, co jedynie z bólem się kojarzy, bo dobre odeszło? Czy to jednie figiel zmęczonego umysłu, spracowanego, stęsknionego, czy może modlitwa przyniosła znak? Ktoś, kto czuwa, posyła mi to wszystko by szepnąć ”wciąż jestem, miej wiarę”. Choć logika każe wyprzeć to z siebie , na krótki moment znów jestem gdzie indziej. Obraz powraca, miłe chwile. Uśmiecham się do tego a potem zapominam. Zapominam?
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-02-25 23:40:38 · Wyświetl
-
Wyścig myśli.
Zaczytuję się ostatnio w różnych blogach. Ile kobiet na nich piszących tyle tematów, przemyśleń, rad, spostrzeżeń, morze uczucia. Ogrom poezji życia przeniesionej na światłowody, niezatrzymany potok zjawisk z ludzkiej duszy. Można się wzruszyć, zaśmiać, zadziwić, zapłakać, zadumać. Biegną nasze myśli od synaps na palce i dalej przez klawiaturę wyrzucone zostają w przestrzeń, bo żal trzymać tak piękne na uwięzi. A wypuszczone pędzą jak w wielkim wyścigu, byle zdążyć do jak największej liczby Nas. Uwalniamy myśli złaknione myśli innych. Piszesz Każda Dziewczyno o sobie, choć czasem i o mnie. Te same zdarzenia, te same emocje, zmagania i radości. Czytam i już nie wiem, czy to ja jestem w głowie twojej, czy ty w mojej byłaś, myśli mi zabrałaś, ale pięknie to napisałaś.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-02-22 21:08:07 · Wyświetl
Mnie tez czesto zdziwia i wzrusza ta wspolnota mysli,uczuc i refleksji nad zyciem, soba i to ponad granicami lat,doswiadczen i literackich talentow piszacych
Moę teraz tylko napisać, ze chciałam napisać dokładnie to co Ola
Różnimy się tak podobnie – śpiewa Grzegorz Turnau, a ja nieśmiało nucę pod nosem
-
Zwyciężyłam
, Użytkownik Karolina P. skomentował informację o aktywności: 2012-02-21 18:51:38 · Wyświetl
-
Zalałam swoje wnętrze witaminą c po brzegi, upchałam trochę polopiryny, zamarynowałam się w soku z malin. Owinięta kocem czekam na zbawienny wpływ mleka z miodem. Wszystkie te sposoby czarują mnie, że jutro rano wstanę do pracy z taką samą energią jak dziś. Ale czy ja na pewno tego chcę. Energia moja ostatnio skupia się by doczekać wieczornej nasiadówki na kanapie w pół śnie . Wyobraźnia ucieka by poszukać kliku dni urlopu, gdzie na poduszce mogłabym położyć głowę i popatrzeć na swoje powieki od środka. Zmęczenie siedzi mi na plecach i cicho chichocze. A każdy dzień mówi: to może za 3 dni, albo w przyszłym tygodniu, następny miesiąc będzie idealny – zobaczysz , odpoczniesz. Wiec ciało wysłało zachętę – połóż się, tak fajnie jest poleniuchować. Na razie jednak musi mi wystarczyć arsenał babcinych kuracji. Nigdy mnie nie zawiodły.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-02-20 20:42:13 · Wyświetl
-
hmm, zioło na frasunek,
Użytkownik Karolina P. skomentował informację o aktywności: 2012-02-13 20:31:30 · Wyświetl
-
Oby tylko więcej było tych dobrych.
Użytkownik Karolina P. skomentował informację o aktywności: 2012-02-12 14:11:47 · Wyświetl
-
Znowu przetrwałam.
Bywają i takie dni. Obudzona ze snu czuję jak kołacze mi serce. Zanim sen odpłynie na dobre, uświadamiam sobie smak łez w gardle i piasek pod powiekami. Snu nie pamiętam, tylko płacz. Próbując odgonić zły nastrój biorę prysznic, szykuję śniadanie. Ale lęk nie mija. Wszystko wypada z rąk, przypalam jajecznicę, kromka chleba spada na podłogę, jak zwykle masłem w dół. Napięcie błądzi po umyśle , trzyma mnie na granicy eksplozji. Myślę, żeby natychmiast się schować, skulić gdzieś i przeczekać, ale jak i gdzie uciec, kiedy czeka praca, dzieci zniecierpliwione i cała masa oczekiwań. Jakby wszystkie pretensje całego świata czekały właśnie na ten jeden dzień. Każde zetknięcie w człowiekiem przypomina wyładowanie atmosferyczne. Jaki układ planet i gwiazd, biomet, a może punkt w cyklu biorytmu sprawia, że wszystko to kumuluje się w tych kilku godzinach. W myślach krzyczę i rzucam przedmiotami, byle więcej hałasu zrobić, ból rozbić razem z talerzami. Zdzieram nieme gardło, męczę nieruchome mięśnie. Czas w końcu lituje się nade mną i staje się wieczór. Opadam z sił. W samotności zwalniam tamę, za którą na cały dzień zatrzymałam powódź łez. Zasypiam. Dziś obudzona znów nie pamiętam snu. Choć noc była krótka, wstaję wypoczęta. Wreszcie czuję spokój i ulgę. Dobry sen przyniósł ukojenie.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-02-12 10:09:47 · Wyświetl
Wiesz jak ważny jest sen.Ja się wyspałam,ostatnio cholernie szanuję swój sen.
Oby tylko więcej było tych dobrych.
Czasem nie wiadomo, czy potrzeban nam wieksza zmiana w zyciu, czy moze tylko kilka dni odpoczynku… Zeby jeszcze mozna bylo sobie na nie pozwolic, kiedy najbardziej tego chcemy! Pogodniejszych i latwiejszych dni zycze!!!
Hm… jak Ty dotrwałaś do wieczora? Ja nie potrafię funkcjonować, spełniać oczekiwań ani nawet obowiązków kiedy pojawia się lęk.
W takim stanie dobrze jest wziąć jakąś ziołową tabletkę na uspokojenie. Po co tak męczyć siebie i otoczenie? Czasem nakręcamy się coraz bardziej, popełniamy błąd za błędem i kłótnię za kłótnią, po co to komu?
hmm, zioło na frasunek,
-
34 miliony i wyobraźnia uruchomiona
Użytkownik Karolina P. skomentował informację o aktywności: 2012-02-10 19:43:13 · Wyświetl
-
Skrzynia pełna czarów.
Otwieram wieko i staje się magia. Cztery kudłate pieski wyskakują mi na spotkanie. Wszystkie szlachetnie wielorasowe. Tu obok siebie zakwitają kwiaty, rozbłyskają światełka na choince. Złota rybka wesoło pluska ogonkiem. Pyta, ile szczęścia może mi jeszcze przynieść. Groźny zwykle japoński samuraj, tańczy pod drzewem z pluszowym misiem. Biedronki z mrówkami urządziły zawody, sędziuje im pszczółka Maja. Otwieram jedno z okienek i ptaszek macha do mnie radośnie skrzydełkiem. Prawie słyszę jego trel. Każde z tych cudów stworzenia odmienia słowa ”Kochana Mama” przez wszystkie przypadki. Biorę do rąk po kolei każdy z moich skarbów. Są okulary specjalnie dla mnie wykonane przez wyjątkowego projektanta, pierścionki na wszystkie moje palce. Trafiam na kolię. Jest tak cenna, że prawie nie oddycham. Lśnią wszystkimi kolorami tęczy, najcenniejsze kamienie wydobyte z głębokich kopalni krainy dziecięcych marzeń. Jakiś ignorant nazwał je malowanym makaronem. Uśmiecham się do moich skarbów, dzieł sztuki maleńkich rączek. I siedzę tak- zaczarowana, oczarowana, urzeczona moją skrzynią.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-02-09 19:37:01 · Wyświetl
-
Ośmieliłam się.
Ta część mnie i moich myśli , dla których zabrakło miejsca w szufladzie, postanowiła urządzić sobie nowy kącik. Z bezczelną śmiałością postanowiłam zagarnąć, bez pytania o zgodę, nowe miejsce dla siebie. W kosmosie internetu, na planecie mega- bajtu, na wyspie maleńkiej jak jeden bit. Myśli meblują tam mój domek, słowa malują ściany, przecinki i kropki zakwitają w oknach. Zamieszkały tam one ze mną, by co jakiś czas ukazać mi się w kompozycji, którą chce się uwiecznić. I szyją wraz ze mną ten gobelin kolorowy, ze skrawków życia. Ze zdjęć, które co dzień robi serce, z prozy, którą oczy, choć bez rymu, zmieniają w poezję. Są na nim moja pamięć o ludziach , tych co są lub już ich nie ma, uczucia we wszystkich barwach świata, wydarzenia zabawne i tragiczne, i zwykłe, i piękne w swej prostocie, radość i nostalgia, zapomnienie, wybaczenie. Otulam gobelinem bitowy domek i staję się nim, bo stworzony jest z mojego życia. I wciąż doszywam nowe skrawki.I z radością witam w moim kąciku w kosmosie każdego, kto zechce gościć tu przez chwilę. Dziękuję za słowa , za otuchę i dodawanie odwagi, za uznanie (choć przesadzone), za polemikę i za milczenie. Dziękuję ci Każdy Gościu. Wejdź i napij się herbaty.
Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan: 2012-02-02 21:00:19 · Wyświetl
- Wczytaj więcej
Piękne, mądre słowa. Każde mi bliskie
Trafiłaś w dziesiątkę, jakbyś mi w myślach czytała
Podoba mi sie Twoja refleksja (podobnie, jak te inne, ktore czytalam wczesniej)! Mnie tez juz pare takich ”autobusow” ucieklo sprzed nosa i pojechaly nie wiadomo dokad. Ale za to pewnego dnia, gdy juz tracilam nadzieje na to, ze rusze sie z przystanku, przyjechal inny ”autobus”, ktory nie figurowal w rozkladzie jazdy. „A co mi tam…” – pomyslalam i wsiadlam do tego „autobusu”, a on dowiozl mnie tu, gdzie jestem naprawde szczesliwa. Pozdrawiam Cie serdecznie!
Lubię bywać u Ciebie.