Kobieta na motocyklu. Blog Ani Jackowskiej
-
Niestety główny bohater tego zdjecia nie jest na nim widoczny… Czerwony kanister… 7 zbawiennych literków. Stacja benzynowa. – Nafta jest? – Nie ma; – Kiedy będzie? – Manana. Na dźwięk ulubionego argentyńskiego słowa najpierw wpadam w panikę, potem zaczynam liczyć. Powinno starczyć to co mam ze sobą, chociaż patagońskie wiatry fatalnie wpływają na spalanie GS-a. Kanister opróżniam i odjeżdżam. Ciekawe czy naklejki z całego świata przylepione na szybę zostawili Ci którzy kanistrów nie mieli? Czy może dojeżdżając tu mieli je już puste…;)
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-02-21 19:38:33 · Wyświetl
-
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-02-20 22:11:43 · Wyświetl
-
Uroki podróżowania po Argentynie:) Od wczoraj w bagażu pełny kanister. Benzyna może być, ale być nie musi. Z 8 godzin podróży 2,5 spędzamy w kolejkach. Może gdzieś dojedziemy:) Na zdjęciu – stacja benzynowa…w lewym, górnym rogu:)
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-02-19 20:52:39 · Wyświetl
-
Tęcza
Pierwszy tydzień za nami! Chyba najtrudniejszy z dotychczasowych tygodni w podróży. Ale i takie czasem się zdarzają. 1000 km od Buenos zaczynam oddychać. Patagonia! Zanim przekroczyłam bramy wietrznej krainy kotrola… Do Patagonii nie można wwozić owców, aby przez przypadek nie wwieźć robactwa, którego do tej pory w Patagonii nie ma. – A gdybym miała schowane jedno jabłko? – wystawiam na próbę cierpliwość strażnika. – Konfiskujemy. Właśnie na tym jednym jabłku może być ten robak:) Podróż rozpoczęta na dobre. Okładam kawałkami aloesu poparzony nadgarstek i przedramię gdzie zaparkował jakiś robak .. z żądłem;) Mam nadzieję, że to nie ten, którego nie mogłam wwieźć do Patagonii;) Świeciło słońce i padał deszcz. Ale od wczoraj jedziemy pod osłoną tęczy:) I niech tak będzie już do końca.
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-02-19 20:51:24 · Wyświetl
-
Paris, Parish…wszystko jedno wszystkie drogi prowadzą do Paryża:) Nawet w Argentynie:) Właśnie zaczęło padać:)))
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-02-19 20:49:39 · Wyświetl
-
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-02-15 06:34:01 · Wyświetl
-
Ścisk(Anie) w Buenos obowiązkowe.
GS odebrany!!! Pierwsze… 30 km mamy za sobą. Póki co:) Buenos to dla mnie szkoła. Nie tylko jazdy. Chociaż jeździć też się uczę. Po latynosku. Z kubkiem yerba mate w ręku. Strach zamieniam w ostrożność i powoli zaczynam cokolwiek wokół siebie dostrzegać. Początek trudny. Zafundowany na własne życzenie. Przymusowa poczekalnia w Buenos okazuje się być zbawienna. Mam czas na aklimatyzację i wyrobienie w sobie odruchu ściskania. Tego co wartościowe. Bo zostawione w motocyklu kluczki w BA nie przejdą:) To znaczy przejdą, ale potem ja też będę musiała się przejść. Do Ushuaia:)
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-02-13 10:26:28 · Wyświetl
-
Kwestia nie tylko wyobraźni, co gimnastyki:) Ech, trochę musiałam się wyciągnąć:))Pozdrawiam!
Użytkownik Ania Jackowska skomentował informację o aktywności: 2012-02-13 10:25:06 · Wyświetl
-
Wcale nie takie boskie Buenos..
Z nogami wyciągniętymi pionowo w górę (w czasie ostatnich godzin 16 godzinnego lotu inaczej nie potrafiłam) dotarłam do Buenos:) W dzielnicy La Boca pary ściskają się w namiętnym Tango, ja przyciskam plecak z aparatem. ”Ojo con la camera” przestroga ciągnie się za mną przez całą dzielnicę. Obiektywy zmieniam pod okiem policanta i pozujących do zdjęć Maradony z Messim. 5 pesos za każdego. Nie dla 5 pesos, dwa dni temu, w centrum miasta ktoś zamordował francuskiego fotografa. Tym żyje Buenos. O tym się mówi, na to zwraca się uwagę. Ale tańczące pary nie zatrzymują się w swoim tańcu. Ja też nie mogę dać się zwariować. Chociaż tutaj też nogami do góry wiele rzeczy wydaje się być odwrócone…Muszę się przyzwyczaić. Dzisiaj odbieram GS-a:)
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-02-10 11:25:15 · Wyświetl
-
Delektowanie się smakiem spływającego po twarzy deszczu – bezcenne!:)) Dla takich chwil się podróżuje:)
Użytkownik Ania Jackowska skomentował informację o aktywności: 2012-02-04 07:02:41 · Wyświetl
-
6 dni
Do wylotu 6 dni. Motocykl już czeka w Buenos Aires. Sprawdzam długoterminową prognozę pogody. Mało optymistyczna. Przeszedł mnie dreszcz emocji. Ale po deszczu zawsze pojawia się słońce. Wtedy również dreszcze ustępują. Biorę ciepły strój, deszczówkę. Zmiany pogody wpisane są w podróż. Podróżników na motocyklach może trochę bardziej ta pogoda nieraz poniewiera. Po Bałkanach i podróży po USA przyzwyczaiłam się do jazdy w bardzo trudnych warunkach.
Deszcz, burze, mgły, niskie temperatury. Ale właśnie takie chwile potem się wspomina.
W Stanach, w czasie jednej z ogromnych ulew schowałam się pod skrzynkami pocztowymi. Innego miejsca nie było.
Wszystko miałam mokre, ale śmiałam się wybobrażając sobie tę sytuację z boku.
Oczywiscie na słońce w takich momentach czeka
się z utęsknieniem. Wierzę, że mimo kiepskich prozgnoz w Argentynie to słońce zaświeci nie raz. Korzystam z ostatnich dni domowego ciepła.Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-02-02 10:20:17 · Wyświetl
-
Ania Jackowska udostępnił swój wpis 2012-01-26 11:26:53 · Wyświetl
-
Ania Jackowska udostępnił swój wpis 2012-01-26 11:26:16 · Wyświetl
-
Ania Jackowska udostępnił swój wpis 2012-01-26 11:26:16 · Wyświetl
-
Ania Jackowska udostępnił swój wpis 2012-01-26 11:21:38 · Wyświetl
-
Dziękuję Wam za potrząśnięcie:) Natura kobiety jest nieznośna…to prawda:) Klikam i dalej do przodu:)
Użytkownik Ania Jackowska skomentował informację o aktywności: 2012-01-24 09:07:49 · Wyświetl
-
\"Zarezerwuj\"
A jak Ania, A jak ARGENTYNA..chyba już czas zacząć odliczanie W A. czeka na mnie G(s), A+G(s) w A = szalone, motocyklowe tango. Rachunek oczywisty. Za oknem śnieg. Wieczór idealny na mapy, przewodniki i dobre wino. Jeszcze nigdy tak bardzo nie cieszyłam się na widok śniegu. Niedługo popatrzę na szczyty Andów. Kupno biletu na samolot, przeciagam jak moment rozebrania choinki . Bardzo chcę jechać. Wiem, że pojadę. Ale jakoś trudno kliknąć „Zarezerwuj”. Przed każdą podróżą to samo. Z jednej strony chęć bycia w drodze, radość na samą myśl o podróżowaniu. Z drugiej lek, niepokój. że to kliknięcie jest nieodwracalne. A przecież nie jest. A nawet gdyby było, to nieodwracalnie pomaga mi dotrzeć do celu. Jutro ostatni moment na kliknięcie. Pewnie jak kliknę poczuję ulgę. Przy okazji zarezerwuję sobie spokój.
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-01-23 19:47:20 · Wyświetl
Rwij do przodu.
natura kobiety jest nieznośna:) do ostatniej chwili się zastanawia a co jeśli, a gdyby, a, a, a .. w tych chwilach potrzebujemy mężczyzny który nami potrząśnie i powie ’czym się przejmujesz, klikaj i nie myśl tyle’, więc klikaj ! spełniaj marzenia
Dziękuję Wam za potrząśnięcie:) Natura kobiety jest nieznośna…to prawda:) Klikam i dalej do przodu:)
-
Do Argentyny przez Włocławek?
Mimo przyzwyczajenia do samotności lubię ludzi. Chociaż cały czas uczę się ich. I uczę się siebie w relacji z nimi. – Jesteś jak morska fala – kiedyś ktoś dosyć ładnie określił moje znikanie i nagłe pojawianie się. Ładnie, bo mógł to określić zdecydowanie mniej poetycko – że jestem nieprzystosowana, nieprzewidywalna, nie potrafię pielęgnować relacji. Ale trzymam się tego, że jestem jak fala. Mimo znikania, o ludziach pamiętam i myślę. Nie często się z nimi widuję. Czasem zadzwonię. Potrafię tęsknić. Większość z nich na szczęście przyzwyczaiła się do tego, że jestem przez chwilę a potem „nie jestem” przez długo. Wczoraj zadzwoniłam. Po drugiej stronie wyraźne zaskoczenie i radość. Na koniec proste pytanie – Ania, a do tej Argentyny nie będziesz jechać przez Włocławek? – Cholera, nie będę. Ale w tym całym pędzie będę pamiętać o jednym – mam ogromne szczęście jeżeli chodzi o spotykanych na drodze ludzi. Też o mnie myślą i SĄ. I muszę nauczyć się o nich dbać
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-01-17 08:01:09 · Wyświetl
-
Mam nadzieję, że świetnie się bawiłyście:) A jestem jeszcze w Warszawie, spoglądajc w kierunku Buenos Aires:)
Użytkownik Ania Jackowska skomentował informację o aktywności: 2012-01-17 07:55:15 · Wyświetl
-
Nigdy w życiu tak dobrze się nie bawiłam...
„Gdy miałem 18 lat mój starszy brat zabrał mnie na imprezę. Wszyscy się głośno śmiali i tańczyli. W rogu siedział chłopak. Nic nie mówił. Obserwował. Tak smutnie wyglądającego człowieka nigdy nie widziałem. – Jak się bawisz? – zapytałem mimo wszystko. – Nigdy w życiu tak dobrze sięnie bawiłem – odpowiedział. A ja czułem że mówi prawdę. – Nigdy w życiu tak dobrze się nie bawiłem – powtarzam to sobie codziennie po przebudzeniu. Na dobry dzień. Jakoś łatwiej się z tym żyje. Sam powtarzam i każę powtarzać to innym”. – Nigdy w życiu tak dobrze się nie bawiłam. Właśnie zaczynam kolejny dzień. Ciekawe jaki będzie.
Użytkownik Ania Jackowska zaktualizował swój stan: 2012-01-14 08:07:23 · Wyświetl
- Wczytaj więcej











