„Kulawe konie” pokazują, że bohaterowie nie muszą być idealni, byśmy im kibicowali. Są zmęczeni, popełniają błędy, bywają irytujący i często czują się przegrani. Ale właśnie dlatego, gdy przychodzi moment próby, ich odwaga i lojalność robią jeszcze większe wrażenie. To serial o drugich szansach – ubrany w kostium znakomitego thrillera szpiegowskiego.
„Kulawe konie” to świetne adaptacje świetnych książek. Powieściową serię o agentach brytyjskiego wywiadu MI5 napisał Mick Hernon. Choć tu wyraźnie trzeba doprecyzować: o agentach wywiadu, którzy nie pracują w centrali, ale w dość zapuszczonym biurze w innej części Londynu. Agentach, którym zdarzyło się w karierze albo coś spektakularnie zepsuć, albo komuś podpaść. Właśnie stąd nazwa ich wydziału: „Kulawe konie”.
Wydział ten pełen jest barwnych osobowości: jest szef, z którym trudno się dogadać i który z higieną nie lubi mieć za wiele wspólnego. Jest też pełen ambicji River Cartwright, któremu zależy tylko na tym, by jak najszybciej jednostkę opuścić i znów poczuć się jak pełnoprawny agent. Jest i niedoceniana (do czasu) administratorka biura oraz bardzo irytujący specjalista od IT.
Choć oficjalnie są „kulawymi końmi” – agentami skazanymi na zawodowe zapomnienie – raz za razem wpadają na trop spraw, których nie potrafią rozwiązać najlepsi ludzie MI5. Tropią terrorystów, rosyjskich szpiegów, zdrajców i polityczne intrygi, często ryzykując własnym życiem.
Co więcej, widzowie nigdy nie mogą mieć pewności, kogo zobaczą w kolejnym sezonie, w „Kulawych koniach” nie obowiązuje bowiem zasada: główni bohaterowie na pewno nie zginą.
(Fot. materiały prasowe Apple TV)
Nieczęsto zdarza się, a tak właśnie się w przypadku „Kulawych koni” dzieje, że serial doceniają i krytycy, i widzowie. W serwisie Rotten Tomatoes zdobył on aż 97% pozytywnych recenzji od krytyków i 95% – od widzów. „Kulawe konie” są również regularnie doceniane przez branżę filmową: serial był 21 razy nominowany do Emmy (wygrał dwie statuetki), a także do m.in. Złotych Globów. W sumie zdobył 63 nominacje i otrzymał 10 nagród.
Co więcej, wiadomo już, że powstanie co 7 sezonów serialu, a Apple TV rzadko decyduje się na tak długie kontynuacje. Zanim jednak doczekamy się sezonu siódmego, czeka na nas premiera szóstego – i to już niedługo, bo 16 września 2026 roku.
Oczywiście: dotychczas. Stworzona przez Oldmana rola szefa „Kulawych koni”, Jacksona Lamba nie pozostawia widza obojętnym. Jednych jego pogodzenie się z losem, pewnego rodzaju życiowa rezygnacja, a także bardzo szorstki sposób zwracania się do innych ludzi, mogą zniechęcać. Inni mogą, mimo to, doceniać jego intelekt i fakt, że – choć stara się to jak najbardziej nie okazywać – inni pracownicy wydziału mogą na niego liczyć.
Lamb nie musi niczego udowadniać. Wie więcej od wszystkich i potrafi zrobić wszystko, choć wygląda, jakby ledwo chciało mu się wstać z fotela. To właśnie ten kontrast czyni go tak fascynującym.
(Fot. materiały prasowe Apple TV)
Na sukces serialu składa się nie tylko rola Oldmana. Jack Lowden świetnia wciela się w nie mającego za wiele szczęścia Rivera Cartwrighta, Kristin Scott Thomas gra szefową całego MI15, Christopher Chung to na ekranie irytujący Roddy Ho, a Jonathan Pryce zagrał Davida Cartwrighta, ojca Jacka.
Warto dodać, że za serialową adaptację książek odpowiada Will Smith – nie znany aktor, a scenarzysta i producent. Smith pracował wcześniej także m.in. przy „Figurantce”.
Serial jest dostępny na Apple TV, dotychczas ukazało się 5 sezonów.