Dla rozwinięcia się inteligencji emocjonalnej człowieka kluczowe jest kilka pierwszych lat jego życia. To czas, gdy maluch jest w pełni zależy od swoich rodziców i to właśnie oni kształtują świat jego uczuć i emocji. Od nich zależy też, czy pociecha nawiąże kontakt z własnymi emocjami i będzie potrafiła sobie z nimi radzić – czy też będzie je od siebie odsuwać i zagłuszać. A do tej kwestii sprowadza się często całe nasze życiowe szczęście i sukces.
Psychologia potwierdza, że ludzie o wysokiej inteligencji emocjonalnej (IE) lepiej radzą sobie w życiu niż ci o niskiej. Dotyczy to wielu obszarów funkcjonowania. Na przykład jedna z metaanaliz obejmująca ponad 190 badań wykazała, że osoby o wyższej IE osiągają lepsze wyniki w pracy, niezależnie od branży. Wynika to z faktu, że potrafią skuteczniej radzić sobie ze stresem, efektywniej współpracować z innymi i częściej są oceniane jako skuteczni liderzy. Ponadto, IE wiąże się z większym poczuciem szczęścia, wyższą samooceną oraz niższym ryzykiem depresji i lęku. Powód? Jeśli ktoś umie rozpoznawać i regulować swoje emocje, to łatwiej znosi niepowodzenia i szybciej wraca po nich do stanu równowagi.
Nic więc dziwnego, że inteligencja emocjonalna to dziś tak modny slogan. Powstają książki i poradniki na ten temat, organizowane są też warsztaty służące rozwojowi IE. I choć mogą być one pomocne w dorosłym życiu, to nic tak naprawdę nie zastąpi tego szczególnego okresu, w którym inteligencja emocjonalna człowieka rozwija się w sposób naturalny i niewymuszony: dzieciństwa.
Już u 6-latków można rozpoznać, czy mają one kompetencje w zakresie IE, czy nie. A decyduje o tym najbardziej umiejętność nazywania emocji. „Jestem zły”, „Smutno mi”, „On mnie zdenerwował” – te niepozorne zdania świadczą o tym, że dziecko jest świadome przeżywanych emocji i nie odgradza się od nich, tylko traktuje jako naturalną część siebie.
Ale nawyk nazywania emocji daje coś więcej. Neurobiolog Matthew Lieberman z Uniwersytetu Kalifornijskiego sprawdził metodami naukowymi, co dokładnie dzieje się w mózgu, gdy nadajemy nazwy emocjom. I odkrył, że kiedy postrzegamy emocje jako coś, co można dostrzec i opisać, to naszemu mózgowi łatwiej jest je kontrolować i okiełznać. Język tym samym pośredniczy w regulacji emocji – bo nazywając nieprzyjemne uczucia, jesteśmy na dobrej drodze do ich zracjonalizowania, opanowania i wykształcenia w sobie przekonania: „dam sobie radę”. Dzięki temu nie wywołują już w nas poczucia dezorientacji, strachu czy przytłoczenia.
To ogromnie ważne dla rozwoju inteligencji emocjonalnej u dziecka, bo daje mu narzędzia do tego, by radzić sobie z trudnymi relacjami czy sytuacjami życiowymi w przyszłości.
„Najważniejszym miejscem, w którym rozwija się inteligencja emocjonalna, nie jest ani sala konferencyjna, ani gabinet terapeuty. Jest nim kuchenny stół” – zauważa psycholog Mark Travers w swoim tekście dla „Psychology Today”. Podkreśla on tym samym znaczenie codziennych rozmów o emocjach, które dziecko odbywa z rodzicami. W ich trakcie najważniejsze są:
– empatia i akceptacja – stworzenie dziecku bezpiecznej przestrzeni do zwierzania się i mówienia głośno o tym, co jest dla niego trudne, co go boli, jak odczuwa smutek, wstyd czy lęk. Dziecko nie powinno bać się otwierać przed rodzicami w takich aspektach;
– pomoc w nazywaniu emocji – zachęcanie dziecka do tego, by zidentyfikowało, co dokładnie odczuwa. Często zasób słownictwa kilkulatków nie jest jeszcze wystarczająco bogaty, aby to zrobić, dlatego można pomóc im podsuwając gotowe zdania np. „Rozumiem, że czułeś się zawiedziony i zły, że musieliśmy wcześniej wyjść z placu zabaw” albo „Pewnie zrobiło ci się przykro, gdy kolega tak cię potraktował”.
Eksperci przekonują, że takie rozmowy można prowadzić już z 3-latkami. Tak naprawdę jednak rodzice powinni zacząć to robić jak najwcześniej. Badanie opublikowane w piśmie „Frontiers in Psychology” dowiodło, że częstotliwość, z jaką rodzice i rodzeństwo używają w rozmowach z dziećmi już od 3. roku życia słownictwa dotyczącego emocji, pozwala przewidzieć, jak dobrze te same dzieci będą rozumiały i rozpoznawały emocje innych ludzi w wieku około 6,5 roku. Ta bezcenna umiejętność zostanie z nimi już zawsze – i będzie pomagać w zmaganiach z trudnościami życiowymi przez kolejne dekady.
Artykuł opracowany na podstawie: M. Travers, „The Number One Sign Your Child Is Emotionally Intelligent”, psychologytoday.com [dostęp: 24.07.2026].