Autopromocja
1200300
1200300
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Ta prosta metoda buduje odporność psychiczną dziewczynek. Poleca ją psycholożka i mama dwóch córek

Ta prosta metoda buduje odporność psychiczną dziewczynek. Poleca ją psycholożka i mama dwóch córek

Fot. Jupiterimages via Getty Images
Fot. Jupiterimages via Getty Images
Dorastające dziewczęta bardziej niż chłopcy narażone są na skutki stresu – alarmują badacze. Na szczęście jako rodzice córek możemy wiele zrobić, by ukoić ich lęki. Psycholożka Lisa Damour radzi nie pocieszać, nie lekceważyć, nie chronić nadmiernie, tylko wczuwać się w ich sytuację i pomagać ćwiczyć sprawczość.

Spis treści:

  1. Narastający lęk wśród młodych dziewcząt
  2. Dziewczynki cierpią bardziej. Dowodzą tego badania
  3. Dlaczego dziewczynki ukrywają emocje? Jak im pomóc?
  4. Metoda zachowania spokoju
  5. Dlaczego lepiej nie pocieszać?
  6. Klucz to szczera empatia

  • Badania i doświadczenia psycholożki Lisy Damour pokazują, że dorastające dziewczynki są bardziej narażone na stres i lęk niż chłopcy, co może prowadzić do depresji i przewlekłego napięcia.
  • Presja dotyczy nauki, wyglądu, jak i interakcji społecznych, w tym cyberprzemocy i konfliktów z rówieśnikami.
  • Unikanie trudnych sytuacji tylko wzmacnia lęk. Rodzice powinni pomagać córkom stopniowo mierzyć się ze źródłem stresu.
  • Kluczowe jest spokojne wsparcie, empatia i umożliwienie nastolatce samodzielnego działania.
  • Lisa Damour radzi używać prostych strategii, jak wspólne planowanie małych kroków, akceptacja sytuacji i skierowanie uwagi na coś pozytywnego.

Artykuł pochodzi z magazynu „Sens” 6/2024.

Narastający lęk wśród młodych dziewcząt

Coś się zmieniło. Lęk zawsze był częścią życia i dorastania, ale w ostatnich latach u wielu młodych kobiet wymknął się spod kontroli. „Jestem psycholożką od ponad dwudziestu lat i przez ten czas obserwowałam wzrost napięcia u dziewcząt w moim prywatnym gabinecie oraz w trakcie badań naukowych” – pisze w książce „Pod presją. Twarzą w twarz z epidemią stresu i lęku wśród dziewcząt” Lisa Damour.

Autorka, która jest też mamą dwóch córek, wyznaje, że dziewczyny są całym jej światem – spotyka się z nimi co tydzień w pobliskiej szkole żeńskiej oraz podczas grupowych spotkań w różnych regionach Stanów Zjednoczonych i na całym świecie. Rozmawia o nich z nauczycielami, pediatrami lub innymi psychologami.

Wszyscy oni są zaniepokojeni, ponieważ ich obserwacje narastającej presji, jaką czują dziewczęta, potwierdzają szeroko zakrojone badania.

Dziewczynki cierpią bardziej. Dowodzą tego badania

Według raportu Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego okres dojrzewania nie jest już czasem pełnym euforii i beztroskich przygód. Obecna młodzież doświadcza objawów chronicznego napięcia o nasileniu, które dotąd obserwowano wyłącznie u dorosłych. Badania wykazują, że liczba nastolatków zgłaszających problemy emocjonalne i wysoki poziom lęku cały czas rośnie. I to dziewczynki cierpią bardziej – prawdopodobieństwo wystąpienia objawów stresu i napięcia jest u nich większe.

Aż 31 proc. dziewczynek i młodych kobiet doświadcza objawów lęku, natomiast wśród chłopców i młodych mężczyzn odsetek ten wynosi 13 proc.

Odczuwają większą presję niż chłopcy, a także więcej fizycznych objawów napięcia psychicznego, takich jak zmęczenie i zaburzenia apetytu. Młode kobiety są też bardziej bezbronne wobec emocji, które często wiążą się z lękiem i przekładają się na rosnącą liczbę zachorowań na depresję. Dziewczynki w wieku od 12 do 17 lat są niemal trzy razy bardziej podatne na tę chorobę od ich rówieśników.

Silniejsze odczuwanie lęku utrzymuje się również wśród studentek – naukowcy sprawdzili, że doświadczają wyższego poziomu całkowitego stresu niż ich koledzy. Według badaczy nie chodzi o to, że nagle dostrzegliśmy długo lekceważony kryzys, lecz o to, że naprawdę nastąpiła zmiana – sytuacja dziewcząt się pogorszyła. Nasilił się nacisk, by sprostały wymaganiom dorosłych i własnym, dotyczącym zwłaszcza osiągnięć w nauce i wyglądu. Obecnie wychowujemy pierwsze pokolenie, które może całymi godzinami nerwowo wybierać i zamieszczać selfie z nadzieją na lawinę polubień.

Badania sugerują również, że dziewczynki są bardziej narażone nie tylko na cyberprzemoc, lecz także na rozpamiętywanie emocjonalnych ran zadanych przez rówieśników i rówieśnice.

Jednak to, że wiemy o niektórych konkretnych trudnościach, z jakimi mierzą się dziewczynki, nie oznacza, że – jako rodzice – wiemy, jak sobie z nimi poradzić – zauważa Lisa Damour, zaznaczając, że swoją książkę napisała, by pomóc naszym córkom poczuć się spokojniej.

Dlaczego dziewczynki ukrywają emocje? Jak im pomóc?

Autorka „Pod presją” zauważa, że kiedy coś idzie nie tak, dziewczynki często potrafią trzymać fason w szkole i przy koleżankach, ale załamują się w domowym zaciszu. Reakcja rodziców może znacznie poprawić sytuację albo znacznie ją pogorszyć.

Przykład pierwszy lepszy z brzegu – rodzic dorastającej córki dobrze zna całą gamę emocji, które ona okazuje, kiedy czegoś się boi, a tym czymś często jest klasówka, prezentacja, szkolny występ. Psychologia ma dowody na to, że unikanie – mimo że jest niewiarygodnie silnym i szybko kojącym sposobem na lęk – w dłuższej perspektywie tylko go karmi. To po pierwsze, a po drugie – unikanie tego, czego się boimy, skutecznie odbiera nam możliwość przekonania się, że nasze lęki są przesadzone. Zalękniona dziewczynka potrzebuje tego doświadczyć na własnej skórze.

Lisa Damour radzi, żeby powstrzymać swój instynkt opiekuńczy podpowiadający, by ją chronić, i pomóc jej zmierzyć się ze źródłem lęku.

Pisze: „Na przykład, jeśli córka mówi ci, że absolutnie nie może zagrać na pianinie w czasie koncertu, dowiedz się, co jej zdaniem może zrobić. Czy może zagrać dla ciebie, myśląc o występie? Czy może zaprosić kilkoro sąsiadów i poćwiczyć przed nimi? (...) Czy może wejść na scenę i sprawdzić, jaką część utworu jest w stanie zagrać? Jeśli te pomysły nie poskutkują, spróbuj dowiedzieć się od nauczyciela córki, na czym polega jej trudność”.

Specjalistka podpowiada, żeby nie pozwalać córce rezygnować z okazji zmierzenia się z trudnością, ale też żeby nie zostawiać jej z nią samej. Lepiej pomóc jej zbliżać się do źródła zagrożenia malutkimi kroczkami, zamiast od niego uciekać. Trzeba się liczyć z tym, że dziewczynka może nie być zachwycona, ale natychmiastowa ulga po uniknięciu źródła stresu nie jest warta efektu w postaci zaostrzenia lęku na dłuższą metę. To może prowadzić nawet do fobii, z którą córka będzie się mierzyć w życiu dorosłym.

Metoda zachowania spokoju

Rodzic, który swoje już przeżył, może w tym momencie pomyśleć, że łatwiej to napisać niż zrobić, bo doskonale wie, jak to jest być pod ostrzałem wybuchu emocji nastolatki. Niejedna dziewczynka w swojej bezradności wobec lęku doprowadza kochających dorosłych do stanu, w którym czują się tak samo bezradni jak ona. Wówczas próby pomocy, przekonywanie i dawanie rad przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego – rozszalałe emocje narastają i niejednokrotnie dochodzi do kłótni, a może i dzikiej domowej awantury.

Lisa Damour podpowiada nie tylko cierpliwość, lecz także pewną genialną strategię. Warto mieć świadomość, że dziewczęcy mózg między 12. a 14. rokiem życia przystępuje do generalnego neuronalnego remontu. Polega on na tym, że ośrodki emocjonalne, zlokalizowane w prymitywnym układzie limbicznym, przechodzą pełną przebudowę wcześniej niż układy odpowiedzialne za zachowanie dystansu, umiejscowione w wysoko rozwiniętej korze przedczołowej. Zatem kiedy nastolatka jest spokojna, potrafi myśleć logicznie tak samo (albo i lepiej) jak osoba dorosła – zapewnia autorka książki i doradza, żeby w obliczu ataku emocji córki nie zaczynać ani od pocieszania, ani od logicznego argumentowania, tylko od uspokojenia latorośli.

Najlepiej sprawdza się odwrócenie uwagi. Można zaproponować wspólne przygotowanie przekąski, krótki spacer, odcinek ulubionego serialu – a dopiero potem przystąpić do wymyślania sposobów, jak ukoić dziewczęcy lęk. W takiej sytuacji zwiększamy szansę na sukces, bo córka widzi, że jej uczucia nie przerażają rodzica – wystarczy, że sama jest w sidłach tego szału, który nasila jej strach i bezradność.

Kiedy dorośli reagują spokojnie i bez lekceważenia nastoletnich bolączek, dziewczynki widzą, że podchodzimy do sytuacji z opanowaniem, które udziela się także im, a o to właśnie nam chodzi.

O to, żeby racjonalna kora mózgowa dziewczynki wróciła do akcji. Wówczas nastolatka może pomyśleć trzeźwo o rozwiązaniu problemu powodującego ten ogromny lęk albo uznać, że sytuacja wcale nie jest aż taka zła.

Dlaczego lepiej nie pocieszać?

Dziewczynki, dorastając, doświadczają wielu irracjonalnych lęków, które w pędzącym życiu łatwo zbagatelizować. Nie jest to dobra strategia. Odpowiednie reakcje opiekunów mogą uczynić je mniej dotkliwymi. Innymi słowy, rodzice mogą zrobić wiele, żeby u córek nie rozwinęły się w zaburzenia lękowe czy depresję. Lisa Damour przede wszystkim radzi, żeby nie pocieszać, ponieważ w ten sposób deprecjonujemy uczucia dorastającej kobiety. Lepiej tego nie robić, nawet gdy sprawa wydaje się błaha. Jeśli chcemy pozbyć się jakiegoś zmartwienia na dobre, musimy rzetelnie się nim zająć.

Co zrobić, jeśli córka histeryzuje, że nikt z nią jutro w szkole nie usiądzie na obiedzie? Autorka przedstawia garść rad: „Czasem pytam dziewczynkę wesoło: »Masz ochotę zagrać w Najgorszy możliwy scenariusz?«. Jeśli się zgodzi, zaczynam od stwierdzenia: »No dobrze, załóżmy, że masz rację i nikt z tobą jutro nie usiądzie na obiedzie«. Wypowiadam te słowa neutralno-optymistycznym tonem, by pokazać swoją całkowitą akceptację dla tej nieprzyjemnej ewentualności. Następnie pytam: »Jeśli tak się zdarzy, co wtedy zrobisz?«.

Dawanie przykładu tolerancji dla przykrej sytuacji pomaga naszym córkom podejść do problemu tak samo.

Następnie możemy wymyślić sposób, by pociągnąć rozmowę dalej. Jeśli powoli i poważnie obmyślamy strategie wspólnie z dziewczynkami, nawet w sprawie problemów, które wydają nam się rozdmuchane, dziewczynki są spokojniejsze i czują, że mają większą kontrolę nad sytuacją”.

Klucz to szczera empatia

Odruch pocieszania działa najmocniej, kiedy zmartwienia córek są kompletnie absurdalne. Lisa Damour pisze, że niemal naciągnęła sobie mięśnie twarzy, powstrzymując się od reakcji na stwierdzenia, takie jak: „Egzaminy semestralne naprawdę wykończą mnie na śmierć!” albo „Do końca życia będę spędzać weekendy sama!”. W takich chwilach potrzebujemy praktycznej odpowiedzi, która ani nie zlekceważy, ani nie będzie pielęgnować lęków zamartwiającej się małej kobiety. W tym momencie trzeba wczuć się w to, jak okropnie jest być na jej miejscu.

Psycholożka dzieli się z czytelnikami swoimi prostymi metodami postępowania z dziećmi i nastolatkami. Kiedy utkną w stresującej sytuacji, często używa dwóch słów: „słabo” i „ogarnąć”.

Kiedy córka wróci ze szkoły i zaczyna dzielić się złymi wieściami, bo na przykład przyjaciółka się na nią obraziła, powiedzmy: „Ojej, to słabo”. Ten niewielki gest daje dużo wsparcia. „O niemal magicznej sile działania zwyczajnej, szczerej empatii przekonuję się za każdym razem, kiedy ją stosuję. Kiedy potrzeba więcej wsparcia, poświęcam uwagę temu, jak dziewczynka chciałaby rozegrać sytuację. W moim odczuciu umacniam w ten sposób jej pewność siebie. Daję jej prawo głosu w trudnej sytuacji i traktuję jak osobę aktywną, a nie kogoś, kto tylko biernie czeka, licząc na to, że problem minie” – pisze Lisa Damour. Często okazuje się, że potraktowana tak dziewczynka sama jest w stanie sobie poradzić. Jeśli nie, możemy zastosować wiedzę z badań nad przewlekłym stresem – najpierw pomóc córce zaakceptować sytuację, a potem skupić się na czymś radosnym.

Owszem, przekonanie kogokolwiek – a tym bardziej nastolatki – do pogodzenia się z niewygodnymi okolicznościami nie jest łatwe. Ale warto nauczyć się tolerować dyskomfort emocjonalny naszych córek, bo w ten sposób pomagamy im budować odporność psychiczną. Choć instynktownie czujemy, że natychmiastowe pocieszanie to dobry pomysł („Na pewno w drużynie rezerwowej będzie super!”), tak naprawdę brzmi to w dużej mierze jak: „Przez twoje cierpienie czuję się niezręcznie”. Natomiast przyznanie, że sytuacja jest słaba i trzeba ją ogarnąć, daje mocny komunikat zmniejszający stres: „Naprawdę mi przykro, że masz taki problem. Dobra wiadomość jest taka, że to nie jest kryzys i że jestem przy tobie, żeby pomóc ci się z tym uporać”.

Polecamy „Pod presją. Twarzą w twarz z epidemią stresu i lęku wśród dziewcząt”, Lisa Damour, tłum. Joanna Dżdża, wyd. Mamania.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE