- Osoba, którą zapraszamy na serio do życia, nas fascynuje, ale ma też cechy rodzica, z którym mieliśmy problemy - mówi Tomasz Karolak w podcaście „Mężczyzna jest człowiekiem”. Czy męskość to upór, siła i niezmienność? A może odwaga, by się przyznać do wstydu, lęku i potrzeby czułości? Beata Biały rozmawia z aktorem o ojcu, który był „cieniem" i punktem odniesienia, o aktorstwie jako ucieczce i o momencie życia, w którym zamiast grać – zaczyna być.
Nowy odcinek podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem” to rozmowa o testosteronie, który rośnie od pochwał i o granicach, które wreszcie można postawić bez poczucia winy.
„Chwalony mężczyzna wydziela więcej testosteronu” – rzuca Karolak i przytacza badania naukowe, które to potwierdzają. I zaraz dodaje, że coś w tym jest. Mężczyźni, choć wychowywani do twardości, są niezwykle wrażliwi na uznanie. Na sygnał: widzę cię, doceniam, jesteś wystarczający.
W świecie, który wciąż powtarza chłopcom „nie mazgaj się” i „bądź twardy”, pochwała bywa towarem deficytowym. A przecież – jak mówi Karolak – to ona buduje sprawczość. Nie upokorzenie, nie ironia, nie porównywanie z lepszymi. Uznanie.
Beata Biały dopytuje, czy mężczyźni naprawdę są tak prości w obsłudze. Karolak odpowiada bez owijania: „Kobiety mają taką cechę pt. ‘domyśl się’, a my się nie domyślamy”. I apeluje o komunikację wprost. Bez testów, bez gierek, bez cichego oczekiwania, że „jak kocha, to się domyśli”.
Bo nie domyśli się. Za to może usłyszeć. I odpowiedzieć.
„Męski facet to taki, który dba o siebie i nie zmienia zdania” – mówi aktor. I znów: brzmi jak cytat z podręcznika patriarchatu. Ale kiedy rozwija myśl, okazuje się, że chodzi o coś zupełnie innego. Dbanie o siebie to nie siłownia i drogi zegarek. To terapia. To odpoczynek. To umiejętność powiedzenia: nie dam rady. A „niezmienianie zdania”? Nie w sensie uporu, lecz wierności sobie. Swoim wartościom. Swoim granicom.
W tej rozmowie męskość nie jest pozycją wyjściową, tylko procesem. Czymś, co się redefiniuje. Karolak przyznaje, że przez lata grał rolę – nie tylko na scenie. Był dla wszystkich. Dla publiczności, dla partnerki, dla rodziny. „Teraz jestem dla siebie, a nie dla wszystkich” – mówi.
Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy jest wyznanie: „Moje aktorstwo było ucieczką od ojca”, które otwiera całą opowieść o męskiej tożsamości budowanej w cieniu. Karolak mówi o ojcu nie w tonie oskarżenia, ale w tonie zrozumienia. O trudnej relacji, o potrzebie uznania, o walce o uwagę. I o tym, że często wybieramy partnerów, którzy – choć nas fascynują – mają w sobie coś z rodzica, z którym mieliśmy nierozwiązane sprawy.
„Osoba, którą zapraszamy na serio do życia, nas fascynuje, ale ma też cechy rodzica, z którym mieliśmy problemy” – przyznaje. Kochamy nie tylko człowieka, lecz także historię, którą z nim powtarzamy. Dopóki jej nie zobaczymy.
„Jestem w takim momencie, że przestaję się wstydzić” – mówi artysta. Wstyd w męskim wydaniu bywa szczególnie dotkliwy. Wstyd za słabość. Za porażkę. Za emocje. Za to, że nie jest się wystarczająco silnym, skutecznym, męskim.
Ta rozmowa pokazuje, jak wiele energii kosztuje udawanie. I jak wyzwalające jest przyznanie: nie muszę już nikogo przekonywać. Ani ojca. Ani świata. Karolak opowiada o terapii, o dojrzewaniu, o momencie, w którym przestaje się grać twardziela. I zaczyna się mówić prawdę – nawet jeśli jest niewygodna.
„W domu i w pracy stawiam granice” – deklaruje i brzmi to, jak manifest dojrzałości. Bo granice nie są murem. Są informacją: tu jestem ja, tu kończy się moja odpowiedzialność.
W kulturze, która uczy mężczyzn, że mają być dostępni, silni i niezniszczalni, stawianie granic bywa odbierane jako egoizm. A przecież to warunek zdrowych relacji. Z partnerką. Z dziećmi. Z zespołem.
Karolak mówi o tym bez patosu. Raczej z autoironią, z dystansem do własnych błędów. Ale między wierszami wybrzmiewa coś poważnego: mężczyzna nie musi być herosem. Może być człowiekiem.
Rozmowa Beaty Biały z Tomaszem Karolakiem to rozmowa o dojrzewaniu. O tym, że testosteron rośnie od pochwał, ale prawdziwa siła rośnie od świadomości. O tym, że nie trzeba się domyślać – można zapytać. I że największą odwagą bywa powiedzenie: już nie uciekam.