Autopromocja
WOS 6 - 1200
WOS 6 - 1200
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. „W moim słowniku nie ma słowa »niemożliwe«”. Kim jest nominowana do Oscara Teyana Taylor, która rzuciła na kolana całe Hollywood?

„W moim słowniku nie ma słowa »niemożliwe«”. Kim jest nominowana do Oscara Teyana Taylor, która rzuciła na kolana całe Hollywood?

Teyana Taylor (Fot. Michael Rowe/Getty Images for IMDb)
Teyana Taylor (Fot. Michael Rowe/Getty Images for IMDb)
Podobno nie ma ludzi dobrych we wszystkim. Czyżby? Teyana Taylor już jako 15-latka zrobiła wrażenie na Pharrellu Williamsie i tworzyła choreografie dla Beyoncé. Jej przełomowa rola w „Jednej bitwie po drugiej” zapewniła jej Złoty Glob i szansę na Oscara, a wydany w ubiegłym roku album – nominację do nagrody Grammy. Teraz jest po prostu wszędzie. Nie chce być jednak postrzegana wyłącznie jako „sexy dziewczyna z teledysku”. Ma do zaoferowania światu o wiele więcej.

Jest nie tylko aktorką, ale też wokalistką, tancerką, choreografką, reżyserką i modelką. – Odkąd skończyłam 15 lat, zajmuję się wszystkim po trochu – mówi o sobie. W pracy zawsze daje z siebie wszystko, spełniając kolejno każde ze swoich marzeń, a jej CV z każdym dniem staje się coraz bogatsze. Przez dekadę wydała cztery albumy, układała choreografię dla Beyoncé, była sensacją wielu MET Gali i jurorką tanecznego reality show. Teraz natomiast gra u boku największych gwiazd Hollywood: w thrillerze kryminalnym „Łup” dzieli ekran z Benem Affleckiem i Mattem Damonem, a w serialu prawniczym „Wszystko dozwolone” z Glenn Close, Sarą Paulson i Naomi Watts. Za rolę w „Jednej bitwie po drugiej” Paula Thomasa Andersona u boku Leonardo DiCaprio jest z kolei nominowana do Oscara. I chociaż w branży rozrywkowej działa nie od dziś, teraz jej gwiazda osiąga zupełnie nowe szczyty. – Nigdy nie miałam jednego celu. Jestem marzycielką i chcę spełniać swoje marzenia – dodaje.

Teyana Taylor w filmie „Jedna bitwa po drugiej” (Fot. materiały prasowe) Teyana Taylor w filmie „Jedna bitwa po drugiej” (Fot. materiały prasowe)

Prywatnie emanuje zadziorną, wręcz onieśmielającą pewnością siebie. Trudno też zignorować jej fizyczność: wyraziste kości policzkowe, godne pozazdroszczenia mięśnie brzucha, muskularną sylwetkę i intensywne spojrzenie. Podobnie jak jej postacie, jest pracowita, ambitna, bezkompromisowa, niezależna i twardo stąpająca po ziemi, a jednocześnie niesamowicie opanowana, powściągliwa i delikatna. Mówi też, że jest bardzo nieśmiała, chociaż oglądając jej występy, naprawdę trudno w to uwierzyć.

Niecy Nash-Betts, koleżanka z planu „Wszystko dozwolone”, opisuje ją jako osobę poważnie podchodzącą do swojego fachu. – Ma zachwycające poczucie humoru i pogodne usposobienie. W pracy z nią jest dużo miejsca na radość, zabawę i niespodzianki, co nie zdarza się często – dodaje Sarah Paulson. – To, co w Teyanie jest oczywiste, to jej siła: ogień, hart ducha i pewność siebie. Mniej oczywiste jest to, co czyni ją wyjątkową: jest wrażliwa, delikatna i niezwykle inteligentna – mówi z kolei Paul Thomas Anderson.

Teyana Taylor (Fot. Kevin Mazur/Getty Images) Teyana Taylor (Fot. Kevin Mazur/Getty Images)

Jej partnerzy z filmu „Łup” wypowiadają się o niej równie ciepło. Matt Damon twierdzi, że wszystkie sceny z nią są świetne. – Łatwo się skupia, co jest dobre, bo zmusza do sprawnej pracy. Chętnie zmienia ujęcia i próbuje różnych podejść – ma intuicję filmowca, który wie, co sprawdzi się w kamerze. Praca z kimś takim to ekscytująca sprawa – wyznaje.

Wtóruje mu Affleck. – Jest zabawna i emanuje tą samą pewnością siebie, co jej postacie. To daje poczucie, że odnajdzie się w niemal każdych okolicznościach i w każdej grupie ludzi. Nie jest też aktorką, która popada w samouwielbienie, a to cenna cecha w jej sytuacji – mówi aktor, dodając, że na planie wszyscy byli nią zachwyceni. Reżyser Eli Russell Linnetz twierdzi z kolei, że praca z nią to „magia rozwijająca się na ekranie”. – To jak odkrycie rzadkiego kamienia szlachetnego – mówi. – Komplementy to piękna rzecz. Konstruktywną krytykę też przyjmę – mówi sama zainteresowana.

Już w swoim publicznym debiucie, programie MTV o hucznych imprezach urodzinowych nastolatków, dała wyraz temu, że kocha widowiska i bycie w centrum uwagi. Podczas przyjęcia pozowała bowiem w pudełku Barbie o ludzkich rozmiarach niesionym przez umięśnionych mężczyzn z gołymi torsami. To wydarzenie okazało się jednak źródłem wielu nieporozumień. – Ludzie mówili, że jestem nepo baby i mam bogatego ojca, a ja po prostu chciałam mieć fajną imprezę – wyjaśniała po latach. Status osoby, która sama doszła do czegoś, zawsze miał dla niej znaczenie. Teraz, mając w ręku Złoty Glob i za chwilę być może Oscara, Teyana Taylor oficjalnie przejmuje Hollywood.

Gwiazda MTV, choreografka Beyoncé, podopieczna Kanyego Westa. Kim jest Teyana Taylor?

Teyana Taylor urodziła się 10 grudnia 1990 r. w Harlemie, gdzie spędziła całe swoje dzieciństwo. Wychowywana przez matkę, od początku przygotowywała się do pracy w Hollywood i była gotowa na bycie w centrum uwagi. – Byłam wścibskim dzieciakiem. Robiłam wszystko. Śpiewałam w chórze, chodziłam na zajęcia biblijne, jeździłam na deskorolce, biegałam na bieżni, układałam choreografie dla różnych zespołów tanecznych. Byłam sławna w okolicy mówi 35-letnia dziś gwiazda.

Już jako mała dziewczynka plądrowała garderobę mamy i w jej strojach tańczyła do piosenek Michaela Jacksona, a kiedy miała 14 lat, oznajmiła: „To jest to, co chcę robić”. I tak mama została jej menadżerką, aby zrobić z córki gwiazdę. Wokalno-taneczny talent szybko jednak doprowadził ją do osób, które odmieniły jej dotychczasowe życie. Wkrótce podpisała więc kontrakt z wytwórnią rapera i producenta muzycznego Pharrella Williamsa, a następnie – mając zaledwie 15 lat – została choreografką Beyoncé (to ona odpowiada za układ, który widzimy w teledysku do „Ring the Alarm”) i zatańczyła w klipie „Blue Magic” Jaya-Z. Potem wystąpiła w programie MTV My Super Sweet 16”, w którym bogate dzieciaki chwaliły się wystawnymi urodzinami. Taylor była jednak wyjątkiem. Nie pochodziła z zamożnej rodziny, ale z powodu udziału w show przez lata musiała odpierać zarzuty, że jest inaczej. – Przyjęcie zorganizowała moja mama, Pharrell i wytwórnia. Tak naprawdę był to najskromniejszy odcinek w historii programu – przyznała po latach.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Kolejnym krokiem było wysunięcie jej na pierwszy plan. Debiutancki singiel „Google Me” spełnił co prawda ten cel, jednak Taylor – z silnym głosem i sceniczną charyzmą – domagała się pełnej swobody twórczej, czego nie była w stanie zapewnić jej wytwórnia Williamsa. Kolejną dekadę jej kariery ukształtowała więc współpraca z innym muzycznym geniuszem.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Początkowo Kanye West chciał, aby Taylor pomagała mu głównie w sprawach związanych z modą. Taylor dostrzegła jednak więcej niż jedną okazję. Gdy w końcu się spotkali, zaprezentowała mu swoje umiejętności wokalne. Ostatecznie przeszła do jego wytwórni, gdzie wydała trzy albumy: „VII” (2014), „KTSE” (2018) i „The Album” (2020), na którym usłyszeć możemy m.in. Erykę Badu, Missy Elliott i Lauryn Hill. Szczytem tej artystycznej współpracy był jej występ w teledysku Westa „Fade”, który zdobył m.in. nagrodę MTV za choreografię. Zapytana o ich obecną relację, mówi: „Nie muszę zgadzać się ze wszystkim, co robi i mówi, ale nie powiem też: »Pieprzyć sukinsyna«”. I chociaż jej utwory zbierały pochlebne recenzje, uznanie ze strony branży postępowało dość powoli.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Teyana Taylor: „Nie czuję się doceniania”

Fakt, że większy rozgłos zapewnił jej występ w teledysku Westa niż własne utwory muzyczne, był dla niej dość frustrujący. Czuła się marginalizowana i niedoceniana, więc pod koniec 2020 roku ogłosiła przejście na muzyczną emeryturę. – Wszędzie traktowano mnie z szacunkiem, ale wytwórnie nie wiedziały, co ze mną zrobić – mówiła. Powołała się też na priorytetowe traktowanie własnego dobrostanu i swoich córek, Junie (10 l.) i Rue Rose (5 l.):

„Nie mogę pozwolić, żeby to mnie zabiło. Muszę to zrobić dla swojego zdrowia psychicznego i moich dzieci, żebym mogła żyć dla nich”.

– Jest wiele rzeczy, które chcę zrobić, a ciągle je skreślam – przyznała. Skupiła się więc na pasjach, które zawsze odsuwała na bok: aktorstwie, reżyserii i współpracy z innymi artystami z wielkimi marzeniami i niedużymi budżetami. – Wiem, jak to jest mieć wielkie pomysły i być ambitnym. Ludzie patrzą na ciebie, jakbyś miał pięć głów. Ale w moim słowniku twórczym nie ma słowa „niemożliwe” – dodaje.

– Zawsze ufam Bogu, ale wtedy polegałam na nim bardziej niż zwykle. Modliłam się na kolanach. Byłam zdeterminowana. Afirmowałam: „Będę niesamowitą aktorką i reżyserką. Będę pomagać innym w urzeczywistnianiu ich wizji” – podkreśla. I nagle marzenia zaczęły się spełniać. Została obsadzona w „Księciu w Nowym Jorku 2” (2021) u boku Eddiego Murphy’ego i Wesleya Snipesa, a potem w filmie „Tysiąc i jeden” (2023), który umocnił jej pozycję jako aktorki. I tak rozpoczęła kolejny rozdział kariery.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Kreacja byłej więźniarki, która porywa syna z domu opieki zastępczej, zapewnił jej również nagrodę jury na festiwalu Sundance i wiele innych wyróżnień. – Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że miałam szczęście. Modlę się o okazje, żeby pokazać, na co mnie stać – mówiła. Nawet jeśli Hollywood jeszcze dobrze jej nie znało, już była w centrum uwagi.

Teyana Taylor w „Jednej bitwie po drugiej”

Był czas, gdy nie mogła zdobyć żadnej roli. Czuła, że jej kariera stoi w miejscu, ale wciąż była pełna wiary. „Każda twoja modlitwa zostanie wysłuchana. Musisz tylko ciężko pracować i być cierpliwa” – powtarzała sobie jak mantrę. Rola w „Jednej bitwie po drugiej” Paula Thomasa Andersona, jednego z najbardziej cenionych reżyserów Hollywood, była jedną z tych wysłuchanych modlitw. Zanim przyjęła rolę, nie przeczytała nawet scenariusza, ale intuicja jej nie zawiodła. Jej postać, Perfidia Beverly Hills, przewodzi rewolucji u boku swojego partnera – aż do momentu, gdy rodzi córkę. – Chyba wszyscy zgodzą się, że to twardzielka – mówi Taylor. Mimo ograniczonego czasu ekranowego (jest bohaterką pierwszych 40 minut filmu, zanim narracja przeskakuje w czasie, skupiając się na postaciach Leonardo DiCaprio i Chase Infiniti), nie sposób wyobrazić sobie filmu bez jej udziału.

Teyana Taylor i Leonardo DiCaprio w filmie „Jedna bitwa po drugiej” (Fot. materiały prasowe) Teyana Taylor i Leonardo DiCaprio w filmie „Jedna bitwa po drugiej” (Fot. materiały prasowe)

Jej postać jest bowiem narracyjnym pulsem filmu, siłą napędową fabuły oraz inicjatorką akcji. W wyniku depresji poporodowej podejmuje jednak kilka bardzo wątpliwych decyzji, ale Taylor mocno z nią sympatyzuje. – Jest w trybie przetrwania, a jako czarnoskóra kobieta nie otrzymuje tyle samo współczucia, co inni. Wszyscy po prostu zakładają, że wszystko u niej w porządku. A ona zmaga się z depresją, bo nie chce zwalniać tempa i rezygnować z życia po porodzie. Chce wciąż strzelać i być niezależną rewolucjonistką – twierdzi aktorka.

– Gdy na samym początku rozmawialiśmy o obsadzie, ciągle wracaliśmy do Teyany. Potrzebowaliśmy kogoś nieustraszonego, kto tchnąłby życie w tak intensywną, ambitną i skomplikowaną postać. A taka właśnie jest Teyana – mówi DiCaprio.

Z kolei Anderson tak opisuje pracę z Taylor:

Cholera, mnóstwo frajdy. Myśli jak filmowiec. Umie słuchać i ma cięty język, a to dobre połączenie”.

– Na początku sfilmowaliśmy ją biegnącą o zachodzie słońca. Wtedy zrozumieliśmy, że pracujemy z kimś wyjątkowym – dodał. – W jednej scenie absolutnie brutalnie traktuje Leo na tylnym siedzeniu auta. Fajnie było patrzeć, jak nim pomiata. W innej z kolei strzela z karabinu, używając ciążowego brzucha do stabilizacji lufy. To niezły obraz.

Taylor mu przytakuje: „Ludzie często traktują kobiety w ciąży jakby były z porcelany. Kiedyś ciąża w tej branży przerażała. Mówiono: „Nie możesz mieć teraz dziecka. Co z twoją karierą?”. Dla mnie ten obraz symbolizuje wolność”.

Tematem medialnych dyskusji jest też to, jak Perfidia jest fetyszyzowana przez białych mężczyzn, w szczególności skorumpowanego pułkownika Lockjawa (Sean Penn). – Raz jeden z dziennikarzy wspomniał o tym, że ludzie uważają Perfidię za przesadnie napaloną. Słucham? Czy my oglądamy ten sam film? Już w pierwszej scenie, w jakiej ją widzimy, przystawia facetowi pistolet do głowy, a on nazywa ją słodką – mówi z frustracją. Taylor postrzega bowiem swoją bohaterkę nie jako osobę wykorzystywaną, a jako osobę, która wykorzystuje seksualność na swoją korzyść (postać grana przez Penna ostatecznie wpada w jej pułapkę i staje się wobec niej uległy). – Czarnoskóre kobiety są nieustannie fetyszyzowane. Mam nadzieję, że ten film to zmieni – dodaje.

Teyana Taylor i Sean Penn w filmie „Jedna bitwa po drugiej” (Fot. materiały prasowe) Teyana Taylor i Sean Penn w filmie „Jedna bitwa po drugiej” (Fot. materiały prasowe)

Teyana Taylor: związek z Imanem Shumpertem

Kręcąc „Jedną bitwę po drugiej” zmagała się jednak z chaosem w życiu prywatnym. W 2023 r., po 6 latach związku z byłym koszykarzem NBA Imanem Shumpertem, złożyła bowiem pozew o rozwód. Publiczne przepychanki trwały dość długo, gdyż gwiazda początkowo powołała się na „okrutne traktowanie”. Od tamtej pory zaciekle chroni jednak prywatność swoją i swojej rodziny. – Rozwód to dla mnie jak opłakiwanie śmierci żywej istoty. Gdy w grę wchodzą dzieci, ważne jest, aby pozostać dla nich najlepszymi rodzicami, jakimi się da – przyznaje. Chce jednak, aby ludzie nie bali się małżeństwa, bo to „piękna rzecz”.

– Po prostu gdy coś ci nie służy, musisz uciec – dodaje.

Teyana Taylor: powrót do muzyki i romans z Aaronem Pierrem

Z trudnym rozstaniem pomogła jej uporać się muzyka. Po 5 latach w końcu poczuła, że jest gotowa ponownie zaangażować się w przemysł muzyczny na swoich warunkach. – Zawsze kochałam muzykę. Teraz jednak chcę robić ją po swojemu, nie dla statystyk. Mogłabym sprzedać jedną kopię i byłoby świetnie – przekonuje. W sierpniu wydała więc nominowany do nagrody Grammy album wizualny „Escape Room” z gościnnym udziałem m.in. Reginy King i Kerry Washington. To refleksyjny krążek, który pokazuje drogę od złamanego serca do uzdrowienia. Muzycznie ma wiele odcieni: znajdziemy tu utwory klubowe, R&B i ballady, ułożone tak, aby śledzić rozpad jednego związku i początek nowego.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Co więcej, częścią albumu jest również wyreżyserowany przez artystkę krótkometrażowy film z udziałem aktorów Lakeitha Stanfielda („Atlanta”) i Aarona Pierre’a („Rebel Ridge”), z którym Taylor spotykała się przez ostatni rok. Po raz pierwszy zauważono ich razem w lutym 2025 r., siedem miesięcy po tym, jak sfinalizowała swój rozwód. Pod koniec grudnia media poinformowały jednak o rozstaniu. Taylor ma jednak niezmiennie optymistyczne spojrzenie na miłość. – Moja miłość zawsze jest szczera – mówi.

Teyana Taylor: nadchodzące projekty

Nie umie stać w miejscu i wciąż ma apetyt na nowe. – Jeśli mam energię, żeby coś zrobić, to to zrobię – przyznaje otwarcie. Ostatnio zapisała się do szkoły kulinarnej. To marzenie, które zbyt długo ​​odkładała na później. – Wiem, że brzmi to małostkowo, ale to dla mnie ważna sprawa. Często odrabiam lekcje w aucie jadąc na premierę. I jestem dumna z tego, że zawsze robię to na czas, a nawet wcześniej niż inni – mówi. Planuje też otworzyć kiedyś własną restaurację i piekarnię. – Gotowanie i pieczenie to dla mnie sposób na regenerację. Pozwala mi wrócić do normalności. To moja terapia – dodaje.

Jeśli chodzi natomiast o jej poczynania w świecie kina, „Jedna bitwa po drugiej” to jedynie preludium. Wiosną rozpocznie zdjęcia do swojego reżyserskiego debiutu „Get Life”. Niebawem zobaczymy ją również jako Dionne Warwick w filmie biograficznym (ikona muzyki osobiście poprosiła Taylor, aby ją zagrała) oraz komedii „72 Hours”.

Na horyzoncie jest tego jednak jeszcze więcej. Teraz to ona robi przysługę filmowcom, nie odwrotnie. To jest absolutnie jej moment, a mało kto potrafi lepiej wykorzystać swoje 5 minut niż właśnie ona. – Nigdy nie będę narzekać na natłok zajęć, bo właśnie o to się modliłam, i teraz to mam. Nie ma odwrotu – mówi z uśmiechem.

Źródło: hollywoodreporter.com, vanityfair.com, instyle.com [dostęp: 09.02.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE