Autopromocja
WOS 6 - 1200
WOS 6 - 1200
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Muzyka
  4. >
  5. 14 minut, które podzieliły Amerykę. Bad Bunny zamienił Super Bowl w manifest jedności

14 minut, które podzieliły Amerykę. Bad Bunny zamienił Super Bowl w manifest jedności

(Fot. Kevin Sabitus/Getty Images)
(Fot. Kevin Sabitus/Getty Images)
Super Bowl to zwykle spektakl, który ma bawić i nie drażnić. Tym razem za sprawą Bad Bunny’ego scena w Kalifornii zamieniła się w list miłosny do Portoryko – i subtelny komentarz o tym, czym naprawdę jest Ameryka.

Na stadionie Levi’s w Santa Clara w Kalifornii Bad Bunny zrobił coś, czego wcześniej nie dokonał nikt: jako pierwszy artysta w historii Super Bowl wykonał cały swój 14-minutowy set wyłącznie po hiszpańsku. Wydarzenie, które co roku przyciąga największą widownię telewizyjną w USA, stało się przestrzenią dla języka, który dla milionów Amerykanów jest codziennością – choć rzadko bywa tak wyeksponowany w mainstreamie.

31-letni artysta, według Spotify najczęściej odtwarzany wykonawca 2025 roku, nie potrzebował tłumaczeń. Zagrał medley największych hitów – od „Tití Me Preguntó” po „MONACO” i „BAILE INoLVIDABLE” – przenosząc publiczność w krajobraz Karaibów. Na scenie pojawiła się jego kultowa „casita”, stylizowana na tradycyjny portorykański dom. To właśnie na jej werandzie tańczyli goście wieczoru: Pedro Pascal, Jessica Alba czy Cardi B.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Muzycznie wsparli go Lady Gaga – w latynosko zaaranżowanej wersji „Die With A Smile” – oraz Ricky Martin, który wykonał „Lo Que Le Pasó A Hawaii”, utwór ostrzegający przed kulturowym wymazywaniem tożsamości.

Portoryko w centrum Super Bowl

Od pierwszych sekund było jasne, że to nie jest „neutralne” show. Bad Bunny wyłonił się z pola trzciny cukrowej, a scenografia – salon fryzjerski, bar, uliczna weranda – odtwarzała dźwięki i obrazy wyspy. Portoryko, samorządne terytorium USA, było bohaterem wieczoru.

Najbardziej symboliczny moment? Artysta wspiął się na słup energetyczny – czytelne nawiązanie do zniszczonej infrastruktury po huraganie Maria w 2017 roku – i rapował, oddając hołd ofiarom katastrofy. Miał na sobie beżowy sweter z numerem 64. Dla wielu to odniesienie do oficjalnej liczby ofiar huraganu, która – jak później wskazywały niezależne analizy – była dramatycznie zaniżona wobec rzeczywistych tysięcy zgonów.

„Together, We Are America”. Bad Bunny rozsierdził tym amerykańską prawicę

Choć artysta unikał bezpośrednich deklaracji politycznych, przekaz był czytelny. Wypowiedział tylko jedno zdanie po angielsku: „God bless America”, po czym wyliczył kraje Ameryki Północnej, Środkowej i Południowej, gdy tancerze nieśli ich flagi – Portoryko i USA maszerowały obok siebie. Za tancerzami pojawił się billboard z hasłem „The only thing more powerful than hate is love”. Na końcu Bad Bunny uniósł futbolówkę z napisem „Together, We Are America”.

Ten gest wywołał natychmiastową reakcję Donalda Trumpa, który na platformie Truth Social określił występ jako „absolutnie okropny” i „obrazę wielkości Ameryki”, dodając, że „nikt nie rozumie ani słowa, co ten gość mówi”. Równolegle konserwatywna organizacja Turning Point USA zorganizowała alternatywny „All-American Halftime Show” z udziałem Kid Rocka. Paradoksalnie tylko wzmocniło to wymowę głównego występu.

Zamiast prowokacji – miłość ponad wszystko

Dla wielu zaskoczeniem był brak bezpośrednich odniesień do polityki migracyjnej USA, zwłaszcza że zaledwie tydzień wcześniej Bad Bunny podczas gali Grammy wzywał do „ICE out”, krytykując działania służb imigracyjnych. Tym razem postawił na inną strategię: język symboli, miłość zamiast oskarżeń i dumę zamiast konfrontacji.

Występ był też opowieścią o rodzinie i przyszłości. Na scenie pojawiła się młoda para biorąca ślub (prawdziwy!), a w jednym z segmentów artysta symbolicznie przekazał swoją nagrodę Grammy dziecku, gdy na małym telewizorze odtwarzano fragment jego przemówienia z 2026 roku. To była narracja o dziedzictwie – kulturowym i emocjonalnym, a także o Ameryce rozumianej szerzej niż granice polityczne. Właśnie to było punktem zapalnym dla Trumpa – bo kto właściwie ma prawo definiować amerykańskość? Język? Granice? Władza?

Super Bowl przyzwyczaił widzów do bezpiecznych spektakli. Tym razem scena stała się lustrem odbijającym to, co w Stanach Zjednoczonych najbardziej skomplikowane, i przypomnieniem, że Ameryka to więcej niż jeden język, jedna historia i jeden punkt widzenia.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE