W rodzinnej Brazylii bywa cenzurowany, a w Stanach Zjednoczonych uparcie próbują obsadzać go w kółko w tej samej roli gangstera z narkotykowego kartelu. Czy nominacja do Oscara za udział w filmie „Tajny Agent” sprawi, że Wagner Moura wreszcie zdobędzie rozpoznawalność, na jaką zasłużył?
To oczywiście nie tak, że nikt go nie zna i akademia filmowa musiała wyciągnąć człowieka spod kamienia, gdy brakowało piątego w kategorii Najlepszy aktor pierwszoplanowy. Główna rola w hitowym serialu „Narcos”, który opowiadał o trudnym życiu i wątpliwej etycznie twórczości Pabla Escobara, najsłynniejszego dilera w historii narkotyków, zrobiła z Wagnera Moury międzynarodową gwiazdę. Ale Escobar to taki bohater, który naznacza, podobnie jak południowoamerykańskie pochodzenie. Gdy jesteś aktorem z Brazylii i mówisz z wyraźnym akcentem, Hollywood widzi cię wyłącznie w roli nielegalnego imigranta, który łamie prawo, żeby przeżyć. „Po serialu „Narcos” odrzuciłem wiele propozycji – dilerów narkotyków, twardzieli i Latynosów. Chcę grać takie same postacie, jakie grają biali amerykańscy faceci. Chcę zagrać postać o imieniu Michael, która mówi tak jak ja, ponieważ reprezentuję dużą część tego kraju – ludzi, którzy tu przybyli, mówią z akcentem i są fundamentem filozofii, na której zbudowano Stany Zjednoczone” – mówił w niedawnej rozmowie z magazynem „W”. Moura nie tylko nie przyjmuje tendencyjnych propozycji. Stara się opowiadać na ekranie historie, które coś wnoszą, stawiają pytania o źródła politycznych kryzysów, zmuszają do refleksji na tempem społecznych przemian.
Wagner Moura od dziecka chciał być aktorem, więc najpierw został dziennikarzem. „Wciąż próbuję przepracować tę decyzję na terapii” – żartował w podcaście „Awards Chatter” realizowanym przez redakcję magazynu „The Hollywood Reporter”. Po studiach prowadził własną agencję PR, a gdy ta zbankrutowała, zatrudnił się w lokalnej stacji telewizyjnej i przeprowadzał wywiady z celebrytami. W tym samym podcaście Wagner Moura wspominał swoje pierwsze zderzenie z amatorskim teatrem i wyznawał, że wybrał aktorstwo z potrzeby kontaktu z innymi ludźmi, którego był wyjątkowo głodny jako samotny dorastający chłopak. „Gdy mój ociec, zawodowy wojskowy, przeszedł na emeryturę, zdecydował, że zamieszkamy w jego rodzinnym mieście – tyciej miejscowości na północnym wschodzie Brazylii. Miałem 11 lat, spędziliśmy tam dwa lata, po czym wróciliśmy do Salvadoru, bo rodzice chcieli dla nas lepszej edukacji, a lepsze szkoły były w większych miastach” – opowiadał w „Award Chatter”. „Nie potrafiłem porozumieć się z rówieśnikami w Salvadorze. Nie potrafiłem znaleźć sobie miejsca. Nie miałem żadnych pasji. To przecież bardzo wrażliwy moment w życiu. Gdy jesteś nastolatkiem, szukasz akceptacji grupy, chcesz mieć swoją paczkę przyjaciół i czuć, że przynależysz. A ja byłem dziwny, inny, nie miałem znajomych. Wołali na mnie U.F.O.. Aż odkryłem trupę teatralną dla trudnych dzieciaków. Nie żebym uważał, że mam jakiś wielki talent. Bardziej zależało mi na kontakcie z ludźmi. Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Miałem 15 lat, wszedłem na salę, zobaczyłem the wszystkie dzieciaki i pomyślałem, że z nimi mógłbym spędzać czas codziennie, do końca życia. Że z tymi dziewczynami chcę chodzić na randki, że chce być kumplem tych chłopaków…”.
Czytaj także: 30 filmów, na które czekamy w 2026 roku. Te premiery już teraz wywołują gorączkę wśród fanów kina
Czy jest ktoś, z kim nie udało mu się zakumplować? Można by wskazać kilku wpływowych brazylijskich polityków. Moura notorycznie się naraża, ryzykuje karierę, czasem może nawet zdrowie i życie, ale ma sprecyzowane poglądy i wyraża je bez zahamowań. Publicznie wyrzuca korupcję wysoko postawionym urzędnikom, punktuje autorytarne zapędy ludziom władzy. Napisał artykuł do jednej z brazylijskich gazet, w którym ostrzegał przed wiszącym w powietrzu zamachem stanu i wypominał niekonstytucyjne wyroki jednemu z kluczowych sędziów w Brazylii. „Po tym artykule dostawałem listy z pogróżkami, groźby śmierci, potworne rzeczy” – mówił w wywiadzie dla „The Guardian”. W 2019 roku Wagner Moura nakręcił swój debiut reżyserki, filmową biografię Carlosa Marighelli, lidera zbrojnego oporu przeciwko dyktaturze wojskowej. Marighella był kontrowersyjnym działaczem, jedni widzieli w nim bojownika o wolność, inni terrorystę, który rabuje, porywa i wysadza w powietrze. CIA obstawiało, że to nowy Che Guevara. Film Wagnera Moury, dość hagiograficzny w swoim podejściu do rewolucjonisty, został przyjęty całkiem ciepło przez zagraniczną widownię i media, ale w Brazylii nieoficjalnie blokowano dystrybucję, a za sabotażem miał stać Jair Bolsonaro, ówczesny prezydent, dziś odsiadujący wyrok za próbę zamachu stanu. Obecna władza sprzyja artystom? To też niestety problem, bo widownia wolałaby, żeby żadna nie sprzyjała. „Krążą plotki, że rzekomo dostaliśmy miliony dolarów od rządu, żeby nakręcić film zgodny z linią ideową obecnej władzy. I to mimo faktu, że finansowanie kultury i sztuki jest w Brazylii gwarantowane zapisami konstytucji” – żalił się Moura na łamach „The Guardian”.
Tym filmem, który jest niby brzydko uwikłany w politykę, ma być „Tajny agent”. Tak, to kino polityczne, które wprowadza w niuanse najnowszej historii Brazylii, korzystając ze stylowej estetyki vintage thrillera. Wagner Moura gra sprytnego eksperta od technologii, a jego bohater, tłamszony w totalitarnym reżimie, chcę uciec z kraju, posługując się fałszywymi dokumentami, ale musi najpierw zrobić w balona płatnych zabójców, który dostali na niego zlecenie. Reżyser Kleber Mendonça Filho, jeden z najbardziej oryginalnych twórców kina latynoamerykańskiego, szuka balansu między żwawą fabułą a rzetelnym reportażem, ale stroni od rozwiązań typowych dla kina akcji. Wagner Moura, w rozchełstanej koszuli, potrafi wygrywać taką nieoczywistą dramaturgię. „Koszula i sandały to koloryt regionu. Akcja filmu rozgrywa się w Recife, w moich rodzinnych stronach. Tę część Brazylii rzadko pokazuje się w filmach. Wtedy mężczyźni stąd nosili koszule rozpięte tak, by było widać ich torsy. Tak nosił się mój ojciec. W lewej kieszeni koszuli trzymał paczkę papierosów. Zupełnie jak mój bohater” – mówił Wagner Moura w wywiadzie dla „W”. I kontynuował: „Od roku 1964 do 1985 w Brazylii panowała dyktatura. Mój bohater nie chce obalić rządu. Chce przetrwać w świecie, gdzie faworyzuje się zupełnie inne wartości niż te, w które sam wierzy”. Za rolę w „Tajnym Agencie” Moura dostał już kilka nagród, w tym na festiwalu filmowym w Cannes. Jest też pierwszym w historii latynoamerykańskim twórcą, który zdobył Złotego Globa w kategorii Najlepszy aktor pierwszoplanowy. Oscar dla Moury byłyby równie przełomowy.