Autopromocja
1200300
1200300
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Wszyscy znają jej twarz, ale nie każdy zna jej historię. Kim naprawdę jest Kate Hudson – i czy tym razem dostanie Oscara?

Wszyscy znają jej twarz, ale nie każdy zna jej historię. Kim naprawdę jest Kate Hudson – i czy tym razem dostanie Oscara?

Kate Hudson (Fot. Bryan Derballa/Getty Images for IMDb)
Kate Hudson (Fot. Bryan Derballa/Getty Images for IMDb)
25 lat po pierwszej nominacji do Oscara Akademia znów upomniała się o Kate Hudson – tym razem za rolę pierwszoplanową. „Nie lekceważę tego, ile pracy trzeba włożyć, aby znaleźć się w miejscu, w którym jestem. To nie dzieje się samo” – mówi dziś. Jej historia nie jest opowieścią o spektakularnym powrocie – zresztą sama Kate przyznaje, że nie lubi słowa „comeback”. To raczej portret kobiety, która nigdy nie zniknęła, a raczej dojrzewała poza światłem reflektorów. Kim naprawdę jest Kate Hudson?

Są nazwiska, które nie potrzebują skandalu, żeby żyć. Kate Hudson to jedno z nich. Nie wylądowała na okładkach z powodu burzliwego romansu ani nie zaistniała dzięki kontrowersyjnemu tweetowi – choć to nie przeszkadzało tabloidom, by przy wielu okazjach wypowiadać się o niej krytycznie. Pojawiała się, grała, znikała, by za chwilę powrócić w kolejnym filmie. Kojarzymy ją głównie jako tę dziewczynę z „Jak stracić chłopaka w 10 dni” – roześmianą blondynkę w żółtej sukience, której chemia z Matthew McConaugheyem była tak naturalna, że wielu widzów zapomniało, że to fikcja. Potem były kolejne rom-comy, trochę thrillerów, epizod w „Glee”, marki suplementów i odzieży sportowej oraz – uwaga – własna wódka.

I gdy wielu myślało, że Amerykanka niczym nas już nie zaskoczy, ona postanowiła pokazać im, że są w błędzie. W wieku 46 lat otrzymała swoją drugą nominację do Oscara – za fenomenalną pierwszoplanową rolę w „Song Sung Blue”. Wychodzi na to, że chyba świat filmu nie doceniał Kate – a ona w końcu postanowiła się o to upomnieć.

Spis treści:

  1. Kate Hudson: wczesne lata
  2. Kate Hudson: „królowa komedii romantycznych” i nominacje do Oscara
  3. Kate Hudson: kariera muzyczna i „Song Sung Blue”
  4. Kate Hudson: życie prywatne (mąż, dzieci, hobby)

Kate Hudson: wczesne lata

Kate Hudson przyszła na świat 19 kwietnia 1979 roku w Los Angeles jako córka aktorki Goldie Hawn oraz aktora, komika i muzyka Billa Hudsona. Rodzice rozstali się, gdy miała 18 miesięcy, a ona i jej brat Oliver wychowywali się pod opieką matki i jej wieloletniego partnera – aktora Kurta Russela, którego Hudson uważa za swojego prawdziwego ojca.

Nic dziwnego, że sama poszła w ślady bliskich i po liceum, zamiast wybrać studia na Uniwersytecie Nowojorskim, postawiła wszystkie karty na karierę aktorską. Jednocześnie aktorka przy okazji wielu wywiadów podkreślała, że rodzice od najmłodszych lat wpajali jej szacunek do rzemiosła i pracy. – Nie wystarczy się po prostu pojawić z myślą, że zostaniesz aktorem. Trzeba to traktować poważnie. Mój tata zawsze mówił: „Schyl głowę i po prostu pracuj. Po prostu wytrwale drąż dalej”.

Amerykanka przy tym nigdy nie udawała, że bycie „nepo baby” jej nie dotyczy. – Udawanie, że to [bycie córką sławnych rodziców] nie jest duża część mojego życia, byłoby nieuczciwe – przyznała w wywiadzie dla „Los Angeles Times”. – Różnica polega na tym, czy bierzesz to za pewnik, czy potrafisz to docenić. Widzę, gdzie dostałam swoją szansę i skąd bierze się ten przywilej. Ale jednocześnie nie umniejszam temu, ile pracy trzeba włożyć, żeby dojść do miejsca, w którym jestem. To się nie dzieje samo. To coś, co trzeba wypracować, co trzeba stworzyć – dodała aktorka.

Czytaj także: Zagrał w 150 filmach, przeżył udar i wychował 8 dzieci. Jak Stellan Skarsgård stał się ikoną kina?

Kate Hudson: „królowa komedii romantycznych” i nominacje do Oscara

Debiutowała w 1998 roku w filmie „Desert Blue”, a już dwa lata później zyskała ogromną popularność. Wszystko za sprawą roli charyzmatycznej, romantycznej i nieuchwytnej Penny Lane w filmie „U progu sławy”, za którą otrzymała Złoty Glob i nominację do Oscara. Choć statuetki ostatecznie nie zdobyła, udowodniła, że potrafi więcej niż tylko czarować uśmiechem. Gdy jednak przekroczyła wrota Hollywood, a jej nazwisko stało się rozpoznawalne, zamiast konsekwentnie budować swój dramatyczny wizerunek, ona wybrała lżejszą drogę. Bardziej komercyjną i może na tamten moment – bardziej własną.

Wszyscy pamiętamy ją z „Jak stracić chłopaka w 10 dni” – filmu, który do dziś jest obowiązkową pozycją na wieczory z winem i przyjaciółkami. Potem były takie tytuły jak „Ja, ty i on” (2006), „Dziewczyna mojego kumpla” (2008), „Ślubne wojny” (2009), „Pożyczony narzeczony” (2011) czy „Dzień Matki” (2016). A choć często zbierały one mało pochlebne recenzje, Kate postanowiła się tym nie przejmować. – Uważam, że opinie krytyków się zmieniają. W świecie filmu krytycy patrzący na wszystko przez określony pryzmat czasami nie widzą tego, czego naprawdę potrzebują ludzie. Dziś cały świat jest jednym wielkim krytykiem. Kiedy tworzysz film, aby wywołać określone emocje, postrzegam to jako spektrum: Dla kogo to robisz? Dla krytyków? Czy dla widzów? Starasz się stworzyć jak najlepszy film i opowiedzieć historię, którą chcesz przekazać. Jeśli zbyt mocno zastanawiasz się, kogo próbujesz zadowolić, prawdopodobnie się pogubisz – mówiła w rozmowie z Entertainment Weekly.

– Gdybym chciała zrobić „Ślubne wojny” lub „Pożyczonego narzeczonego” jako filmy godne uznania krytyków i kampanii oscarowej, byłoby to zupełnie inne kino. Myślę też, że ludzie nie zdają sobie sprawy, jak trudno jest stworzyć taki film i sprawić, by ludzie go polubili – dodała.

Mimo to Kate Hudson została zaszufladkowana jako „królowa komedii romantycznych”, chociaż na koncie ma też role w musicalach, dramatach, horrorach czy thrillerach, a także kilku serialach. – Ten biznes potrafi cię zamknąć w pułapce – tłumaczyła. – Uwielbiam je [komedie romantyczne] grać, ale nie tylko w tym kierunku chciałam iść. Za każdym razem, gdy próbowałam go zmienić, ludzie i tak postrzegali mnie w określony sposób.

W ostatnich latach Hudson zagrała m.in. w dramacie muzycznym „Music” (za który co prawda przyznano jej Złotą Malinę dla najgorszej aktorki), w 2022 roku wystąpiła w kryminale „Glass Onion: Film z serii »Na noże«”, a w 2024 w thrillerze „Kuracja”. Ale dopiero rola w biograficznym dramacie muzycznym „Song Sung Blue” sprawiła, że Akademia ponownie ją dostrzegła.

Kate Hudson: kariera muzyczna i „Song Sung Blue”

Kate Hudson wyznała, że „zawsze” liczyła na role aktorskie, które obejmowałyby śpiew. Okazuje się jednak, że główną barierą nie był brak ofert, a – ona sama. – Jednym z moich lęków było: „Ojej, wydam płytę, wypuszczą muzykę i wtedy już nie będę aktorką” – tłumaczyła w rozmowie z IndieWire. – Za czasów „U progu sławy” nie mieszało się rodzajów rozrywki, bo jeśli zawiodłeś, to zawiodłeś we wszystkim. Więc nie psuj tego, co działa. To sprawiało, że bałam się cokolwiek wypuścić… Po pandemii COVID pomyślałam: „Czekam, aż ktoś inny dostanie zielone światło na zrobienie wielkiego musicalu filmowego, a wtedy ja mogłabym wejść tylnymi drzwiami ze swoim albumem, bo dzięki temu trochę łatwiej byłoby połączyć te dwa światy”.

W 2024 roku Kate Hudson wydała swój debiutancki album „Glorious”, utrzymany głównie w stylistyce popu z domieszką rocka i country, momentami z akustycznym, folkowym klimatem. Same piosenki mają bardzo osobisty charakter – to w dużej mierze autobiograficzne opowieści o miłości, rozczarowaniach, macierzyństwie i dojrzewaniu. Hudson stawia na szczerość i emocjonalną bezpośredniość zamiast popowej efekciarskości. To zaś przełożyło się na pozytywne reakcje na jej karierę muzyczną. – I to zmieniło moje życie – wyznała. – Nie czułam już, że czegoś mi brakuje. A potem przyszedł ten film [„Song Sung Blue”] i pomyślałam, że energetycznie takie rzeczy się dzieją, gdy dokonujesz różnych wyborów dla siebie.

Oparty na faktach film „Song Sung Blue” opowiada prawdziwą historię Claire i Mike’a Sardinów. Fryzjerka i mechanik samochodowy z Milwaukee na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku stworzyli lokalny zespół Thunder and Lightning, celebrujący twórczość Neila Diamonda, legendarnego amerykańskiego muzyka. Claire Sardina w wykonaniu Kate Hudson to kobieta po przejściach – ocalała z rozbitego małżeństwa, zmagająca się z depresją, ale odnajdująca siebie w muzyce i miłości do Mike’a granego przez Hugh Jackmana. Kate pokazała tu kompletnie inne aktorskie oblicze niż to, do którego nas przyzwyczaiła, co szybko docenili pierwsi krytycy. Recenzenci zauważają, że aktorka zaskakuje autentycznością oraz głębią i podkreślają, że to jej najlepsza kreacja od „U progu sławy”.

Wokalnie zaś udowodniła, że śpiew to nie jednorazowy wybryk, lecz prawdziwa pasja. Jej wykonania Neila Diamonda, Patsy Cline czy harmonii z Jackmanem brzmią naturalnie i przejmująco. Krytycy piszą o zaraźliwej radości i przejmującym bólu, które płyną prosto z serca, bez śladu aktorskiej pozy.

– Są pewne rzeczy, pewne dźwięki, których po prostu nie da się zmanipulować – tłumaczyła IndieWire. – Niektórzy są prawdziwymi technikami wokalnymi, potrafią świadomie modelować i kontrolować głos. Ja tak siebie nie postrzegam. Jestem dużo bardziej intuicyjną wokalistką. Szczerze mówiąc, w tym projekcie odkrywam rolę raczej drugiego głosu. Kiedy śpiewam z Hugh, chodzi przede wszystkim o to, jak mogę go wesprzeć. A kiedy wykonuję piosenki Patsy Cline, próbuję uchwycić jej charakter na tyle, by brzmiało to jak wiarygodna interpretacja, jakbym rzeczywiście ją naśladowała. To kwestia słuchu, jak sądzę. Trzeba umieć to usłyszeć – potem odsłuchujesz nagranie, kilka razy krzywisz się z zażenowania, powtarzasz to tysiąc razy i w końcu, miejmy nadzieję, trafiasz w punkt – dodała.

Za rolę Claire Sardiny Kate Hudson nominowano m.in. do Złotego Globu i BAFTA. Nominacja do Oscara została ogłoszona 22 stycznia 2026 roku, wywołując łzy radości i wzruszenia. Aktorka była wtedy z mamą, Goldie Hawn, która również ma na koncie nominację do nagrody Akademii. – Moja mama ma 80 lat. Ma za sobą fenomenalną karierę. Jest moją najlepszą przyjaciółką na świecie. Choć moja droga zawodowa potoczyła się inaczej i jesteśmy zupełnie różnymi aktorkami, to wciąż jest moja mama i to od niej uczyłam się jako pierwszej. Jest coś wyjątkowego w tym, że pracujemy w tej samej branży i możemy wspólnie świętować takie chwile – one nabierają jeszcze większego znaczenia, bo są rozumiane w zupełnie inny, głębszy sposób – wyznała Kate „Los Angeles Time”.

O tym, czy aktorka otrzyma swojego pierwszego Oscara, dowiemy się już w marcu – 98. ceremonia odbędzie się w nocy z 15 na 16 marca 2026 roku.

Czytaj także: Rodzina widziała w nim prawnika, on marzył o koszykówce. Jak Benicio del Toro został oscarowym aktorem?

Kate Hudson: życie prywatne (mąż, dzieci, hobby)

Prywatnie Kate Hudson wiedzie życie skupione na rodzinie i duchowości. Jest matką trójki dzieci z różnych związków. W latach 2000–2007 była żoną Chrisa Robinsona, lidera The Black Crowes, z którym ma syna Rydera Russella (ur. 2004). Następnie była zaręczona z Matthew Bellamym z Muse, któremu urodziła syna Binghama (ur. 2011). Obecnie pozostaje w związku z Dannym Fujikawką, muzykiem i współwłaścicielem wytwórni płytowej, z którym wychowuje córkę Rani Rose (ur. 2018). Zaręczyny oficjalnie ogłoszono w 2021 roku.

Aktorka utrzymuje dobre relacje z byłymi partnerami. Przyznaje, że wszyscy razem tworzą patchworkową rodzinę. – Jesteśmy bardzo blisko, dzieci czują, że mają wielką rodzinę – od Cheyenne, siostry Rydera z Chrisem, po córkę Matta. Miłość może zmieniać formę i się poruszać. To rzadkie, ale wspaniałe, bo wszyscy jesteśmy otwarci i dojrzali – wyznała w jednym z wywiadów.

Kate świetnie odnajduje się w roli mamy i na każdym kroku podkreśla, że dzieci są dla niej najważniejsze. Nie idealizuje jednak macierzyństwa – mówi o nim z rozbrajającą szczerością. – Są bólem mojego tyłka. I są najlepszym bólem mojego tyłka, jaki znam – śmieje się. To właśnie ta mieszanka bezwarunkowej miłości i zdrowego dystansu sprawia, że jej podejście do wychowania jest tak charakterystyczne. Hudson wierzy, że dobra mama to mama, która potrafi też puścić wolno. – Im mocniej trzymasz, tym szybciej uciekają – tłumaczy. I dodaje, że to dzieci nauczyły ją więcej o sobie niż jakikolwiek inny życiowy rozdział.

Równowagi wewnętrznej szuka w duchowości. W wolnych chwilach medytuje, co uważa za klucz do zachowania równowagi i wewnętrznego spokoju. – Medytacja zmieniła moje życie – czuję różnicę codziennie – tłumaczy i podkreśla, że praktyka pomaga jej lepiej zrozumieć siebie i to, co naprawdę się liczy.

Interesuje się jogą, mindfulness i fitnessem. Słowem: szeroko rozumianym wellnessem. Śladem innych hollywoodzkich gwiazd Kate nie zamyka się jedynie na aktorstwo i muzykę. Jest założycielką firmy INBLOOM, sprzedającej suplementy, i Fabletics, marki odzieży sportowej. Mało kto wie, że w 2019 roku uruchomiła także markę premium wódki King St. I choć to dość kontrowersyjna decyzja, która ma raczej mało wspólnego ze zdrowym stylem życia, aktorka podkreśla, że „wszystko z umiarem”. – Życie bez balansu byłoby nudne – kwituje.

Zresztą to zdanie brzmi jak motto całej jej kariery. Kate Hudson przez lata grała role, jakich od niej oczekiwano. Przyjmowała etykietki, uśmiechała się do kamer i robiła swoje – po cichu, wytrwale, z klasą. A potem, gdy wszyscy zdążyli już wyrobić sobie zdanie, wyszła na scenę i przypomniała, że najlepsze rozdziały pisze się wtedy, gdy przestajesz grać na cudzych zasadach. Dziś gra tę jedyną rolę, która naprawdę się liczy: samą siebie. I to jest dopiero dobry scenariusz.

Źródła: „Don’t call her first Oscar nod in 25 years a comeback. Kate Hudson never left”, latimes.com; „Kate Hudson on Why Being Called a “Rom-Com Queen” Gives Her a “Mixed Feeling””, hollywoodreporter.com; „Kate Hudson on her panned rom-coms evolving into cult classics: 'The critic has changed'”, ew.com; „When Kate Hudson Realized She ‘Hadn’t Put Everything Out on the Table,’ It Changed Her Career Forever”, indiewire.com [dostęp: 20.02.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE