Autopromocja
1200300
1200300
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. W ciszy przychodzą trudne emocje – nie po to, by zostać, po to, by zostać zauważone

W ciszy przychodzą trudne emocje – nie po to, by zostać, po to, by zostać zauważone

Anna Wendzikowska (Fot. Krzysztof Adamek)
Anna Wendzikowska (Fot. Krzysztof Adamek)
„Współczuję Pani tych samotnych podroży. To takie smutne, nie mieć z kim się podzielić odczuciami” — dużo dostawałam takich wiadomości. Podróżuję sama od lat i dla mnie jest to przyjemność. To czas dla mnie, kiedy robię dokładnie to, na co mam ochotę.

Fragment książki „Ku zmianie. 102 nawyki świadomego życia”, Anna Wendzikowska, wyd. Sensus.

Zawsze powtarzam: Jeśli nie masz przyjemności z przebywania we własnym towarzystwie, to jak możesz oczekiwać, że komuś innemu będzie z Tobą dobrze?

Ale musiałam się tego nauczyć. Byłam do tego dosłownie zmuszona, bo moja praca w telewizji szybko zaczęła ode mnie wymagać częstych samotnych podroży na wywiady, nawet na inny kontynent. Ale podroż do pracy — gdzie cały czas jest zorganizowany, jest plan, są rzeczy do zrobienia, rach ciach, zrobisz i wracasz — to jednak nie to samo co dwutygodniowa wyprawa z plecakiem do Gwatemali. Samotność w takiej podroży jest trudna, bo z głębi duszy wychodzą głęboko upchane lęki, bóle, wyparte emocje. Nieprzeżyte żale i smutki. Jest też niesamowicie transformująca, bo kiedy dopuści się te emocje do głosu, to one odchodzą i zostawiają duszę i serce w lekkości trudnej do opisania.

Warto pobyć ze sobą, choć to trudne. Z jednej strony byłam przyzwyczajona do samotności. Jestem przecież jedynaczką, a moi rodzice dużo pracowali. A jak już wracali do domu, to też się mną niespecjalnie zajmowali. Potem pojawił się alkohol. Musiałam się nauczyć samotnego spędzania czasu. Z drugiej strony, kiedy tylko mogłam, to przed tą samotnością uciekałam. Do babci, do kuzynów, do koleżanek. Obecność innych ludzi dawała mi poczucie bezpieczeństwa w tym moim chaotycznym, nieprzewidywalnym świecie. Dużo byłam w stanie poświęcić dla takiej nawet powierzchownej bliskości. I nagle w dorosłym życiu okazało się, jak okrutnie siebie nadużywam, gdy walczę o obecność ludzi, którzy często wcale nie chcieli ze mną być. I tak to jest: kiedy za bardzo się chce być w towarzystwie ludzi, idzie się na zbyt duże kompromisy.

Samotność, takie umoszczenie się w niej — przecież nie na stałe — pozwala złapać dystans do relacji. I dzięki temu zobaczyć je takimi, jakie są. I co ważniejsze: pozwala zobaczyć SIEBIE. W samotności budzi się kreatywność. To wtedy, kiedy jesteśmy sami, pojawia się przestrzeń na inspirację. Pojawiają się pomysły, przychodzą olśnienia. Gdy nie ma rozpraszaczy, niczym niezajęty umysł może błądzić i tworzyć. Ogromna większość z nas jest przestymulowana i przebodźcowana. Samotność przynosi reset i ukojenie. Wyciszenie to luksus, na który każdy może sobie pozwolić. I warto znaleźć na to przestrzeń. Choćby miało to być 10 minut w ciągu dnia na początek. Odpoczynek psychiczny zapewnia regenerację umysłowi, a to zmniejsza stres. Spędzanie czasu ze sobą to też najlepszy sposób na poznanie samego/samej siebie. W szumie rozmów nie usłyszysz własnych myśli i uczuć. Kim jestem? Co czuję? O czym marzę? Jak chcę żyć?

Samotność daje przestrzeń do refleksji i do autorefleksji. Człowiek, któremu zdarza się świadomie wybierać odosobnienie czy też bycie sam na sam ze sobą, to nie człowiek samotny. Warto trenować samowystarczalność emocjonalną. Świadomość, że nie trzeba nikogo z zewnątrz, żeby czuć się pełnym, buduje wewnętrzną siłę, spokój i głębokie poczucie własnej wartości. Jeśli wychodzimy do świata z takim kapitałem — samoświadomością i brakiem lęku przed samotnością — możemy budować lepsze relacje z innymi. Wiem, kim jestem, jakie są moje wartości. Wiem, czego potrzebuję i co mogę dać. Jednocześnie nie potrzebuję innych desperacko. Jestem pełnią i z tej pełni zapraszam innych do swojego życia, żeby wspólnie tworzyć jeszcze lepszą przestrzeń.

Czytaj także: Poczucie osamotnienia – jak znaleźć na nie antidotum?

Ćwiczenie: Mała samotna przygoda

Wybierz jedno działanie, które zwykle kojarzysz z towarzystwem. Może to być pójście do kina, na kawę, do muzeum, na spacer po nowym miejscu w mieście. Cokolwiek przyjdzie Ci do głowy. Zrób to sam(a). Świadomie, z intencją spędzenia czasu tylko ze sobą. Zwróć uwagę na emocje. Co czujesz w trakcie? Dyskomfort, wolność, radość, zazdrość, ulgę? Zanotuj to po powrocie. Podsumuj doświadczenie — zapisz, co było dla Ciebie najprzyjemniejsze w tym byciu samemu/samej, a co najtrudniejsze. To ćwiczenie uczy, że samotność może być wyborem i przywilejem, a nie karą. Kiedy dasz sobie taką przestrzeń, zaczynasz czuć się pełny(-na). A wtedy relacje z innymi stają się dodatkiem, a nie koniecznością.

Słuchaj ciszy

Nie mam w domu telewizji. Mam telewizor, bo czasami oglądam z moimi córkami jakiś film na platformie streamingowej. Rzadko. Bywa, że przez miesiąc czy dwa w ogóle nie włączamy kolorowego pudełka. Wolimy grać w planszówki. Rok temu zrezygnowałam z pakietu telewizji cyfrowej, kiedy zdałam sobie sprawę, że przynajmniej przez poprzednich 12 miesięcy nie odpaliłam żadnego z kanałów. Lubię ciszę. Nauczyłam się ją doceniać i czerpać z niej. Jeśli coś włączam, to zdecydowanie wolę posłuchać muzyki niż brzęczenia telewizora. Ale dorastałam w domu, w którym telewizor grał non stop — 24 godziny na dobę, nawet w nocy. Ten nawyk dodatkowo nasilił się u mojej mamy po śmierci taty. Mama nie lubiła przyjeżdżać do mojego domu. Mówiła, że brakuje jej grającego telewizora. „Smutno mi bez telewizji. Nie lubię ciszy” — powtarzała.

Czytaj także: Cisza jest w nas cały czas, musimy tylko ją odnaleźć, a ona może nas ocalić – przekonuje filozof Erling Kagge

Wiem od moich przyjaciół, że w wielu domach ich rodziców tak to wygląda. Biedne, uciekające przed sobą i przed swoimi emocjami pokolenie naszych rodziców… Bo trzeba mieć odwagę, żeby słuchać ciszy. W ciszy przychodzą trudne emocje. Ale nie przychodzą przecież, żeby zostać. Przychodzą, bo chcą być zauważone. Chcą, żeby je poczuć… Wtedy mogą odejść. Zagłuszane nie odchodzą nigdy. Boimy się ciszy. Otaczamy się dźwiękami, żeby nie słyszeć głosu naszej duszy. Ona do nas mówi jedynie w ciszy. Czy jakieś inne odgłosy — muzyki, telewizji, ludzi — mogą być cenniejsze niż Twój własny głos? Wiem, on bywa niewygodny. Zwłaszcza na początku. Najpierw Cię ochrzani za to, że przez tyle czasu go nie słuchałeś(-łaś). Wywali trudne tematy, od których przez lata uciekałeś(-łaś). Pierwsza fala wyniesie na powierzchnię wszystkie tłumione dotąd emocje. Lecz jeśli to przetrwasz — udobruchasz ten głos i stanie się Twoim sprzymierzeńcem. Najlepszym przyjacielem. Fontanną kreatywności. Będzie Ci podsuwać nowe pomysły i rozwiązania dręczących Cię problemów. Naukowcy potwierdzają to, co wielu z nas intuicyjnie czuje: cisza nie jest brakiem. Cisza to aktywny stan, w którym organizm się regeneruje.

Badania przeprowadzone przez Imke Kirste wykazały, że już 2 godziny ciszy dziennie pobudzają mózg do tworzenia nowych komórek nerwowych w hipokampie — obszarze odpowiedzialnym za pamięć i emocje. Innymi słowy: cisza dosłownie odbudowuje nas od środka. Inne doświadczenia pokazują, że chwile ciszy obniżają poziom kortyzolu — hormonu stresu — skuteczniej niż muzyka relaksacyjna.

Cisza koi nie tylko zmysły, ale też układ nerwowy, poprzez stabilizowanie tętna i ciśnienia krwi. Kilka minut w ciszy działa jak wewnętrzny reset: ciało się uspokaja, a umysł odzyskuje klarowność. W psychologii mówi się, że cisza pełni jeszcze inną, bardzo ważną rolę — pozwala przeżyć emocje, których na co dzień unikamy. W hałasie łatwiej je zagłuszyć, ale to właśnie w ciszy można je usłyszeć, poczuć i pozwolić im odejść. Dlatego cisza bywa trudna: najpierw wynosi na powierzchnię niewygodne myśli, ale później staje się przestrzenią ulgi i wolności. Cisza jest więc nie tyle pustką, ile przestrzenią twórczą. Mózg, uwolniony od nadmiaru bodźców, zaczyna układać informacje i tworzyć nowe połączenia. To dlatego najlepsze pomysły często pojawiają się nie wtedy, gdy jesteśmy w biegu, ale właśnie w ciszy. Ona daje przestrzeń i czas — zamiast odruchowej reakcji pojawia się chwila na świadomy wybór.

Ćwiczenie: 3 oddechy ciszy

Usiądź lub zatrzymaj się tam, gdzie jesteś. Może być nawet przy biurku — taka mała przerwa w pracy. Zamknij oczy albo spuść wzrok. Zrób 3 spokojne, głębokie oddechy. Po każdym wydechu wsłuchaj się w otaczającą ciszę, nawet jeśli to cisza „z szumem” (odgłosy ulicy, tykanie zegara, szmer w tle). Nie oceniaj tego, co słyszysz. Po prostu zauważ, że poza hałasem istnieje przestrzeń ciszy. Całość zajmuje mniej niż minutę, a zrobiona kilka razy dziennie staje się mikro przerwą na reset umysłu.

Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE