Czasem największym źródłem zmęczenia nie są praca ani domowe obowiązki, lecz myśli, które nie chcą dać nam spokoju. Susan Heitler, uznana ekspertka w obszarze zmiany destrukcyjnych nawyków i niezdrowych wzorców zachowań, wyjaśnia, dlaczego nadmierne analizowanie wcale nie musi być naszą słabością. Oto, jak krok po kroku odzyskać wewnętrzny spokój, nie rezygnując z uważności ani wrażliwości.
Myśli nie dają ci zasnąć. Wracasz do rozmów, analizujesz każde słowo, rozkładasz decyzje na czynniki pierwsze. Gdy wreszcie zapada cisza, pojawiają się obawy, które nie chcą odpuścić. Nadmierne zamartwianie się i nieustanne przeżuwanie myśli to codzienność wielu ludzi, szczególnie tych, którzy biorą na siebie dużo, czują się odpowiedzialni i chcą mieć wszystko pod kontrolą.
Psychologowie podkreślają jednak, że problemem nie jest samo myślenie. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy myśli przestają prowadzić do rozwiązań, a zaczynają krążyć w zamkniętym obiegu, podsycając napięcie i zmęczenie. Doktor Susan Heitler, psycholog kliniczna i autorka książek poświęconych radzeniu sobie ze stresem, zwraca uwagę, że z takiej spirali da się wyjść.
Wbrew obiegowym opiniom, skłonność do zamartwiania się nie jest wyłącznie wadą. Badania psychologów Tsachiego Ein-Dora i Adiego Perry’ego pokazują, że osoby lękowe często pełnią w grupie rolę swoistych „strażników”, a więc szybciej wyczuwają zagrożenia, niespójności czy nieuczciwe intencje innych. To właśnie troska o przyszłość sprawia, że pamiętamy o rachunkach, terminach i bezpieczeństwie bliskich.
Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy napięcie przejmuje kontrolę. Długotrwałe zamartwianie się może prowadzić do problemów ze snem, bólów głowy, podwyższonego ciśnienia i przewlekłego zmęczenia. Jak więc zatrzymać ten mechanizm, zanim przejmie całe życie?
Myśli, które nie zostaną nazwane, mają tendencję do powracania, często w najmniej odpowiednim momencie. Doktor Heitler radzi, by wyjąć je z głowy i przenieść na papier. Nie oceniaj ich i nie zastanawiaj się, czy w ogóle wypada się tym martwić. Może to być lista w notesie, telefonie, a nawet pojedyncze hasła zapisane na luźnych kartkach. Chodzi o sam akt zapisu.
Badania pokazują, że spisywanie obaw obniża pobudzenie emocjonalne i pomaga uporządkować myśli, które wcześniej krążyły chaotycznie. Mózg przestaje je „podtrzymywać”, bo ma pewność, że nic nie zostanie zapomniane. To często pierwszy moment ulgi, kiedy napięcie opada choćby o kilka stopni, a chaos zamienia się w coś uchwytnego.
Lęk bardzo lubi niedopowiedzenia. Gdy nie wiemy, co nas czeka, wyobraźnia zaczyna pracować na najwyższych obrotach, zwykle w pesymistycznym kierunku. Dlatego, jak podkreśla doktor Heitler, najskuteczniejszym lekarstwem na zamartwianie się jest informacja.
Spójrz na swoją listę obaw i podziel je na trzy grupy:
- sprawy, na które nie masz żadnego wpływu,
- te, o których wiesz za mało,
- oraz te, w których masz już wystarczającą wiedzę, by podjąć decyzję.
Badania nad stresem pokazują, że samo zdobywanie informacji, czyli czytanie, pytanie, sprawdzanie faktów, daje poczucie sprawczości i zmniejsza napięcie związane z niepewnością. Nawet jeśli odpowiedź nie jest idealna, świadomość realnej sytuacji pozwala przestać kręcić się w kółko. To moment, w którym myślenie przestaje być jałowe, a zaczyna prowadzić do konkretnych kroków.
Jednym z najczęstszych źródeł wewnętrznego napięcia jest wieczne życie poza teraźniejszością. Gdy myślami wracamy do przeszłości, pojawia się żal i poczucie winy. Z kolei gdy wybiegamy w przyszłość, pojawia się lęk i niepokój. Badania nad tzw. „wędrówką umysłu” pokazują, że ludzie spędzają nawet połowę dnia, myśląc o rzeczach, które w danym momencie się nie dzieją. Im częściej tak się dzieje, tym niższy poziom odczuwanego zadowolenia.
Doktor Heitler zachęca, by ćwiczyć świadome wracanie do chwili obecnej, np. do rozmowy, którą prowadzisz, zadania, które wykonujesz, prostych czynności dnia codziennego. Nie chodzi o wypieranie problemów, lecz o to, by rozwiązywać je wtedy, gdy naprawdę są przed tobą, a nie w setkach hipotetycznych wersji.
Nadmierne myślenie często dotyczy osób wrażliwych, uważnych i odpowiedzialnych. Nie trzeba się z nim rozprawiać ani próbować uciszać głowy na siłę. Wystarczy nauczyć się inaczej kierować uwagę, a więc porządkować myśli, zamiast pozwalać im rządzić nastrojem. Jak pokazuje praktyka psychologiczna, mniej napięcia nie oznacza mniej troski o życie. Oznacza tylko tyle, że energia przestaje uciekać w nieskończone rozważania i wraca tam, gdzie naprawdę jest potrzebna.
Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu, zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.
Źródła: 1) S. Heitler, „3 Ways To Replace Your Pesky Overthinking Habit, According To Psychologist”, yourtango.com; 2) „Scared saviors: Evidence that people high in attachment anxiety are more effective in alerting others to threat”, onlinelibrary.wiley.com; 3) „Write your anxieties away”, health.harvard.edu; 4) „Anxiety increases information-seeking in response to large changes”, pmc.ncbi.nlm.nih.gov; 5) „Daily stress and the benefits of mindfulness: Examining the daily and longitudinal relations between present-moment awareness and stress responses”, sciencedirect.com (dostęp: 29.01.2026).