Matthieu Blazy zaprezentował właśnie swoją pierwszą kolekcję haute couture dla Chanel. Zamiast pompować archiwalne wzorce, poszedł drogą subtelnej dekonstrukcji, pytając wprost: co zostaje z Chanel, kiedy odejmiesz tweed, perły i ikoniczne guziki?
Z metra prosto do zaczarowanego lasu – po kosmopolitycznym pokazie prêt-à-porter, Blazy wprowadził Chanel do świata baśni. Scenografia pokazu – magiczny ogród z gigantycznymi grzybami – była tłem dla opowieści o przemianie. Kobiety, które wychodziły na wybieg, w miarę trwania pokazu stawały się ptakami od gołębi po kruki i różowe warzęchy. Nie wprost: ruch sylwetek imitował lot, a pióra były jedynie zasugerowane – tiulowe rękawy wydłużone jak skrzydła, hafty przypominające ptasie lotki.
– To nie o dosłowność chodziło. W ogóle nie używaliśmy prawdziwych piór – wyjaśniał projektant w rozmowie z dziennikiem „Women's Wear Daily”. – Chodziło raczej o przywołanie ruchu skrzydeł, lotu, eteryczności.
Blazy nie tyle reinterpretuje Chanel, co wyciąga z niej esencję: ideę swobody i kobiecości w ruchu. W kolekcji pojawiły się m.in. nawiązania do sylwetek lat 20., klasyczne kostiumy Chanel zreinterpretowane w lekkiej jak oddech jedwabnej organzie, a do wnętrz niektórych ubrań przyszyto symboliczne „talizmany”: buteleczki Chanel N°5, szminki, haftowane listy miłosne. Zamiast skomplikowanych kreacji, które początkowo projektował, na wybieg trafiły te odarte z nadmiaru.
(fot. Spotlight)
– Usunąłem wszystko, co wydawało się zbyt ciężkie. Mieliśmy wspaniałe, okazałe suknie – ale przesłanie nie było już jasne. Traciliśmy sedno, którym jest to, że Chanel zawsze tworzyło ubrania do noszenia – wyjaśniał projektant w rozmowie z dziennikiem „Women's Wear Daily”. Casting tylko ten przekaz pogłębił: na wybiegu pojawiły się kobiety w różnym wieku.
– Kobiety bardziej dojrzałe wnoszą zupełnie inną jakość do moich ubrań. Nie są tylko piękne – one żyły, widziały świat, są zakotwiczone. To daje ubraniom inny wymiar, który może być rozpoznany przez kobiety oglądające pokaz. Mogą zobaczyć w nich siebie – powiedział po pokazie. I oto jest klucz: Chanel Blazy’ego nie tworzy dla idei piękna czy ku rozrywce kanapowych krytyków, a dla prawdziwych (choć ponadprzeciętnie bogatych) kobiet. Powściągliwość tej kolekcji była zdecydowanym zaskoczeniem, ale Gabrielle byłaby dumna.
Zobacz sylwetki z kolekcji Chanel haute couture wiosna–lato 2026:
(fot. Spotlight)
(fot. Spotlight)
(fot. Spotlight)
(fot. Spotlight)
(fot. Spotlight)
(fot. Spotlight)
(fot. Spotlight)
(fot. Spotlight)
(fot. Spotlight)
(fot. Spotlight)