Myślisz, że nie do twarzy ci z wyrazistymi ustami albo kreską na oku? Może nie chodzi o sam produkt, tylko o to, jak bardzo kontrastuje z twoją urodą. Francuska makijażystka znalazła sposób, jak dobrać makijaż do naturalnych proporcji między kolorem skóry, włosów i oczu — i sprawić, że nagle wszystko zacznie „leżeć” idealnie.
Nowa teoria makijażu, która błyskawicznie zyskała popularność na TikToku, nie uczy technik konturowania ani nie wmawia, że każda z nas potrzebuje nowych kosmetyków. Zamiast tego proponuje coś znacznie bardziej intuicyjnego — dopasowanie makijażu do poziomu kontrastu. Autorką tej metody jest francuska makijażystka Aliénor (@alieenor), która twierdzi, że niektóre makijażowe błędy wynikają nie z braku umiejętności, a przez źle dobraną intensywność koloru.
Jak działa makijażowa teoria kontrastu?
Nowy trend w makijażu podbija TikToka, a jego sedno tkwi w fotografii… a dokładniej: w kontraście. Aliénor stworzyła teorię kontrastu, która – zamiast dzielić ludzi na „ciepłych” i „zimnych” albo pory roku – skupia się na różnicach tonalnych między skórą, oczami i włosami.
Kontrast w makijażu to nic innego jak różnica wartości pomiędzy kolorem skóry, włosów i oczu. Jeśli masz jasne włosy, jasną skórę i jasne oczy – jesteś niskokontrastowa. Jeśli masz blade lico, ale kruczoczarne brwi i włosy – jesteś wysokokontrastowa. A jeśli mieścisz się gdzieś pośrodku – cóż, witaj w klubie średniego kontrastu.
Aliénor opracowała specjalny filtr w odcieniach szarości, który pomaga ocenić swój poziom kontrastu (ale możesz też po prostu zrobić sobie zdjęcie w trybie czarno-białym). W oparciu o wynik można dopasować intensywność makijażu tak, by był bardziej harmonijny –albo wręcz przeciwnie, świadomie zagrać dysonansem.
Makijaż dla niskiego kontrastu
Dla osób o niskim kontraście (czyli takich, u których różnice między tonacją skóry, oczu i włosów są minimalne), najlepiej sprawdza się tzw. no-makeup makeup. Aliénor poleca delikatne, eteryczne podejście: błyszczące usta, róż jak po truchcie na mrozie, miękki, rozmyty cień do powiek zamiast czarnego eyelinera.
Elle Fanning to podręcznikowy przykład – jej uroda nie potrzebuje wyraźnych linii, a mocna kredka może przytłoczyć subtelność twarzy. Właśnie dlatego osoby niskokontrastowe często źle czują się w mocnym makijażu. Problemem nie jest technika nakładania – po prostu potrzebują bardziej delikatnych akcentów.
Spokojnie! Nie musisz rezygnować z mocniejszego makijażu, jeśli taki najbardziej lubisz – po prostu wiedz, że jego efekt będzie inny. Subtelny makijaż na twarzy o niskim kontraście wygląda naturalnie i harmonijnie, wyraźniejszy – bardzo teatralnie.
Makijaż dla średniego kontrastu
Średni kontrast to delikatne, ale zauważalne różnice między kolorem skóry a włosami i oczami. Zbyt blady makijaż może wyglądać na „rozmyty”, jakby czegoś brakowało. Aliénor mówi wprost: „Usta w kolorze nude sprawiały, że wyglądałam jak duch”. W takich przypadkach warto postawić na naturalne, ale wyraźne kolory – coś, co doda życia, ale nie zdominuje całej twarzy. Inspiracją może być np. Zendaya, która często sięga po złociste i różowe tony, dodające twarzy świetlistości i struktury, albo Keira Knightley i Jennifer Lopez.
Makijaż dla wysokiego kontrastu
Wysoki kontrast to duet jasnej cery z ciemnymi brwiami, włosami i oczami – jak u Moniki Bellucci, Seleny Gomez czy Anne Hathaway. Taka twarz naturalnie przyciąga uwagę i „udźwignie” mocny makijaż. Klasyka z arsenału femme fatale jest wręcz stworzona dla tego typu urody: czerwone usta, graficzny eyeliner, wyraźne konturowanie – wszystko to nie wygląda przerysowanie, a harmonijnie. A jeśli chcesz podkreślić swoje rysy w bardziej naturalny sposób, świetnie sprawdzą się usta w średnionasyconym odcieniu czerwieni i rozmyta kreska na oczach.
Za co lubimy makijażową teorię kontrastu? Zamiast checklisty trendów do odhaczenia dostajemy narzędzie do lepszego zrozumienia własnej urody. Czasem makijaż, który wygląda świetnie na innych (a ty czujesz się w nim karykaturalnie) po prostu wymaga innej intensywności. Dla niektórych to będzie szansa, żeby zebrać się na odwagę i sięgnąć po intensywny cień do powiek; dla innych, żeby wreszcie przestać czuć się w makijażu jak w przebraniu. W obu przypadkach chodzi o to samo: by makijaż nie zagłuszał twojej urody, tylko ją w końcu wydobywał.