Autopromocja
WOS 6 - 1200
WOS 6 - 1200
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda
  4. >
  5. Dlaczego nie mogliśmy polskiej reprezentacji ładniej ubrać?

Dlaczego nie mogliśmy polskiej reprezentacji ładniej ubrać?

(Fot. Maddie Meyer/Getty Images)
(Fot. Maddie Meyer/Getty Images)
Kto zaprojektował stroje dla polskich olimpijczyków? Chyba nikt. Wyglądają jak wybrane z katalogu. Nudne, przeraźliwie zwyczajne, rzeklibyśmy: randomowe. Co wyróżnia je z oferty z supermarketowych półek to napis Polska. Ale już nie wyróżnia od strojów innych reprezentacji ubranych - tak jak nasza - przez Adidasa. Choćby Libanu czy Turcji, gdzie zastosowano łudząco podobny, jeśli nie ten sam krój czcionki.

Szkoda. Przede wszystkim - straconej okazji. Ceremonia otwarcia igrzysk to widowisko oglądane na świecie przez setki milionów osób. Z pierwszych danych, w telewizjach i na ich oficjalnych kanałach online oglądało je 9,3 mln Włochów, 16 mln Kanadyjczyków, 21,5 mln Amerykanów. Fenomenalny moment, by zaprezentować się wizerunkowo - kreatywność, polot, fantazję. Bo na popis talentów sportowych przyjdzie pora podczas konkretnych zmagań.

Nie żeby Polska jakoś szczególnie wyróżniała się na tym - było, nie było - wybiegu. W banał celowali twórcy czy producenci wielu narodowych teamów. Co więcej sportowców nie zawsze ubierały rodzime marki, lecz ich konkurenci. Szwecję - japońskie Uniqlo, Ukrainę, Chorwację czy Słowację - polskie 4F, dla przykładu. Wielu też jednak wykorzystało swój moment i pokazało na imprezie, że nawet najprostsza, sportowa odzież - a dominowały po prostu puchówki - może być zachwycająca. Lub przynajmniej przykuwać oko. O których krajach mowa? O tych, które postawiły na projektantów. Lub projektanckie marki.

Weźmy Brazylię i ich stroje stworzone wspólnie przez włoskie Moncler i rodzimego kreatora Oskara Metsavahta, bardziej znanego z własnej marki Osklen. Puchowe szorty, puchowe spodnie 3/4, puchowe rękawice i - puchowe, a jakże - kapelusze wiązane pod brodą. Do tego spekakularne płaszcze z flagą na podszewce. Projektant „połączył filozofię Bauhausu z brazylijską duszą”. „Rygorystyczne przestrzeganie geometrii i funkcji, złagodzone subtelną symboliką narodową”, podsumował swoje stroje w piśmie „Hypebeast”. A pokazały ją bodaj wszystkie liczące się tytułu modowe i lifestylowe, z najbardziej wpływowym w branży „Business of Fashion” włącznie. Bo takie też bonusowe korzyści przynosi poważne i kreatywne potraktowanie strojów dla olimpijczyków.

Zaprojektowane przez Moncler we współpracy z brazylijskim projektantem Oskarem Metsavahtem stroje reprezentacji Brazylii łączą  sportowe walory z narodową symboliką.(Fot. materiały prasowe) Zaprojektowane przez Moncler we współpracy z brazylijskim projektantem Oskarem Metsavahtem stroje reprezentacji Brazylii łączą sportowe walory z narodową symboliką.(Fot. materiały prasowe)

Albo Haiti. Stella Jean, pół-Włoszka, pół-Haitanka, a zarazem protegowana Giorgia Armaniego, który w 2013 roku umożliwił jej debiut na Mediolańskim Tygodniu Mody, znana jest z zaangażowania na rzecz zrównoważonego rozwoju i zachowania dziedzictwa kulturowego w krajach rozwijających się. Wspiera zarządzane i tworzone przez kobiety lokalne warsztaty i pracownie w Mali, Pakistanie czy Peru. Zaprojektowane stroje olimpijskie zawierają ręcznie malowane elementy prac Edourada Duvala Carrie, który w tym roku reprezentować będzie ów kraj na Biennale w Wenecji.

Względnie Stany Zjednoczone. Do Mediolanu tej zimy Ralph Lauren zawitał dwukrotnie - pierwszy raz, po ponad dwudziestu latach, z nową, męską kolekcją na fashion week, drugi - ze strojami dla olimpijczyków; tj. klasyką casualu w najlepszym wydaniu. Inteligentnego, bo chcąc wyróżnić się na tle innych teamów, zamiast puchówek założył sportowcom stylowe budrysówki.

Ralph Lauren zaprojektował dla reprezentacji USA dwa odrębne zestawy stroje w kolorach czerwonym, białym i niebieskim na ceremonię Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie. Marka współpracuje z reprezentacją od prawie 20 lat. (Fot. materiały prasowe) Ralph Lauren zaprojektował dla reprezentacji USA dwa odrębne zestawy stroje w kolorach czerwonym, białym i niebieskim na ceremonię Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie. Marka współpracuje z reprezentacją od prawie 20 lat. (Fot. materiały prasowe)

Włochy? Nie mogło być inaczej, skoro igrzyska odbywają się w stolicy mody. Były zresztą pierwszymi w historii z pokazem mody i hołdem złożonym projektantowi, tj. Giorgio Armaniemu. Reprezentację ubrał m.in. w ciemnoszare, wełniane kombinezony. Niby nic odkrywczego, ale trudno było oderwać wzrok. Do czego swoją drogą ów nestor umiaru przez dekady nas przyzwyczaił.

No i Mongolia. Kaszmiry sportowców tego kraju, wykonane przez tamtejszy brand Goyol Cashmere, zaprojektowała Barysa, jedna z najbardziej obiecujących absolwentek mediolańskiego Istituto Marangoni ostatnich lat. Samo Marangoni niezmiennie plasuje się w top 10 rankingów najlepszych szkół mody na świecie. Za inspirację Barysie posłużyło XIII i XV Cesarstwo Mongolskie i starożytny system wierzeń szamańskich mongolskich ludów koczowniczych.

Reprezentacja narodowa Włoch w strojach zaprojektowanych przez EA7 - markę założoną przez Giorgio Armaniego (z lewej). Nawiązujące do ludowego rzemiosła stroje reprezentacji Mongolii. (z prawej) (Fot. materiały prasowe) Reprezentacja narodowa Włoch w strojach zaprojektowanych przez EA7 - markę założoną przez Giorgio Armaniego (z lewej). Nawiązujące do ludowego rzemiosła stroje reprezentacji Mongolii. (z prawej) (Fot. materiały prasowe)

Twórcy polskich strojów nie musieliby sięgać aż tak daleko, by uczynić je interesującymi. Mogliby sięgnąć do folkloru, ludowości, tradycyjnych strojów - zarówno regionalnych, jak i monarszych. Jak w ostatnich latach czynili to projektanci tak różni, jak Magda Butrym, Zofia Chylak, duet Rad czy wielokrotnie nagradzany, ubiegłoroczny absolwent łódzkiej ASP Gabriel Data. Albo do estetycznej schedy po PRL-u - od drobiazgów, czasem ekstrawagancko nietuzinkowych (ostatni z twórców wziął na tapet nawet kraty w oknach z lat 80.), po na wskroś nowoczesną polską szkołę plakatu, brutalizm czy modernistyczną architekturę lat 60. Albo do sztuki, w tym tej użytkowej.

Tyle mamy też świetnych surowców, tkanin, manufaktur, szwalni, zakładów. I słynne już koronczarki z Koniakowa, i polskie wełny i jedwabie… Nie bez powodu polscy twórcy szczycą się metką Made in Poland. Poradziliby sobie. Od sportowych przecież (puchówki!) MMC przez wielkomiejskiego Łukasza Jemioła i finezyjny Vicher po minimalistyczną Anię Kuczyńską. Lista nazwisk - otwarta. Jestem przekonany, że uporaliby się z zadaniem wyśmienicie. Ba, nawet sieciówki miewają dziś naprawdę dobre zespoły projektowe, o ile tylko pozwolić im działać z rozmachem.

Polska reprezentacja narodowa podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. (Fot. Cameron Spencer/Getty Images) Polska reprezentacja narodowa podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. (Fot. Cameron Spencer/Getty Images)

Przysłużyłoby się to i - jakkolwiek górnolotnie to brzmi - image’owi kraju, i projektantów i markom. No i samym sportowcom. A nam całość oglądałoby się z radością, jeśli nie dumą.

Z powodu strojów naszej reprezentacji doszło do spięcia rzecznika rządu z szefem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Swoje wyartykuował też w sieci naród. W skrócie: czemu Polaków nie ubiera polska firma. Odpowiedź jest prosta: bo zagraniczna za to sama zapłaciła, a na konto rodzimej trzeba by było zrobić przelew. Czasami warto - uprzednio stawiając na zdolnych twórców - wybrać tę drugą opcję.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE