Autopromocja
WOS - 6 - desktop
WOS - 6 - desktop
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. Czy słuchanie audiobooków jest równie efektywne jak czytanie książek? Oto co na to twój mózg

Czy słuchanie audiobooków jest równie efektywne jak czytanie książek? Oto co na to twój mózg

(Fot. Yta23/Getty Images)
(Fot. Yta23/Getty Images)
Ci, którzy nie chcą czytać, zawsze znajdują wymówki. Ci z kolei, którzy chcą, ale nie mają czasu na obcowanie z papierową książką – sięgają po audiobooki. Ich popularność rośnie z roku na rok, a aplikacje oferujące subskrypcje pękają w szwach od kolejnych tytułów. Ale czy słuchanie książek przynosi tyle samo korzyści co tradycyjne czytanie? Okazuje się, że nasz mózg ma w tej kwestii zaskakująco demokratyczne podejście.

Audiobook czy papierowa książka? Twój mózg (prawie) nie widzi różnicy

Żeby nie trzymać cię w niepewności, jeśli to właśnie ty jesteś osobą nałogowo sięgającą po audiobooki, zacznę od dobrej wiadomości: nasze neurony traktują książki papierowe i audiobooki właściwie tak samo. Naukowcy z Gallant Lab na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley przeprowadzili eksperyment, który polegał na skanowaniu mózgów ludzi, którzy raz czytali, a raz słuchali tych samych opowieści. Wynik? Mapy mózgowe wyglądały niemal identycznie. Zarówno podczas czytania, jak i słuchania „uruchamiały się” te same obszary odpowiedzialne za emocje i rozumienie znaczeń.

To oznacza, że kiedy pochłaniasz najnowszy kryminał Remigiusza Mroza w formie audiobooka, twój mózg przetwarza fabułę w tych samych rejonach co mózg twojej koleżanki, która tę samą książkę czyta w papierze. Semantyczna obróbka treści – czyli to, jak wydobywamy sens z słów – działa tak samo niezależnie od tego, którym kanałem informacja trafia do mózgu: czy przez oczy, czy przez uszy.

Czytaj także: Wolisz czytać papierowe książki od e-booków? Według psychologii masz wyjątkowe cechy, które wyróżniają cię z tłumu

Diabeł tkwi w szczegółach

Zanim jednak całkowicie porzucisz książki papierowe i przesiądziesz się wyłącznie na audiobooki, przyjrzyjmy się niuansom. Bo choć punkt docelowy jest ten sam, droga, która do niego prowadzi, wygląda nieco inaczej. Metaanaliza 46 badań wykazała coś ciekawego: czytelnicy mają niewielką, ale zauważalną przewagę w wyciąganiu wniosków z tekstu. To znaczy, że gdy trzeba np. coś zinterpretować, wysnuć wnioski czy zapamiętać na dłużej, tradycyjne czytanie daje nam trochę więcej możliwości.

Słuchanie i czytanie, jak odkryli badacze, uruchamiają bowiem różne tryby myślenia. Kiedy słuchamy, nasz mózg pracuje bardziej intuicyjnie, spontanicznie, co oznacza, że audiobooki mogą nie być tak optymalne, gdy celem jest zdobycie szczegółowej wiedzy lub długotrwałe zapamiętanie złożonych informacji. Czytanie natomiast włącza tryb analityczny – częściej się zatrzymujemy, wracamy do poprzedniego zdania, przetwarzamy informacje w swoim tempie. Słowem: to my tu sprawujemy kontrolę.

A skoro o kontroli mowa… Mam przyjaciółkę, która twierdzi, że nigdy nie wybaczy lektorowi audiobooka „Mistrza i Małgorzaty”, który „zepsuł jej Wolanda swoją interpretacją”. I tu dochodzimy do istotnej różnicy. Podczas słuchania audiobooka otrzymujemy gotowy pakiet: intonację, tempo i subiektywną interpretację lektora. To może być cudowne doświadczenie (kto słyszał, jak Filip Kosior czyta książkę, ten wie, o czym piszę), ale też oznacza, że ktoś inny narzuca nam sposób odbioru tekstu.

Kiedy czytamy, używamy własnego „wewnętrznego głosu” – tworzymy swoją interpretację, we własnym tempie i z własnymi przerwami na zamyślenie. Janet Geipel z University of Exeter sugeruje, że te różnice mogą wpływać na to, jak później stosujemy zdobytą wiedzę w życiu. Być może dlatego poradniki o rozwoju osobistym lepiej „wchodzą”, gdy czytamy je sami – mamy bowiem czas na refleksję po każdym akapicie.

Warto jednak podkreślić, że profesjonalna i sugestywna narracja wpływa na nasze emocjonalne zaangażowanie w fabułę. Zawodowi lektorzy potrafią ożywić postacie i dodać tekstowi warstwy znaczeniowe, które często umykają podczas tradycyjnego czytania. Wszystko jednak zależy od umiejętności lektora – nieudana interpretacja może bowiem odebrać historii wiele uroku.

Czytaj także: Czytasz kilka książek jednocześnie – co na to twój mózg? Odpowiedź może cię zaskoczyć

Pułapka wielozadaniowości

Jednak największy problem z audiobookami nie leży nawet w samym słuchaniu – ale w tym, co robimy równocześnie. Bo szczerze – kto z nas TYLKO słucha audiobooka? Zwykle wtedy sprzątamy, gotujemy albo jedziemy autem. I tu pojawia się haczyk. Badania pokazują, że nasz mózg ma tendencję do częstszych „umysłowych wędrówek” podczas słuchania niż czytania. Kiedy siedzimy z książką, nasze rozproszenie jest bardziej dostrzegalne – widzimy, że nie przesuwamy wzrokiem po stronie. Przy audiobooku treść leci dalej, a my możemy nawet nie zauważyć, że ostatnie pięć minut całkiem nam umknęło.

Eksperci są zgodni: jeśli słuchasz audiobooka z pełną uwagą, efekt jest praktycznie taki sam jak przy czytaniu. Problem w tym, że rzadko dajemy sobie tę pełną uwagę. – Słuchanie audiobooków nie jest z natury szkodliwe – to, co może je uczynić szkodliwym, to sposób zarządzania uwagą – mówi Geipel. Multitasking to podstępny wróg głębokiego zanurzenia w opowieść, co wpływa na gorsze rozumienie i odtwarzanie informacji.

A więc… co wybrać?

Odpowiedź, jak to często w nauce bywa, brzmi: to zależy. Do powieści fabularnych, które czytamy (czy słuchamy) dla przyjemności, audiobook sprawdzi się świetnie. Natomiast przy materiałach wymagających głębszej analizy, książkach filozoficznych czy podręcznikach przewagę może dać tradycyjne czytanie, które pozwala nam pracować we własnym rytmie i łatwiej wracać do trudniejszych fragmentów.​

Pamiętajmy też, że audiobooki pozwalają przyswajać treść książki bez dodatkowego męczenia oczu, co jest niesamowicie istotne, gdy spędzamy kilka (jak nie kilkanaście) godzin dziennie przed ekranem, czy to komputera, czy telefonu.

Niemniej dobrą wiadomością jest to, że wcale nie musimy wybierać „audiobook czy książka papierowa?”. Nasz mózg jest wystarczająco elastyczny, by czerpać korzyści z obu form. Może audiobook w drodze do pracy, a wieczorem książka papierowa na kanapie? A może na odwrót? Najważniejsze, że w obu przypadkach karmimy głowę tym, co najlepsze – opowieściami, wiedzą, słowami, które rozszerzają nasz świat. I to, jak twierdzi nauka, nasze neurony przyjmują z wdzięcznością niezależnie od drogi dostawy.

Czytaj także: 7 książek z ostatnich lat, które mają mniej niż 200 stron. Krótkie – ale zostają w głowie na długo

Źródła: H. Thomson, „Is reading always better for your brain than listening to audiobooks?”, newscientist.com; M. Heid, „Are Audiobooks As Good For You As Reading? Here’s What Experts Say”, time.com [dostęp: 6.02.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE