Autopromocja
WOS - 6 - desktop
WOS - 6 - desktop
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wywiady
  4. >
  5. Autentyczność to jej siła. Vanessa Aleksander – mistrzyni metamorfoz

Autentyczność to jej siła. Vanessa Aleksander – mistrzyni metamorfoz

Vanessa Aleksander (Fot. Aleksandra Zaborowska)
Vanessa Aleksander (Fot. Aleksandra Zaborowska)
Choć w pracę wkłada całe serce, to już wie, że dla roli nie będzie poświęcać siebie. Chce kochać z wzajemnością, jednocześnie uważa, że z pewnych rzeczy nie wolno rezygnować w imię miłości. Vanessa Aleksander jest mistrzynią metamorfoz, ale to autentyczność jest jej największą siłą.

Fragment wywiadu z miesięcznika „Zwierciadło” 3/2026.

Joanna Olekszyk: Podobno jesteś fanką miłości…

Vanessa Aleksander: Wierzę w miłość, bo ją znam. Bo blisko mnie są osoby, które szczerze się kochają, i to trwa latami. Wypełniają mnie w ten sposób nadzieją, że miłość może być dobra i budująca. W kontrze do większości jestem też fanką walentynek, tym bardziej że wtedy są urodziny mojego taty. I choć zdaję sobie sprawę, że są wykorzystywane komercyjnie, to dla mnie walentynki są kolejnym dniem, w którym mogę się cieszyć, że mam wokół siebie osoby, które kocham.

Kiedy myślisz „miłość”, to jako pierwsza przychodzi ci na myśl miłość romantyczna?

Tak, ale zaraz potem przypominają mi się dziadkowie. Spędzili ze sobą prawie 65 lat i do ostatnich dni, kiedy jeszcze żył dziadek, byli nierozłączni. Nie robili tego na pokaz, świadkami ich uczucia nie byliśmy tylko my – wnuczkowie, dzieci, rodzina – to widzieli też choćby sąsiedzi, bo dziadkowie zawsze szli, trzymając się za ręce. I zawsze kładli się spać przytuleni, uprzednio wyznając sobie miłość – mieli takie rytuały umacniające ich relację. Bardzo starałam się wyciągnąć od nich jakąś wskazówkę, zrozumieć, jak to się robi. Mówili, że nie ma recepty, ale na pewno ważne jest, żeby się nawzajem słuchać. Rytuały to nie tylko wyznania miłości, poranne i wieczorne, lecz także wspólny śpiew i taniec. Babcia przeczytała kiedyś w gazecie, że aby być długo zdrowym, trzeba codziennie śpiewać, więc codziennie wspólnie śpiewali. I dużo tańczyli.

Oczywiście przykładów udanych związków mam wokół więcej, moi rodzice są długo razem, są szczęśliwi, ale taka miłość jak moich dziadków… Nie wiem, czy to się dziś jeszcze zdarza. Cieszę się, że miałam okazję z bliska oglądać, jak się buduje taką relację.

W moim domu „kocham” padało bardzo często, przy każdym śniadaniu, po każdym „dzień dobry” i przed każdym „dobranoc”. Ja sama bardzo często mówię, że kocham. Nie tylko partnerowi, ale też członkom mojej rodziny, przyjaciółkom. Uważam, że generalnie mam wielkie szczęście do ludzi. Zarówno prywatnie, jak i zawodowo otrzymuję od innych wiele serdeczności i bardzo lubię ją zwracać. Moim zdaniem serdeczność, życzliwość stoją bardzo blisko miłości.

Skoro tak, to pora na moje wyznanie. Vanesso, mogłabym cię jeść codziennie na śniadanie i byś mi się nie znudziła!

Jejku, naprawdę? Dziękuję.

A muszę dodać, że jestem wielką fanką śniadań, to mój ulubiony posiłek dnia…

Dobrze, że to dodałaś, bo ja na przykład śniadania jem bardzo rzadko… [śmiech]

Powodów mojej miłości do ciebie jest wiele, ale jeden z nich to rola Pati w „The Office PL”. Jest nie tylko przezabawna, ale też jako jedna z niewielu postaci na przestrzeni pięciu sezonów przechodzi prawdziwą przemianę. Wiedziałaś, że to tak się potoczy? I pytam też o ogromną popularność tego serialu.

Absolutnie nie byłam przygotowana na tak piękny rozwój tej postaci, bo nie zakładałam, niestety, że będzie szansa na kolejne sezony. Raz, że jestem bardzo surowa wobec tego, co robię, a dwa – otrzymaliśmy tyle słów krytyki ze strony widzów, zanim nawet jeszcze „The Office PL” pojawiło się na platformie, że spodziewałam się, że serial skończy się na jednej transzy. To, co się wydarzyło potem – że jednak znalazł sympatyków, a nawet wyznawców – było dla nas wszystkich ogromnym zaskoczeniem.

Patrycja była postacią, nad którą chyba najwięcej się napłakałam. Początkowo kompletnie jej nie rozumiałam, długo zastanawiałam się, jakich narzędzi użyć, żeby zmieścić się w tym dość specyficznym formacie. To, że ludzie ją tak lubią, jest zasługą naszych świetnych scenarzystów, którzy co sezon wymyślają coś, z czym ja potem muszę się namęczyć… Co uwielbiam. Kiedy dostaję rolę, z którą nie mam żadnej potyczki, nie ekscytuje mnie to tak bardzo, jak coś, co jest dla mnie wyzwaniem. Poza tym na planie przez wszystkie turbulencje bezpiecznie nas przeprowadza

Maciek Bochniak, nasz reżyser, to dzięki niemu trzymamy się razem. Nikt nie czuje się tu zbędny, wprost przeciwnie – mam poczucie, że gdyby kogoś z nas zabrakło, cała układanka by się rozsypała. A spotykamy się co roku już od pięciu lat.

Masz chyba też szczęście do takich długich zawodowych relacji.

Chodzi ci o „Wojenne dziewczyny”? Też pięć sezonów, które nagrywaliśmy w każde wakacje. Podobnie jest z „The Office PL”, bo zdjęcia zaczynają się pod koniec wiosny, więc pierwsze ciepłe dni spędzam na warszawskim Żeraniu, który udaje serialowe Siedlce. I mam nadzieję, że w tym roku spotkamy się znowu.

Ten serial dla mnie mógłby się nigdy nie kończyć, bo opowiada o nas, o Polsce, a tu materiał dla scenarzystów zawsze się znajdzie.

A że z każdym sezonem przybywa nam widzów, świadczy to chyba o tym, że potrafimy się w tych żartach przeglądać, nie obrażamy się za nie. Na przykład Patrycja jest odbiciem naszego egoizmu. Jest bezrefleksyjna, bezkompromisowa i bardzo skupiona na sobie. Była dla mnie nie lada zadaniem. Każdy, kto mnie dobrze zna, wie, jak bardzo się z Patrycją różnimy. Przede wszystkim mamy kompletnie inne śmiechy.

No właśnie, charakterystyczny śmiech i kolorowe marynarki – cała Pati.

To wszystko zasługa Hanki Podrazy, naszej kostiumografki. Razem z Izą Woldańską, charakteryzatorką, stworzyły dla mnie tę postać. Gdyby nie doczepione rzęsy w pierwszym sezonie, gdyby nie te garnitury i błyszczące spinki – Pati by nie było.

Przyznaję, kiedy dowiedziałam się, że w piątym sezonie – uwaga, spojler – Patrycja będzie mieć romans z Reganem, byłam temu przeciwna. Jako orędowniczka miłości mam uczulenie na zdradę i nielojalność. Oczywiście świat nie jest czarno-biały, ale mając na uwadze swoje doświadczenia i doświadczenia bliskich, uważam, że akurat w tym temacie powinien być. Nie mam w sobie tu elastyczności i wyrozumiałości. A że muszę rozumieć intencje mojej postaci, żeby ją obronić, miałam z tym duży problem. Ostatecznie kluczem okazała się właśnie ta bezrefleksyjność Pati. Mimo wątpliwej etyki jej działań widzom ten wątek bardzo przypadł do gustu.

W ostatnim sezonie pojawia się sugestia, że Pati ma ADHD. Najbardziej jej ulega oczywiście ona sama…

U niej wszystko jest w krzywym zwierciadle, ale to, że ten temat jest obecny, pokazuje, jak jest ważny. Mówienie głośno o cechach, jakościach czy zaburzeniach naszej psychiki ma wiele sensu, mnie samej pomogło dotrzeć do mojej prywatnej diagnozy OCD, czyli zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Zdjęło mi to z ramion sporo ciężaru. Zobaczyłam, że jest więcej takich osób jak ja, potrzebujących kontroli, ale też szalenie wrażliwych.

Ładnie powiedziane – szalenie wrażliwych. Mówiłaś chyba, że wszystko zaczęło się od filmiku, który zobaczyłaś na jednej z platform społecznościowych…

Tak, odnalazłam się w tym przekazie, ale od razu pomyślałam, że zweryfikuję to na terapii. Zaczęłam szukać informacji, innych materiałów. Oczywiście nie chodzi o to, by identyfikować się z tym, co oglądamy w internecie jeden do jednego, a już na pewno na tej podstawie nie powinniśmy się autodiagnozować, u mnie od tego impulsu zaczął się cały wieloletni proces. Samo nazwanie tego, czego doświadczam, bardzo wiele mi dało. Poczułam, że jeśli jest więcej takich osób jak ja, to jest większe prawdopodobieństwo, że jest też jakieś rozwiązanie problemów, z którymi się mierzymy. Co więcej, kiedy po raz pierwszy opowiedziałam o swojej przypadłości, odezwało się do mnie mnóstwo osób, mówiąc, że mają tak samo lub podobnie, nawet osoby z szeroko pojętego środowiska artystycznego, których zupełnie o to bym nie podejrzewała.

Spotkałam się oczywiście z takimi głosami, że aktor powinien prywatne sprawy zostawić dla siebie, być jak płótno, na którym wyświetlają się jego kolejne role. Poniekąd się z tym zgadzam, ale jednocześnie w związku z pewnymi decyzjami zawodowymi, jakie w przeszłości podjęłam, stałam się dla niektórych rozpoznawalna. Nie ucieknę od tego, że ludzie mają jakieś wyobrażenia o mnie, że chcą słuchać tego, co mam do powiedzenia, są tego ciekawi. Mogę to wykorzystać na mówienie o rzeczach nieistotnych lub mogę zabrać głos w sprawach, które dla mnie są ważne.

Wracając do „The Office PL”, wielu widzów jest przekonanych, że niektóre teksty Patrycji powstają we współpracy z tobą.

Powiem szczerze: znaczna większość tego, co mówimy, to są pomysły naszych wspaniałych scenarzystów, wprowadzane bez konsultacji z nami.

Czyli dobrze znają was albo wasze możliwości.

Pewnie jakiś zasób moich całkiem prywatnych cech sprawił, że zostałam obsadzona w tej roli, chociaż castingowałam się równolegle do roli Patrycji i Asi.

To tak jak w „Wojennych dziewczynach”, gdzie castingowałaś się do roli Irki, ale ostatecznie zostałaś Ewką, czyli tą bardziej…

… charakterną, tak. Do dziś Ewka ma bardzo szczególne miejsce w moim sercu i, co ciekawe, w sercach widzów również. Jeśli zdarza się, że ktoś mnie zaczepia na ulicy, najczęściej mówi właśnie, że pamięta mnie z „Wojennych dziewczyn”. Dla mnie to była szkoła zawodu, ale i życia. Początek studiów i wejście w dorosłość. Miałam prawie zerowe doświadczenie zawodowe, kiedy podczas pierwszego dnia zdjęciowego padały jakieś komendy, to kompletnie nie rozumiałam, co się dzieje.

Pamiętasz, jaką scenę wtedy kręciliście?

Jak siedzimy z Olą Pisulą i Martą Mazurek, czyli kolejno z serialową Marysią i Irką, w kuchni i rozmawiamy o akcji, w której Irka ma być naszą przynętą. Irka pytała: „Ale czy ja teraz nie wyglądam jak dziwka?”, na co moja bohaterka odpowiadała: Na dziwkę wyglądam ja”. Taka była Ewka, pyskata dziewczyna z Czerniakowa. (...)

Cały wywiad z Vanessą Alexander przeczytacie w marcowym numerze miesięcznika „Zwierciadło”, dostępnym aktualnie w sprzedaży.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE