1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wnętrza
  4. >
  5. „To, jak mieszkamy i jak się ubieramy, mówi o nas więcej niż słowa” – mówi stylistka Karla Gruszecka

„To, jak mieszkamy i jak się ubieramy, mówi o nas więcej niż słowa” – mówi stylistka Karla Gruszecka

Karla Gruszecka na tle obrazu Tomka Knorowskiego. (Fot. Celestyna Król)
Karla Gruszecka na tle obrazu Tomka Knorowskiego. (Fot. Celestyna Król)
Mieszkanie Karli Gruszeckiej, stylistki i dyrektorki kreatywnej, jest jak jej garderoba – stanowi bezpieczną bazę, w której drobne zmiany potrafią przynieść zaskakujący efekt.

Tekst pochodzi z miesięcznika „Zwierciadło” 1/2026.

Dziś szafy – czy to szyte na miarę, czy wyszperane na targach staroci – potrafią być równie mocnym komunikatem społecznym, co ubrania, które w nich wiszą” – pisał niedawno The Business of Fashion, wpływowy portal poświęcony branży mody. Wnętrza przestały być jedynie tłem naszej codzienności, a stały się częścią osobistej narracji, odbiciem stylu życia i tożsamości, równie ważnym elementem autoprezentacji, jak to, co zakładamy na siebie. Ta zmiana dokonała się w czasie pandemii COVID-19, kiedy po raz pierwszy od dawna to dom stał się centrum naszego wszechświata.

Dzięki imponującym roślinom doniczkowym salon wygląda jak domowa dżungla. (Fot. Celestyna Król) Dzięki imponującym roślinom doniczkowym salon wygląda jak domowa dżungla. (Fot. Celestyna Król)

Rzeczy osobiste

– Uważam, że to, jak mieszkamy i jak się ubieramy, mówi o nas więcej niż słowa – przyznaje Karla Gruszecka, stylistka i dyrektorka kreatywna. W jej mieszkaniu każdy detal opowiada jakąś historię. Rośliny doniczkowe i cięte kwiaty w wazonach, obecne niemal w każdym pomieszczeniu, zdradzają jej miłość do zieleni i natury. Leżące na stole albumy to pamiątki z bliższych i dalszych podróży. W salonie uwagę przyciąga oprawione w ramę zdjęcie w dużym formacie – ulubiony kadr z sesji mody, którą Karla zrealizowała kilka lat temu wspólnie z fotografką Sonią Szostak.

Lampa Marka Bimera nie dość, że daje ciepłe nastrojowe światło, to jeszcze wygląda jak małe dzieło sztuki. (Fot. Celestyna Król) Lampa Marka Bimera nie dość, że daje ciepłe nastrojowe światło, to jeszcze wygląda jak małe dzieło sztuki. (Fot. Celestyna Król)

W życiu, podobnie jak w pracy stylistki, Karla kieruje się intuicją. Na ogłoszenie o sprzedaży jej obecnego mieszkania trafiła przypadkiem, przeglądając jeden z portali z nieruchomościami. Kiepskiej jakości zdjęcia wnętrza nie zniechęciły Karli, umówiła się na miejscu z właścicielem. – Wychodzę z założenia, że im gorsze zdjęcia w ogłoszeniach zamieszczanych w internecie, tym lepsza okazja. Mieszkanie było zagracone ciężkimi meblami, miało podwieszany sufit, który dodatkowo zabierał przestrzeń – wspomina. Zauroczona widokiem z okien kuchni i salonu na park Morskie Oko, decyzję o kupnie podjęła w pięć minut. Lokal znajduje się na piątym piętrze zabytkowej kamienicy przy ulicy Puławskiej w Warszawie, która została wzniesiona w latach 30. XX wieku według projektu Zdzisława Mączeńskiego dla Jana Wedla. Nie oszczędzano wtedy na materiałach, do dziś odwiedzających budynek zachwycają płaskorzeźby autorstwa Józefa Belowa („Rolnictwo” i „Przemysł”), zdobiące fasadę i wejście budynku.

Stylistka chętnie inwestuje w polski design. Na stole w salonie stoją m.in.: wazon Malwiny Konopackiej, misa Moniki Dąbrowskiej-Picewicz, podstawka Branik Delight. Na drugim planie: korkowy stołek Tomasza Rygalika i niebieska misa Rira Objects. (Fot. Celestyna Król) Stylistka chętnie inwestuje w polski design. Na stole w salonie stoją m.in.: wazon Malwiny Konopackiej, misa Moniki Dąbrowskiej-Picewicz, podstawka Branik Delight. Na drugim planie: korkowy stołek Tomasza Rygalika i niebieska misa Rira Objects. (Fot. Celestyna Król)

Dom to nie muzeum

Najważniejszym punktem zmian w nowym mieszkaniu było maksymalne otwarcie przestrzeni na światło, co pozwoliło uzyskać wrażenie większej przestronności i lekkości wnętrza.

Dzięki jasnej kolorystyce oraz rezygnacji z ciężkich zasłon wnętrze stało się jaśniejsze i bardziej przyjazne. Najwięcej pracy wymagało przeniesienie kuchni, która wcześniej mieściła się po drugiej stronie pomieszczenia. W przygotowaniu projektu kuchni i łazienki pomogła Karli zaprzyjaźniona architektka wnętrz Zofia Wyganowska – ta sama, z którą stylistka współpracowała przy aranżacji swojego pierwszego mieszkania.

Komoda polskiej marki Tylko została zamówiona specjalnie z myślą o przechowywaniu albumów. (Fot. Celestyna Król) Komoda polskiej marki Tylko została zamówiona specjalnie z myślą o przechowywaniu albumów. (Fot. Celestyna Król)

Karla lubi organiczne materiały, dlatego urządzając kuchnię, zdecydowała się wykorzystać przede wszystkim kamień i drewno. – Często dostawałam pytania, jak w kuchni sprawdza mi się marmur, bo on się przecież plami. No plami się, ale na tym polega właśnie jego urok. Jestem bardzo eklektyczna i nigdy nie chciałam wnętrza jak z katalogu. Mieszkanie ma żyć razem ze mną, a to, jak wygląda i co się w nim w danym momencie znajduje, jest wypadkową moich doświadczeń, zainteresowań, nastroju, podróży – tłumaczy Karla. Półka nad kuchennym blatem z czasem, trochę przez przypadek, zamieniła się w efektowną witrynę, na której goście mogą podziwiać m.in. pracę Natalii LL, obraz Tomka Opalińskiego oraz zdjęcie Chrisa Niedenthala, które Karla dostała na 40. urodziny.

Gospodyni uwielbia gotować dla przyjaciół i rodziny, dlatego życie towarzyskie domu toczy się głównie wokół imponującego, ważącego 130 kilogramów, kuchennego stołu, który został wykonany na zamówienie według projektu samej stylistki.

Półka nad kuchennym blatem zamieniła się w wystawkę ulubionych przedmiotów vintage i prac współczesnych artystów. (Fot. Celestyna Król) Półka nad kuchennym blatem zamieniła się w wystawkę ulubionych przedmiotów vintage i prac współczesnych artystów. (Fot. Celestyna Król)

Co jej w duszy gra

– Nasze wnętrza, podobnie jak garderoba, powinny dostosowywać się do naszych potrzeb, a te zmieniają się przecież z czasem i wraz z miejscem, w którym zaczynamy żyć. Zauważasz wtedy, jakie jest światło rano, jakie wieczorem, że potrzebujesz więcej oświetlenia punktowego lub przeciwnie – bardzo jasnej przestrzeni, którą można przełamać mocnym kolorem – tłumaczy Karla. Początkowo pomieszczenie, w którym stoją szafy z ubraniami, miało pełnić funkcję pokoju gościnnego. Jednak odkąd nie pracuje na stałe w redakcji magazynów modowych, przestrzeń ta stała się jej pokojem służbowym, gdzie przechowuje ubrania i dodatki zbierane do nowych projektów i sesji zdjęciowych.

Posiadłość Flamingo Estate to dla Karli kwintesencja jej ukochanego Los Angeles. (Fot. Celestyna Król) Posiadłość Flamingo Estate to dla Karli kwintesencja jej ukochanego Los Angeles. (Fot. Celestyna Król)

Po dwóch latach od zakończenia remontu w mieszkaniu zaszła kolejna zmiana. Dawna toaleta dla gości zamieniła się w sprytnie urządzony schowek na trzy duże walizki, które, ze względu na częste zawodowe i prywatne podróże, stylistka potrzebuje mieć zawsze pod ręką. W nowym schowku stałe miejsce znalazła też imponująca kolekcja długich jesiennych i zimowych płaszczy.

Zabudowana szafa w przedpokoju została zaprojektowana w taki sposób, by pomieścić imponującą kolekcję butów, która liczy ponad 100 par. Karla kolekcjonuje również nakrycia głowy. Do jej ulubionych należą te projektu Ruslana Baginskiy’ego, Bereniki Czarnoty i Paris Hendzel. Obraz jest autorstwa Ronana Bouroulleca.(Fot. Celestyna Król) Zabudowana szafa w przedpokoju została zaprojektowana w taki sposób, by pomieścić imponującą kolekcję butów, która liczy ponad 100 par. Karla kolekcjonuje również nakrycia głowy. Do jej ulubionych należą te projektu Ruslana Baginskiy’ego, Bereniki Czarnoty i Paris Hendzel. Obraz jest autorstwa Ronana Bouroulleca.(Fot. Celestyna Król)

Okrągły stół w centrum dużego przedpokoju to z kolei pomysł, który podpatrzyła w nowojorskich apartamentach. Stał się domowym centrum dowodzenia – leżą tu rzeczy potrzebne na ostatnią chwilę przed wyjściem: torebki, perfumy, klucze, notesy. Zawsze znajdzie się też kilka długopisów i rolka taśmy klejącej potrzebne do pakowania i opisywania paczek odbieranych przez kurierów.

Łazienka pełni funkcję domowego spa, dlatego wszystkie kosmetyki Karla lubi mieć zawsze pod ręką.(Fot. Celestyna Król) Łazienka pełni funkcję domowego spa, dlatego wszystkie kosmetyki Karla lubi mieć zawsze pod ręką.(Fot. Celestyna Król)

Połączenie kamienia, drewna i odcieni beżu buduje klimat bezpiecznej i przytulnej bazy, której Karla potrzebuje, kiedy wraca do domu po tygodniu intensywnej pracy na planach zdjęciowych. Natomiast wszystkie dodatki, takie jak: lampy, wazony, misy, obrazy i kubki w najróżniejszych wzorach, kolorach i kształtach, mają oddawać szaloną i spontaniczną naturę właścicielki. – To mieszkanie jest świetną ilustracją tego, jak wiele rzeczy mnie inspiruje. Podczas podróży odwiedzam lokalne targi staroci, z których zawsze coś wraca ze mną do domu. Będąc w Los Angeles i Mexico City, zakochałam się w tamtejszych przestrzeniach wypełnionych gigantycznymi roślinami, więc od tamtego czasu podobne stoją w moim salonie. Lubię otaczać się przedmiotami, których czasami nie rozumiem, do których muszę dorosnąć. Jeśli chodzi o modę i wystrój wnętrz, od zawsze byłam zwolenniczką mądrych, jakościowych zakupów, bo nawet jak coś mi się znudzi, to za dwa, trzy lata mogę do tego wrócić – wyjaśnia. Unikatowych przedmiotów i dodatków vintage szuka głównie na internetowych aukcjach. W mieszkaniu nic nie ma stałego miejsca. Papierowa lampa Flottation 3 projektu Ingo Maurera, niemieckiego artysty nazywanego poetą światła, niedawno została przeniesiona z salonu do sypialni, a jej miejsce zajęła sprowadzona z Sycylii lampa Zeppelin 1, projekt Marcela Wandersa dla marki Flos.

Drewniany parawan z lat 90. zasłania szpitalną szafę z lat 70., w której Karla przechowuje talerze i szkło. Stałym elementem wystroju kuchni są świeże owoce i warzywa. (Fot. Celestyna Król) Drewniany parawan z lat 90. zasłania szpitalną szafę z lat 70., w której Karla przechowuje talerze i szkło. Stałym elementem wystroju kuchni są świeże owoce i warzywa. (Fot. Celestyna Król)

Karla chętnie inwestuje w polski design i, jak sama przyznaje, ma nosa do marek, które za chwilę staną się rozpoznawalne. Kupiła pierwsze dwa wazony Grôpk autorstwa Marcina Kuberny oraz jeden z pierwszych egzemplarzy dziś już kultowych wazonów OKO Malwiny Konopackiej. Ma też obrazy Kornela Zezuli i Pawła Bika z początków jego kariery, misę Moniki Dąbrowskiej-Picewicz oraz lampę Marka Bimera. Gdy któryś z charakterystycznych wazonów lub lamp przestaje ją cieszyć, ląduje na strychu lub w piwnicy, by za jakiś czas powrócić w nowej roli.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE