1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Oskary 2026: gala jeszcze przed nami, a mamy kilka rekordów! Kto już teraz może nazwać się zwycięzcą?

Oskary 2026: gala jeszcze przed nami, a mamy kilka rekordów! Kto już teraz może nazwać się zwycięzcą?

Kadr z filmu „Wielki Marty” (Fot. materiały prasowe)
Kadr z filmu „Wielki Marty” (Fot. materiały prasowe)
W nocy z 15 na 16 marca stanie się jasne, kto wróci do domu ze złotą statuetką Akademii Filmowej. Ale wielu twórców już teraz ma powody do świętowania. Oscary to nie tylko okazja, by celebrować udany sezon i uhonorować najbardziej biegłych w sztuce filmowej, to także moment podsumowań i refleksji nad stanem branży. Rekordowe wyniki w nominacjach mówią nam o nim bardzo wiele. Kobiety i mniejszości etniczne walczące o reprezentację, odmłodzenie Hollywood i szacunek do starych mistrzów – sukcesy tegorocznych nominowanych pokazują wyraźnie, które aspekty kina powinny się zmienić, a które zostać zachowane. Na liście tegorocznych rekordzistów znaleźli się między innymi Emma Stone, Timothée Chalamet i Chloé Zhao.

Po pierwsze: różnorodność! O Hollywood powszechnie wiadomo, że nigdy nie było miejscem tolerancyjnym i inkluzywnym. Świat się na szczęście zmienia, a wraz z nim to, co możemy oglądać na ekranie. Twórcy reprezentujący mniejszości od dawna zaciekle walczą, by Akademia ich dostrzegła i doceniła. Ignorują zamknięte drzwi i wchodzą oknem. Lub przebijają się przez szklany sufit. Efekty ich niestrudzonych wysiłków w końcu widać: w różnorodności ekip filmowych i obsad aktorskich. Świetnym przykładem są „Grzesznicy” w reżyserii Ryana Cooglera, którzy zdobyli rekordową liczbę 16 nominacji! Wśród ekipy tego filmu jest też osoba, która pobiła nieco mniejszy, lecz bardzo ważny rekord.

Do historii przeszła właśnie Ruth E. Carter. Amerykańska kostiumografka została najbardziej nominowaną czarną kobietą w historii Oscarów. Włącznie z tegorocznym wyróżnieniem ma na koncie 5 nominacji. Dwie z nich w przeszłości okazały się już wygranymi. W 2019 Carter otrzymała Oscara za kostiumy do filmu „Czarna Pantera”, a w 2023 roku do jej kontynuacji „Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu”. W jej karierze bardzo ważna okazała się także współpraca z Spike’iem Lee, z którym zrobiła między innymi kultowy „Rób, co należy” (1989), a także „Malcolma X” (1992), za którego również otrzymała nominację.

Jeśli mowa o różnorodności w branży filmowej, trzeba wspomnieć o kobietach. Tym razem o Chloé Zhao, która swoją empatyczną obecnością dokonuje historycznych zmian. Nominacja do Oscara za reżyserię „Hamneta”, sprawiła, że urodzona w Chinach twórczyni dołączyła do małego grona reżyserek z dwoma nominacjami za swoją profesję. Wcześnie jednoosobowy klub składał się wyłącznie z Jane Campion. Dwa to nie jest może duża liczba, patrząc na to, że reżyserzy, jak Martin Scorsese, mają po 10 nominacji, ale jest to zdecydowany krok ku przyszłości, w której napisy końcowe zaczynające się kobiecym nazwiskiem nie będą niczym wyjątkowym. W 2021 roku Chloé Zhao zdobyła Oscara za reżyserię „Nomadland” i ma ogromne szanse, by powtórzyć ten sukces z „Hamnetem”.

Staroświeckie przekonanie, że umiejętności można nabyć wyłącznie z wiekiem, odchodzą w siną dal, odkąd Timothée Chalamet ma coś do powiedzenia. 30-letni aktor, który stawiał pierwsze kroki w 2008 roku, ma już na koncie role u Grety Gerwig, Wesa Andersona czy Denisa Villeneuve. Grał Willy’ego Wonkę, Paula Atreides i Boba Dylana. A teraz wciela się w mistrza ping-ponga. I sam sięga po mistrzostwo. Wyróżnienie za rolę w filmie „Wielki Marty” zapewniło mu tytuł najmłodszego aktora w historii, który zdobył trzy aktorskie nominacje do Oscara. Pierwszą z nich otrzymał w 2018 roku za „Tamte dni, tamte noce”, przełomowy film w jego karierze. Kolejna nominacja została mu przyznana w zeszłym roku, za „Kompletnie nieznanego”. Timothée Chalamet jeszcze nie otrzymał fizycznej statuetki, ale patrząc jak mu idzie w tym sezonie nagród, to kwestia przeczekania do marca.

Zaszczyty przychodzą coraz szybciej, także w przypadku kobiet. Emma Stone, bo o niej mowa, w wieku 37 lat została najmłodszą aktorką nominowaną do Oscara 7-krotnie. Do tej pory rekord ten należał do Meryl Streep, która siódmą nominację zdobyła mając lat 38. Na liście wyróżnionych filmów Stone są: „Birdman”, „Faworyta”, „Biedne istoty”, „La la land” i teraz także „Bugonia”. Utalentowana aktorka zdobyła już dwie statuetki. Dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej za „Biedne istoty” i w tej samej kategorii za „La La Land”. Aż trzy ze wspomnianych produkcji zostały wyreżyserowane przez Yorgosa Lanthimosa, na tym etapie można więc już mówić o ich artystycznym duecie. Reżyser i aktorka rozumieją się na tyle dobrze, że Stone została producentką dwóch jego filmów, w tym „Bugonii”. Co sprawia, że w tym roku jest nominowana także w kategorii najlepszy film. Tym samym zbliża się do kolejnego rekordu. Jest dopiero drugą kobietą, która otrzymała podwójną nominację za ten sam film: za produkcję i rolę. Pierwszą była Frances McDormand za udział w „Nomadland”.

Jeden z tegorocznych rekordów sprawi, że wielu kinomaniakom zakręci się w oku łezka nostalgii. Steven Spielberg legenda i weteran branży filmowej otrzymał właśnie 14 nominację w swojej karierze z produkcję, bijąc tym samym osobisty wynik. Aktywny producencko od lat 70. Spielberg ma na koncie takie klasyki gatunku jak: „E.T.”, „Strefa mroku”, „Goonies”, „Powrót do przyszłości”, „Szeregowiec Ryan”, „Terminal” czy „West Side Story”. Teraz na Oscara ma szansę jako jeden z twórców „Hamneta”. To udowadnia, że mimo 79 lat Spielberg, wciąż doskonale wie, co w trawie piszczy i w jakie współczesne filmy najlepiej inwestować. Pokazuje też, że reżyser z chęcią wspiera młodych, obiecujących twórców jak Chloé Zhao. A jest to promyczek nadziei w tym mrocznym, choć pełnym splendoru biznesie.

Wyniki Oscarów 2026 poznamy już 16 marca.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE