Autopromocja
WOS 6 - 1200
WOS 6 - 1200
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. „Stając w obronie wartości, torujemy drogę do zmiany” – Sanna Marin, premierka Finlandii

„Stając w obronie wartości, torujemy drogę do zmiany” – Sanna Marin, premierka Finlandii

Sanna Marin (Fot. Dursun Aydemir/Anadolu Agency via Getty Images)
Sanna Marin (Fot. Dursun Aydemir/Anadolu Agency via Getty Images)
W grudniu 2019 roku zostałam premierką Finlandii. Miałam wtedy trzydzieści cztery lata i w tamtym momencie byłam najmłodszą osobą stojącą na czele rządu na świecie. Stanęłam również na czele koalicji, którą utworzyło pięć partii prowadzonych przez kobiety – cztery z nas były dobrze przed czterdziestką. Podejrzewam, że wiele osób zastanawiało się, jak do tego doszło.

Fragment książki „Nadzieja. O odwadze w rządzeniu”, Sanna Marin, wyd. Port

Choć nie przypadkiem objęłam polityczne stanowisko wysokiego szczebla – fotel premierki był zwieńczeniem ponad dziesięcioletniej intensywnej pracy na rzecz Socjaldemokratycznej Partii Finlandii (SDP, Suomen sosialidemokraattinen puolue) – nie spodziewałam się równie błyskawicznego awansu, a nawet nie zakładałam takiej możliwości. Nastawiałam się raczej na podążanie normalną ścieżką kariery, o ile w polityce w ogóle istnieje coś takiego jak normalna ścieżka. Moją historię można oczywiście przedstawić na wiele różnych sposobów, a jednym z nich jest przyjęcie osobistej perspektywy, która na plan pierwszy wysuwa opowieść o dojrzewaniu, o wartościach wyniesionych z rodzinnego domu, o pierwszych protestach i pierwszej kampanii, o wyborze na premierkę i uczuciach towarzyszących dźwiganiu na barkach odpowiedzialności za cały rząd. Przyznam jednak, że mówienie czy pisanie o życiu osobistym i jednostkowych doświadczeniach budzi we mnie lekki dyskomfort. Bynajmniej nie dlatego, że chodzi o bolesne czy wstydliwe fakty, wręcz przeciwnie; wolę jednak skupić się na sprawach istotnych z punktu widzenia ogółu. Bo dotarłam na szczyt politycznej drabiny nie dzięki własnej wyjątkowości, lecz ze względu na postawę i wartości, które sobą uosabiałam, a które cieszyły się powszechnym poparciem.

Czytaj także: Jolanta i Aleksandra Kwaśniewskie: „Wrażliwość to siła”

Do polityki trafiłam w ważnym momencie dziejowym, gdy stare metody działania zostały wywrócone do góry nogami, począwszy od sposobu, w jaki relacjonujemy i udostępniamy informacje, a skończywszy na naszym rozumieniu globalnych wyzwań stojących przed ludzkością. Osoby z bardziej niekonwencjonalnym zapleczem powoli wkraczały w główny nurt polityki. W moim przypadku nie była ona oczywistym wyborem. W okresie dorastania postrzegałam polityków jako starszych panów w szarych garniturach, debatujących o zawiłych, oderwanych od codzienności sprawach. Należeli do świata odległego o całe lata świetlne od tego, z którego się wywodzę.

Początkowo podejrzewałam nawet, że w systemie politycznym w ogóle nie ma dla mnie miejsca, i nie byłam w tym poczuciu odosobniona. Przestrzeń, którą wywalczyłam, okazała się w sumie dość niewielka, ale nie żałuję podjętych wysiłków, ponieważ przetarłam szlak dla innych, którzy przyjdą po mnie i ją poszerzą. Zazwyczaj patrzę na problemy i wydarzenia z szerszej perspektywy ruchów społecznych, historii, ideologii i zbiorowości, a moja rola polegała na tym, by dzięki zdobytym umiejętnościom i doświadczeniu działać na rzecz dalszego rozwoju państwa – a nie na byciu „kobietą liderem”, „kobietą premierem” czy „kobietą szefem”, bo inni najczęściej podkreślali przede wszystkim moją płeć. Uważam, że okoliczności, które pozwalają jednostce, a szczególnie kobiecie, na przejęcie steru władzy, a także praca, jaką wykonuje ona na swoim stanowisku, są o wiele ważniejsze od jej osobistych odczuć, a już na pewno od tego, w co była ubrana.

Opowieść o tym, jak zostałam premierką i kierowałam rządem zbudowanym przez pięć kobiet, które stały na czele koalicyjnych partii, nierozerwalnie wiąże się z historią mojej ojczyzny. W ostatnich latach Finlandia jest postrzegana na całym Zachodzie jako wzór do naśladowania, w uznaniu za podejmowane przez nią skuteczne działania w zakresie równości i zrównoważonego rozwoju, model opieki społecznej, a także społeczną odporność, a właśnie z tych powodów w ogóle zainteresowałam się polityką. Chociaż rzeczywistość czasami odbiega od idealnego wizerunku – mroźnej, egalitarnej utopii, gdzie według badań żyją najszczęśliwsi ludzie pod słońcem – jestem dumna z mojego kraju i cieszę się, że miałam okazję mu służyć. Jestem dumna z tego, że mamy stabilny system opieki społecznej, który jest fundamentem głębokiego zaufania obywateli do państwa i solidarności społecznej. I właśnie to zaufanie pozwala nam na ciągły rozwój. Choć konserwatywni politycy zarzucają socjaldemokracji, że ogranicza wolność, jest wręcz przeciwnie – gwarantuje ona obywatelskie wolności i prawa: do bezpiecznego życia, do edukacji, do pracy za godziwe wynagrodzenie, do wolnego czasu, który się spędza z rodziną i przyjaciółmi, do bycia sobą. Zapewnienie tych praw wszystkim obywatelom pozwala im w pełni realizować własny potencjał, a w takim państwie każde dziecko może zostać, kimkolwiek zechce, kimkolwiek sobie wymarzy.

Socjaldemokratyczne struktury wymagają jednak, by ciągle o nie dbać, podtrzymywać je i nieustannie reformować, nie możemy ich brać za pewnik. Na każdym pokoleniu spoczywa nie tylko obowiązek uszanowania dotychczasowych osiągnięć, lecz także nieustające ich aktualizowanie na potrzeby współczesności. Jesteśmy to winni tym, którzy walczyli o nasze prawa w przeszłości, jak również tym, którzy przyjdą po nas i będą potrzebować naszego wsparcia w przyszłości.

Kiedy zostałam wybrana na stanowisko premierki, nie miałam bladego pojęcia, co mnie czeka. Poza normalnymi obowiązkami szefa rządu europejskiego państwa – udziałem w debatach parlamentarnych, negocjacjach budżetowych, rozstrzyganiem standardowych sporów i problemów wewnętrznych, zarządzaniem ryzykiem, omijaniem politycznych pułapek i koordynacją współpracy z Unią Europejską – przyszło mi zmierzyć się z globalnymi kryzysami, które osiągnęły punkt kulminacyjny podczas mojej kadencji i okazały się niezwykle brzemienne w skutki. W ciągu zaledwie trzech miesięcy od objęcia przeze mnie urzędu świat zamknął się w reakcji na pandemię COVID-19, która narzuciła podejmowanie bezprecedensowych decyzji przy początkowo bardzo ograniczonej wiedzy, a to wymagało stanowczego przywództwa w niezwykle złożonych okolicznościach, a także elastyczności, umiejętności komunikacyjnych i – co być może najważniejsze – wytrwałości. Stawka była niebywale wysoka, ponieważ wiedzieliśmy, że konsekwencje naszych działań będą odczuwalne przez kolejne dekady.

Zaledwie dwa lata później Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, a tym samym zadała druzgoczący cios europejskiej strukturze bezpieczeństwa i uderzyła w liberalny porządek międzynarodowy. Dotychczasowa polityka neutralności, którą Finlandia prowadziła od dłuższego czasu, została przewartościowana i poddana rewizji, co więcej, dokonaliśmy tego w ekspresowym tempie. Dzielimy z Rosją bardzo długą granicę, a nie mogliśmy narażać ani siebie, ani UE na agresję. W konsekwencji rząd w przyspieszonym trybie przeprowadził kraj przez proces akcesji do Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO).

Moja kadencja na stanowisku premierki była również naznaczona kilkoma skandalami, które na pewno nie poszły w niepamięć. W oczach jednych były zupełnie niegroźne, dla innych – wręcz przeciwnie: pogrążające, wspomnę tu choćby sławetne nagranie, na którym tańczę. Systemy polityczne mają niestety problem z zaakceptowaniem prostego faktu, że politycy są ludźmi. Była to jedna z rzeczy, o których boleśnie przekonałam się na własnej skórze. W najgorszym wypadku zniechęca do udziału w życiu publicznym i do ubiegania się o urzędy – z obawy, że nie wpasujemy się w wąskie stereotypy określające, kim jest polityk i co mu wypada, a czego mu nie wolno. Dlatego bardzo ważne było dla mnie, by pozostać sobą, nawet w ogniu najsurowszej medialnej krytyki. Warunkiem zbudowania inkluzywnego i silnego społeczeństwa jest zaangażowanie w politykę ludzi z różnych środowisk.

Napisałam tę książkę nie po to, by zbudować sobie pomnik, upamiętnić sukcesy, wyjaśnić potknięcia, ale by podkreślić, jak ważne są wartości, i pokazać, że stawanie w obronie tego, co słuszne, nawet gdy bywa trudno, jest źródłem siły, a także światłem przewodnim w naszym dość pokiereszowanym świecie. Jeśli moja osobista historia okazała się na tyle istotna, by ją opowiedzieć, to stało się tak przede wszystkim dlatego, że służy jako przykład na to, co może się stać, gdy twardo przeciwstawisz się złu. Od dnia, w którym objęłam urząd premiera Finlandii, nie pozwalałam się wtłoczyć w tradycyjny model szefa rządu, nawet gdy moi krytycy głośno oponowali. Kiedy wynosimy tradycje ponad wartości, popadamy w stagnację, gorzej nawet, słabniemy i rozpadamy się. Stając jednak w obronie wartości, torujemy drogę do zmiany, drogę do świata, w którym można sobie pozwolić na nieskrępowany taniec po pracy, na koniec dnia.

Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE