Praca zdalna miała upraszczać życie, a nie je komplikować. Tymczasem dla niektórych stała się źródłem napięcia, przeciążenia i poczucia, że coś w tym układzie wyraźnie nie gra. Ceniony amerykański psycholog Mark Travers podpowiada, po czym poznać, że ten tryb pracy może nie być dla ciebie.
Jeszcze kilka lat temu praca zdalna była symbolem zawodowej wolności. Miała przecież wiązać się ze spokojem, brakiem dojazdów i lepszą równowagę między życiem prywatnym a zawodowym. Dziś coraz więcej osób przyznaje jednak, że zamiast ulgi pojawiło się zmęczenie, rozdrażnienie i trudne do nazwania poczucie, że coś w tym układzie po prostu nie działa. To niekoniecznie kwestia braku dyscypliny czy odporności psychicznej.
Jak zauważa amerykański psycholog Mark Travers, absolwent prestiżowego Cornell University oraz University of Colorado Boulder, praca zdalna nie jest rozwiązaniem uniwersalnym i nie sprawdzi się u każdego. Dla części osób może wręcz stopniowo podkopywać motywację, poczucie sensu i dobrostan. Jak rozpoznać, że to właśnie twój przypadek? Ekspert wskazuje cztery wyraź sygnały ostrzegawcze.
Na co dzień rzadko zastanawiamy się nad znaczeniem drobnych, pozornie nieistotnych kontaktów. Krótkie rozmowy na korytarzu, wymiana spojrzeń, wspólne żarty czy zwykła obecność innych osób w tej samej przestrzeni budują poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Kiedy znikają na dłużej, wiele osób zaczyna odczuwać spadek energii i motywacji. „Najbardziej narażone są zwykle osoby, które są ekstrawertykami, cechują się wysokim poziomem empatii, czerpią energię ze wspólnego przebywania z innymi, są na wczesnym etapie kariery i polegają na mentoringu” – wymienia ekspert.
Długotrwała izolacja bywa dla nich nie tylko niewygodna, ale wręcz emocjonalnie wyniszczająca. Przegląd badań z 2023 roku opublikowany w czasopiśmie „Healthcare” wykazał, że długotrwała praca zdalna wiąże się ze zwiększonym poczuciem izolacji, wyższym poziomem lęku i depresji, mniejszą satysfakcją z pracy oraz niższym zaangażowaniem pracowników.
Jeśli z czasem zauważasz, że trudniej ci się zmobilizować, a poczucie sensu pracy słabnie, warto potraktować to jako sygnał, a nie osobistą porażkę.
Jednym z największych paradoksów pracy zdalnej jest to, że choć miała dawać więcej swobody, często prowadzi do ciągłej dostępności. Gdy biurko stoi kilka kroków od łóżka, a komputer zawsze jest pod ręką, granica między pracą a życiem prywatnym zaczyna się niepostrzeżenie zacierać.
Wielu osobom nawet wieczorem towarzyszy poczucie, że powinny jeszcze coś sprawdzić albo odpisać. Z czasem odpoczynek przestaje być regenerujący, bo psychicznie wciąż pozostajemy w trybie zadaniowym. Jak zauważa psycholog Marek Travers, można rozpoznać kilka sygnałów, że praca zdalna zaczyna zaburzać równowagę:
- czujemy się winni, gdy nie pracujemy,
- kompulsywnie sprawdzamy e-maile w nocy,
- trudno nam się mentalnie „wyłączyć”,
- godziny pracy często wydłużają się, zanim zdążymy to zauważyć.
Jeśli masz wrażenie, że bez wyraźnych ram i rytuałów trudno ci naprawdę zakończyć dzień pracy, praca zdalna może działać na twoją niekorzyść.
Cisza i brak rozproszeń bywają sprzymierzeńcem koncentracji, ale nie zawsze sprzyjają twórczemu myśleniu. Dla wielu osób kreatywność rodzi się w kontakcie z innymi, a więc w spontanicznych rozmowach, wymianie myśli, drobnych impulsach, których nie sposób zaplanować. W środowisku zdalnym te naturalne bodźce znikają. Spotkania online rzadko bowiem zastępują żywą dynamikę zespołu.
Badanie z 2022 roku dotyczące zespołów programistycznych wykazało, że zespoły pracujące w modelu zdalnym lub hybrydowym często mają trudności z koordynacją, budowaniem zaufania i płynną komunikacją. „Jeśli w twojej pracy kluczowa jest bieżąca informacja zwrotna, wspólne burze mózgów, spontaniczna wymiana pomysłów czy skomplikowana koordynacja, praca zdalna może utrudniać cały ten proces” – podkreśla dr Travers.
Jeśli zauważasz, że pomysły przychodzą z trudem, a praca zespołowa staje się bardziej mechaniczna i pozbawiona energii, problemem może być nie brak talentu czy umiejętności, lecz zbyt jałowe otoczenie.
Choć praca z domu bywa postrzegana jako mniej wymagająca, w praktyce dla wielu osób okazuje się bardziej wyczerpująca niż dzień spędzony w biurze. Brak wyraźnego początku i końca pracy sprawia, że napięcie utrzymuje się przez cały dzień, a organizm nie dostaje jasnego sygnału do regeneracji.
„Praca zdalna, szczególnie gdy jest źle zaplanowana i słabo wspierana (jak podczas pandemii COVID-19), może zwiększać niezadowolenie z pracy do tego stopnia, że przeradza się w wyczerpanie i poczucie odrealnienia” – alarmuje psycholog.
Jeśli po kilku miesiącach pracy zdalnej odczuwasz większe zmęczenie, rozdrażnienie i przeciążenie niż wcześniej, warto zadać sobie pytanie, czy ten model naprawdę odpowiada twoim potrzebom. To nie oznaka słabości, lecz informacji o tym, w jakich warunkach funkcjonujesz najlepiej.
Jak podkreśla dr Travers, praca zdalna jest narzędziem, a nie jedyną słuszną drogą do zawodowego spełnienia. Dla jednych oznacza swobodę i równowagę, dla innych zaś poczucie osamotnienia i stopniowe wypalenie. „Kiedy Twój mózg naturalnie potrzebuje stymulacji, struktury i bodźców społecznych, w pełni zdalne środowisko, które kiedyś obiecywało wolność i elastyczność, może zacząć przypominać pewnego rodzaju klatkę” – ostrzega ekspert. W takim wypadku lepszym rozwiązaniem może okazać się model hybrydowy albo powrót do środowiska, które oferuje więcej struktury i kontaktu z ludźmi. Najważniejsze nie jest bowiem dopasowanie się do trendów, lecz znalezienie takiego sposobu pracy, który wspiera twoje zdrowie psychiczne, energię i poczucie sensu.
Artykuł opracowany na podstawie: M. Travers, „4 Signs That Remote Work Isn't for You”, psychologytoday.com [dostęp: 20.02.2026]