Autopromocja
1200300
1200300
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Bagaż psychologiczny, czyli czego nigdy nie zrobiłaby Amerykanka

Bagaż psychologiczny, czyli czego nigdy nie zrobiłaby Amerykanka

Magdalena Żelazowska (Fot. archiwum prywatne)
Magdalena Żelazowska (Fot. archiwum prywatne)
Zasmuciło mnie i zdziwiło, że po kilkuletnim pobycie w Stanach i treningu amerykańskiego podejścia do życia właściwie niewiele się zmieniłam. Wciąż uparcie wychodzą ze mnie polskie naleciałości – zwłaszcza te, które raczej utrudniają mi życie, niż je ułatwiają.

Fragment książki „Polki w Ameryce. Historie kobiet, które wyruszyły za ocean i podbiły świat”, Magdalena Żelazowska, wyd. Luna

– Kto to napisał? – zapytała mnie Małgośka Kron na antenie Radia Jazz. Jej ton wydał mi się surowy.

Wskazywała na tekst na tylnej okładce mojej książki o Nowojorczykach. Jej głos nie zdradzał żadnych emocji, ale tak postawione pytanie rodzi w każdym Polaku oczywiste założenie: Houston, mamy problem. To niemal oczywiste, że pozorna neutralność tych słów jest podchwytliwa – w istocie są wstępem do ironicznej kontestacji. Potrafi to stwierdzić nawet trzecioklasista. W końcu uczymy się tego we wczesnej podstawówce, bo w podobny sposób zwracają się do nas nauczyciele: niby niewinnie pytają, a w rzeczywistości zastawiają pułapkę, chcąc obnażyć nasze niedociągnięcia. Tak jak kiedyś w szkolnej ławce, wstrzymałam oddech, spodziewając się publicznej krytyki.

Gorączkowo zastanawiałam się, co też mogło być z opisem książki nie tak. Rozmowa w radio toczyła się na żywo, musiałam więc szybko i inteligentnie wybrnąć z tego konwersacyjnego ślepego zaułka.

– Ja – odpowiedziałam niepewnie na pytanie prowadzącej. I natychmiast dodałam: – Ale tak zwany blurb, czyli opis streszczający zawartość książki, to zawsze praca zespołowa, uczestniczy w niej redaktor, korektor, specjaliści od marketingu i dział sprzedaży.

Tym sposobem dzięki jednemu wygłoszonemu na wdechu zdaniu dokonałam nie lada akrobacji – przedstawiłam się słuchaczom w roli ekspertki w dziedzinie procesu wydawniczego, rzuciłam branżowym terminem, rozłożyłam odpowiedzialność na cały sztab ludzi i zgrabnie się usprawiedliwiłam, uprzedzając potencjalny zarzut.

Zarzut, który nigdy nie padł.

– Rozumiem – powiedziała Małgośka, sprawiając wrażenie zaskoczonej moim wywodem. Po czym wyjaśniła: – Byłam ciekawa, bo uważam, że ten tekst jest świetny i doskonale oddaje to, o czym jest twoja książka. Brawo.

I tu mnie miała. Najpierw uniosłam brwi z niedowierzaniem, a chwilę później załamałam nad sobą ręce. Ponad trzy lata mieszkania w Ameryce najwyraźniej niczego mnie nauczyły.

„Genów nie wydłubiesz” – mawia doświadczona życiowo przyjaciółka mojej mamy. A ja jako Polka po prostu myślę, przewiduję i reaguję tak, jak mnie nauczono – w domu, w szkole, w społeczeństwie. Moją wyuczoną postawą jest zakładać mój błąd, tłumaczyć się, przepraszać i nadrabiać. Widocznie lata życia wśród mieszkańców USA to za mało, żeby to zmienić. Tymczasem żadna Amerykanka nie zachowałaby się tak jak ja. Na pytanie prowadzącej audycję odpowiedziałaby krótko i z zadowoleniem: „Ja”, ewentualnie dodając: „Podoba ci się?”.

Czytaj także: Syndrom oszusta – częsty problem osób z niską samooceną

Moja odruchowa, raczej nerwowa reakcja skłoniła mnie do refleksji nad tym, w jak różny sposób Polacy i Amerykanie podchodzą do życia. Takie odmienne postawy są dla mnie jednym z ciekawszych obszarów, które analizuję w podróży. Na równi z przyrodą, architekturą, kuchnią i kulturą interesuje mnie mentalność miejscowych. Lubię się przyglądać, jak żyją, co robią inaczej. Jeśli w mojej ocenie mają na coś lepszy pomysł, próbuję to odnotować i naśladować.

Po wspomnianej na początku audycji w Radiu Jazz zasmuciło mnie i zdziwiło, że po kilkuletnim pobycie w Stanach i treningu amerykańskiego podejścia do życia właściwie niewiele się zmieniłam. Wciąż uparcie wychodzą ze mnie polskie naleciałości – zwłaszcza te, które raczej utrudniają mi życie, niż je ułatwiają. Dziś, już po powrocie do kraju, nie jestem pewna, czy nauka od innych nacji i próba przejęcia cudzych nawyków nie jest z góry skazana na porażkę, bez względu na to, czy poprzestaniemy na lekturze poradników, czy zdecydujemy się pomieszkać za granicą. Czy poza biernym obserwowaniem rzeczywiście potrafimy zmieniać swoje nastawienie, ucząc się od innych narodów? Wyssane z mlekiem matki narodowe nawyki i odruchy są w nas przecież głęboko zakorzenione. „Nie nauczysz starego psa nowych sztuczek” – mawiają Anglosasi. A może to kwestia wieku lub długości ekspozycji na odmienną kulturę? Należałoby o to zapytać socjologów.

Nasze narodowe wyposażenie może pozostać niezmienne, zasadnicze pytanie, jakie chciałabym postawić w tym rozdziale, brzmi jednak: czy jest nam ono przydatne w sytuacji emigracji, w szczególności do Ameryki? Czy poza pakowaniem niezbędnego ekwipunku zabieramy ze sobą także nasz narodowy bagaż psychologiczny? A jeśli tak, to z czego się on składa? Czy znajdziemy w nim to, co pomaga się odnaleźć w nowej rzeczywistości, czy raczej to, co nam to utrudni? Czy przynależność do narodowości polskiej zwiększa, czy ogranicza naszą zdolność emigracyjną? Tzw. emigrabiliteit to zdaniem psychologów zbiór cech osobowości, umiejętności adaptacyjnych, elastyczności kulturowej, kompetencji językowych i innych czynników, które ułatwiają radzenie sobie z wyzwaniami związanymi z emigracją i adaptacją w nowym kraju. Nie ogranicza się on tylko do aspektów logistycznych i formalnych przeprowadzki, ale obejmuje też szeroki zakres kompetencji miękkich i twardych, pozwalających na skuteczne funkcjonowanie w nowym otoczeniu. Jaka jest więc nasza średnia polska „emigrowalność”?

Śledząc losy Polek w Ameryce, nieraz zadawałam sobie lub im pytanie, jakie cechy charakteru pomagają na obczyźnie. Poza indywidualnymi, jak odporność na stres, ciekawość świata, łatwość w adaptacji do nowych warunków, interesowały mnie też te narodowe i pokoleniowe. Bohaterki mojej książki “Polki w Ameryce. Historie kobiet, które wyruszyły za ocean i podbiły świat” – Urszula Dudziak, Ewa Zadrzyńska-Głowacka, Aleksandra Kurzak, Aleksandra Gołota i inne – zwracały uwagę na naszą ocierającą się o perfekcjonizm pracowitość, zapobiegliwość, przystosowanie do niedostatku, pomysłowość, gospodarność. Te z nas, które urodziły się w PRL-u, potrafią zrobić coś z niczego, są zmotywowane, szybko się uczą, dostrzegają szanse w skromnych początkach. Czujemy wdzięczność za awans, podwyżkę, lepsze mieszkanie. Jesteśmy rodzinne, gościnne, opiekuńcze, lojalne. Młodsze z nas zaś są ambitne, zdeterminowane, zorientowane na cel. To z pewnością pomaga.

Co nam przeszkadza? Dzielenie włosa na czworo, czyli drobiazgowe analizowanie decyzji o emigracji, o którym pisze Agnieszka Pawlak w Płci emigracji (potwierdzam, przedwyjazdowe dylematy miesiącami doprowadzały mnie do obłędu). Wyniesiona z polskich domów rodzinność nie ułatwia nam rozłąki. Nadmierne poczucie odpowiedzialności i nawyk porównywania się z innymi onieśmielają, spowalniają ścieżkę kariery, która w Ameryce żywi się nie tylko pracowitością, ale też pewnością siebie. Potrzeba autentyczności, czasem mylona z tendencją do narzekania, sprawia, że nie zawsze umiemy gładko wejść w konwencję amerykańskiego small talku, co z jednej strony utrudnia nam nawiązywanie przyjaźni, z drugiej nasze uporczywe oczekiwanie szczerości może wydawać się desperackie. Skłonność do zamartwiania się, a czasem szukania dziury w całym, pomaga przewidywać różne scenariusze, ale nieuchronnie odbiera radość z tych całkiem niezłych, które właśnie się dzieją. Naturalna neurotyczność, czyli wrażliwość na napotykane trudności, to kula u nogi w początkowym okresie emigracji, który przeważnie jest pełen lekcji pokory.

Wszystkie te cechy i skłonności wpływają nie tylko na to, jak radzimy sobie w nowym miejscu oraz jak jesteśmy odbierane przez tamtejsze otoczenie, ale też na to, jak je przeżywamy. To, skąd przybywamy, staje się soczewką, przez którą patrzymy na świat. Dostrzegamy więcej. A to spory kapitał startowy.

Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE