1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wideo
  4. >
  5. „Pary tańczące tango można spotkać na ulicy”. O końcu świata, który uzależnia | „Rzecz gustu”, odc. 6

„Pary tańczące tango można spotkać na ulicy”. O końcu świata, który uzależnia | „Rzecz gustu”, odc. 6

Chile i Argentyna nie są kierunkami budżetowymi. To podróżnicza liga mistrzów – wymagająca, kosztowna, czasem logistycznie absurdalna. Ale w szóstym odcinku podcastu „Rzecz gustu” Max Cegielski rozmawia z Mariuszem Lewickim z Logos Tour o miejscach, które redefiniują pojęcie krajobrazu: od najsuchszego miejsca na Ziemi po lodowiec, który… rośnie. To opowieść o końcu świata, gdzie naprawdę zaczyna się podróż. Sponsorem podcastu jest biuro turystyki ZNP Logos Tour, organizator wycieczek na siedem kontynentów.

Chile: kraj wąski, ale długi jak marzenie

„Chile jest to kraj wąski, ale bardzo długi, dlatego różnorodny” – mówi Mariusz Lewicki. I trudno o lepsze wprowadzenie. Na mapie wygląda jak przypadkowa kreska przyklejona do zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej. W rzeczywistości to geograficzny rollercoaster.

Na północy pustynia Atakama – najsuchsze miejsce na Ziemi, gdzie deszcz bywa wydarzeniem pokoleniowym. Na południu Patagonia, gdzie wiatr potrafi przewrócić dorosłego człowieka, a przestrzeń wydaje się nie mieć końca.

To właśnie tu znajduje się Torres del Paine – park narodowy, który Lewicki bez wahania nazywa jednym z cudów Ameryki Południowej. Granitowe wieże, turkusowe jeziora, lodowce zsuwające się powoli w doliny. I co ważne: można go zobaczyć zarówno podczas wymagającego trekkingu, jak i… z okna autobusu.

Wyspa Wielkanocna: izolacja totalna

Jeśli jednak istnieje miejsce, które elektryzuje podróżników najbardziej, to jest nim Wyspa Wielkanocna.

„To jedno z najbardziej odizolowanych miejsc na świecie” – podkreśla Lewicki. I rzeczywiście: do najbliższego zamieszkałego lądu są tysiące kilometrów. Ciepły, przyjemny klimat. Cisza. „Mamy wrażenie spokojnego końca świata”.

Tu podróż przestaje być checklistą atrakcji, a zaczyna być doświadczeniem samotności w najbardziej spektakularnym wydaniu.

Argentyna zaczyna się od lodu

Po drugiej stronie Andów czeka Argentyna – kraj, który potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy widzieli już wszystko. Jednym z jego największych fenomenów jest Perito Moreno.

Dlaczego niezwykły? Bo w czasach, gdy większość lodowców się cofa, ten… rośnie. Jego czoło pęka z hukiem przypominającym wystrzał armatni, a ogromne bryły lodu wpadają do wody z siłą, której nie odda żadne nagranie.

To spektakl natury, który odbywa się bez publiczności – chyba że przyjedziesz tu specjalnie.

Ziemia Ognista i pingwiny

Na samym dole mapy znajduje się Ziemia Ognista – legendarna kraina, która przez wieki była synonimem końca świata. Jej sercem jest Ushuaia, najdalej na południe położone miasto globu.

Tu można zobaczyć pingwiny w ich naturalnym środowisku, patrząc na ocean, który prowadzi już tylko na Antarktydę.

Buenos Aires: tango zamiast punktów orientacyjnych

A potem nagle wszystko się zmienia. Z dzikiej przyrody trafiamy do Buenos Aires – miasta, które pulsuje energią.

„Pary tańczące tango można spotkać na ulicy” – mówi Lewicki. I to nie jest metafora. Tango nie jest tu folklorem dla turystów, tylko językiem codzienności.

Bo nie ma Argentyny bez tanga. Tak jak nie ma jej bez steków, czerwonego wina i późnych kolacji, które zaczynają się wtedy, gdy w Europie wszyscy już śpią.

Chile i Argentyna są drogie – to prawda. Ale w tej części „Rzeczy gustu” Max Cegielski i Mariusz Lewicki przekonują, że są też bezkonkurencyjne. Bo kiedy stoisz między lodowcem a oceanem, na pustyni albo na końcu świata – cena przestaje być najważniejszym argumentem.

Liczy się to, że naprawdę tam jesteś.

Sponsorem podcastu jest biuro turystyki ZNP Logos Tour, organizator wycieczek na siedem kontynentów.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email