Chile i Argentyna nie są kierunkami budżetowymi. To podróżnicza liga mistrzów – wymagająca, kosztowna, czasem logistycznie absurdalna. Ale w szóstym odcinku podcastu „Rzecz gustu” Max Cegielski rozmawia z Mariuszem Lewickim z Logos Tour o miejscach, które redefiniują pojęcie krajobrazu: od najsuchszego miejsca na Ziemi po lodowiec, który… rośnie. To opowieść o końcu świata, gdzie naprawdę zaczyna się podróż. Sponsorem podcastu jest biuro turystyki ZNP Logos Tour, organizator wycieczek na siedem kontynentów.
„Chile jest to kraj wąski, ale bardzo długi, dlatego różnorodny” – mówi Mariusz Lewicki. I trudno o lepsze wprowadzenie. Na mapie wygląda jak przypadkowa kreska przyklejona do zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej. W rzeczywistości to geograficzny rollercoaster.
Na północy pustynia Atakama – najsuchsze miejsce na Ziemi, gdzie deszcz bywa wydarzeniem pokoleniowym. Na południu Patagonia, gdzie wiatr potrafi przewrócić dorosłego człowieka, a przestrzeń wydaje się nie mieć końca.
To właśnie tu znajduje się Torres del Paine – park narodowy, który Lewicki bez wahania nazywa jednym z cudów Ameryki Południowej. Granitowe wieże, turkusowe jeziora, lodowce zsuwające się powoli w doliny. I co ważne: można go zobaczyć zarówno podczas wymagającego trekkingu, jak i… z okna autobusu.
Jeśli jednak istnieje miejsce, które elektryzuje podróżników najbardziej, to jest nim Wyspa Wielkanocna.
„To jedno z najbardziej odizolowanych miejsc na świecie” – podkreśla Lewicki. I rzeczywiście: do najbliższego zamieszkałego lądu są tysiące kilometrów. Ciepły, przyjemny klimat. Cisza. „Mamy wrażenie spokojnego końca świata”.
Tu podróż przestaje być checklistą atrakcji, a zaczyna być doświadczeniem samotności w najbardziej spektakularnym wydaniu.
Po drugiej stronie Andów czeka Argentyna – kraj, który potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy widzieli już wszystko. Jednym z jego największych fenomenów jest Perito Moreno.
Dlaczego niezwykły? Bo w czasach, gdy większość lodowców się cofa, ten… rośnie. Jego czoło pęka z hukiem przypominającym wystrzał armatni, a ogromne bryły lodu wpadają do wody z siłą, której nie odda żadne nagranie.
To spektakl natury, który odbywa się bez publiczności – chyba że przyjedziesz tu specjalnie.
Na samym dole mapy znajduje się Ziemia Ognista – legendarna kraina, która przez wieki była synonimem końca świata. Jej sercem jest Ushuaia, najdalej na południe położone miasto globu.
Tu można zobaczyć pingwiny w ich naturalnym środowisku, patrząc na ocean, który prowadzi już tylko na Antarktydę.
A potem nagle wszystko się zmienia. Z dzikiej przyrody trafiamy do Buenos Aires – miasta, które pulsuje energią.
„Pary tańczące tango można spotkać na ulicy” – mówi Lewicki. I to nie jest metafora. Tango nie jest tu folklorem dla turystów, tylko językiem codzienności.
Bo nie ma Argentyny bez tanga. Tak jak nie ma jej bez steków, czerwonego wina i późnych kolacji, które zaczynają się wtedy, gdy w Europie wszyscy już śpią.
Chile i Argentyna są drogie – to prawda. Ale w tej części „Rzeczy gustu” Max Cegielski i Mariusz Lewicki przekonują, że są też bezkonkurencyjne. Bo kiedy stoisz między lodowcem a oceanem, na pustyni albo na końcu świata – cena przestaje być najważniejszym argumentem.
Liczy się to, że naprawdę tam jesteś.
Sponsorem podcastu jest biuro turystyki ZNP Logos Tour, organizator wycieczek na siedem kontynentów.