Nie lubił wielkich deklaracji. Wolał mówić o ciszy, wdzięczności, wierze, przemijaniu i uważności. Stanisław Soyka zostawił po sobie nie tylko niezwykłe piosenki, ale także słowa, które zatrzymują na chwilę i przypominają o tym, co naprawdę ważne. Wybraliśmy jego najbardziej poruszające wypowiedzi – pełne czułości, pokory i życiowej mądrości.
Stanisław Soyka był jednym z tych artystów, którzy nie potrzebowali głośnych manifestów. W rozmowach mówił spokojnie, z namysłem, często wracając do dzieciństwa, natury, rodziny i wiary. Z wiekiem coraz częściej podkreślał, że największą wartością nie są sukcesy ani tempo życia, lecz umiejętność zatrzymania się, słuchania i dostrzegania świata takim, jaki jest. Jego wypowiedzi brzmią dziś wyjątkowo aktualnie.
O zachwycie nad życiem
„Chcę być, patrzeć, rozmawiać i mam wrażenie, że jeśli zasnę, to już koniec”.
O marzeniu o ciszy
„Będę mieszkał tam, gdzie niebo jest czarne, a gwiazdy srebrne. Księżyc świeci i słychać ptaki. Są sarny, sójki i dziki”.
O hałasie współczesnego świata
„Pracuję w nocy, kiedy miasto cichnie, a ja... słyszę! Czuję każde brum, to, co jest pod ziemią, te kanalizacje, instalacje elektryczne, agregaty. (...) Ten dźwięk ma potężny wpływ na nasz system nerwowy”.
O ludziach, którzy nas kształtują
„Czułem, że ona jak nikt mnie rozumie”.
Tak wspominał ukochaną ciotkę Zofię, która jako jedna z niewielu rozumiała jego niezwykłą wrażliwość.
O sile dobrych nauczycieli
„Dziadek Józef staje się coraz ważniejszy dla mojej duszy”.
Właśnie on powiedział kiedyś do jego mamy słowa, które odmieniły życie przyszłego muzyka:
„Dziołcha, ucz tego synka”.
O muzyce, która zmienia człowieka
„Kiedy usłyszałem Niemena, był to dla mnie kulturowy szok”.
O twórczej niezależności
„Był typem człowieka, który nie pyta, co ma zrobić ani nie analizuje rynku, tylko niesiony intuicją idzie tam, dokąd ona go prowadzi”.
Choć mówił o Czesławie Niemenie, trudno nie odnieść wrażenia, że w tych słowach zawarł również własną filozofię tworzenia.
O ambicji, która nie ma nic wspólnego z popularnością
„Moją największą ambicją jest stworzenie takiej piosenki, którą ludzie mogliby sobie śpiewać razem”.
O prostych gestach
„Siadam sobie na ławeczce i patrzę. Jest to dla mnie niezwykły, niepowtarzalny teatr”.
O byciu razem
„To jeden z takich drobiazgów, które w dzisiejszej ponowoczesnej dobie są analogowym międzyludzkim gestem, aktem człowieczeństwa”.
Tak mówił o zwykłej ławce, która jego zdaniem potrafi łączyć ludzi bardziej niż niejeden nowoczesny wynalazek.
O marzeniach
„Dziękuję rodzicom za to, że pozwolili mi marzyć”.
O rozczarowaniach
„Marzenia są inspirujące. Czasem bywa, że się nie spełniają. Wtedy nie wolno popadać w rozpacz. Należy wieczorem iść spać, obudzić się następnego dnia i iść dalej”.
O rodzicielstwie
„Nie można przytrzymywać dzieci na siłę. One powinny być pewne, że to jest najlepsze, co mogą dla siebie uczynić”.
O przemijaniu
„Nie ma do stracenia ani chwili, trzeba żyć, pracować, tworzyć oraz być pożytecznym”.
O wdzięczności
„Miałem i mam piękne i dobre życie”.
O wierze
„Wiara jest łaską – i cieszę się, że ja tej wiary jeszcze nie utraciłem”.
O pracy nad sobą
„Byłem i jestem człowiekiem grzesznym. Staram się jednak pracować nad sobą i myślę, że jestem teraz trochę lepszy niż 30 lat temu”.