Ida Marszałek - Emily Blunt – od asystentki Mirandy Priestly po muzę Stevena Spielberga
00:00
„Od zarania kina scenariusze piszą frustraci w kryzysie wieku średniego. Aktorka z ambicjami musi naprawdę odsiewać mnóstwo śmieciowych propozycji i walczyć potem na planie z reżyserami. Albo wypracować jakąś strategię" – powiedziała podczas wywiadu w 2012 roku Emily Blunt. Chwilę wcześniej zakończyła zdjęcia do komedii romantycznej „Połów szczęścia w Jemenie" oraz thrillera „Władcy umysłów". Jej kariera rozkwitała, ale prawdziwy boom przyszedł później, za sprawą odpowiedniej strategii. Blunt przestała po prostu grać w filmach, stała się ikoną dyktującą warunki.
Początkowo nic nie wskazywało na to, że pochodząca z Londynu dziewczyna pewnego dnia podbije Hollywood. Emily Blunt, córka byłej aktorki i nauczycielki języka angielskiego oraz adwokata, od najmłodszych lat była chorobliwie nieśmiała i miała problemy z jąkaniem. Strach przed mówieniem pogłębiał jej wycofanie, jako nastolatka Emily spędzała czas samotnie, uciekając w wyobraźnię. Wyjść ze skorupy pomogła jej nauczycielka, która namówiła ją do udziału w szkolnych przedstawieniach. Podczas spektakli, przemawiając cudzym głosem, Emily odzyskała własny. W ten sposób przyszła gwiazda odkryła swoją miłość do sceny.
Pomimo zawrotnej kariery, problemy Blunt z jąkaniem czasem do niej wracają, szczególnie w momentach wzmożonego stresu, przypominając, jak wiele udało jej się osiągnąć. Aktorka sama chętnie udziela wsparcia, które kiedyś otrzymała. Od 2006 roku współpracuje z Amerykańskim Instytutem Jąkania, pomagając dzieciom i dorosłym odzyskiwać pewność siebie.
Emily Blunt w filmie „Diabeł ubiera się u Prady" (Fot. materiały prasowe)
Blunt zadebiutowała na scenie mając zaledwie 18 lat. Zagrała na West Endzie w inscenizacji sztuki Petera Halla „Rodzina królewska”, u boku samej Judi Dench. Występ zdobył uznanie krytyki, Evening Standard ogłosiło ją „Najlepszą Debiutantką”. Wraz z rozgłosem Emily zdobyła pierwsze role telewizyjne i debiut na dużym ekranie, w którym udział miał słynny polski twórca. W 2004 roku zagrała główną rolę w dramacie w reżyserii Pawła Pawlikowskiego „Lato miłości”, historii miłosnej dwóch dziewczyn, pochodzących z różnych światów, rozgrywającej się na brytyjskiej wsi. Praca z polskim reżyserem ukształtowała początkującą aktorkę. Jak w wywiadzie stwierdziła Blunt, rola w niezależnym filmie w znacznym stopniu wpłynęła na jej późniejsze wybory zawodowe.
Prawdziwy przełom nastąpił dwa lata później, za sprawą roli drugoplanowej. Aktorka wcieliła się w Emily Charlton, starszą asystentkę redaktorki magazynu modowego Mirandy Priestly w hitowym komediodramacie „Diabeł ubiera się u Prady”. Blunt wystąpiła u boku Meryl Streep, Anne Hathaway, Stanleya Tucciego, ale nie dała się przyćmić otaczającym ją gwiazdom. Do jej bohaterki należą jedne z najbardziej pamiętnych kwestii z filmu, rola złośliwej Emily w znacznym stopniu przyczyniła się do kultowego statusu produkcji. Ogromny komercyjny sukces, wpłynął na międzynarodową rozpoznawalność Emily Blunt i otworzył jej drogę do Hollywood.
Emily Blunt w filmie „Ciche miejsca 2" (Fot. materiały prasowe)
Wśród najważniejszych hollywoodzkich występów Brytyjki warto wymienić udział w musicalu „Tajemnice lasu” Roba Marshalla (2014), gdzie ponownie wystąpiła razem z Meryl Streep, główną rolę w „Sicario” (2015) Denisa Villeneuve, tytułową rolę w „Dziewczynie z pociągu” (2016), ekranizacji bestsellerowej powieści Pauli Hawkins, gdzie Blunt wcieliła się w alkoholiczkę, niewiarygodnego świadka morderstwa. Różnorodność emploi i talentów aktorki dowodziła, że nie ma roli, której by nie sprostała. Nadszedł też moment, by to Blunt zaczęła dyktować warunki.
Jej następny film można spokojnie uznać za jej autorską produkcję rodzinną. Horror „Ciche miejsce” (2018), w którym zagrała główną rolę, został wyreżyserowany przez jej męża Johna Krasinskiego. Sztuka imitowała życie: para aktorów wcieliła się w małżeństwo, które próbuje ochronić swoje dzieci w świecie opanowanym przez brutalne potwory reagujące na najmniejszy dźwięk. Ciężar emocjonalny był tym większy, że aktorka właśnie urodziła dziecko. Blunt początkowo chciała odmówić, jednak po przeczytaniu scenariusza stwierdziła, że rola reprezentowała jej najgłębsze lęki jako matki. Sukces komercyjny filmu Blunt i Krasinskiego zaowocował sequelem, który miał premierę w 2020 roku i powtórzył świetny wynik pierwszej części.
W 2018 roku Blunt ponownie zwarła szyki z reżyserem Robem Marshallem, który nie zapomniał o jej umiejętnościach wokalnych. Aktorka dostała rolę, za którą zabiłyby miliony dziewczyn: legendarnej Mary Poppins. Kontynuacja filmu z 1964 roku z Julie Andrews była z pewnością ogromnym wyzwaniem, ale Emily po raz kolejny udowodniła, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Magazyn Variety określił ją jako „praktycznie idealną pod każdym względem”. Niedługo po udziale w „Mary Poppins powraca” ogłoszono ją jedną z najlepiej opłacanych aktorek na świecie, z rocznymi zarobkami w wysokości 22,5 miliona dolarów.
Emily Blunt w filmie „Mary Poppins powraca" (Fot. materiały prasowe)
W ostatnich latach 40-letnia aktorka, matka dwójki dzieci, najlepiej zarabiająca aktorka ani myślała zwalniać tempa. W 2023 roku wystąpiła u samego Christophera Nolana, w głośnym „Oppenheimerze”, gdzie zagrała żonę tytułowego naukowca. Decydując się na rolę Blunt potwierdziła, że ambicje artystyczne ceni znacznie wyżej niż zarobki. Zgodziła się wystąpić u Nolana za ułamek kwoty, który zwykle otrzymywała za pojawienie się na planie. Intuicja jej nie zawiodła, za rolę Katherine Oppenheimer otrzymała pierwszą nominację do Oscara. Produkcja okazała się też najbardziej dochodowym filmem w karierze Blunt.
Emily Blunt w filmie „Oppenheimer" (Fot. materiały prasowe)
W 2026 roku aktorka zaliczyła nie tylko sequel swojej kultowej roli w „Diabeł ubiera się u Prady 2”, ale kolejny kamień milowy w swojej karierze. Główna rola w filmie Stevena Spielberga to nieosiągalne marzenie połowy branży, tym bardziej jeśli to film o kosmitach. W „Dniu objawienia” Emily Blunt zagrała postać, wokół której rozgrywa się historia upadku świata, prezenterki pogody w lokalnej telewizji, która niespodziewanie odkrywa w sobie kosmiczne moce i jest jedyną osobą, która może zapewnić pokojowy dialog między ludźmi, a przybyszami z innego świata.
Emily Blunt w filmie „Dzień objawienia" (Fot. materiały prasowe)
Jeśli w Hollywood są jakieś „power couples”, to Emily Blunt i John Krasinski powinni napisać dla nich podręcznik. Para uwielbiana zarówno przez prasę, jak i środowisko filmowe jakimś cudem zachowuje idealny balans między tym co prywatne i zawodowe. Para poznała się w 2008 roku, po tym jak Blunt w rozstała się z Michaelem Bublé, z którym była w trzyletnim związku. Przedstawił ich wspólny znajomy i na happy end tej historii nie trzeba było długo czekać. Niecały rok później Blunt miała już na palcu pierścionek. Pobrali się w 2010 roku we włoskim Como. Mają dwie córki, jedną urodzoną w 2014 roku, drugą w 2016 roku.
Chociaż trudno o bardziej zgrane aktorskie małżeństwo, Emily Blunt wchodzi w skład jeszcze jednej, konkurencyjnej „power couple”: ze swoim długoletnim kumplem z planu Stanleyem Tuccim. W 2012 roku amerykański aktor poślubił siostrę Blunt, Felicity i w ten sposób przyjaciele oficjalnie stali się rodziną. Ich wyjątkową więź uwieczniła łączona ceremonia na Hollywoodzkiej Alei Gwiazd. Tucci i Blunt otrzymali swoje gwiazdy obok siebie i tego samego dnia, 30 kwietnia 2026 roku.
Ceremonię uświetniła wzruszająca przemowa Meryl Streep, która wyraziła ogromny podziw jaki żywi do Blunt, swojej koleżanki z planu: „Emily, czuję się, jakbym cię urodziła, naprawdę. Jestem z ciebie taka dumna. I po prostu… jestem w tobie zakochana, tak samo jak cały świat”.