1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wideo
  4. >
  5. „Otyłość to choroba przewlekła, która ma tendencje do nawrotów”. Czy leki GLP-1 są drogą na skróty i mogą odbierać przyjemność życiową? | „Jak zdrowie”, odc. 20

„Otyłość to choroba przewlekła, która ma tendencje do nawrotów”. Czy leki GLP-1 są drogą na skróty i mogą odbierać przyjemność życiową? | „Jak zdrowie”, odc. 20

„Jeśli zrozumiemy, że otyłość jest chorobą, to stanie się jasne, że wymaga leczenia” – mówi lek. Anna Sankowska-Dobrowolska, internistka i obesitolożka, gościni podcastu „Jak zdrowie” magazynu Zwierciadło. W rozmowie z Anną Augustyn-Protas ekspertka tłumaczy, dlaczego wokół analogów GLP-1 narosło tak wiele mitów, skąd bierze się społeczna niechęć wobec farmakologicznego leczenia otyłości i dlaczego skuteczna terapia nie zaczyna się od recepty, lecz od zmiany sposobu myślenia o samej chorobie.

Niewiele schorzeń obciążonych jest równie silnym społecznym osądem jak otyłość. Pacjenci zmagający się z nadciśnieniem czy chorobami serca zwykle spotykają się ze współczuciem i wsparciem. Osoby chorujące na otyłość nadal słyszą natomiast, że powinny po prostu mniej jeść, więcej się ruszać i wykazać się większą determinacją. Taki sposób myślenia sprawia, że problem zdrowotny zamienia się w ocenę charakteru.

Otyłość – choroba, której wielu nadal nie chce uznać

W gabinetach lekarskich coraz częściej mówi się jednak o konieczności odejścia od tego krzywdzącego schematu. Współczesna medycyna nie pozostawia wątpliwości: otyłość jest chorobą przewlekłą, złożoną i wieloczynnikową. Na jej rozwój wpływają nie tylko styl życia i dieta, ale także genetyka, hormony, psychika, środowisko społeczne oraz mechanizmy zachodzące w mózgu.

– WHO uznało otyłość za chorobę w 1997 roku – przypomina Anna Sankowska-Dobrowolska.

Mimo że od tej decyzji minęło niemal trzydzieści lat, społeczna świadomość nadal nie nadąża za wiedzą naukową. Konsekwencje bywają dotkliwe. Chorzy nie tylko zmagają się z problemami zdrowotnymi, ale często stają się również obiektem stereotypów i uprzedzeń.

– Osoby z otyłością są uważane za mniej mądre, za mniej ambitne, za bardziej leniwe także przez pracodawców – mówi ekspertka.

Podobne przekonania wpływają na relacje społeczne, sytuację zawodową i samoocenę pacjentów. Wielu z nich przez lata odkłada wizytę u specjalisty, ponieważ wstydzą się prosić o pomoc lub obawiają się kolejnej oceny.

Zdaniem lekarki pierwszym krokiem do skutecznego leczenia jest zmiana perspektywy.

– Jeśli zrozumiemy, że otyłość jest chorobą, to stanie się jasne, że wymaga leczenia. Przy nadciśnieniu nikt nie mówi: proszę obniżyć ciśnienie przez spacer czy siłą woli.

Porównanie do nadciśnienia doskonale pokazuje absurd oczekiwań, jakie wciąż stawia się osobom z otyłością. W przypadku innych chorób przewlekłych pacjent otrzymuje diagnozę, plan terapii i wsparcie specjalisty. W przypadku otyłości nadal zbyt często dostaje przede wszystkim zestaw dobrych rad.

Skąd tyle emocji wokół GLP-1?

Pojawienie się analogów GLP-1 zmieniło sposób myślenia o leczeniu otyłości. Leki, które początkowo wykorzystywano przede wszystkim w terapii cukrzycy, zaczęły przynosić bardzo dobre efekty także w redukcji masy ciała. Wraz z rosnącą popularnością pojawiły się jednak kontrowersje.

Media społecznościowe szybko zamieniły farmakoterapię w temat popkulturowy. Historie spektakularnych metamorfoz zaczęły funkcjonować obok sensacyjnych nagłówków i uproszczonych opinii. W efekcie wiele osób postrzega dziś analogi GLP-1 jako modny trend, a nie element leczenia konkretnej choroby.

Tymczasem, jak podkreśla Anna Sankowska-Dobrowolska, nie są to eksperymentalne preparaty, które pojawiły się na rynku kilka miesięcy temu.

– Oprócz skuteczności różnią się sposobem podania. Generalnie analogi GLP-1 są w użyciu od 2015 roku.

Za sukcesem terapii nie stoi więc chwilowa moda, lecz lata badań, obserwacji i doświadczeń klinicznych. Współczesna obesitologia coraz skuteczniej wykorzystuje narzędzia, które pomagają pacjentom odzyskać kontrolę nad zdrowiem.

Jednocześnie każdy organizm reaguje na leczenie inaczej.

– Działanie leku jest subiektywne, każdy pacjent odczuwa je inaczej – podkreśla ekspertka.

Właśnie dlatego historie publikowane w internecie nie powinny być traktowane jako punkt odniesienia. Leczenie otyłości pozostaje procesem indywidualnym, wymagającym współpracy pacjenta z lekarzem i regularnego monitorowania efektów.

Recepta nie zastąpi zmiany nawyków

Jednym z najczęściej powtarzanych mitów jest przekonanie, że analogi GLP-1 działają jak farmakologiczny wyłącznik głodu. Taki obraz jest wygodny dla mediów, ale ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

– Oczekiwanym działaniem tych leków nie jest jadłowstręt – zaznacza Anna Sankowska-Dobrowolska.

Mechanizm działania jest znacznie bardziej złożony. Terapia wpływa między innymi na regulację apetytu, odczuwanie sytości oraz pracę układu pokarmowego. Wielu pacjentów zauważa, że łatwiej kontroluje porcje jedzenia i rzadziej odczuwa potrzebę podjadania. Nie oznacza to jednak, że lek wykonuje całą pracę za nich.

Podczas rozmowy Anna Augustyn-Protas zwraca uwagę, że problemy pojawiają się często wtedy, gdy pacjent nie zmienia swoich codziennych przyzwyczajeń.

– To nie lek jest problemem, niedostosowywanie się do niego – zauważa prowadząca.

Ekspertka odpowiada krótko i bardzo konkretnie:

– Dokładnie, lek nie pójdzie za ciebie na siłownię ani nie zje za ciebie białka. Skuteczność terapii zależy więc od połączenia farmakologii z nowym stylem życia. Odpowiednia dieta, aktywność fizyczna, sen i regularność pozostają fundamentem zdrowienia. Leki pomagają stworzyć warunki do zmiany, ale nie zastępują samej zmiany.

Organizm szybko daje również sygnały, które zachowania mu służą.

– Te leki spowalniają pracę żołądka, stąd złe samopoczucie po jedzeniu ciężkostrawnym. I zmieniają się też po tych lekach kubki smakowe – wyjaśnia lekarka.

Wielu pacjentów opisuje, że ulubione wcześniej produkty przestają smakować tak samo jak dawniej. Część osób spontanicznie ogranicza tłuste potrawy, słodycze czy wysokoprzetworzoną żywność, ponieważ organizm zaczyna reagować na nie inaczej.

Nie chodzi wyłącznie o wagę

Masa ciała pozostaje najbardziej widocznym wskaźnikiem skuteczności leczenia, ale korzyści wykraczają daleko poza liczbę kilogramów. Coraz więcej badań pokazuje, że analogi GLP-1 wpływają również na funkcjonowanie mózgu i mechanizmy odpowiedzialne za odczuwanie nagrody.

W przestrzeni publicznej pojawiają się czasem pytania, czy taka ingerencja nie odbiera ludziom przyjemności życia.

– To raczej sporadyczny skutek uboczny tzw. anhedonia, bardziej w drugą stronę: pacjenci czują się lepiej i mają przypływ energii – mówi Anna Sankowska-Dobrowolska.

W praktyce lekarze częściej obserwują poprawę samopoczucia niż jego pogorszenie. Lepsza kondycja fizyczna, większa swoboda ruchu i odzyskane poczucie sprawczości przekładają się na codzienne funkcjonowanie.

Zdarzają się także zaskakujące efekty uboczne.

– Mam pacjentki, które przestają palić z dnia na dzień, bo papierosy i alkohol pobudzają ośrodek nagrody w mózgu – opowiada ekspertka.

Podobne obserwacje pokazują, że współczesna medycyna dopiero zaczyna odkrywać pełny potencjał tej grupy leków i ich wpływ na zachowania związane z uzależnieniami.

Dlaczego leczenie trwa dłużej, niż większość pacjentów zakłada?

Kultura natychmiastowych efektów przyzwyczaiła nas do myślenia o zdrowiu w kategoriach szybkich rezultatów. Wielu pacjentów rozpoczynających terapię chciałoby wiedzieć, kiedy będą mogli odstawić leki i uznać problem za rozwiązany.

Zdaniem specjalistów takie podejście nie uwzględnia natury samej choroby.

– Minimum rok, ale czasem dłużej. Otyłość to choroba przewlekła, która ma tendencje do nawrotów. Mam pacjentki, które wróciły do dawnej wagi po operacji bariatrycznej – podkreśla Anna Sankowska-Dobrowolska.

Nawroty są wpisane w przebieg wielu chorób przewlekłych. Właśnie dlatego leczenie otyłości coraz częściej przypomina długofalowe zarządzanie zdrowiem, a nie krótką kurację zakończoną osiągnięciem konkretnego wyniku na wadze.

Równie ważna okazuje się cierpliwość.

– Nie zalecam ważyć się częściej niż raz w tygodniu – mówi ekspertka.

Codzienne śledzenie każdego grama często prowadzi do niepotrzebnego stresu. Organizm funkcjonuje w rytmie naturalnych wahań związanych z nawodnieniem, hormonami czy poziomem aktywności. Znacznie większe znaczenie mają trendy obserwowane przez tygodnie i miesiące.

„Zmiana zaczyna się w głowie”

Tematy poruszane w podcaście rozwija również książka „Zmiana zaczyna się w głowie”, wydana przez Wydawnictwo Zwierciadło. Publikacja pokazuje, że trwała poprawa zdrowia nie zaczyna się od kolejnej restrykcyjnej diety ani od walki z własnym ciałem. Autorka przekonuje, że prawdziwa zmiana wymaga zrozumienia mechanizmów kierujących naszymi wyborami, emocjami i relacją z jedzeniem.

Przesłanie książki dobrze współgra z wnioskami płynącymi z rozmowy w podcaście „Jak zdrowie”. Współczesna medycyna dysponuje coraz skuteczniejszymi narzędziami, jednak żadna terapia nie zastąpi świadomości, wiedzy i gotowości do długofalowej pracy nad zdrowiem. Analitycy rynku zdrowia mówią dziś o przełomie w leczeniu otyłości. Lekarze przypominają jednak, że nawet najbardziej nowoczesne leki pozostają jedynie częścią większej układanki. Najważniejszy krok nadal wykonuje człowiek, który decyduje się potraktować swoją chorobę poważnie i dać sobie prawo do leczenia.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email