1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Bad Bunny: dobry idol z Portoryko, którego słucha cały świat

Bad Bunny: dobry idol z Portoryko, którego słucha cały świat

(Fot. Mike Coppola/MG25/Getty Images for The Met Museum/Vogue)
(Fot. Mike Coppola/MG25/Getty Images for The Met Museum/Vogue)
„Kto to widział, koncert Latynosa na święcie amerykańskiego futbolu?! Może jeszcze mamy nauczyć się hiszpańskiego?” – brzmiały ksenofobiczne komentarze po ogłoszeniu, że w tym roku to on wystąpi w przerwie finałowego meczu Super Bowl. „Niech lepiej nauczą się tańczyć” – odpowiadał Bad Bunny. Benito Antonio Martínez Ocasio jest dziś jedną z najbardziej zaangażowanych politycznie gwiazd muzyki pop, a przy okazji z rozmachem redefiniuje kilka skostniałych pojęć: od patriotyzmu po męskość.

Fragment artykułu – całość przeczytasz w lipcowym numerze „Zwierciadła”.

Bad Bunny: Portorykańczyk, którego słucha cały świat

W kwietniu 2026 roku serwis Spotify obchodził 20. urodziny i z tej okazji opublikował zestawienia najchętniej słuchanych artystów i artystek, płyt oraz piosenek. Albumem odtwarzanym najczęściej w historii Spotify okazał się „Un Verano Sin Ti”, czwarte wydawnictwo w portfolio rapera i wokalisty z Portoryko.

Sam Bad Bunny uplasował się na drugiej pozycji (tuż za Taylor Swift) wśród najpopularniejszych wykonawców i wykonawczyń. Ujmijmy to tak: ten chłopak ma paru fanów i kilka fanek. Na całym świecie. Może niekoniecznie w Białym Domu, ale za to na pewno w Hollywood. Wiralowe stały się nagrania z jednego z koncertów muzyka, na którym znakomicie bawił się aktor Jon Hamm, znany przede wszystkim z ikonicznego serialu „Mad Men”. Bad Bunny, w monologu otwierającym odcinek „Saturday Night Live”, którego był gospodarzem, żartował, że aktor ma na jego punkcie obsesję. Z kolei Hamm, goszcząc niedawno w popularnym podcaście komiczki Amy Poehler „Good Hang”, pokusił się o diagnozę fenomenu Portorykańczyka.

„Każdy wyraz radości jest dziś w cenie – odpowiadał na pytanie, dlaczego potrzebujemy Bad Bunny’ego i jego muzyki. – Przez tych 15 minut podczas Super Bowl tańczysz i zapominasz, jak koszmarna jest rzeczywistość. Może za pięć lat wspomnimy jego występ i zdamy sobie sprawę, że to był ten wieczór, kiedy ktoś nam pokazał, jak ważne jest bycie razem”.

Podczas występu w przerwie meczu Super Bowl LX na stadionie Levi’s Stadium w Santa Clara w Kalifornii (2026) (Fot. Thearon W. Henderson/Getty Images) Podczas występu w przerwie meczu Super Bowl LX na stadionie Levi’s Stadium w Santa Clara w Kalifornii (2026) (Fot. Thearon W. Henderson/Getty Images)

Eskapistyczny i jednocześnie wspólnotowy charakter twórczości Bad Bunny’ego jest oczywiście faktem. Muzyk od początku kariery kleił przebojową hybrydę ze żwawego latino i melodyjnego, chwytliwego rapu. Tworzył utwory przeznaczone do tańca, ekstrawertyczne, seksowne – z założenia miały brzmieć jak udana randka albo przynajmniej bardzo obiecująca impreza. Aż napisał album o toksycznym romansie Portoryko z Ameryką, która bierze więcej, niż jest skłonna dać.

„Debí Tirar Más Fotos”: Bad Bunny dowodzi, że nie musisz śpiewać po angielsku, by odnieść globalny sukces

Kiedy w końcu grudnia 2024 roku wydawał album „Debí Tirar Más Fotos”, był już uznanym, dziko popularnym wykonawcą. Wszystko, co robił, biło jakiś rekord. Każda płyta czy trasa koncertowa prowadziły go tam, gdzie wcześniej nie dotarł żaden latynoski artysta. Wspominane już „Un Verano Sin Ti” w 2022 roku zdobyło nominację do Nagrody Grammy w kategorii „Album roku” jako pierwsze hiszpańskojęzyczne wydawnictwo w dziejach statuetki. Na występach promujących płytę zarobił ponad 230 milionów dolarów, był to najlepszy wynik w historii muzyki latino. Jego utwory wyrastały z lokalnych tradycji, ale rezonowały globalnie. To on wyrwał świat z tego upraszczającego przekonania, że piosenki pop należy śpiewać po angielsku, żeby odniosły międzynarodowy sukces.

Żaden z wcześniejszych przełomów nie mógł się jednak równać z albumem, który poszerzył muzyczne uniwersum Bad Bunny’ego o kolejny wymiar.

Już wcześniej bywał epizodycznie polityczny, wyrażał sprzeciw wobec przemocy i nierówności, angażował się w akcje charytatywne, ale dopiero na „Debí Tirar Más Fotos” pozwolił sobie na kategoryczną, kompletną wypowiedź.

„Powinienem robić więcej zdjęć”: tęsknota za miejscem i utraconą miłością

To ambitny, przemyślany, zamaszysty w treści i formie koncept album. Nagrany z miłości, w heroicznym geście ochrony wszystkiego, co mu najbliższe i co go kształtowało. Przed rozpoczęciem nagrań powiedział współpracownikom, że chciałby w premierowych kompozycjach ująć tęsknotę za utraconą miłością, ale także za miejscem. „Bo nosiłem w sobie to uczucie, gdy przez rok mieszkałem w Los Angeles” – dodał w rozmowie z dziennikarką amerykańskiego „Vogue’a”. Wystarczy tytuł, by poprawnie zdekodować sentyment, którym pisana jest ta płyta. „Debí Tirar Más Fotos”. Powinienem robić więcej zdjęć.

Benito Antonio Martínez Ocasio urodził się w Bayamón, a wychował w Vega Baja – oba to średniej wielkości miasteczka na północno-wschodnim wybrzeżu Portoryko. To tu znajduje się jedna z najbardziej widowiskowych plaż na wyspie, lokalni farmerzy żyją z uprawy ananasów, a życie społeczne koncentruje człowieka z zewnątrz – i romantyczna sugestia, że ma szanse grać w tej samej drużynie.

Tyle że w świecie, w którym każdy młody rapujący chłopak chce być jak Drake albo Travis Scott, on zawsze chciał być jak Bad Bunny.

„Debí Tirar Más Fotos” jest wyrazem radykalnego oporu wobec wymuszanego kompromisu z amerykańską popkulturą. Bo gdy chłopak z Portoryko rozpychał się ze swoimi piosenkami w świecie, świat coraz bardziej rozpychał się w jego ukochanym Portoryko, a on z dystansu obserwował, jak rodzinne strony wytracają swój charakter pod wpływem przemocowej amerykanizacji kultury, biznesu, stylu życia. Jego Portoryko powoli znikało. Mógł robić więcej zdjęć.

W ramach trasy „DeBÍ TiRAR MáS FOToS World Tour” Bad Bunny zagra koncert na PGE Narodowym w Warszawie 14 lipca 2026 roku.

Cały tekst przeczytasz w lipcowym numerze miesięcznika „Zwierciadło”, dostępnym aktualnie w sprzedaży.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE