1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. Ta seria Catherine Reiss od początku buduje napięcie i hipnotyzuje mrocznym klimatem. Spodoba się fanom serialu „Stamtąd”

Ta seria Catherine Reiss od początku buduje napięcie i hipnotyzuje mrocznym klimatem. Spodoba się fanom serialu „Stamtąd”

(Fot. BalanceFormcreative/Getty Images)
(Fot. BalanceFormcreative/Getty Images)
Miasteczko, z którego nie da się uciec, potwory czające się w ciemności i zasady, których złamanie może kosztować życie. Nic dziwnego, że seria „Miejsce styku” Catherine Reiss, polskiej autorki publikującej pod pseudonimem, bywa porównywana do serialu „Stamtąd”. To jednak coś więcej niż kolejna historia o miejscu rządzącym się własnymi prawami – to wciągająca opowieść o winie, odpowiedzialności i konsekwencjach wyborów, od której trudno się oderwać.

Spis treści:

  1. „Miejsce styku” – te książki zachwycą fanów serialu „Stamtąd”
  2. „Miejsce styku” – o czym jest wciągająca seria Catherine Reiss?
  3. „Miejsce styku” – dlaczego warto przeczytać?

„Miejsce styku” – te książki zachwycą fanów serialu „Stamtąd”

Wyobraź sobie, że trafiasz do niewielkiego miasteczka, w którym granice między jawą, snem a śmiercią zaczynają się niepokojąco rozmywać. Są tu opuszczona stacja benzynowa, stary pensjonat i… zasady, których nie wolno lekceważyć. Po północy lepiej nie opuszczaj pokoju – przynajmniej jeśli nie chcesz stanąć oko w oko z tym, co czai się w ciemności. Potworami. Nie wolno ci na nie patrzeć, nie wolno odpowiadać na ich szepty i śpiewy, a przede wszystkim – nie wolno ci ich dotknąć, choć będą cię kusiły na najrozmaitsze sposoby. A jeśli zastanawiasz się, dlaczego po prostu stąd nie wyjechać… Cóż, nie da się. W tym miejscu zostaniesz na zawsze.

Witaj w „Miejscu styku”. Choć jeśli po przeczytaniu powyższych zdań twoje myśli powędrowały raczej w stronę serialu „Stamtąd” – nie jesteś sama. Gdy po raz pierwszy natknęłam się na opis „W tym miejscu śpiewają potwory” – przepadłam. Czułam, że to książka dla mnie, ale… szybko zrezygnowałam z lektury zrażona licznymi opiniami czytelników, że powieść jest zbyt zbliżona do wspomnianego serialu. W końcu jednak dałam jej szansę i… bardzo się z tego cieszę. Owszem, czuć tu ducha Fromville, zwłaszcza w pierwszym tomie, ale to tylko subtelna inspiracja. Catherine Reiss prowadzi nas przez zupełnie inną historię, która może przypaść do gustu miłośnikom serialu, ale zdecydowanie nie jest jego kopią.

Sama autorka – a zarazem fanka serialu, dodajmy – to porównanie traktuje przede wszystkim jako komplement i tłumaczy: – Zarówno „Miejsce styku”, jak i „Stamtąd” wykorzystują motywy izolacji, tajemnicy oraz przestrzeni rządzącej się własnymi zasadami, dlatego rozumiem, skąd biorą się te porównania. Od zawsze fascynował mnie motyw zamkniętych społeczności oraz miejsc, z których nie da się wydostać. To niezwykle ciekawy punkt wyjścia do opowiadania historii, ponieważ pozwala badać ludzką naturę w sytuacjach granicznych – mówi Catherine Reiss.

– Jednocześnie „Miejsce styku” od początku było moją własną opowieścią. Choć oba światy opierają się na podobnym motywie, moja seria skupia się przede wszystkim na konsekwencjach ludzkich wyborów, winie, odpowiedzialności i rozliczeniu z przeszłością. Cieszę się jednak, że czytelnicy odnajdują w niej klimat, który przypomina im historie, które już pokochali – dodaje.

Czytaj także: 6 seriali zagmatwanych bardziej niż „Stamtąd”. Na tych zagadkach polegną najtęższe głowy

„Miejsce styku” – o czym jest wciągająca seria Catherine Reiss?

Catherine Reiss zdradza, że pomysł na „Miejsce styku” narodził się w 2024 roku podczas podróży po Islandii, kiedy to wraz z chłopakiem (obecnie już narzeczonym) trafiła do Héraðsskólinn Historic Guesthouse, miejsca, które – jak wspomina – „z zewnątrz wydawało się zwyczajne, ale po przekroczeniu progu budziło trudne do wyjaśnienia poczucie niepokoju”.

– To była jedna z najdziwniejszych nocy w moim życiu. Stare szkolne fotografie, skrzypiące podłogi, porcelanowa lalka stojąca na korytarzu i niezwykle realistyczne sny sprawiły, że długo nie byłam pewna, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna wyobraźnia. Kiedy opuszczałam ten budynek, wiedziałam już, że muszę o tym napisać – zdradza pisarka.

Dziś „Miejsce styku” liczy cztery tomy – najnowszy (i ostatni) ukazał się pod koniec maja, dopełniając cykl, na który składają się: „W tym miejscu śpiewają potwory”, „W tym miejscu martwi wyglądają najlepiej”, „W tym miejscu cienie nigdy nie zasypiają” oraz „W tym miejscu zostaniesz na zawsze”. O czym są książki, które czytelnicy pochłaniają z wypiekami na twarzy?

„Miejsce styku” – fabuła i symbolika

Fabularnie „Miejsce styku” to historia rodziny Kellerów, która trafia do miejsca wyjętego spod praw znanej im rzeczywistości. By przetrwać, muszą odkryć zasady rządzące otaczającym ich światem i znaleźć odpowiedzi na pytania, które z każdym kolejnym odkryciem stają się coraz bardziej niepokojące.

Ale jest też druga warstwa. – Na poziomie symbolicznym jest to jednak opowieść o ludzkiej naturze, konsekwencjach wyborów i o tym, że od pewnych rzeczy nie da się uciec. Chciałam pokazać, że każde działanie pozostawia ślad, nawet jeśli przez lata wydaje nam się, że uniknęliśmy odpowiedzialności. W świecie „Miejsca styku” na każdą krzywdę, każde kłamstwo i każdą zbrodnię prędzej czy później przychodzi odpowiedź – tłumaczy Catherine Reiss, która z wykształcenia jest psycholożką.

W tej serii nawet istoty pośmiertne wykraczają poza potwory mające jedynie wywoływać strach – każda z nich symbolizuje określone ludzkie słabości, lęki lub mechanizmy psychologiczne. – Lalkarze, zwani także Śpiewakami, kuszą swoje ofiary pozornie niewinną zabawą i rozmową. Symbolizują fascynację mrokiem oraz pokusę przekroczenia granicy, której nie powinniśmy przekraczać. Uwodziciele przybierają postać idealnego piękna i reprezentują iluzję pragnień, które mogą prowadzić do autodestrukcji. Są przypomnieniem, że nie wszystko, co wydaje się piękne i pożądane, jest dla nas dobre. Obserwatorzy natomiast symbolizują ukryte traumy, obsesje i myśli, przed którymi próbujemy uciekać. Im dłużej je ignorujemy, tym większą władzę mogą nad nami przejąć – wyjaśnia autorka.

Czytaj także: Literatura grozy dla miłośników mocnych emocji. 5 książek, po których nie zaśniesz spokojnie

„Miejsce styku” – dlaczego warto przeczytać?

Catherine Reiss wykreowała świat, od którego trudno się oderwać. Im dłużej czytasz, tym bardziej wsiąkasz w mroczną, wylewającą się niemal z każdej strony atmosferę tego miejsca. Do tego ciągłe poczucie zagrożenia, szybkie tempo narracji i umiejętność budowania napięcia sprawiają, że książki trudno odłożyć choć na chwilę (mnie szczególnie wciągnęły tomy drugi i trzeci, które czytałam z wypiekami na twarzy nawet po nocach…). Ale jest coś jeszcze.

Jak mówi Catherine Reiss: – Myślę, że tym, co wyróżnia „Miejsce styku”, jest połączenie wielowarstwowej grozy z refleksją nad człowiekiem. To nie jest historia wyłącznie o potworach czy tajemniczym miejscu. To opowieść o winie, pamięci, odpowiedzialności i o tym, że czasami największe zagrożenie nie kryje się w ciemności wokół nas, lecz w tym, co nosimy w sobie.

– Każdy czytelnik może odnaleźć w tej historii coś innego – zagadkę, horror, historię o przetrwaniu albo metaforę ludzkich wyborów i ich konsekwencji – podsumowuje.

Jeśli chcesz się przekonać, czy „Miejsce styku” wciągnie także ciebie, jest tylko jeden sposób, żeby się przekonać…

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE