1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wideo
  4. >
  5. „Narcyz uwodzi przez słowa, nie przez czyny”. Jak być kochaną i kochać? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 3

„Narcyz uwodzi przez słowa, nie przez czyny”. Jak być kochaną i kochać? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 3

„Dziewczyny bardziej marzą o miłości. I to o miłości totalnej, która zabierze cały ból” – mówi Katarzyna Miller w 3. odcinku podcastu „Przerwa na kawę z Kasią Miller”,a szczera, momentami brutalna analiza tego, dlaczego tak często mylimy miłość z głodem emocji, a bliskość z walką o uwagę.

W rozmowie z Joanna Olekszyk psycholożka rozbraja nasze wyobrażenia o relacjach: tłumaczy, dlaczego ciągnie nas do narcyzów, czemu spokojni partnerzy wydają się „nudni” i co zrobić, żeby przestać błagać świat o uczucie. To rozmowa o emocjonalnym chaosie współczesnych relacji, ale też o dojrzewaniu do miłości, która nie boli.

Miłość jako ratunek od cierpienia

W kulturze, która sprzedaje miłość jako lekarstwo na samotność, łatwo uwierzyć, że druga osoba ma nas „naprawić”. Katarzyna Miller zauważa, że szczególnie kobiety wychowywane są w przekonaniu, że prawdziwe uczucie powinno być totalne – intensywne, wszystko obejmujące, najlepiej takie, które natychmiast uleczy stare rany.

– „Dziewczyny bardziej marzą o miłości. I to o miłości totalnej, która zabierze cały ból” – mówi psycholożka.

To właśnie dlatego tak często ignorujemy sygnały ostrzegawcze. Chcemy wierzyć, że tym razem będzie inaczej. Że ktoś zobaczy nasze zranienia i zamiast je pogłębiać – ukoi. Problem w tym, że desperacja emocjonalna jest widoczna bardziej, niż nam się wydaje.

– „Niestety pokazujemy zbyt dużo na zewnątrz, co się w nas dzieje, nawet jak się kryjemy” – zauważa Miller.

I właśnie tę emocjonalną szczelinę bardzo szybko wyczuwają osoby manipulujące.

Narcyz uwodzi obietnicą

W podcastowej rozmowie mocno wybrzmiewa temat relacji z narcyzami. Nieprzypadkowo. Media społecznościowe, kultura autopromocji i emocjonalny głód stworzyły idealne warunki dla ludzi, którzy świetnie mówią o miłości, ale fatalnie ją praktykują.

– „Narcyz to jest łajdak” – mówi bez dyplomatycznych uników Katarzyna Miller.

I dodaje jedno z najcelniejszych zdań całej rozmowy: – „Narcyz uwodzi przez słowa, nie przez czyny”.

To zdanie trafia w sedno współczesnych relacji. Wielkie deklaracje, intensywność od pierwszego dnia, poczucie wyjątkowości – wszystko to może działać jak narkotyk. Szczególnie na osoby, które desperacko chcą poczuć się ważne i wybrane.

Joanna Olekszyk pyta więc wprost: dlaczego tak często próbujemy utrzymać relację z człowiekiem, który nas rani, a sabotujemy związki z „porządnymi chłopakami”?

To pytanie brzmi niewygodnie, ale właśnie dlatego wywołuje tak silny rezonans. Stabilność bywa mylona z nudą, a emocjonalny rollercoaster – z namiętnością. Jeśli ktoś dorastał w chaosie albo musiał walczyć o uwagę, spokojna relacja może wydawać się podejrzana. Za mało intensywna. Za mało dramatyczna, by uznać ją za „prawdziwą”.

Emocje nie są problemem

Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest ten o emocjach. Katarzyna Miller przekonuje, że nie należy ich tłumić ani hierarchizować.

– „Emocje są jak kamienie szlachetne” – mówi psycholożka.

Każda emocja niesie informację. Złość pokazuje przekroczone granice. Smutek pozwala przeżyć stratę. Lęk ostrzega. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek zamyka się tylko w jednej emocji.

– „Jeśli używasz tylko smutku…” – zaczyna Miller, pokazując, że wiele osób wręcz przywiązuje się do własnego cierpienia, bo ono staje się częścią ich tożsamości.

W podobnym tonie mówi o empatii. Psycholożka rozróżnia dwa jej rodzaje: taki, w którym ktoś całkowicie utożsamia się z naszym cierpieniem, oraz dojrzalszy – oparty na obecności i zrozumieniu.

– „Są dwa rodzaje empatii, kiedy matka się utożsamia z cierpieniem córki i taka, kiedy mówimy komuś: rozumiem, przez co przechodzisz”.

Ta druga forma buduje relacje bez emocjonalnego pochłaniania drugiej osoby. Bez duszenia miłością.

Żeby być kochaną, nie możesz desperacko potrzebować miłości

Najbardziej przewrotna myśl całej rozmowy pojawia się wtedy, gdy Joanna Olekszyk mówi: – „Żeby być kochaną, warto sobie uświadomić, że nie musisz być kochaną”.

To zdanie brzmi jak paradoks, ale właśnie ono uruchamia prawdziwą zmianę. Bo człowiek, który panicznie boi się samotności, bardzo łatwo zgadza się na za mało. Na relacje jednostronne, nierówne albo zwyczajnie krzywdzące.

Katarzyna Miller zachęca więc, by inaczej spojrzeć na siebie i własne słabości.

– „Wszystkie rzeczy, o które się do siebie czepiasz, obejrzyj z innej strony” – mówi.

To nie jest coachingowe „pokochaj siebie” w instagramowym wydaniu. Raczej zaproszenie do uczciwego przyjrzenia się własnym schematom. Także tym niewygodnym.

Psycholożka mówi również o mechanizmie wiktymizacji i o tym, że rola ofiary potrafi być zaskakująco komfortowa.

– „Ofiary często lubią być ofiarami, a ja się wcześnie zaczęłam sobą zajmować”.

Bo odpowiedzialność za własne życie bywa trudniejsza niż trwanie w znanym cierpieniu.

Miłość bez gry i bez maski

Nowy odcinek „Przerwy na kawę” nie daje prostych recept. Nie obiecuje też, że istnieje idealny sposób na miłość. Pokazuje za to coś znacznie cenniejszego: że dojrzała relacja zaczyna się tam, gdzie kończy się desperacka potrzeba bycia wybraną za wszelką cenę.

I może właśnie dlatego ta rozmowa zostaje w głowie długo po odsłuchaniu. Bo zamiast romantycznych sloganów dostajemy pytanie o to, kim jesteśmy wtedy, gdy nikt nas nie adoruje, nie ratuje i nie zapewnia, że jesteśmy wyjątkowi.

A odpowiedź na pytanie „jak dać się pokochać?” okazuje się dużo mniej związana z uwodzeniem innych niż z odwagą, by przestać uciekać od samej siebie.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email