Welwetowe usta obrysowane konturówką czy precyzyjnie wytuszowane rzęsy dają poczucie pewności siebie. Klasyczny makijaż uspokaja, kiedy to, co nas otacza, jest tak stresujące. Mamy trendy bez szaleństw, ale i bez graficznej ciężkości. Widać potrzebujemy też lekkości, bo na oczach nosimy chmurkowe pastele i nonszalancko rozmazane kreski – mówi wizażysta Sergiusz Osmański.
- Jakie trendy będą dominować w makijażu w najbliższym sezonie? Sergiusz Osmański, prekursor zawodu makijażysty w Polsce i dyrektor artystyczny Sephory, wskazuje na najważniejsze tendencje.
- Ekspert mówi o cloudly eyes, rozmytych pastelach, statement lips i powrocie do estetyki lat 80.
- Jak dodaje Sergiusz Osmański, makijaż ma dziś dawać poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i kontrolowanego luzu.
- „Trendowe obecnie kolory sprawiają wrażenie, jakby dwa lata poleżały na słońcu i spłowiały” – zauważa makijażysta, opisując modne odcienie „pomiędzy”.
- W rozmowie pojawia się także temat „skinkerów”, powrotu klasyki, makijażu dla dojrzałych kobiet i potrzeby estetycznego ukojenia w lękowych czasach.
Wywiad pochodzi z magazynu „Sens” 06/2026
Aleksandra Nowakowska: Kiedy rozmawialiśmy o makijażu minionego sezonu, zastanawiałeś się, jak będą ewoluować trendy, pod którymi kryje się lęk związany z brakiem stabilizacji na globalnym poziomie. Minęło pół roku, a żyjemy chyba jeszcze większą niepewnością. Co na to trendy na wiosnę/lato 2026?
Sergiusz Osmański: Wróciliśmy do starej szkoły makijażu z wczesnych lat 80., o których dawno już zapomnieliśmy, a wtedy właśnie wizażyści podzielili kobiecą twarz na dwie strefy w kształcie trójkątów. Według niej strefę biznesową wyznaczają dwie linie prowadzone od nasady żuchwy do zewnętrznych kącików oczu. Trójkąt ten eksponuje spojrzenie, ponieważ psychologiczne techniki komunikacji mówią o tym, żebyśmy podczas ważnych rozmów utrzymywali kontakt wzrokowy. Podkreślenie oczu makijażem jeszcze bardziej w tym pomaga. Drugi trójkąt – osobisty – znajduje się między liniami prowadzonymi od czubka nosa do zewnętrznych kącików warg. Ta strefa była zarezerwowana dla makijażu popołudniowego, koktajlowego, obowiązującego po godzinie 17. Chodziło w nim o to, że podkreślone kolorem usta przenoszą wzrok z oczu na siebie – i jest w tym pewien podtekst seksualny.
Tworzący aktualne trendy skorzystali z tego dawnego podziału i w makijażu bazującym na trójkącie biznesowym mamy obecnie cloudly eyes, czyli chmurkowe oczy. To makijaż miękki, niezdefiniowany, brak w nim graficznych linii, ciężaru nad rzęsami, wszystko jest tylko chmurką nałożoną na powiekę. Błękitną, szarą, zielonkawą.
Trendowe obecnie kolory sprawiają wrażenie, jakby dwa lata poleżały na słońcu i spłowiały; albo jakbyśmy je wrzucili do szklanki z mlekiem i odbarwili główny pigment. Nie ma nurtu, który by definiował kolor jako podstawę do tego, by uznać, czy makijaż jest modny, czy też nie. Z jednej strony jest to komfortowe, ale z drugiej – powoduje, że gramy niuansami.
W kolorach stawiamy więc na rozmydlenie, na odcienie „pomiędzy”, czyli coś odwrotnego niż kolory kredek. To są barwy zawierające w sobie różne „krople”, na przykład w gorzkiej czekoladzie jest nie tylko brąz, ale i burgund, szarość też, a nawet czasami kropla czerni. Z zeszłego sezonu przetrwały natomiast ciemne brązy: bagienne, kompostowe, ale na powiece, nie ustach. Do chmurkowych oczu usta malujemy jedynie lekko koloryzującymi pielęgnującymi balsamami.
A co się dzieje w trójkącie koktajlowym?
Tu umiejscowił się trend statement lips, czyli usta zdecydowanie ubieramy w kolor. I znowu nikt nie narzuca nam palety barw, ale narzuca sposób ekspozycji koloru. Usta są perfekcyjnie pomalowane, w pełni obrysowane konturówką, z półmatowym wykończeniem.
Odchodzimy więc od tiktokowych trendów glossy lips, kiedy aplikowaliśmy kolor tylko na złączenie górnej i dolnej wargi albo wycieraliśmy go, żeby stracił kontur.
Wśród propozycji wizażystów żaden kolor na ustach nie królował, ale było dużo jarzębinowej czerwieni, brudnych różów, różowego beżu przypominającego dawniejsze korektory, fuksji i jagodowych odcieni. Szminki w tym sezonie często mają płynną lub półpłynną konsystencję, gdy zastygają, dają efekt welwetu. Ubranie ust w stabilny, określony, zamknięty liniami graficznymi kolor powoduje, że twarz nabiera pewności, konkretu, co pomaga przebrnąć przez życie, pokonać ograniczenia, przeskoczyć bariery.
Myślisz, że takie podkreślenie ust daje pewność siebie?
Tak. W ten sposób pomalowane usta wysyłają informację: nie boję się, wychodzę, wyrażam się. W świecie chaosu i niewiadomego jutra najwyraźniej właśnie tego potrzebujemy. Podobnie jak – zdaje się – odrobiny nonszalancji i kontrolowanego luzu.
W trendach, jeśli chodzi o oczy, występują nie tylko chmurkowe klimaty, ale moda po raz kolejny zatoczyła krąg i wracamy do lat 80. i 90., do Kate Moss w narkotycznym, heroinowym looku. Ten styl jest jednak zneutralizowany, znowu rozmyty. Mieści w sobie opowieść o tym, jak to wróciłam z imprezy, nie zdążyłam zmyć makijażu i obudziłam się rankiem z lekko rozmazanym okiem, ale nadal wyglądam fajnie. Ten wyluzowany make-up budujemy na bazie mocno pigmentowanych kosmetyków do oczu: kredek lub cieni w postaci kredki, którymi malujemy ramę wokół oka i potem ją rozmazujemy palcem, aplikatorem, wacikiem do uszu. Dzięki temu uzyskujemy miękkość bez wyraźnej formy kolistej.
Linia wodna oka też jest zaznaczona?
Tak. To jest trend, który będzie odpowiadał osobom, które nie muszą wychodzić z domu z pełnym „rusztowaniem”. Takie niechlujne oko dobrze współgra z nagą, wypielęgnowaną skórą. Wtedy naprawdę wyglądamy, jakbyśmy balowali przez trzy dni.
Chodzi o lekkość?
O lekkość, która jest przeciwieństwem tak zwanej szpachli instagramowej, gdy struktura skóry jest nienaturalnie perfekcyjna.
Czasem na niektórych imprezach z udziałem influencerów mam wrażenie, że w Polsce pracuje jeden makijażysta, który malował wszystkich od świtu do nocy – widać ten sam kolor ust, ten sam zarys oka, jakby nałożone maski. Nie ma osoby, która by odważyła się na jakiś, nie wiem, kolor, niuans.
Glow jest wypracowany, błysk niezależnie od proporcji twarzy, w określonych miejscach, jakby według szablonu.
Może pod tym makijażem jak spod matrycy młodych ludzi kryje się lęk, by się indywidualnie wyrażać?
Też tak myślę. To ciekawe z punktu socjologicznego zjawisko, jakby powrót do czasów sprzed lat 90., kiedy podlegaliśmy wizerunkowi, który był przez modę wyznaczany od A do Z.
Jeśli w latach 60. kobieta nie malowała sobie powieki na niebiesko-biało, była niemal wykluczona ze stada; w latach 70. wszyscy musieli ulec gorączce dyskotekowej i jeśli nie rozświetliłaś twarzy brokatem, nie istniałaś; podobnie jak w latach 80. nie decydowałaś się na kolorowy full make-up. Dopiero odwaga pokolenia lat 90. spowodowała, że firmy kosmetyczne wycofały się z promowania trendowych palet z trzema odgórnie nakazanymi kolorami.
A obecnie w pewnych kręgach, zwłaszcza tych związanych z mediami społecznościowymi, ten uniformizm wrócił. Może to też efekt przebodźcowania, bo mamy zbyt szeroki wachlarz ofert do wyboru?
Na drugim biegunie tego zjawiska obserwuję „skinkerów”. Dziewczyny, które na przykład przychodzą do nas do pracy, w ogóle się nie malują. Być może to pokolenie ma tyle stanów lękowych i frustracji nie tylko związanych ze swoim wyglądem, ale też z tym, co je otacza, oraz relacjami, że w makijażu sobie odpuściło. Mają za to fioła na punkcie różnego rodzaju emulsji i serum, tej rozbudowanej wielowarstwowości pielęgnacyjnej. Mam wrażenie, że to nie jest ograniczenie, ale ich świadoma rezygnacja z makijażu, który ich w ogóle nie interesuje.
Na ile w takim razie podążamy za trendami?
Trendy są dzisiaj bardziej inspiracyjne. Modowe propozycje mówią, żebyśmy nie traktowali pomysłów świata beauty tak strasznie serio – macie tak wiele, więc wybierajcie i bawcie się do woli.
Interesujące w tym sezonie jest, że trendy przypomniały sobie o pokoleniu X, bo przemysł kosmetyczny chyba stwierdził, że to jednak ci ludzie mają pieniądze. Widzimy, że w pielęgnacji triumfy święci nurt longevity, a w makijażu pojawiły się odmładzające triki lub raczej powrót do nich. Wiadomo, że ubranie ust w kolor dodaje twarzy animuszu, zmienia proporcje, bo odwraca wzrok od opadającej powieki czy zmęczonej skóry okolic oka. Obrysowanie ust konturówką i wypełnienie jej satynową szminką powoduje, że stają się one pełniejsze, bardziej wyraziste, a dzięki temu młodsze. Potraktowanie oczu kredką z kolei podkreśla zarys oka, którego wyrazistość z wiekiem tracimy. W tym sezonie mocniej tuszujemy rzęsy, kropkując kredką miejsca między nimi, dzięki czemu budujemy ciężar pigmentacyjny. Tegoroczne trendy zdecydowanie sprzyjają dojrzałym kobietom.
Nadal obowiązkowo używamy różu?
Tak, dużo marek w tym sezonie postawiło na policzki.
Róż nałożony centralnie na kość policzkową powoduje, że niezależnie od wieku twarz wygląda na świeższą, wypoczętą, rozświetloną.
Odcienie różów nadal są związane z naturalną pigmentacją występującą w twarzy, czyli nie żegnamy się z różami brudnymi, indyjskimi, wszystkimi zimnymi odcieniami magenty.
Róże mają teraz najczęściej kremową konsystencję, która jest korzystna zwłaszcza dla dojrzałej skóry, z wiekiem coraz bardziej suchej.
Obecne trendy wykluczyły natomiast rozświetlacze, które towarzyszyły dotąd różom. Moim zdaniem dobrze jest pozostawić w kosmetyczce bronzer, by budować nim światłocień pod kością policzkową, załamanie przy skroni czy neutralizować drugi podbródek. Odpowiednio dobrany odcień może nam to załatwić.
Czy w obecnych trendach znajdziemy coś dla bardziej ekscentrycznych osób?
Niewiele. Metaliczne kolory na powiece i szeroki mocny łuk brwiowy, podobny do tego, jaki miała Brooke Shields z filmu „Błękitna laguna”. Poczochrany, dłuższy, niewyczesany, nieokiełznany, mocny w pigmencie. Na całe szczęście nie zauważyłem w ogóle w trendach gadżetów – doklejek, cyrkonii, gwiazdek. A przecież niejednokrotnie pojawiały się jako trendy na lato, na przykład razem z neonowymi kreskami. W tym roku cisza w tym temacie.
Odpowiedź na przebodźcowanie? Potrzeba uspokojenia? Ukłon w stronę klasyki?
Zdaje się, że tak, bo mamy trendy bez szaleństw, ale i bez ciężkości graficznych kresek czy asfaltowej czerni. W rozmyciu i monochromatycznych rozwiązaniach mieszka lekkość. Nadal na poziomie basic znajdziemy wszystkie te palety w odcieniach nude.
To, co zawsze było nazywane make-up no make-up, doskonale egzystuje. A jeśli „nudziaki” straszliwie nas już nudzą, zgodnie z podpowiedzią trendów sięgnijmy po pastele – róże, błękity, landrynki, ale w wersji sorbetowej. Z pewnością zobaczymy je w nowych paletach.
Rzęsy tuszujemy porządnie czy byle jak?
Rzęsy są mocno wypracowane, wytuszowane wręcz z zegarmistrzowską precyzją. Malujemy je też od góry (po zamknięciu oka), by w stu procentach otoczyć każdą rzęsę tuszem (co wymaga wcześniejszego użycia zalotki). Owszem, jest w tym sezonie trochę pracy z rzęsami i ustami. Chmurki na powiekach też wymagają dokładności w nakładaniu, by osiągnęły symetrię. Mamy się precyzyjnie pomalować, ale te makijaże mają wyglądać tak, jakby zajęło nam to trzy minuty.
Czyli moja ulubiona francuska nonszalancja. Mamy się zająć czasochłonnym makijażem na przekór niepewności, którą serwuje nam świat?
Trendy mówią: wejdźmy w siebie dla siebie, bo to, co nas otacza, jest zbyt stresujące. Podpowiadają: nie dajmy się zwariować, róbmy swoje. Odbieram to jako terapeutyczne zamknięcie się we własnym pokoiku. Poza tym poczucie zadbania, jakie możemy osiągnąć starannie zrobionym makijażem, sprawia, że czujemy się bezpiecznie, normalnie, bo nie odpuszczamy, czujemy kojącą sprawczość.
Mało przestrzeni w tym sezonie zostawiono tym wszystkim freakom makijażowym od pawich powiek. Spokój na twarzy ma dać nam wewnętrzną stabilizację. Wygląda na to, że na lękowe czasy potrzeba nam stonowania, precyzji oraz powrotu do klasyki z jej sprawdzonymi rozwiązaniami.
Sergiusz Osmański, prekursor zawodu wizażysty w Polsce, był odpowiedzialny za kreacje wizerunku wielu marek kosmetycznych. Sesje zdjęciowe z jego makijażami publikowano w większości międzynarodowych edycji magazynów fashion & beauty XX wieku. Doradca wizerunku. Autor charakteryzacji do spektakli teatralnych i musicali. Uhonorowany prestiżowym międzynarodowym tytułem „Beauty Icon”. Obecnie dyrektor artystyczny Sephory