Są synonimem niewymuszonej elegancji, klasy i dobrego gustu. Old money manicure – czyli minimalistyczne paznokcie nude z błyszczącym wykończeniem – z atrybutu klasy wyższej stały się trendem pożądanym przez masy. Na czym polega sekret ich ogromnej popularności i jak samej odtworzyć ten gustowny manicure?
Nagle wszystkie zapragnęłyśmy nosić schludne, krótko przycięte paznokcie w stylu Carolyn Bessette-Kennedy i księżnej Kate. Skąd ten zwrot? Nie chodzi tylko o popularność serialu „Love Story”, który przywrócił do życia minimalizm lat 90. Zjawisko odchodzenia od hybrydy na rzecz klasycznego manicure w odcieniach nude można było obserwować już od 2-3 lat. Proces postępował z miesiąca na miesiąc. Dziś na ulicach wielkich miast częściej można spotkać kobiety noszące krótkie paznokcie w kolorze pudrowego różu, niż te preferujące długie, kolorowe hybrydy. Wyjaśnienie tej zagadki kryje się w… klasowych aspiracjach.
Artykuł o tym tytule, który pojawił się na Zwierciadle kilka tygodni temu, wywołał duże zainteresowanie. Opisywałam w nim, jak bogate influencerki coraz częściej deklarują, że nie chodzą na profesjonalny manicure hybrydowy, bo to dla nich strata czasu i pieniędzy. Hybrydy zaczęły być postrzegane nie tylko jako mniej „stylowy” czy mniej „zdrowy” manicure – stały się synonimem przesady zarówno w wymiarze estetycznym, jak i finansowym.
Skromność, umiar, bezpretensjonalność i naturalna elegancja – te wartości, tradycyjnie przypisywane starym, bogatym elitom, stały się pożądane wśród szerokich grup kobiet. Można zaryzykować tezę, że manicure old money, którego nazwa nawiązuje do wyższych klas społecznych, oddaje naszą tęsknotę za byciem kimś elitarnym. Kimś takim jak królowa Letycja, księżna Kate czy żona JFK Juniora, Carolyn, która w latach 90. uchodziła za nowoczesne wcielenie starej arystokracji. W Nowym Jorku, gdzie mieszkała, manicure old money stał się szczególnie popularny – w British Vogue można przeczytać, że całkowicie opanował ulice i salony manicure.
Przede wszystkim jest on skromny, naturalny i elegancki. Nie zwraca na siebie uwagi, lecz harmonijnie dopełnia codzienne stylizacje. Taki manicure sygnalizuje, że jesteś osobą zadbaną, ale nie skupiasz się przesadnie na swoim wyglądzie, nie starasz się „za bardzo”. Istnieją dla ciebie sprawy ważniejsze, niż robienie na kimś wrażenia.
Co potrzeba do stworzenia old money manicure? Właściwie bardzo niewiele. Nie musisz iść do salonu, by go zrobić – wystarczy pilniczek, patyczki do odpychania skórek, błyszczący lakier w odcieniu baby pink i olejek lub krem do rąk. Taki zestaw możesz mieć już za 30 złotych. Jak na ironię, aby odtworzyć manicure „starych pieniędzy”, nie musisz mieć ich wiele.
Powinnaś jednak mieć cierpliwość i samozaparcie, by regularnie odsuwać (bądź wycinać) skórki oraz je nawilżać. W przypadku takich minimalistycznych stylizacji utrzymanie dłoni w dobrej kondycji jest kluczowe. Paznokcie same z siebie muszą być zdrowe, mocne i zadbane, a skórki nie rzucać się w oczy. Wówczas nałożenie lakieru to czysta formalność. Celuj w te półtransparentne, ze lśniącym wykończeniem, w odcieniu mlecznym lub różowawym. Gdy lakier wyschnie, obowiązkowym krokiem na koniec jest nawilżenie płytki i skórek za pomocą olejku lub kremu do rąk.
Oto kilka propozycji klasycznych lakierów, które pomogą ci samodzielnie stworzyć old money manicure w domu:
Odżywka do paznokci Soap Effect INGLOT PLAYINN, 53 zł
Lakier pielęgnujący Manucurist Active Glow Blueberry, 74 zł
Upiększający lakier do paznokci Dior Nail Glow, 155 zł