- Jak byłam w ciąży ubrania wyglądały jak sprzęty, jakbym była maszyną - mówi Aleksandra Żebrowska w 4. odcinku podcastu „Kobiety rządzą”. Nie zaczęło się od wielkiego biznesplanu, tylko od frustracji i pytania, które dziś zadaje sobie coraz więcej kobiet: dlaczego macierzyństwo ma oznaczać rezygnację z siebie? W nowym podcaście „Kobiety rządzą” Joanna Olekszyk rozmawia z influencerką, przedsiębiorczynią – o drodze do sukcesu i cenie niezależności i o tym, czy w rodzinie da się zachować autonomię.
Aleksandra Żebrowska od lat buduje wokół siebie społeczność kobiet, które nie chcą wpisywać się w ciasne ramy społecznych oczekiwań. Jej działalność – zarówno w mediach społecznościowych, jak i w biznesie – wyrasta z potrzeby zmiany narracji.
– „Zależy mi na tym, żeby kobiety były w centrum” – mówi w rozmowie z Joanną Olekszyk i brzmi to jak manifest. Bo choć przez lata kobiety – szczególnie matki – były w opowieściach społecznych raczej tłem niż bohaterkami, Żebrowska konsekwentnie odwraca tę perspektywę. Jej marka Francis & Henry powstała właśnie z tego impulsu: sprzeciwu wobec uprzedmiotowienia kobiet w ciąży i po porodzie.
Punktem zwrotnym była ciąża. Doświadczenie, które dla wielu kobiet staje się momentem redefinicji – także własnego ciała i tożsamości.
– „Jak byłam w ciąży, ubrania wyglądały jak sprzęty, jakbym była maszyną” – wspomina Żebrowska i odsłania coś więcej niż tylko problem estetyczny. To opowieść o uprzedmiotowieniu, o sprowadzaniu kobiety do funkcji. W świecie, który z jednej strony idealizuje macierzyństwo, a z drugiej – odbiera kobietom podmiotowość, Żebrowska postanowiła stworzyć alternatywę.
– „Dlaczego, jak zostałaś mamą, masz chcieć piżamy w słoniki?” – pyta retorycznie gościni.
Francis & Henry to odpowiedź: marka, która przywraca kobietom poczucie stylu, sprawczości i normalności. Bo bycie matką nie wyklucza bycia sobą.
Choć historia Aleksandry Żebrowskiej często bywa opowiadana jako przykład indywidualnego sukcesu, ona sama konsekwentnie podkreśla znaczenie relacji i wsparcia.
– „Będąc mamą udało mi się rozwinąć zawodowo, ale nie da się tego zrobić, jeśli nie ma się wsparcia”. To ważny głos w dyskusji o „self-made woman”. Bo za każdą historią sukcesu stoją konkretne warunki – emocjonalne, logistyczne, społeczne. W przypadku Żebrowskiej ogromną rolę odgrywa partnerstwo w związku. Jej relacja z Michałem Żebrowskim – aktorem, ale też partnerem w codzienności – staje się przykładem tego, jak może wyglądać nowoczesny model rodziny.
Bez przestrzeni na rozwój i bez wzajemnego wsparcia trudno mówić o realnej niezależności.
W opowieści o sukcesie Żebrowskiej nie ma miejsca na przypadek. Jest za to determinacja. – „Pomogło mi to, że byłam uparta”. To upór rozumiany nie jako ślepe trwanie przy swoim, ale jako konsekwencja. Umiejętność działania mimo wątpliwości, zmęczenia, presji. W świecie, który od kobiet wciąż oczekuje kompromisów, upór staje się narzędziem przetrwania – i rozwoju.
Aleksandra Żebrowska nie wpisuje się w stereotyp „grzecznej dziewczyny”. I być może właśnie dlatego jej głos tak dobrze rezonuje z innymi kobietami.
W tej historii jest jeszcze jeden ważny wątek – codzienność. Bo choć rozmowa dotyczy sukcesu, biznesu i ambicji, Żebrowska nie traci z oczu tego, co najprostsze. – „Trzeba doceniać małe szczęścia” - mówi i daje kontrapunkt dla kultury nieustannego pędu. W świecie, w którym sukces mierzy się skalą i widocznością, ona przypomina o czymś bardziej podstawowym: o uważności, o równowadze, o tym, że życie to nie tylko kolejne cele do odhaczenia.
Podcast „Kobiety rządzą” zaczyna się od mocnego akcentu. Historia Aleksandry Żebrowskiej to nie jest klasyczna opowieść o biznesowym triumfie. To raczej próba zdefiniowania sukcesu na własnych zasadach.
Sukcesu, który nie wyklucza macierzyństwa.
Sukcesu, który nie oznacza rezygnacji z siebie.
Sukcesu, który opiera się na relacjach, a nie tylko na indywidualnym wysiłku.
I może właśnie dlatego ta rozmowa zostaje z nami na dłużej. Bo pokazuje, że w świecie pełnym sprzecznych oczekiwań wciąż można wybrać własną drogę – nawet jeśli wymaga to uporu.